W kraju Lenina i Mickiewicza*

 

Termin: 6-11 maj 2010 r.

Trasa: Brześć – Mir – Mińsk – Zasławl – Baranowicze – Kleck – Nieśwież – Nowogródek – Lubcza (rzeka Niemen) – jezioro Świteź – Zaosie – Puszcza Białowieska – Brześć

 

6 maj 2010

Nabycie na stacji benzynowej obowiązkowego na Białorusi znaczka „PL” na auto. W Białej Podlaskiej kupienie w księgarni jedynej dostępnej mapy Białorusi – pisanej cyrylicą – 19,9 zł oraz słownika polsko-rosyjskiego i rosyjsko polskiego – 23 zł. W żadnym kantorze w Białej Podlaskiej nie udało mi się znaleźć białoruskich rubli. W biurze podróży Piechocka odebranie białoruskiej wizy. Ponadto w PZU wykupienie dodatkowego ubezpieczenia AC na Białoruś, ponieważ posiadane nie obejmowało Białorusi – 140 zł na 2 tygodnie oraz ubezpieczenia turystycznego – 52 zł. Nigdzie nie można było nabyć zielonej karty, które większość firm ubezpieczeniowych wydaje za darmo, ale nie BRE Ubezpieczenia, a zielona karta na Białorusi jest obowiązkowa.

Przejazd do granicy – 40 km i postój w kolejce. Cały transfer graniczny trwał około 2,5 godziny, z czego rzeczywiste formalności (głównie po stronie białoruskiej) zajęły około godziny. W papierkach, które dają do wypełnienia można się pogubić i nie wiadomo, co jest do czego i po co. Co chwilę każą coś podpisywać. Bez problemu można też tutaj wykupić zielona kartę – 17 euro. Ponadto wnioski, opłaty itd., m.in. trzeba mieć specjalne zaświadczenie, że się wwozi na teren Białorusi swoje auto i trzeba to podobno pokazać przy wyjeździe. Na białoruskiej granicy ostrzegają, by nie wkładać pieniędzy do dokumentów, bo łamie się w ten sposób kodeks karny. Jeszcze wymiana 100 euro na 375 000 rubli białoruskich. Po tym biurokratycznym koszmarze przejazd kilka kilometrów do centrum Brześcia, już bez świateł mijania. Wskazówki zegarka przesuwamy o godzinę do przodu. Hotel Bug znajduje się przy ul. Lenina 2 – jest to typowy hotel z czasów głębokiej komuny. Pokój jednoosobowy z ubikacją – 61 zł, za prysznic dopłata 3,5 zł. W recepcji pani wypisuje kolejne stosy papierków, ale klucza nie daje. Na każdym piętrze jest inna pani, która wydaje klucze i sprząta pokoje. Kolacja w barze – kotlet z frytkami i ketchupem – 4 zł.

 

7 maj

Pobudka o godz. 6.30. Dość długi, ale przyjemny spacer do Twierdzy Brzeskiej. Po drodze mnóstwo pomników – Mickiewicza i innych pisarzy, Lenina itd. Od samego rana wszystkie ulice są gruntownie sprzątane. Wejście do Twierdzy Brzeskiej jest bezpłatne i otwarte cały czas. Zwiedzanie twierdzy – umocnienia, czołgi-pomniki, cmentarz-pomnik, kościół św. Mikołaja, muzeum (bilet 2420 rubli białoruskich). Obok Twierdzy Brzeskiej znajduje się bardzo ciekawe Brzeskie Muzeum Kolei, gdzie zgromadzono kilkadziesiąt lokomotyw (bilet 2000 rubli) – mają tam głównie lokomotywy radzieckie, ale też m.in. polską i czeską. Powrót do hotelu okrężną drogą, po drodze: sobór św. Szymona, informacja turystyczna (eng.belarustourism.by) w hotelu Inturist, deptak – ul. Sowietskaja (tu dwie bułki maślane na śniadanie za 1000 rubli obie) i cerkiew św. Mikołaja.

