KOŚCIÓŁ W AUSTRII*

Obecnie w tradycyjnie katolickiej Austrii jest bardzo głęboki kryzys religijny i w związku z tym również kryzys powołań do pełnienia posługi kapłańskiej. Średnio na jedną parafię nie przypada nawet 1 kapłan! Na msze święte przychodzi kilka, kilkanaście osób. Dane statystyczne są alarmujące.

W 2005 roku w Archidiecezji Wiedeńskiej wstąpiło do Kościoła katolickiego ponad tysiąc nowych wiernych, ale w tym samym czasie wystąpiło z niego 14,2 tysiąca, a w całej Austrii kilkadziesiąt tysięcy. Tak jest co roku. W Polsce na tą samą ilość wiernych przypada ponad trzy razy więcej święceń kapłańskich niż w Archidiecezji Wiedeńskiej. W każdych dziesięciu polskich parafiach pracuje średnio 5 alumnów, podczas gdy w wiedeńskich – 0,4. Na sto parafii w Polsce przypada 6 święceń kapłańskich rocznie, a w Archidiecezji Wiedeńskiej – niecałe 2. Następuje ciągły proces starzenia się austriackiego duchowieństwa. Oznacza to, że w najbliższym czasie jeszcze bardziej będzie brakowało tam kapłanów. Księża, by objąć puste parafie, przyjeżdżają nie tylko z Niemiec, Polski, Chorwacji czy Czech, ale także z takich egzotycznych krajów, jak Demokratyczna Republika Konga, Kenia, Nigeria, Filipiny, Indonezja czy Brazylia. W samej diecezji wiedeńskiej pracuje około 130 polskich księży, w całej Austrii – ponad 200. Nie we wszystkich jednak częściach Austrii brakuje księży: problem ten nie występuje jak na razie na przykład w Tyrolu.

W Austrii na jedną parafię przypada średnio 0,8 kapłana, podczas gdy dla porównania w Polsce trzy razy więcej – 2,4. Z powodu braku księży kapłani z jednej parafii nierzadko muszą obsługiwać więcej niż jeden kościół. Na przykład w parafii Poysdorf, niedaleko czeskiej granicy, gdzie proboszczem od 39 lat jest Holender Georg van Horick, musi on sobie ponadto poradzić z aż pięcioma okolicznymi parafiami (Erdberg, Wetzelsdorf, Altruppersdorf, Kleinhadersdorf i Walterskirchen). Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w austriackim Kościele katolickim jest kryzys powołań kapłańskich? Jest to ściśle związane ze stopniowym odwracaniem się ludzi od Kościoła. Proboszcz van Horick twierdzi, że przyczyną są zaszłości historyczne:

-         W przeszłości Kościół wolał współpracować z bogatymi i dlatego ludzie biedni stopniowo odwracali się od Kościoła.

A jak wiadomo ludzi biednych zawsze jest więcej niż bogatych. Trochę inny powód podaje ksiądz Eugeniusz, Polak pracujący w Austrii. Uważa on, że kryzys w austriackim Kościele zaczął się po I wojnie światowej i jest związany z kryzysem w rodzinach:

-         To właśnie rodzina jako pierwsza przekazuje i pielęgnuje wiarę, a gdy tego przekazu zabraknie, księża niewiele mogą zrobić. Dla ludzi mających coraz wyższy standard życia zaczynają się liczyć głównie przyjemności, po prostu nie mają ochoty chodzić do kościoła.

To wyjaśnienie jest dość przekonujące. Rozwijający się kryzys rodziny widać w całej Europie, gdzie następuje depopulacja. Więcej ludzi umiera, niż się rodzi. Niektórzy komentatorzy winę za ten stan rzeczy przypisują państwowym systemom socjalnym. Ludzi, którzy zmuszani są do ponoszenia ogromnych obciążeń podatkowych z tym związanych, nie stać już na pomoc bliskim. Tę funkcję przejęło państwo opiekuńcze, co skutkuje tragicznymi następstwami. Zanika więź międzypokoleniowa. Posiadanie potomstwa stało się nieracjonalne, ponieważ jest wyłącznie źródłem wydatków, a nie sposobem zabezpieczenia sobie przyszłości.

