Urzędas wychowa rodzinę!*
Powoli acz konsekwentnie, i na unijny wzór, niszczy się polską rodzinę. Obniżono wiek szkolny do 6 lat, zakazano tzw. klapsów, preferuje się niańki zamiast matek, dzieci coraz częściej odbierane są rodzicom przez pracowników opieki socjalnej, a do domów mają wkroczyć… asystenci rodziny.
To ostatnie dzieje się pod różnym pretekstem, nawet takim, że w domu panuje bieda, jak to może się stać z dwiema córkami pani Anny czy trójką dzieci pani Joanny z Łodzi, które mogą zostać wsadzone do domów dziecka. Podobnie w podlubelskiej Bystrzycy panie z opieki społecznej weszły na lekcję z nakazem sądu i porwały 11-letniego Sebastiana bezpośrednio do domu dziecka. Chłopak został zabrany, ponieważ w domu było rzekomo brudno, nie było ciepłej wody, matka miała depresję, a ojciec leżał w szpitalu. Rodzice nic nawet nie wiedzieli o nakazie sądu.
Oczywiście takie zachowanie pracowników, jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia w Polsce, jest typowe dla krajów zdegenerowanej moralnie Europy Zachodniej – tak się robi w Niemczech, Szwecji czy krajach Beneluksu, gdzie o odebraniu rodzicom dziecka decyduje pracownik socjalny, a nie sąd. Mało tego, Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej z PSL, wciska polskim matkom niańki, bo chce, by rodzicielki poszły do pracy. Mianowicie podatnik ma płacić legalnie zatrudnionym niańkom składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne! Okazuje się, że w ten sposób realizowana jest unijna Europejska Strategia Zatrudnienia, która zobowiązuje kraje Eurokołchozu do objęcia „instytucjonalną opieką pozarodzinną m.in. 33 proc. dzieci w wieku 0-3 lata i 90 proc. dzieci w wieku od 3 lat do osiągnięcia wielu szkolnego”.
1 sierpnia 2010 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, zgodnie z którą, oprócz wprowadzenia zakazu klapsów, w niektórych przypadkach umożliwiono pracownikowi socjalnemu podjęcie decyzji o odebraniu dziecka z rodziny. – Będzie jak na Zachodzie, gdzie się mówi, że bulterierowi czasami uda się wyrwać dziecko, a od pracownika socjalnego nigdy – stwierdził w „Rzeczpospolitej” prof. Marek Andrzejewski, specjalista prawa rodzinnego z PAN.
I dlatego, co symptomatyczne, właśnie za pomocą pieniędzy unijnych Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Krakowie uruchomił 3 lata temu program „Pora na aktywność”, który polega na zatrudnianiu tzw. asystentów rodziny. Teraz dzięki posłom ma się to rozszerzyć na cały kraj – projekt odpowiedniej ustawy jest w trakcie prac parlamentarnych. Uzasadnienie istnienia nowego urzędnika jest tak absurdalne, że człowiekowi odbiera mowę. Jak czytamy w „Dzienniku Polskim”, „asystent, uczestnicząc w codziennym życiu rodziny (…) może np. zwrócić nam uwagę, jeśli do potraw dodajemy zbyt dużo soli, co jest dla dzieci niezdrowe, zasugerować udział w szkolnych wywiadówkach, jeśli wcześniej je lekceważyliśmy, wytłumaczyć, jak należy używać danych lekarstw i dlaczego warto robić badania profilaktyczne”. – Chodzi na przykład o panowanie nad domowym budżetem, prawidłowe prowadzenie gospodarstwa domowego, pokazywanie innych form spędzania czasu z dziećmi niż siedzenie przed komputerem czy telewizorem, oraz właściwe prowadzenie profilaktyki zdrowotnej – mówi całkiem poważnie Danuta Pająk-Bener, kierownik sekcji ds. zarządzania projektami w krakowskim Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.
Większość Polaków jednak trzeźwo myśli i w przeciwieństwie do naszych parlamentarzystów oraz urzędników socjalnych widzi zagrożenia płynące z planowanego prawa. Na 80 komentarzy pod artykułem na ten temat, umieszczonym na stronach internetowych polskalokalna.pl, wszystkie miały negatywny lub zdecydowanie negatywny wydźwięk! Ani jednego głosu poparcia dla parlamentarnego pomysłu! Warto je przytoczyć, by pokazać oburzenie społeczne związane z wprowadzaniem kolejnych szkodliwych przepisów. „MOPS to jedna wielka ściema. Tam pracują na etatach byli alkoholicy, żony alkoholików, dzieci alkoholików, harcerze, ludzie głęboko wierzący, za to bez konkretnego wykształcenia, mili choć przyjęci do pracy, aby im pomóc. To wszystko jest poza jakąkolwiek kontrolą. Ręka rękę myje. Teraz jak stworzą ten ‘zawód’, to i tak zaczną tam pracować nie osoby mądre, wykształcone i przydatne, ale znowu kuzyni alkoholików, siostry żon alkoholików, często są to osoby po podstawówce. Jak taka osoba może mieć tupet i brać pieniądze za swoją niekompetencję? Poza tym pieniądze w MOPS-ach są tak marne, że jak się już faktycznie zrobi dyplom, to zupełnie nie opłaca się tam pracować. I tak oni tam sobie, kontrolowani sami przez siebie, żyją na koszt państwa, nie oferując żadnej konkretnej pomocy. Sól? Wywiadówka? To są kpiny. MOPS-y powinno się zlikwidować (…). Dajcie pracę tym, co jej potrzebują, a nie fikcyjne stanowiska ‘swoim’!” – powiedziała Wiki, absolwentka studiów psychologicznych, która poszła na wolontariat do jednego z MOPS-ów.