Przejazd z Brześcia do Twierdzy Mirskiej (270 km). Cały czas autostrada z fotoradarami, bez milicji. Po drodze tankowanie – 42 litry benzyny ołowiowej za 33 euro (można płacić w euro, w dolarach lub w białoruskich rublach). Na Białorusi najpierw trzeba zapłacić, a potem dopiero tankować. Nie ma benzyny bezołowiowej, ale jest ołowiowa 95 – znacznie mniej szkodliwa dla środowiska i ludzi, bo zawiera ołów, a nie jego zamienniki, które są bardziej niezdrowe.

Twierdza Mirska z XVI wieku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i właśnie w większej części przechodziła… generalny remont. Bilet wstępu – 4000 rubli. Za twierdzą znajduje się mały kościółek z podziemiami, za co trzeba kupić dodatkowy bilet. Obok twierdzy znajduje się dość przyzwoita restauracja – za dwudaniowy obiad z kawą – 21 zł.

Przejazd z Miru do Mińska (ok. 100 km). Na autostradzie z Brześcia do Mińska dwie bramki z opłatami, dla obcokrajowców w sumie 3 euro, dla miejscowych – połowa tej kwoty. Zakwaterowanie w hotelu Zwiezda, który zlokalizowano w 12-piętrowym bloku na południowo-zachodnich przedmieściach Mińska. Ta część miasta wygląda jak warszawski Ursynów. Pokój w wersji „najbardziej wyremontowanej” z TV i łazienką wspólną na 2 pokoje – 87 500 rubli za noc (ok. 90 zł). Zostawiłem auto kilkaset metrów dalej na płatnym parkingu za 4330 rubli za dobę – niepotrzebnie, bo dla gości hotelowych są darmowe miejsca parkingowe pod hotelem. Herbata w hotelowej knajpce – 1900 rubli. Zakupy w niedalekim supermarkecie – woda 1,5 l 2000 rubli, białoruskie piwo Lidskoje Biełoje 0,5 l – 2300 rubli, białoruska czekolada – 2950 rubli, ciasteczka – 2220 rubli, kit kat duży – 2970 rubli. W hotelu można wykupić wi-fi – 1600 rubli za godzinę.

 

8 maj

Rano śniadanie w hotelowej restauracji – jajecznica z szynką i kawa za 9 zł. Potem przejazd autobusem linii 81 (bilet 700 rubli) do przystanku Instytut Kultury. Stamtąd pieszo w kierunku Alei Niepodległości, wszędzie kolorowe ozdoby, flagi i plakaty związane z obchodami 65-rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. Zwiedzanie Mińska: Plac Niepodległości z budynkiem białoruskiego parlamentu oraz pomnikiem Lenina, żółty budynek KGB wraz z pomnikiem Dzierżyńskiego po drugiej stronie ulicy, Plac Październikowy z Pałacem Republiki (tu odbywały się protesty w 2006 roku), Plac Zwycięstwa ze zmianą warty, ulica Dzierżyńskiego, gmachy ministerstw, stadion, dawny budynek, gdzie była siedziba Białoruskiej Partii Komunistycznej, a teraz urzęduje Łukaszenka. Coca-cola i sałatka w jednej z kawiarenek przy alei Niepodległości 16 000 rubli. Wymieniłem w banku 100 USD na 298 000 rubli. O godz. 16 spotkanie w restauracji Bulwar z Jarosławem Romańczukiem, opozycjonistą i szefem białoruskiego Centrum Misesa, wiceszefem Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Coca-cola – 3000 rubli.

Przejazd metrem 2 stacje – 700 rubli. Przejazd autobusem 81 do hotelu – 700 rubli. Przeparkowanie auta na darmowy parking dla gości hotelowych. Kolacja w hotelowej restauracji – coś a la bigos, ale z wieprzowiną, kapustą i opiekanymi ziemniakami i rosół – 18 700 rubli.

