10 powodów,

dla których należy zrezygnować z unijnych dotacji*

Dla polskiej gospodarki byłoby bardziej korzystne, gdyby polskie przedsiębiorstwa i urzędy nie mogły starać się o dotacje z UE. Dlaczego? Jest wiele powodów, które skutkują tym, że istnienie różnorakich funduszy unijnych jest nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia zarówno dla polskiej gospodarki jako całości, jak i dla Polaków jako podatników i konsumentów. Ponadto mogą stać się niebezpieczne politycznie.

Po pierwsze, dotacje spowodują uzależnienie polskich przedsiębiorstw od unijnej biurokracji. Dr Mariusz Salamon w materiałach szkoleniowych dla polskich przedsiębiorców pod tytułem „Dotacje unijne dla firm” pisze: „jeśli o coś prosisz będziesz uległy wobec tego, kto daje, musisz zaaprobować jego system, określony schemat działania” i ostrzega: „niepokorni nie dostaną nic”. Według autora UE rozdaje pieniądze, bo załatwia własne interesy: „chce opanować rynek, a żeby był podatny, trzeba weń zainwestować, urobić sobie konsumentów i uczynić ich podatnymi na wpływ unijny (dając pieniądze, narzędzia, pracę)”. W zamian za swoje pieniądze Unia oczekuje „uzależnienia rynku i ustrukturyzowania go w sposób, który ułatwi jej penetrację; wdzięczności potencjalnych konsumentów (a aktualnych beneficjantów); społeczeństwa bardziej konsumpcyjnego (nazywa się je demokratycznym)”.

Po drugie, przygotowywanie wniosków o dotacje jest całkowicie nieproduktywne. Tony formularzy i dokumentów nie powodują zwiększania dochodu narodowego, a jedynie stratę czasu, surowców i pieniędzy. Tymczasem jak stwierdził w „Rzeczpospolitej” Robert Gmyrek, były wiceminister rolnictwa, np. w Estonii pozyskanie jednego euro z unijnego programu SAPARD po naliczeniu kosztów proceduralnych, administracyjnych kosztuje aż 0,8 euro! W Polsce same koszty przygotowania dotowanych projektów inwestycyjnych wynoszą około 1 mld zł rocznie. Jak pisze Maciej Madelski „rolnik ubiegający się o pieniądze na modernizację gospodarstwa rolnego musi zgromadzić 25 załączników.” A przecież przygotowanie wniosku o dotacje nie oznacza, że pieniądze te się otrzyma. Jest to dopiero etap wstępny, po którym dopiero rozpoczynają się bizantyjskie procedury urzędnicze i ostatecznie wniosek może zostać odrzucony. – Jedna trzecia wniosków odpada, głównie z tego powodu, że przedsiębiorcy nie mogą sprostać biurokracji – twierdzi przedstawiciel Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Biurokracja i wymogi formalne narzucone są z Brukseli, a jak uważa Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej S.A.: „UE jest najbardziej zbiurokratyzowaną organizacją na świecie”. Kolejne niepotrzebne milionowe koszty ponosi Ministerstwo Finansów, które zleca audyty programów pomocowych i agencji nimi zarządzających. Audyt Agencji SAPARD wchodzącej w skład Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kosztował w 2002 r. 1,1 mln zł.

