Cytat wraz z komentarzem mojego artykułu opublikowanego we „Wprost”, który ukazał się w nr 40 „Najwyższego CZASu!” z 2006 r. w rubryce KTO CZYTA NIE BŁĄDZI:
We „Wprost” Tomasz Cukiernik oblicza bilans zysków i strat wynikających z „otrzymania” przez Polskę 91 mld euro brukselskich dotacji w latach 2007-2013. Autor wskazuje koszty tego dobrodziejstwa brukselskiej biurokracji: Składka unijna Polski w latach 2007–2013 wyniesie 22 mld euro. (…) Budżet Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, zajmującego się zarządzaniem unijnymi dotacjami, to w 2006 r. 380 mln zł. Budżety Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i Agencji Rynku Rolnego w 2006 r. wynoszą łącznie 1,5 mld zł. Gdyby nawet budżety te się nie zmieniały, to w latach 2007–2013 sięgną 3,3 mld euro, czyli 3,5 proc. funduszy unijnych. Redaktor opisuje liczne przykłady biurokracji w terenie i dochodzi do wniosku: Tak więc 3,5 proc. wartości dotacji, które konsumują tylko trzy urzędy (MRR, ARiMR i ARR), można swobodnie podwoić, co da nam współczynnik 7 proc. (6,5 mld euro) wydatków na cele urzędnicze, związane z obsługą unijnych dotacji, a i tak będzie to kwota nie doszacowana. I dalej: Jak ujawnił prezydent dużego miasta aglomeracji górnośląskiej, koszt przygotowania wniosku o dotację wynosi 100 tys. zł, więc przeciętnie pochłania 15 proc. wartości projektu, czyli w latach 2007–2013 aż 13,5 mld euro zostanie wydanych na przygotowanie projektów. Jeśli podobny [jak do tej pory] odsetek wniosków o dotacje będzie odrzucany w latach 2007–2013, to koszt przygotowania odrzuconych projektów wyniesie 16 mld euro, czyli 17,5 proc. wartości wszystkich unijnych dotacji. Ogromne są koszty prefinansowania unijnych projektów realizowanych przez jednostki sektora finansów publicznych. W 2006 r. zostanie wydanych na ten cel 13,4 mld zł, z czego 30 proc. nie zostanie zwrócone. Daje to wskaźnik 16 proc. wartości całości funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności. Dla wspólnej polityki rolnej strata w prefinansowaniu wyniesie ponad 6 proc. wartości unijnych funduszy dla rolnictwa. Biorąc pod uwagę te wskaźniki, na lata 2007-2013 na prefinansowanie z polskiego budżetu zostanie bezzwrotnie wydanych 13 proc. wszystkich pieniędzy przekazanych z UE w tym okresie, czyli około 12 mld euro. Zgodnie z projektem „Strategii rozwoju kraju” w latach 2007-2013 Polska z pieniędzy publicznych wyda na współfinansowanie dotacji unijnych 16,3 mld euro, czyli 18 proc. całkowitej wartości tych dotacji, a 19,9 mld euro (22 proc. wartości unijnych dotacji) ma pochodzić z sektora prywatnego. Po dodaniu wydatków strony polskiej, związanych z pozyskiwaniem dotacji w latach 2007-2013, otrzymujemy kwotę 106,8 mld euro, czyli 117,5 proc. wartości wszystkich dotacji, które mają zostać przekazane Polsce z UE! Autor tych obliczeń popełnił jeden błąd: nazwał unijną „pomoc” planem anty-Marshalla. Utwierdza tym samym fałszywe postrzeganie planu Marshalla jako czegoś pozytywnego (polecam artykuł na ten temat zamieszczony w „Stańczyku” kilka lat temu).
Moja odpowiedź do redakcji „Najwyższego CZASu!”:
W „Kto czyta nie błądzi” w ostatnim numerze „NCZ!” szeroko był cytowany mój artykuł o dotacjach unijnych opublikowany w tygodniku „Wprost”. Na końcu skomentowano, że popełniłem błąd, gdyż unijną „pomoc” nazwałem planem anty-Marshalla, utwierdzając tym samym fałszywe postrzeganie planu Marshalla jako coś pozytywnego. Tymczasem pragnę sprostować, że zarówno tytuł artykułu (Plan anty-Marshalla), jak i kwestie o tym planie zostały dodane przez redakcję „Wprost”, w celu złagodzenia wymowy artykułu. Mój oryginalny tytuł brzmiał „Rzeczywiste koszty unijnych dotacji”. Cały tekst w pierwotnej wersji można znaleźć na stronie: www.tomaszcukiernik.pl
Pozdrawiam