 

9 maj

Przejazd autobusem nr 81 do Instytutu Kultury i stamtąd przejście w kierunku parady z okazji 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem, która odbywała się na skrzyżowaniu alei Maszerowa i alei Pobieditielej. W barze zjadłem bułkę nadziewaną kiełbasą na gorąco oraz kawę – 5000 rubli. Już wcześniej po prawej stronie alei Pobieditielej niedaleko jeziora odbywał się festyn. Teren parady był bardzo ściśle obstawiony przez milicję. Każdy był dokładnie sprawdzany. Niestety nie zostałem wpuszczony, gdyż mój aparat fotograficzny posiadał za dobry obiektyw. W związku z tym postanowiłem zostawić aparat w schowku w sklepie samoobsługowym i wróciłem na paradę. Tym razem zostałem wpuszczony – wstęp za darmo. Zeszło się bardzo dużo ludzi, chyba cały Mińsk i nie tylko. Okropny ścisk. W rezultacie i tak niewiele można było zobaczyć. Były pierwsze przemarsze żołnierzy. Transmisja na wielkich telebimach. W końcu około godz. 12 przyjechał Łukaszenka i rozpoczął przemowę. Wyszedłem z tego ścisku. Potem już poza terenem parady widziałem przelatujące helikoptery z flagami, a potem samoloty z kolorowymi wstęgami dymu.

W drodze powrotnej wstąpiłem na pizzę – z 7 up kosztowała 20 000 rubli. Wróciłem autobusem 81 do hotelu i pojechałem obwodnicą do muzeum „Linia Stalina”, koło miejscowości Zasławl (ok. 35 km). Wstęp 12 000 rubli. Różnego typu sprzęt wojskowy z czasów II wojny światowej: czołgi, auta, rakiety, helikoptery, samoloty, wyrzutnie, działa itd. Poza tym bunkry i okopy. Można było sobie postrzelać z różnej broni i kupić pamiątki.

Następnie przejazd do Baranowicz (170 km). Niestety w Domu Polskim, gdzie chciałem przenocować, nikogo nie było i prawdopodobnie w ogóle nie ma tam takiej możliwości. Zobaczyłem tylko centrum z pomnikiem Lenina i fontannę oraz ciekawy kościół. Postanowiłem jechać do Nieświeża (50 km), by tam się przespać. Droga wiedzie przez malutkie wioski i trzeba uważać na przechodzące krowy. Niestety okazało się, że w jedynym hotelu w mieście nie ma wolnych miejsc. Jeden z hotelowych gości zaproponował mi hotel pobliskim mieście Kleck (20 km). I rzeczywiście był hotel „Kleck” i wolne miejsca – 40 000 rubli za pokój 1-osobowy z TV i łazienką – w stylu komunistycznym. Wieczorem w TV retransmisja obchodów 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem z Mińska oraz transmisja uroczystości z Moskwy.

 

10 maj

Rano obejście centrum Klecka – sprzątacze uwijają się z miotłami w parku obok pomnika poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45 (w każdym mieście takie pomniki ze świeżymi kwiatami i palącymi się zniczami – to chyba po prostu palący się gaz – w końcu mają tani z Rosji), potem przejazd do Nieświeża (20 km). Tam obejrzenie centrum – brama do miasta, rynek z ratuszem, klasztor benedyktynów, zagrody oraz katolicki kościół farny z XVI wieku. Zwiedzenie pałacu Radziwiłłów, który znajduje się w dużym parku pośród jezior, otoczony murami obronnymi i fosą. Pałac znajduje się na liście dziedzictwa UNESCO i jest remontowany. Jedno skrzydło pałacu jest udostępnione zwiedzającym (bilet + zezwolenie na fotografowanie – 6000 rubli). W środku bardzo stare książki, także po polsku z XVI wieku, ciekawy globus itd. Na ulicach plakaty patriotyczno-wzmacniające świadomość narodową „My Białorusy”.