Tymczasem w parafii Poysdorf zarejestrowanych jest około 85% katolików, natomiast w samym Wiedniu – poniżej 50%. W Poysdorf regularnie na niedzielne msze uczęszcza około 15-20% z nich, a w Wiedniu jedynie około 8%. Dla porównania w Polsce – ponad 50%. Jednak ci ludzie, którzy deklarują się katolikami, rzeczywiście uczestniczą w życiu Kościoła i bardzo chętnie pomagają społeczności parafialnej. Na przykład w parafii Poysdorf organizowany jest tzw. tydzień biblijny. 800 osób ręcznie przepisuje całe Pismo Święte, którego fragmenty zostają następnie sprzedane na licytacji. Dochód przeznacza się na szkoły. Są przedstawienia biblijne i sceny ewangeliczne, przygotowuje się potrawy z czasów biblijnych. Dla dzieci organizuje się wiele gier i zabaw związanych tematycznie z Biblią.

W Austrii jest całkowicie inny system finansowania Kościoła niż w Polsce. Ludzie muszą z mocy prawa płacić tzw. opłatę kościelną, czyli podatek, który zbiera bezpośrednio Kościół. Wynosi ona 1,15% podstawy opodatkowania przy podatku dochodowym od osób fizycznych. Dla przykładu 87% dochodów Archidiecezji Wiedeńskiej pochodzi z tej opłaty. Pieniądze te idą na pensje dla księży i na utrzymanie świątyń. Proboszcz wraz z dodatkami może zarobić ponad 2000 euro miesięcznie. Ten system finansowania Kościoła w Austrii (wprowadzony w 1939 roku przez narodowo-socjalistyczną III Rzeszę) jest również w dużym stopniu odpowiedzialny za odejścia z Kościoła. Ludzie występują, aby nie płacić podatku kościelnego.

Ludzie dają również pieniądze na tacę, ale jest to niewielka ilość. Najczęściej zbiera się je na cele dobroczynne i charytatywne, na przykład na Kościół w Afryce czy Azji. Dodatkowe opłaty kościelne w związku z chrztem, pogrzebem czy intencją mszalną są niskie w związku z istnieniem opłaty kościelnej i wynoszą kilka euro. Wszystkie dochody i wydatki parafialne muszą być dokładnie zapisane i omówione. Istnieje specjalna parafialna rada finansowa, składająca się z 2-3 osób, która prowadzi i kontroluje wydatki parafii. W związku z dużą biurokracją parafia musi utrzymać dodatkowo sekretarkę do prowadzenia kasy parafialnej, która również zajmuje się przyjmowaniem intencji, chrztów, pogrzebów, ślubów itp. Ponadto pomagają także asystenci pastoralni, dzięki którym ksiądz nie musi zajmować się robotą papierkową.

Jak twierdzi ksiądz Eugeniusz, warunki pracy na parafii są dobre, a obowiązki podobne jak w Polsce. Jest dobrze rozwinięte duszpasterstwo: działają grupy liturgiczne, biblijne, żywy różaniec. Proboszczowi pomaga kilkuosobowa Pfarrgemeinderat – rada, która zajmuje się bieżącymi problemami dotyczącymi duszpasterstwa, ustala plan pracy na parafii, planuje nowy budżet. Zebrania odbywają się co najmniej 3-4 razy w roku. W parafii Poysdorf organizowana jest (oprócz zimy) Pfarrkaffee, czyli spotkania przy kawie ludzi, którzy złożyli jakiś datek na rzecz Kościoła. Ksiądz ma wysoką pozycję w gminie. Bierze udział w całym życiu publicznym. Jest zapraszany na imprezy kulturalne, chrzty, śluby, pierwszą komunię świętą, a także na poświęcenie domów, maszyn, samochodów. Ksiądz jest zatem osobą znaną w gminie i raczej powszechnie szanowaną, dlatego po mszy ludzie często z nim rozmawiają.

Inną różnicą między Kościołem polskim i austriackim jest fakt, iż w Austrii nie ma bożonarodzeniowej kolędy. Natomiast każda katolicka rodzina zaprasza księdza indywidualnie w ciągu całego roku. W święta Bożego Narodzenia nie istnieje ponadto tradycja opłatkowa ani wigilia. Natomiast obiad wigilijny jest uroczyście spożywany w południe, a pasterka jest odprawiana dużo wcześniej niż w Polsce. Niemniej jednak pasterka ta jest obchodzona bardzo uroczyście. Zaangażowani są w niej wszyscy parafianie, grupy liturgiczne oraz miejscowa orkiestra i chór. Święta Wielkanocne obchodzone są podobnie jak w Polsce. Na ten czas ludzie robią sobie postanowienia, na przykład nie palą papierosów, nie piją alkoholu, nie spożywają słodyczy, uczęszczają na drogę krzyżową. W okresie Wielkiego Postu nie ma gorzkich żali i kazań pasyjnych.