Po trzecie, aby istniały fundusze strukturalne konieczne jest wyższe obciążenie podatkowe ludzi. W 2003 r. 34,3% wspólnotowego budżetu (który wynosi 99,7 mld euro) jest przeznaczonych na politykę strukturalną. Polska, rezygnując z otrzymywania dotacji, równocześnie mogłaby więc domagać się od UE zmniejszenia składki unijnej o ponad jedną trzecią. Na dodatek dotacje są współfinansowane z polskich środków publicznych w wysokości aż 25%. Oznacza to, że na każde 1 euro dotacji tylko 0,75 euro pochodzi z UE a 0,25 euro (ponad 1 mld zł rocznie) – z polskiego budżetu czyli od polskich podatników. Biorąc pod uwagę to, że jeśli koszt pozyskania z funduszy wynosi w Polsce podobnie jak w Estonii 0,8 euro na każde 1 euro dotacji, to na każde 0,75 euro dotacji z Unii Polska i polscy przedsiębiorcy wydają łącznie 1,05 euro! Jasno z tych obliczeń wynika, że Polska de facto na dotacjach traci i to nie mało. Biorąc pod uwagę fundusz SAPARD, którego budżet wynosi około 350 mln euro rocznie, z UE pochodzi 262,5 mln euro, które Polska mogła uzyskać wydając 367,5 mln euro! Natomiast uzyskanie 352,5 mln euro funduszu PHARE 2001 może polskich podatników i przedsiębiorców kosztować 493,5 mln euro! Gdyby Polska wykorzystywała w 100% unijne fundusze musiałaby dopłacać do interesu o nazwie SAPARD ponad 100 mln euro rocznie a do PHARE rocznie być może nawet 150 mln euro. Na szczęście te środki pieniężne nie są wykorzystywane w 100%. Należy zaznaczyć, że za pieniądze z dotacji przy różnych programach konieczne jest opłacenie unijnych doradców, a inwestorzy kupują maszyny i urządzenia w krajach UE wspomagając tamtejsze gospodarki.

Po czwarte, aby polskie przedsiębiorstwa lub samorządy mogły otrzymywać dotacje, polska administracja będzie musiała zatrudnić potężną ilość nowych bezproduktywnych urzędników do obsługi unijnych dotacji. Oczywiście za pieniądze polskich podatników. Według poufnego raportu Komisji Europejskiej „ogromny wzrost odpowiednio przeszkolonego personelu jest niezbędny”. Mówi się o wzroście zatrudnienia urzędników o około 200%! W samej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do obsługi systemu IACS, który jest częścią Wspólnej Polityki Rolnej, znalazło zatrudnienie około 5 tys. nowych urzędników, a budowa tego systemu w latach 1999–2005 wyniesie łącznie 4 mld zł. Już teraz do zarządzania funduszami unijnymi zaangażowane są oprócz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa także Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Infrastruktury, Finansów, Edukacji Narodowej i Sportu, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Urzędy Marszałkowskie, Komitet Badań Naukowych, Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych oraz Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Są tworzone takie socjalistyczne twory jak Narodowy Plan Rozwoju na lata 2004–2006, w skład którego wchodzi sześć sektorowych programów operacyjnych: Transport i gospodarka morska, Rozwój zasobów ludzkich, Restrukturyzacja i modernizacja sektora żywnościowego i rozwój obszarów wiejskich, Rybołówstwo i przetwórstwo ryb, Wzrost konkurencyjności gospodarki, Program Operacyjny-Pomoc Techniczna i Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego oraz wojewódzkie programy operacyjne. A przecież centralne planowanie już w Polsce było przerabiane – z wiadomym skutkiem.

Po piąte, inwestycje za państwowe pieniądze są zwykle nietrafione. Gdyby były one opłacalne to prywatni przedsiębiorcy, wietrząc możliwość zysku, dużo wcześniej sami podjęliby ryzyko danej inwestycji. Tymczasem dotacje powodują marnotrawstwo na wielką skalę. Doskonałym przykładem są choćby oczyszczalnie ścieków wybudowane w Belgii, Hiszpanii czy Włoszech za pieniądze z Brukseli: nie odpowiadają wymaganym normom, są za małe lub za duże w stosunku do potrzeb, nie są w ogóle używane z powodu braku przyłączy do sieci kanalizacyjnych lub energetycznych, budowa przedłuża się o wiele lat, koszty inwestycji wzrastają o kilkaset procent. Jak twierdzą niemieccy autorzy książki „Banany dla Brukseli”: „wyniki kontroli pewnych badań pokazują, że środki publiczne obciążające podatników w UE i państwach członkowskich są błędnie inwestowane”. Ponadto jak twierdzi amerykański ekonomista Henry Hazlitt, skutkiem subwencji jest to, „że kapitał i pracę wyprowadza się z przemysłów, w których mogą pracować bardziej wydajnie, a kieruje do przemysłu, w którym są mniej efektywne. Wytwarza się mniej bogactwa. Przeciętny standard życia obniża się w porównaniu z tym, jaki byłby możliwy.”