Z Nieświeża przez Mir pojechałem do Nowogródka (niecałe 80 km). W Mirze zwiedzenie centrum – kościół z XVI wieku oraz cerkiew z niebieskimi kopułami, na targu kupiłem 2 banany za 1800 rubli. W Nieświeżu zakwaterowanie w hotelu „Nowogródek” – 52 920 rubli za pokój 1-osobowy z łazienką, TV i lodówką. Standard raczej komunistyczny. Dodatkowo 3500 rubli za parking hotelowy. Za 1600 rubli kupiłem wi-fi na godzinę, ale nie działało. W centrum Nowogródka znajduje się dom (a raczej w miejscu domu rodziny Mickiewiczów wybudowano dworek, bo pierwotny budynek nie zachował się), w którym mieszkał Adam Mickiewicz z rodzicami, teraz jest tam muzeum, niestety nieczynne w poniedziałki. Można za to odwiedzić sporo świątyń – kościół farny pw. Przemienienia Pańskiego z XV wieku, w którym Adam Mickiewicz został ochrzczony, dominikański barokowy kościół św. Michała – Mickiewicz uczęszczał do przyklasztornej szkoły, cerkiew św. Borysa i Gleba, w której Mickiewicz „za wrócone życie podziękował Bogu” oraz cerkiew św. Michała. Ponadto w Nowogródku znajduje się Kopiec Mickiewicza, na który można wejść, a u podnóża którego znajduje się pomnik poety. Obok znajdują się pozostałości XIX-wiecznego zamku. Główny rynek miast to oczywiście plac Lenina z jego popiersiem.

W barze Rzym obiad – schabowy z ziemniakami i sałatka oraz fanta – 11 zł. Po obiedzie przejazd z Nowogródka do wsi Lubcza (około 25 km). Tam można podziwiać nadniemeńskie pola uprawne, samą rzekę oraz bociany. Pogoda dopisywała – piękne słońca i cieplutko. Jak w każdej kałuży, także w stosunkowo szerokim Niemnie sporo wędkarzy. Poza tym we wsi dominuje cerkiew z niebieskimi wieżami. Wieczorem piwo w barze Rzym – 2300 rubli.

 

11 maj

Rano o godz. 9 zwiedzenie Muzeum Mickiewicza w Nowogródku (bilet 2080 rubli). Następnie przejazd nad jezioro Świteż (ok. 20 km) oraz do Muzeum Mickiewicza w Zaosiu. Zaosie to malutka wieś, a muzeum zostało wybudowane (zrekonstruowano drewniany dworek, w którym urodził się Adam Mickiewicz) z okazji 200-lecia urodzin wieszcza. Po muzeum oprowadza przewodnik, który ciekawie opowiada historię rodziny Mickiewiczów (bilet 3000 rubli, przewodnik 15 000 rubli). Boczne drogi na Białorusi są często gruntowe.

Z Zaosia przejazd w kierunku Puszczy Białowieskiej. Chciałem zwiedzić rezydencję Wiskuli, gdzie w 1991 roku prezydent Borys Jelcyn dokonał likwidacji ZSRR, jednak w pewnym momencie na drodze postawiono szlaban i pani dróżniczka powiedziała, że nie można dalej jechać, gdyż jest to wyłączna rezydencja prezydenta Białorusi. Zdenerwowany tym faktem (musiałem nadrobić sporo drogi, by tam jechać) postanowiłem wracać do Polski. W Brześciu zatankowałem jeszcze do pełna ołowiowego paliwa 95 oktan za 1,02 USD. Przejście graniczne w Brześciu zajęło 2,5 godziny. Znowu papierki, pieczątki oraz trzeba było zapłacić podatek ekologiczny – 4000 rubli.

 

Podsumowanie:

Łącznie na Białorusi przejechałem ok. 1200 km, średnie spalanie białoruskiej benzyny ołowiowej 5,5 litra/100 km (Opel Astra II). Koszty podróży: poniżej 1000 zł, w tym wiza ok. 130 zł i benzyna – ok. 200 zł.