Oburzenie internautów jest wielkie. „Zamiast realnej pomocy, rząd tworzy głupie ustawodawstwo” – pisze elle. „Totalna bzdura!” – doradca. „To chyba jakaś farsa!!!” – WRRr. „To żart? POwiedzcie że to żart! Nie? Ktoś sobie z nas jaja robi. Dla dzieci, na wojsko, służbę zdrowia nie ma pieniędzy, a tu ktoś będzie brał kasę za to, że powie, abym mniej solił zupę. O (…) chyba żyjemy w domu wariatów” – tomirad. „Łapy urzędasów precz od mojej rodziny” – dr.Real. „A jak mi się taki asystent pod drzwiami pojawi, to go wykopie, sama wiem najlepiej, co jest dobre dla mojego dziecka i nie pozwolę, aby jakiś urzędas zaglądał mi do garów; więcej wolności w tym kraju było za komuny” – lill. „Dlaczego rządzący robią z Polaków głupszych od siebie. Mnie nikt nie pomagał wychowywać dzieci, które wyrosły na porządnych obywateli, a dziś przed każdą szkołą stoją strachy na wróble ze znakiem ‘Stop’ itp, teraz ma przyjść jakaś nepotka do mnie do domu i będzie patrzeć, ile soli zużywam. Wstyd i hańba panowie posłowie” – podatnik. „Prawdziwa kpina. Państwo nie ma recepty ani prawa kontrolować ludzi w tym, jak wychowują swoje dzieci. Ludzie powinni żyć tak, jak tego chcą. Znowu wykształci się, za społeczne pieniądze, bandę gburowatych urzędniczków, którzy będą gnębić innych z tego powodu, iż sami uważają, że ktoś żyje nie tak, jak należy. Za dużo soli np., a to przecież niezdrowo. Jak daleko jeszcze się posunie to państwo w ingerowaniu w życie obywatela? Kogo to mają kształcić? Między wierszami piszą, że bezrobotnych. Z założenia tacy pracownicy to nieudacznicy, więc bardzo dobrzy dla władzy, ślepo posłuszni, bo mają dużo do stracenia. Żenada, niedługo dojdziemy do tego, że jak w starożytnym Egipcie co dziesiąty to nadzorca” – Loleliusz. „A niby czym mieliby się ci asystenci zajmować poza braniem kasy i kto będzie ich weryfikował? Mamy masę niekompetentnych urzędników, od których nie można się uwolnić” – krk.
Komentujący są pewni, że chodzi o polityczne konfitury. „Czyli [będą – TC] nowe miejsca dla nałożnic radnych i burmistrzów” – napisał olo. „Wyznawcy Tuska dostaną pracę” – demo. „Kolejny zawód opłacany z państwowych pieniędzy” – Zastanow sie! „To teraz trzeba skończyć studia, żeby namówić ojca, by na wywiadówki chodził??? Też uważam, że MOPS to jedna wielka ściema. Są ludzie wysoko wyspecjalizowani w życiu na koszt państwa. Ich cwaniactwo i tupet są tak wielkie, jak niezmierne morze…” – uważa qwa qwa. „Oczywiście, że tak. Trzeba skończyć studia, żeby wiedzieć, ile soli wsypać. Kolejna banda
darmozjadów na koszt podatnika. A miało być ograniczenie biurokracji. Będzie gdzie upchnąć swoich kolesi, bo pewnie razem z tymi pracownikami powołany zostanie cały sztab dyrektorów, kierowników itp.” – odpowiada jk.
Internauci wiedzą, co zrobić z nowymi urzędnikami. „Brzydzę się donosicielstwem, ale nie ma innego wyjścia. Trzeba będzie składać donosy na urzędników MOPS do urzędów skarbowych i vice versa. Niech się nawzajem wyaresztują” – zaproponował WilkAlfa pod newsem na ten temat na portalu korwin-mikke.pl. Z kolei Luksus wie, czemu państwo zabrania posiadania broni: „Boją się, że ojcowie rodzin zaczęliby masowo bronić swych rodzin przed taką ‘opieką’…” (pisownia niektórych komentarzy została poprawiona).
* Niniejszy komentarz został opublikowany w 3 numerze miesięcznika “Opcja na Prawo” z 2011 r.






To co politycy wyprawiają w głowie się nie mieści. Za wszelką cenę chcą ingerencji w rodzinę, która jest chyba ostatnią ostoją normalności.
To są normalnie qrwa kpiny…
Ciekawe, gdzie jeszcze państwo wepchnie nochal.
Zabierają nam naszą wolność kawałek po kawałku, a najlepsze jest to, że nam o takich ustawach praktycznie nic w mainstreamie nie mówi
Moderacja postów? Kolejny żart, może nazwijcie to po imieniu- cenzura
nie matura lecz chęć szczera… Znam takich którzy DO DZIŚ się tym chełpią i są … urzędnikami…