Po szóste, dotacje do inwestycji mogą powodować zmianę istoty samej inwestycji. Gdyby nie istniały fundusze prywatni przedsiębiorcy lokowaliby swoje pieniądze w inne przedsięwzięcia, prawdopodobnie bardziej efektywne i produktywne. Jak uważają analitycy ekonomiczni z holenderskiego Tinbergen Institute fundusze unijne są inwestowane w specyficzne projekty, takie jak zwiększanie wartości kulturalnych czy środowiskowych, które niekonieczne powodują wzrost gospodarczy. Ponadto, podobnie jak różnorakie ulgi i odpisy podatkowe, państwowe fundusze nakłaniają firmy do kupowania konkretnych, niekoniecznie potrzebnych produktów.

Po siódme, polskie firmy, które będą otrzymywały unijne dotacje będą stanowić nieuczciwą konkurencję wobec firm nie dotowanych, co pogorszy wyniki tych drugich, a może nawet spowodować wiele bankructw. Dzieje się tak dlatego, ponieważ dotowane przedsiębiorstwa mając niższe koszty działalności mogą oferować swoje produkty i usługi po niższych cenach. Mechanizm ten działa podobnie jak w specjalnych strefach ekonomicznych, gdzie firmy są zwalniane z podatków dochodowych czy od nieruchomości. Niestety specjalne strefy ekonomiczne rozwijają się kosztem reszty kraju. Przedsiębiorcy przenoszą swoją działalność z innych rejonów do strefy, gdzie tworzą nowe miejsca pracy, równocześnie likwidując je gdzie indziej. „Transfer publicznych pieniędzy do przedsiębiorstw, zarówno publicznych jak i prywatnych, narusza fundamentalną zasadę równej konkurencji i w efekcie obniża efektywność alokacji kapitału” – napisano w „Czarnej liście barier dla przedsiębiorczości 2003” przygotowanej przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych. Należy zaznaczyć, że jakiekolwiek dotacje nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. Subsydia utrudniają rozwój wolnej konkurencji, ponieważ przedsiębiorstwa wolą walczyć o państwowe dofinansowanie niż z konkurentami na wolnym rynku, co pogarsza jakość ich usług i wyrobów oraz zwiększa cenę.

Po ósme, możliwość otrzymania dotacji opóźnia proces inwestycyjny. Samo opracowanie projektu nadającego się do dofinansowania może zabrać nawet kilkanaście miesięcy. Natomiast jak twierdzi Jerzy Kędzierki, wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, „od złożenia wniosku do wypłacenia pieniędzy [z funduszu ISPA] mijają średnio trzy lata”. Zaś według ekspertów Komisji Europejskiej jest jeszcze gorzej: „przygotowywanie wielu programów ciągnie się latami”. Samą inwestycję można rozpocząć dopiero po podpisaniu umowy o udzielenie dotacji, co następuje po zatwierdzeniu wniosku o udzielenie dotacji wraz z tzw. studium wykonalności projektu. Koszty poniesione przed podpisaniem umowy nie zostają zwrócone.

Po dziewiąte, aby otrzymać dotację, konieczne jest współfinansowanie inwestycji przez beneficjantów pomocy. Z racji tego, że władz samorządowych z własnych środków finansowych na to nie stać, już teraz miasta i gminy (np. Poznań) wypuszczają obligacje komunalne, aby mieć pieniądze na współfinansowanie projektów. W ten sposób samorządy, mając już deficyty budżetowe, wpadają w nie kończącą się spiralę zadłużeniową. Natomiast w ramach funduszu PHARE przedsiębiorstwa, które chcą dostać dotacje muszą obligatoryjnie zaciągać kredyty bankowe w określonej wysokości (np. w przypadku Funduszu Dotacji Inwestycyjnych – min. 25% inwestycji), co w skrajnej sytuacji może doprowadzić niektóre firmy do niewypłacalności i bankructwa. Ponadto dotacje są w  rzeczywistości refundacjami. Całość inwestycji trzeba najpierw samemu sfinansować, a dopiero potem zwracana jest część kosztów inwestycji.

