Pierwszy szczyt energetyczny UE*
4 lutego br. po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej odbył się szczyt energetyczny, w którym uczestniczyli przywódcy państw członkowskich. Jakie znaczenie dla polskiej gospodarki będzie miało to spotkanie?
Wewnętrzny Rynek Energii to wspólny unijny rynek energii złożony z otwartych i konkurencyjnych rynków wszystkich państw członkowskich, którego celem jest obniżenie cen energii elektrycznej i podniesienie jakości usług, a przede wszystkim zapewnienie większego bezpieczeństwa w tym zakresie. Chodzi o to, by z jednej strony koncerny energetyczne konkurowały ze sobą na całym unijnym rynku, a z drugiej strony zarówno gospodarstwa domowe, jak i podmioty biznesowe miały możliwość swobodnego wyboru sprzedawcy energii elektrycznej. Aby było to możliwe, potrzebna jest modernizacja sieci energetycznych oraz budowa nowych połączeń transgranicznych. Dzięki sieci interkonektorów do końca 2015 roku Unia Europejska ma stać się jednolitym rynkiem energii bez tzw. „izolowanych wysp”, jak teraz ma to miejsce w przypadku krajów bałtyckich. W procesie tym może pomóc demonopolizacja i liberalizacja tego rynku. Należy jednak mieć na uwadze fakt, że funkcjonowanie wspólnego rynku energii elektrycznej jest z przyczyn obiektywnych hamowane możliwościami przesyłu energii. To właśnie niedostateczna przepustowość linii elektroenergetycznych łączących poszczególne systemy krajowe jest głównym ograniczeniem w funkcjonowaniu unijnego rynku jako całości.
Na posiedzeniach Rady Europejskiej podejmowane są decyzje, których efekty można obserwować w perspektywie średnio- i długoterminowej. 4 lutego 2011 roku Rada podtrzymała dotychczasowy kierunek rozwoju energii w całym bloku politycznym i skupiła się na trzech obszarach: wspólny rynek energii i infrastruktura, efektywność energetyczna i odnawialne źródła energii oraz zewnętrzny wymiar polityki energetycznej UE. W konkluzjach znalazły się też odniesienia do perspektywy niskoemisyjnej strategii do roku 2050. Jak mówią „Pracodawcy” przedstawiciele Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki, wpływ ustaleń szczytu na polską energetykę będzie obserwowany w tych obszarach w postaci zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym (głównie źródła wiatrowe i biomasa), podjęciu inicjatyw dotyczących inwestycji w technologie poprawy efektywności energetycznej, dalszej liberalizacji rynku energii elektrycznej i gazu ziemnego oraz rozwoju infrastruktury. Budowa nowych linii elektroenergetycznych i rurociągów będzie jednym z większych wyzwań dla energetyki obok rekonstrukcji sektora wytwarzania w najbliższych latach, szczególnie połączeń transgranicznych.
Jeżeli chodzi o jednolity rynek, to w założeniach ma on doprowadzić do ograniczenia cen dla odbiorców, jednak z drugiej strony wprowadzane zmiany w prawodawstwie Unii Europejskiej, głównie dotyczących ekologii, skutkować będą zwiększeniem kosztów wytwarzania energii dla polskich wytwórców ze względu na obciążenie kosztami emisji dwutlenku węgla bądź importu mniej emisyjnych paliw, a także kosztami rozwoju odnawialnych źródeł energii. Konkluzje Rady Europejskiej po odbyciu szczytu wskazują, że zasadniczą rolę dla zapewnienia wzrostu gospodarki unijnej do 2020 roku wobec obecnego kryzysu mają odegrać sektor energetyczny i innowacje. W zakresie sektora energetycznego Departament Energetyki Ministerstwa Gospodarki oczekuje zapewnienia zrównoważonych, bezpiecznych i niezawodnych dostaw energii elektrycznej po cenach przystępnych w celu zapewnienia przewagi konkurencyjnej gospodarki unijnej na rynkach światowych. Podstawową rolę w realizacji tego zadania ma spełnić, między innymi, pilne wprowadzenie jednolitego i transparentnego europejskiego rynku energii elektrycznej.
