Podróż przez północne Chile*
Chile jest jednym z najbogatszych państw Ameryki Łacińskiej. Dzięki powszechnej prywatyzacji i wolnorynkowym reformom gospodarczym dokonanym podczas rządów generała Augusta Pinocheta pod względem gospodarczym Chile stało się Niemcami Ameryki Południowej. Kraj ten bardzo przypomina współczesną Hiszpanię – surowe krajobrazy, takie same ulice, podobni ludzie. Po tygodniowym pobycie i po kilku rozmowach z Chilijczykami można śmiało stwierdzić, że ludziom żyje się tu lepiej niż w Polsce.
Swoją podróż przez północne Chile rozpocząłem w San Pedro de Atacama. Dostałem się tam z południowo – zachodniej pustynnej części Boliwii. Od samego początku widać było dużą przepaść cywilizacyjną między oboma krajami. Nagle na środku pustyni pojawiła się równa, asfaltowa droga. W związku z wszechobecnym brudem i brakiem zachowywania podstaw higieny w Boliwii Chilijczycy przedsiębiorą odpowiednie środki. Nie można się dziwić władzom Chile, że obawiając się chorób i epidemii ze strony swoich sąsiadów wprowadziły zakaz przewożenia przez granicę jakiegokolwiek jedzenia, owoców, warzyw, kwiatów, zwierząt, leków czy liści koki. Celnicy chilijscy podczas przeszukiwania bagaży osób jadących z Boliwii są mili jednak bardzo skrupulatni.
San Pedro de Atacama jest przytulną wioską leżącą w Andach na wysokości 2440 m n.p.m. na najbardziej suchym miejscu na ziemi – Pustyni Atacama. W ciągu roku nie spada ani jedna kropla deszczu! Na niektórych obszarach deszczu nie było przez 400 lat! Mimo to a może właśnie dlatego przyjeżdża tu wielu turystów z całego świata. Także Chilijczycy lubią spędzać w San Pedro wakacje. Biura podróży organizują wycieczki między innymi do Gejzerów El Tatio (4300 m n.p.m.), Doliny Księżyca czy na Salar de Atacama. W wiosce jest wiele hoteli a także restauracji, z których każda ma swój niepowtarzalny, indywidualny styl. Przy chilijskiej muzyce i chilijskim winie warto spędzić całą noc. Nad San Pedro góruje wulkan, z którego czasami wydobywają się siarkowe wyziewy nadając wiosce specyficzną atmosferę. W San Pedro znajduje się Muzeum Archeologiczne, w którym przechowywane są przedmioty świadczące o preinkaskiej i inkaskiej przeszłości tych terenów, a także o hiszpańskim podboju. W pobliżu wioski znajdują się ruiny inkaskiego fortu z XII wieku – Pucara de Quitor. Można również wybrać się na odkryty basen za San Pedro, który został wybudowany na środku pustyni. Z San Pedro de Atacama pojechałem autobusem do miejscowości Calama leżącej na wysokości 2700 m n.p.m. 16 kilometrów na północ od Calamy jest mała miejscowość Chuquicamata (2800 m n.p.m.), która słynie z największej na świecie odkrywkowej kopalni miedzi – wydrążono tam olbrzymi dół o głębokości 400 metrów. Sprzedawana za granicą miedź z Chuquicamata daje Chile 25% dochodu z całego eksportu kraju. W kopalni pracują olbrzymie samochody ciężarowe mogące przewozić 170 ton surowca. Dorosły człowiek sięga do połowy olbrzymich opon pojazdu! Kopalnię można zwiedzać. Natomiast koło kopalni za darmo można obejrzeć górnicze maszyny i urządzenia, które zgromadzono w muzeum na otwartym powietrzu. Z Calamy luksusowym klimatyzowanym autokarem firmy Mercedes (autobusów innych firm w Chile nie spotkałem) przejechałem do założonego w XVI wieku, ale nowoczesnego 140-tysięcznego Iquique. W leżącym nad Oceanem Spokojnym mieście często mają miejsce trzęsienia ziemi. Piękne plaże z drobnym białym piaskiem idealne są zarówno dla amatorów opalania jak i pływania w oceanie. Uprawia się tu także surfing i lata na lotniach. W Iquique znajduje się Zona Franca – strefa wolnocłowa, w której nie pobiera się podatków i gdzie Chilijczycy chętnie przyjeżdżają na zakupy. Od strony wybrzeża oceanicznego wysokością drapaczy chmur Iquique przypomina nowojorski Manhattan. Nawet pasy zieleni między jezdniami są sztucznie nawadniane. Z drugiej strony w mieście można odnaleźć atmosferę XIX-wiecznych barów, w których spędzali czas powracający z długich rejsów marynarze.
Z Iquique równie luksusowym autokarem najnowszej generacji, w którym
podczas trasy uprzejmi stewardzi w białych koszulach i modnych krawatach rozdawali pasażerom kanapki, pojechałem do portowego miasta Arica leżącego przy granicy chilijsko – peruwiańskiej. Swój najszybszy rozwój miasto przeżywało przed otwarciem Kanału Panamskiego, ponieważ leży ono w połowie drogi między Panamą a Przylądkiem Horn. Było wtedy główną bazą zaopatrzeniową dla statków płynących w tym kierunku. Co ciekawe na Plaza Colon znajduje się kościół św. Marka zaprojektowany w 1875 roku przez Gustawa Eiffel’a (tego od wieży w Paryżu). Natomiast 7 czerwca 1880 roku koło Arica rozegrała się decydująca bitwa w wojnie o Pacyfik, w wyniku której odcięto Boliwii dostęp do Oceanu Spokojnego. Na górze El Morro nad miastem wznosi się pomnik ku chwale bohaterów tamtych wydarzeń, który został ufundowany przez gen. Augusta Pinocheta z okazji setnej rocznicy bitwy. Znajduje się tam również małe muzeum poświęcone chilijskim żołnierzom biorącym udział w wojnie.
W Arice można wykupić całodniową wycieczkę do przepięknego Parku Narodowego Lauca leżącego w wysokich Andach. Celem podróży jest Jezioro Chungara znajdujące się na wysokości 4500 m n.p.m. Położone jest ono niezwykle malowniczo u podnóża wulkanu Parinacota (6350 m n.p.m.), którego wierzchołek pokrywa czapa lodowa. Na jeziorze żyją flamingi chilijskie. Po drodze terenowy samochód zatrzymuje się, by można było podziwiać inne atrakcje: geoglify (wielkie prehistoryczne rysunki naskalne nieznanego pochodzenia), kościół św. Hieronima z XVII wieku w miejscowości Poconchile (jeden z najstarszych w Chile), inkaskie ruiny, które w okresie świetności pełniły rozmaite funkcje, kaktusy o przedziwnych kształtach a także wędrujące lamy guanako, alpaki i wikunie. Dwadzieścia kilometrów na północ od Arica znajduje się granica chilijsko – peruwiańska. Starymi, bardzo smrodzącymi peruwiańskimi autobusami przejeżdża się do miejscowości Tacna w Peru. Pożegnałem się z Chile mając nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzę ten piękny kraj.
* Artykuł ten ukazał się w Internetowym Magazynie Kulturalnym KONESER.PL w 2001 r.