Po dziesiąte, samo istnienie unijnych dotacji tworzy kolejny korupcjogenny styk na granicy polityki i gospodarki, co będzie skutkowało wieloma nowymi wielomilionowymi defraudacjami, sprzeniewierzeniami, malwersacjami, przy których afera Rywina będzie mało znaczącym epizodem. Oszustwa i wyłudzenia pieniędzy w ramach Wspólnej Polityki Rolnej czy dotacji eksportowych są w UE na porządku dziennym. Jak podała „Rzeczpospolita” kilka lat temu zaradni greccy rolnicy złożyli wnioski o dotacje do swoich upraw o powierzchni przekraczającej o 20% powierzchnię całego kraju. Inni unijni rolnicy wyłudzali subwencje do plastikowych drzewek oliwnych, które z helikoptera wyglądały jak prawdziwe. Subwencje na szkolenia, ekspertyzy czy doradztwa wprost zachęcają do wyłudzeń unijnych środków pieniężnych. Sam program PHARE spotkał się z poważną krytyką i negatywną oceną za równo ze strony europejskiego Trybunału Obrachunkowego jak i dwukrotnie polskiej NIK. Wskazywano niegospodarność, rozrzutność, nepotyzm, łamanie prawa i inne rodzaje marnotrawstwa i przestępstw.

Z tych wszystkich powodów dobrze, że Polska wykorzystuje unijne fundusze w bardzo niezadowalającym zarówno polskich jak i brukselskich urzędników stopniu. – Z przedakcesyjnego funduszu ISPA wykorzystano do tej pory jedynie około 1-2% unijnej pomocy – stwierdziła w połowie czerwca 2003 r. przedstawicielka Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. O dofinansowanie, dostępne w 2003 r., ubiega się 17 projektów, które zostały zaakceptowane przez Zespół Przygotowawczy Komitetu Integracji Europejskiej. Reszta ugrzęzła między polskimi urzędnikami a brukselską machiną biurokratyczną, bo nie udało się wnioskodawcom spełnić wymagań formalnych. Natomiast do końca 2002 r. z funduszu PHARE wydano od 89% za 1998 r. do 11,4% za 2001 r. dostępnych środków pieniężnych.

Szkoda tylko tych 11,5 mld zł, które polscy podatnicy będą musieli wpłacić do wspólnotowego budżetu za 2004 r. (w 2005 r. – 14,8 mld zł a w 2006 r. – 17,5 mld zł). Teraz dopiero widać dla kogo najkorzystniejsza jest akcesja Polski do UE. Jeśli nasz kraj już na wdrażaniu funduszy przedakcesyjnych traci politycznie i ekonomicznie na rzecz obecnych członków Unii, to co będzie po wstąpieniu, kiedy trzeba będzie wpłacać całą składkę? By z powrotem poprzez fundusze strukturalne i Fundusz Spójności odzyskać wpłacone miliardy trzeba będzie roztrwonić drugie tyle. Czy Polaków na to stać?

Tomasz Cukiernik

tomcuk@poczta.onet.pl

INFO O FUNDUSZACH

(źródło: www.ukie.gov.pl )

Fundusze Przedakcesyjne – są to środki bezzwrotnej pomocy finansowej udzielanej krajom kandydującym przez Unię Europejską. Łącznie planowana pomoc przedakcesyjna w latach 2000–2006 ma wynieść 18,72 mld euro (gdyby została wykorzystana w 100%, co jest w praktyce niemożliwe).