W Austrii mniej ludzi chodzi do spowiedzi, natomiast przed Wielkanocą wielu do spowiedzi przystępuje, podobnie jak przed Bożym Narodzeniem. Komunia Święta inaczej niż w Polsce, jest podawana nie do ust, a na dłonie wiernego. Co ciekawe, ministrantami mogą być również dziewczęta, ponieważ chłopców byłoby zbyt mało. Występują również problemy innej natury: w związku z wielością wyznań i religii, szczególnie w Wiedniu (islam, protestanci, ortodoksi, kościół koptyjski) i w innych dużych miastach, są problemy z zawieraniem małżeństw, bierzmowaniem czy pogrzebami. Księża w niewielkim stopniu uczą religii, ponieważ większość czasu zajmuje im praca duszpasterska, nieraz w kilku parafiach. Lekcje religii prowadzą w szkołach świeccy katecheci, którzy otrzymują pensje od państwa. Obowiązkowo odbywają się 2 godziny religii tygodniowo.

Ksiądz Eugeniusz od czterech lat pracuje w Austrii. Początkowo na parafii w Poysdorfie, a od września 2004 roku w bardzo starej, ale malutkiej miejscowości Jedenspeigen przy granicy ze Słowacją, gdzie swoją posługę kapłańską musiał rozpocząć od remontu plebani. Msze święte odprawia także w sąsiedniej miejscowości Sierndorf an der March. Opowiedział, jak się rozpoczęła jego przygoda z Austrią:

-         W 2001 roku po powodzi w Budzowie koło Suchej Beskidzkiej powodzianom pomagał austriacki Caritas. Wówczas to ksiądz mgr Jan Kotlarski, były wikariusz parafii Budzów, a obecnie ksiądz proboszcz w Harbutowicach pokazał całe zniszczenia, jakie dokonała powódź w Budzowie. Organizując pomoc dla poszkodowanych, odwiedzał wraz z gośćmi z Austrii poszkodowane rodziny. Ja również pomagałem, jako tłumacz. Następnie otrzymałem od nich zaproszenie z propozycją pracy w Austrii.

By móc wyjechać do innego kraju, każdy ksiądz potrzebuje zgody biskupa na duszpasterstwo zagraniczne. Konieczna jest rozmowa z biskupem, który pyta się o powody decyzji wyjazdu. Po otrzymaniu zgody ksiądz może jechać. Przez austriackiego kardynała Christopfa Schonborna ksiądz Eugeniusz został skierowany na placówkę. Wówczas jest obowiązek nauki języka niemieckiego od 3 do 6 miesięcy, za którą płaci kuria austriacka. Równocześnie przez dwa lata trwa proces inkulturacji – raz w miesiącu w Wiedniu są organizowane spotkania dla księży-obcokrajowców, którzy w ten sposób zapoznają się z tradycjami, problemami i sytuacją Kościoła austriackiego. Kiedy ksiądz-obcokrajowiec jest już zdecydowany, że zostanie w nowym kraju na stałe, następuje proces inkadynacji, czyli przeniesienia na stałe, bez możliwości powrotu. Wtedy zwykle taki ksiądz obejmuje probostwo. Otrzymuje kilka propozycji parafii do wyboru. Pierwsze miesiące w nowym kraju nie są łatwe. W gąszczu biurokratycznych przepisów i miejscowych zwyczajów księdzu Eugeniuszowi bardzo pomogli w rozpoczęciu pracy duszpasterskiej polscy księża, którzy już wcześniej przyjechali do Austrii: ksiądz dr Tadeusz Krupnik z parafii w Ersbrunn, a także ksiądz proboszcz mgr Bogdan Jackowski z parafii w St. Pölten. Wiele pomocy w poznaniu tradycji austriackiego Kościoła udzielił mu także bardzo życzliwy i lubiany przez parafian ksiądz proboszcz van Horick z Poysdorfu.

Charakteryzując kościół w Austrii, należy powiedzieć, że boryka się on z wieloma trudnościami, niemniej jednak nie brakuje tu księży i ludzi świeckich, którzy tę sytuację pragną odmienić i wskazać innym drogę do Boga. W tych zmaganiach z trudnościami życzymy Kościołowi wiedeńskiemu wszelkiej pomyślności.

* Artykuł ten ukazał się w nr 1 dwumiesięcznika „Ecclesia” z 2006 roku.

Komentowanie jest zamknięte.

web stats stat24