Polska uważa, że w obliczu konieczności przezwyciężenia przez Unię Europejską konsekwencji globalnego kryzysu, najważniejsze dzisiaj jest utrzymanie konkurencyjności zarówno gospodarki europejskiej, jak i gospodarek jej poszczególnych państw członkowskich, zwłaszcza że cele pakietu klimatyczno-energetycznego nakreślane były przed wystąpieniem kryzysu. Polska energetyka jest zdolna sprawnie funkcjonować na jednolitym rynku energii, jeśli będzie on rozwijany w sposób zrównoważony w państwach naszego regionu i zostanie zachowana jego transparentność – uważa Ministerstwo Gospodarki.
Na pytanie, czy jest szansa na obniżkę cen energii elektrycznej w Polsce w związku ze wzmożoną konkurencją wynikłą z istnienia wspólnego rynku energetycznego, Departament Energetyki Ministerstwa Gospodarki odpowiada „Pracodawcy”, że ceny dla odbiorców innych niż tych w gospodarstwach domowych są kształtowane przez rynek. Wysokość tych cen jest z kolei funkcją wielu czynników, a w szczególności kosztami ponoszonymi przez wytwórców energii związanymi bezpośrednio z cenami paliw (w UE około połowa źródeł energii jest importowana) i kosztami inwestycji oraz siłą nabywczą odbiorców. Natomiast konkurencja w procesach gospodarczych służy temu, aby wygrywali oferenci tańszych usług i towarów. Na polskim rynku energii elektrycznej rozwijająca się konkurencja jest z całą pewnością swego rodzaju hamulcem wzrostu cen energii, wpływając tym samym na większą stabilność i przewidywalność procesów gospodarczych.
Handel na europejskim rynku energią odbywa się poprzez transakcje zawierane pomiędzy poszczególnymi koncernami lub na giełdach energii. Największe giełdy energii w Unii Europejskiej to EEX w Lipsku, której uczestnikami jest ponad 130 firm z 16 krajów, Nord Pool w Oslo, czyli giełda rynku skandynawskiego, w której uczestniczy ponad 120 firm oraz EPEX z siedzibą w Paryżu. W Warszawie działa Towarowa Giełda Energii, która zajmuje się między innymi regionalną integracją rynków energii w oparciu o zasadę alokacji zdolności przesyłowych. Jest to przyjęta przez Komisję Europejską koncepcja zarządzania ograniczeniami systemowymi dla wymiany międzysystemowej z wykorzystaniem właśnie giełd energii. We wnioskach unijnego szczytu jest też zapowiedź, że od początku 2012 roku kraje członkowskie będą wymieniać się informacjami na temat wszystkich obecnych i przyszłych kontraktów energetycznych.
Problem polega na tym, że przeszkodą w zafunkcjonowaniu rzeczywistej konkurencji na rynku energetycznym jest mała przepustowość połączeń transgranicznych. To takie wąskie gardło, które spowodowuje, że raczej nie ma co liczyć na obniżenie cen energii elektrycznej. Departament Energetyki Ministerstwa Gospodarki wyjaśnia „Pracodawcy”, że wymiana handlowa poprzez połączenia transgraniczne uzależniona jest od naturalnych rynkowych czynników, a mianowicie cen energii po obu stronach granicy oraz od poziomu udostępnionych przez Operatora Systemu Przesyłowego (OSP) zdolności przesyłowych. Zdolności przesyłowe są udostępniane w porozumieniu z operatorami systemów przesyłowych państw sąsiadujących i sprzedawane w ramach systemu aukcji na te zdolności organizowanych w Polsce przez polskiego OSP – spółkę PSE Operator S.A. Oferowane na aukcjach zdolności przesyłowe zależą od fizycznej przepustowości połączeń oraz od potrzeb zapewnienia bezpiecznej pracy systemów elektroenergetycznych po obu stronach granicy.
Obecnie funkcjonują dwa duże połączenia z Niemcami, dwa z Czechami, jedno ze Słowacją oraz jedno ze Szwecją przez kabel podmorski (600 MW). Planuje się rozbudowę istniejących połączeń, w szczególności z Niemcami, Czechami i Słowacją, budowę nowych połączeń, zwłaszcza z Litwą i Niemcami oraz przywrócenie do działania nieużywanych połączeń z Ukrainą (wkrótce ma zostać powołany polsko-ukraiński zespół mający doprowadzić do reaktywowania połączenia 750 kV Rzeszów – Chmielnicka, które od 1993 roku nie jest wykorzystywane) i Białorusią. Realizacja tych planów pozwoli na rozszerzenie oferowania zdolności przesyłowych dla celów wymiany handlowej.