Fundusz przedakcesyjny

Pełna nazwa

Instytucje zarządzające funduszem w Polsce

Cel funduszu

Budżet funduszu dla Polski

PHARE Polish Hungary Assistance for Restructuring their Economies Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości Wspieranie gospodarczej restrukturyzacji Europy Środkowo-Wschodniej Ponad 490 mln euro w 2000 r., ponad 470 mln euro w 2001 r.
SAPARD Special Accession Programme for Agriculture and Rural Development Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Wspieranie i modernizacja rolnictwa i obszarów wiejskich oraz inwestycji w rolnictwie i przemyśle spożywczym 312 – 384,8 mln euro rocznie
ISPA Instrument for Structural Policies for Pre-Accession Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Wspieranie inwestycji w zakresie ochrony środowiska i transportu ponad 300 mln euro w 2002 r.

Fundusze Strukturalne są instrumentami Polityki Strukturalnej Unii Europejskiej. Ich zadaniem jest wspieranie restrukturyzacji i modernizacji gospodarek krajów UE. Polityka Strukturalna i Fundusze mają pomóc władzom centralnym i regionalnym słabiej rozwiniętych regionów w rozwiązaniu ich najważniejszych problemów gospodarczych. Budżet Funduszy Strukturalnych na lata 2000–2006 wynosi 195 mld euro. Istnieją cztery Fundusze Strukturalne:

Fundusz strukturalny

Nazwa po angielsku

Początek

funkcjonowania

Cel funduszu

Europejski Fundusz Orientacji i Gwarancji Rolnej EAGGF – European Agriculture Guidance and Guarantee Funds

1964 r.

Wspieranie przekształceń struktury rolnictwa oraz wspomaganiem rozwoju obszarów wiejskich
Europejski Fundusz Socjalny ESF – European Social Fund

1960 r.

Walka z bezrobociem w krajach członkowskich
Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego ERDF – European Regional Development Fund

1975 r.

Niwelowanie dysproporcji w poziomie rozwoju regionalnego krajów należących do UE
Finansowy Instrument Orientacji Rybołówstwa FIFG – Financial Instrument for Fisheries Guidance

1993 r.

Wspieranie restrukturyzacji rybołówstwa państw członkowskich

Fundusz Spójności (Fundusz Kohezji) został utworzony na mocy Traktatu o Unii Europejskiej z Maastricht w 1993 roku. Powstał na skutek dążenia do zapewnienia w Unii Europejskiej zrównoważonego wzrostu gospodarczego i postępu. Budżet Funduszu Spójności na lata 2000-2006 wynosi 18 mld euro.

Inicjatywy Wspólnotowe to programy pomocy bezzwrotnej organizowane przez Unię Europejską dla określonych środowisk i grup społecznych. Obecnie działają cztery inicjatywy:

Inicjatywa Wspólnotowa

Źródło finansowania

Budżet inicjatywy na lata 2000-2006

Cel Inicjatywy

INTERREG III Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego 4,875 mld euro Wzmacnia współpracę transgraniczną, międzyregionalną i międzynarodową
EQUAL Europejski Fundusz Socjalny 2,847 mld euro Pomaga w zwalczaniu wszelkich przejawów dyskryminacji i nierówności na rynku pracy oraz działa w kierunku integracji społecznej i zawodowej imigrantów
URBAN Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego 700 mln euro Działa w ramach projektów mających na celu rozwój infrastruktury miast europejskich powyżej 100 000 mieszkańców
LEADER + Sekcja Orientacji Europejskiego Funduszu Orientacji i Gwarancji Rolnej 2,02 mld euro Wspomaga wdrażanie nowoczesnych strategii rozwoju terenów wiejskich

Wywiad

z Przemysławem Chybiorzem, przedsiębiorcą z Ustronia, który złożył wnioski o dotacje z Funduszu Dotacji Inwestycyjnych w ramach PHARE 2000.

-         Jak długo trwała procedura otrzymania dotacji z PHARE 2000?