 

Informacje praktyczne:

Wiza: Załatwianie w Białej Podlaskiej spraw związanych z białoruską wizą (tutaj znajduje się konsulat Białorusi – ul. Sitnicka 77). W związku z absurdalnymi wymaganiami formalnościowymi, najlepiej załatwić wizę poprzez jedno z biur turystycznych. Kompetentną obsługę oferuje Biuro Turystyki i Reklamy „Piechocka” (ul. Warszawska 4/2). Jednym z wymagań, aby otrzymać białoruską wizę turystyczną, jest 1) posiadanie znajomych na Białorusi i podanie we wniosku wizowym ich danych oraz telefonu lub 2) posiadanie oryginalnego vouchera z białoruskiego hotelu/biura, co jest praktycznie niewykonalne, bo by to załatwić, należałoby jechać na Białoruś. Wiza kosztuje 25 euro (wydanie w ciągu tygodnia) lub 50 euro (wydanie w ciągu 2 dni). Ponadto trzeba mieć zdjęcie paszportowe oraz wykupić ubezpieczenie w białoruskiej firmie Europa. Za pośrednictwo w załatwieniu wizy biuro „Piechocka” bierze 30 zł.

Informacje o częstym zatrzymywaniu przez białoruską milicję samochodów z obcą rejestracją w celu wymuszenia łapówek można włożyć między bajki. Nie zostałem zatrzymany ani razu. Nigdzie nie ma korków, nie ma też problemów ze znalezieniem miejsca parkingowego.

Białoruś jest krajem bardzo bezpiecznym do podróżowania, także w pojedynkę własnym samochodem.

Nie ma problemów z wymianą pieniędzy. Zarówno dolary, jak i euro można wymienić w licznych kantorach. Na stacjach benzynowych przy głównych trasach można płacić euro lub dolarami. Sklepy są pełne towarów i otwarte nawet w największe święta państwowe.

Na początku maja była bardzo ładna pogoda, temperatura około 20-25 st., brak opadów.

Różnica czasu z Polską wynosi jedną godzinę, którą należy dodać.

W niektórych hotelach można wykupić wi-fi, ale najpierw trzeba się zapytać, czy działa im router.

Wszędzie działał telefon komórkowy (Plus).

W większości przypadków można dogadać się po polsku.

W kawiarniach, restauracjach czy muzeach często nie ma toalety, ale za to bez problemu można znaleźć publiczne szalety, w Mińsku cenie 620 rubli.

 

* Rozdział w XV tomie serii podróżniczej „Przez Świat”.

2 odpowiedzi to “W kraju Lenina i Mickiewicza”

  1. Dr Palme pisze:

    Witam,
    Takie reportaże bardzo lubię. Dużo praktycznych rad, nie ma zadęcia, jak to źle tam jest. Brakuje mi jeszcze informacji, jakie są drogi, jakie jest nastawienie do Polaków, czy Białorusini odbijają się od dna, czy też jest marazm. I jeszcze coś. Tankowanie. Miałem opla astra II i chyba w instrukcji był zapis, że zatankowanie paliwa z ołowiem grozi uszkodzeniem silnika. Obecnie mam diesla, jak tam jest z takim paliwem ? I jak jest, gdy zapłacimy za ilość, której nie uda się wlać do baku ?
    Pozdrawiam

  2. Tomasz Cukiernik pisze:

    Witam,
    dziękuję za miłe słowa o moim reportażu i odpowiadam na pytania:

    Główne drogi i autostrady na Białorusi są w bardzo dobrym stanie. Dużo dziur jest natomiast na drogach pośledniejszej kategorii i we wsiach.
    Białorusini są raczej pozytywnie i przyjaźnie nastawieni do Polaków.
    Też jechałem astrą II – bez problemu można tankować benzynę ołowiową – już minął ponad rok od tego doświadczenia i nic się z autem nie dzieje.
    Jeśli na stacji zapłacimy za więcej paliwa niż wlejemy do baku, to różnicę oddają.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24