W 2010 roku według wstępnych danych import energii elektrycznej do Polski wyniósł 6310 GWh – głównie z Niemiec i ze Szwecji. Mniejsze ilości importowane były także z Czech, Słowacji oraz z Ukrainy. Należy zaznaczyć, że dane te dotyczą przepływów fizycznych, a nie handlowych. Import handlowy odbywał się przede wszystkim ze Szwecji i Białorusi. Z kolei w 2010 roku według danych wstępnych eksport energii elektrycznej wyniósł 7644 GWh. Główne kierunki eksportu to Czechy i Słowacja. Dane dotyczące eksportu i importu energii, po ostatecznej weryfikacji, zgodnie z wymaganiami statystycznymi powinny być dostępne dopiero w czerwcu 2011 roku – informuje „Pracodawcę” Departament Energetyki Ministerstwa Gospodarki.
Mówi się, że unijny szczyt był dla Polski połowicznym sukcesem, bo węgiel i gaz łupkowy zostały uwzględnione jako surowce, które powinny być wykorzystywane w unijnej strategii energetycznej. „W celu dalszego wzmocnienia bezpieczeństwa dostaw, powinien zostać oceniony potencjał UE trwałego wydobycia i wykorzystania konwencjonalnych, a także niekonwencjonalnych (np. gaz łupkowy, łupki bitumiczne) rodzimych zasobów paliw kopalnych” – brzmi zdanie dodane do projektu dokumentu końcowego brukselskiego spotkania. Ministerstwo Gospodarki jest zadowolone z faktu, że dzięki polskim staraniom, Rada Europejska podkreśliła w konkluzjach, że należy ocenić potencjał Europy w zakresie zrównoważonego wydobycia i wykorzystania konwencjonalnych (np. węgla) i niekonwencjonalnych (gaz łupkowy i olej łupkowy) zasobów paliw kopalnianych. Na tej bazie resort będzie podkreślał potrzebę dalszego wykorzystywania tych paliw w sposób zrównoważony, równolegle do rozwoju energetyki opartej na źródłach odnawialnych oraz poprawie efektywności wykorzystania energii. Oznacza to szansę na zaakceptowanie przez Brukselę roli np. węgla w produkcji energii elektrycznej, jako pełnoprawnego paliwa, jednak w oparciu o możliwie najlepsze i najczystsze technologie jego przetwarzania, niedyskryminowanego ze względu na emisyjność. Do tego jest jednak długa droga, w szczególności związana z koniecznością opanowania i przemysłowego wdrożenia nowych technologii. Warto pamiętać, że cele Unii Europejskiej w zakresie redukcji emisji zostały określone na Radzie w 2007 roku i będą one raczej zaostrzane niż łagodzone.
Należy zwrócić właśnie uwagę, że Unia Europejska nie porzuciła ambitnych celów w zakresie ekologii. Do 2020 roku emisja gazów cieplarnianych ma zostać obniżona o 20 procent, udział energii ze źródeł odnawialnych ma wzrosnąć do 20 procent, a podobnie jak efektywność energetyczna, która też ma się zwiększyć o 20 procent. Nie wszyscy są jednak takimi optymistami, jak unijni urzędnicy. – Wydaje mi się, że ten szczyt nie przyniesie żadnych konkretnych rozstrzygnięć dla Polski. Według mnie najwyższy czas na rewizje europejskiej polityki klimatycznej i to jest priorytet. Trzeba zadać pytania: na jakich przesłankach naukowych opiera się ta polityka, jakie przyniosła efekty i ile ona kosztuje. Jest ona niekorzystna dla takich krajów, jak Polska, która bazuje na spalaniu paliw kopalnych, polski rząd powinien cos z tym zrobić – mówi „Pracodawcy” dr Tomasz Teluk, prezes wolnorynkowego Instytutu Globalizacji. Faktem jest, że według najnowszych prognoz Accenture and Barclays Capital, tylko by do roku 2020 wypełnić własne zobowiązania dotyczące redukcji CO2, Unia Europejska będzie musiała wydać gigantyczną kwotę 2,2 biliona euro, co stanowi około 20 procent rocznego PKB wszystkich krajów bloku.
* Artykuł został opublikowany w marcowym numerze miesięcznika „Pracodawca” z 2011 r.