Trudno to dokładnie określić. Samo przygotowanie wniosku trwa ponad miesiąc, a od momentu złożenia wniosku (który należy wcześniej przygotować) do momentu otrzymania pieniędzy należy oczekiwać około 6 miesięcy. To jednak zależy od wielu czynników i w poszczególnych przypadkach może trwać krócej lub dłużej.

-         Czy napisanie wniosku o dotację i skompletowanie wszystkich załączników jest kosztowne dla firmy?

Nasza firma nie posiada specjalnej komórki zajmującej się dotacjami ( podobnie zresztą jak wiele innych małych i średnich przedsiębiorstw), dlatego skorzystaliśmy z pomocy specjalistów ze Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Gospodarczych DELTA PARTNER z Cieszyna. Oni zajęli się całościowo przygotowaniem wniosku i kompletowaniem załączników. Warunki na jakich to się odbywa uzgadnia się indywidualnie i zazwyczaj strony umawiają się na „procent od otrzymanej dotacji”. Od około 2 do 10%. Im mniejsza dotacja tym większa procentowo cena. Jaki to jest procent zależy w dużej mierze od pracochłonności, wielkości inwestycji oraz wnioskowanej kwoty. Jest to jednak dobre rozwiązanie, gdyż nie angażuje się czasu swoich pracowników. Problemem jest sama inwestycja, ponieważ pieniądze trzeba najpierw wyłożyć samemu, a dopiero po około 2 miesiącach otrzymuje się zwrot części kosztów w postaci dotacji. Jeśli inwestycja jest duża np. ja kupowałem maszyny za 290 tys. i 200 tys. euro, to dla małej czy średniej firmy problemem jest zdobycie miliona złotych.

-         Ile było załączników do wniosku i ile stron miał łącznie wniosek, studium wykonalności i załączniki?

Wszystko zależy od inwestycji. W naszym przypadku wniosek wraz ze studium wykonalności miał ponad 200 stron. Załączników jest kilkanaście.

-         Czy bariery biurokratyczne są skomplikowane czy łatwo/trudno je pokonać?

Jak wspomniałem wcześniej całą biurokracją zajęło się DELTA PARTNER, firma nie była tym obciążona. Myślę jednak, że bez ich pomocy byłoby to trudne. Dokumentów jest dużo i trzeba wiedzieć jak wypełniać poszczególne załączniki, aby nie narażać się na konieczność uzupełniania braków, co dodatkowo przedłuża procedurę.

-         Czego żądają od przedsiębiorcy dający dotację?

Poza całym szeregiem załączników konieczne jest uzyskanie kredytu bankowego. Struktura finansowania projektu jest ściśle określona – potrzebny jest wkład własny oraz kredyt bankowy. Z doświadczenia wiem, ze przedsiębiorcy często borykają się z problemami przy uzyskiwaniu kredytów.

Firmy muszą mieć oczywiście dobre wyniki i realny plan rozwoju na przyszłość. Konieczne są zaświadczenia z Urzędu Skarbowego i ZUS o nie zaleganiu z płatnościami.

-         Jaką korzyść ma wg Ciebie UE z dawania dotacji?

Myślę, że działa to pozytywnie na rynek, z jednej strony przedsiębiorcy poprawiają swoja konkurencyjność, poprzez inwestowanie w nowe urządzenia, z drugiej strony producenci maszyn mają zbyt na swoje produkty.

-         Jakie kupiłeś maszyny do jakich firm? Czy kupiłbyś je bez dotacji?

Jeszcze nie kupiłem, procedury trwają. W planie jest zakup maszyn do obróbki metali – wykrawki laserowej, oraz instalacji i kotła do produkcji ciepła. Myślę, że inwestycje zostałyby zrealizowane tak czy inaczej. Pomoc finansowa, jest jednakże niebagatelna. Rozważaliśmy zakup urządzeń używanych i pewnie na takie zdecydowalibyśmy się, gdyby nie dotacja PHARE.

-         Czy wg Ciebie przy rozdawaniu pieniędzy z funduszu PHARE może dochodzić do sytuacji korupcyjnych?

-     Trudno powiedzieć, zwłaszcza gdy obserwuję się to co dzieje się w naszym w kraju. Człowiek dochodzi do przekonania, że wszędzie na styku podmiotów publicznych i prywatnych takie zagrożenie istnieje. Osobiście nie spotkałem się z taką sytuacją.

-         Jakie są negatywne strony istnienia dotacji?

-         Powodują nierówną konkurencję, ponieważ firmy, które nie otrzymują dotacji mają mniejsze szanse na rozwój niż dotowane.

-         W jaki sposób w udzielanie dotacji zaangażowana jest Górnośląska Agencja Rozwoju Regionalnego S. A.?

-         Udzielają informacji na temat dotacji, przeprowadzają szkolenia, a przede wszystkim przyjmują i rozpatrują wnioski. Ja, oprócz końcowego podpisania umowy, nie miałem z nimi wiele do czynienia, ponieważ wszystkim zajmowała się DELTA PARTNER.

-         Chodzą słuchy, że pracownicy GARR mają na boku firmy, w których proponują przygotowanie wniosku o dotacje. Wiesz coś o tym?

-         Pytanie niepolityczne! Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

-         Dziękuję za wywiad.

* Artykuł ten (bez wywiadu) ukazał się w nr 29-30 „Najwyższego CZASu!” z 2003 r.

5 odpowiedzi to “Krytyka dotacji z UE”

  1. elcidx pisze:

    Tylko co by było gdyby nie było dotacji? Wątpię żeby państwo sfinansowało te inwestycje które zostały zrobione.
    I nikt nikogo nie zmusza do dotacji.

  2. maskon pisze:

    Racja. Przepływ pieniędzy (za wyjątkiem infrastruktury państwowej) powinien regulować rynek, a nie urzędnicy. Nie tylko naraża to wszystkich na utrzymywania zbędnej biurokracji, ale sprawia, że nie ma pieniędzy tam, gdzie są one potrzebne najbardziej.
    Ten system i tak kiedyś upadnie, tylko szkoda straconego czasu i energii ludzi.

  3. Michał pisze:

    Bardzo celnie wytknięte powody nieefektywności dotacji unijnych.
    Dodałbym jeszcze jeszcze jeden punkt: Ludzie sprzedali niepodległość, za którą poprzednie pokolenia przelewały krew za jakieś tam dofinansowania.
    Co jest ważniejsze: wolność, honor i samostanowienie, czy dopłaty przez kilka lat?

  4. Nana pisze:

    W Krakowie powstala epidemia likwidacji palenisk.Natychmiast pojawila sie firma hydrauliczna przedstawiajaca sie za Urzad m.Krakowa i pomoc w zdobyciu dotacji.W efekcie rzadajaca wplaty i sporzadzajaca kosztorys: na starej instalacji za 23 000,- majac bardzo przykre doswiadczenie z podatkiem od renty z UE,kiedy to mimo konwencji o uniknieciu podwojnego opodatkowania ,podatek zostal sciagniety z tzw.urzedu w Polsce,to po 8latach,unia zarzadala wplaty podatku w Niemczech.Polski US nie zwrocil podatku za 2004-2006 lata.Polski US oswiadczyl,ze UE ma swoje przepisy i oni sie do tego nie dostosuja.Prokuratura zas ta sprawe umorzyla.Wiec z dotacjami pewnie moze byc podobnie,gdyz do tego potrzebny jest wyciag z rejestru gruntu,wyciag z ksiag wieczystych i weksel.Dziwne to ale prawdziwe.Wiec ciesz sie Polaku.

  5. Jan pisze:

    Bardzo fajny artykuł. Racjonalne i sensowne argumenty. Trudno się z tym nie zgodzić. Tylko co z tego, skoro w sieci można znaleźć takie informacje: http://pomoc-deminimis.pl/projekt-unijny-power-pierwszy-miliard-zlotych/ – ze coraz więcej dotacji, kasy idzie na to. Pękł pierwszy miliard złotych.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24