Regulacja dobra na wszystko?*

Wreszcie PO powoli zaczyna spełniać (a przynajmniej zapowiada, że spełni) niektóre swoje przedwyborcze obietnice. I to te właściwe, które będą miały pozytywne skutki. Czyżby nasza kochana władza zaczęła dbać o zawartość naszych kieszeni?

Mimo protestów koalicjanta z PSL Platforma Obywatelska zamierza przedstawić propozycję zlikwidowania budżetowych subwencji dla partii. Corocznie z budżetu na sfinansowanie działalności polskich partii politycznych idzie prawie 100 mln zł. Platforma Obywatelska chce, by partie były finansowane podobnie jak fundacje poprzez przekazywanie przez Polaków 1 procenta podatku. Ponadto budżet zaoszczędzi w przypadku realizacji propozycji premiera Donalda Tuska, który opowiedział się za zniesieniem Senatu i zmniejszeniem liczby posłów (w ramach tej reformy mają także zostać wprowadzone jednomandatowe okręgi wyborcze). Z kolei W kwestii reformy finansów publicznych Jacek Rostowski, minister finansów, chce ograniczyć udział wydatków publicznych w PKB z aktualnych 42,3 procenta do poniżej 40 procent w 2011 roku oraz zmniejszyć deficyt finansów publicznych do 1 procenta PKB. Czekamy na głębsze posunięcia do poniżej 30 procent. Niestety możemy zapomnieć o przygotowanych przez Zytę Gilowską, byłą wicepremier i minister finansów, likwidacjach zakładów budżetowych, gospodarstw i rządowych agencji, co Platforma również obiecywała w kampanii wyborczej. Poza tym PO przygotowała wreszcie projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie zakazu zasiadania w parlamencie osobom prawomocnie skazanym za przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

Zarówno premier Tusk, jak i minister Rostowski deklarują, że wkrótce zostanie zaprezentowany plan wprowadzenia podatku liniowego, którego stawka nie jest jeszcze ustalona, ale maksymalnie ma podobno wynieść 18 procent, a może nawet poniżej 15 procent. Ponadto od 2009 roku ma być zlikwidowany szkodliwy podatek od lokat i rachunków bankowych oraz zbędny abonament radiowo-telewizyjny. Niestety zamiast ostatecznej prywatyzacji mediów publicznych mają one być finansowane poprzez zasilany z budżetu nowy Fundusz Misji Publicznej. Z kolei ulgę dla przedsiębiorców ma przynieść proponowana nowelizacja Kodeksu pracy, zgodnie z którą pracodawcy będą płacić swoim pracownikom 80 procent wynagrodzenia tylko za pierwsze 14, a nie jak dotychczas 33 dni zwolnienia lekarskiego. Ponadto firm zatrudniających mniej niż 10 osób nie będzie obowiązywać większość szkodliwych przepisów ograniczających zwolnienia pracowników. Tylko dlaczego nie rozszerzyć tego na wszystkie przedsiębiorstwa, skoro jest to tak korzystna zmiana? Miejmy tylko nadzieję, że politycy nie ugną się pod presją bezmyślnych związków zawodowych, które już zapowiedziały protesty. W sposób korzystny dla przedsiębiorców zaczynają także myśleć polscy samorządowcy. Tadeusz Wrona, prezydent Częstochowy, w projekcie uchwały zaproponował zwolnienie z opłaty zgłoszenia o dokonanie wpisu i zmiany wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Unia Europejska też czasami jest przyjazna dla przedsiębiorców i obywateli. Mianowicie Parlament Europejski przyjął pakiet legislacyjny, zgodnie z którym towar sprzedawany w jednym kraju członkowskim musi być dopuszczony do obrotu także w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Dzięki tym liberalizującym przepisom w zamian za zgodę na import, poszczególne kraje członkowskie nie będą mogły się domagać od przedsiębiorców różnego rodzaju certyfikatów. Z pewnością spowoduje to obniżenie cen importowanych towarów.

Niestety nie wszyscy politycy dbają o kieszenie podatników. Ministerstwo Środowiska zapowiada zmianę ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, która obok istniejącej już tzw. opłaty recyklingowej wprowadzi dodatkową tzw. opłatę depozytową uiszczaną przy zakupie nowego produktu. Z kolei Sejm zamierza obłożyć 7-groszową akcyzą gaz ziemny do samochodów. Ponadto planuje się wprowadzić wyższą składkę na KRUS dla najbogatszych rolników. Znowu społeczeństwo dzieli się na gorszych i lepszych, tak jak to ma miejsce w przypadku progresywnego podatku dochodowego.

Czyżby ruszała prawdziwa prywatyzacja służby zdrowia? Władze Katowic jako pierwsze w Polsce za 12 mln zł sprzedały przynoszący straty szpital urologiczny, który został kupiony przez pracujących w nim lekarzy. Wypada tylko przedsiębiorczym medykom życzyć sukcesu. Jak zapowiada Ministerstwo Skarbu Państwa, ma także ruszyć prywatyzacja polf zajmujących się produkcją leków, które pozostając w państwowych rękach, cały czas tracą rynek na rzecz prywatnej konkurencji. Z kolei politycy PO chcą przez giełdę sprzedać jeden kanał telewizji publicznej. Powstaje pytanie: dlaczego tylko jeden?

Rozbrajająca jest wiara unijnych urzędników w moc sprawczą regulacji, programów, planów i urzędniczych działań kontrolnych. Parlament Europejski przyjął bowiem projekt rozporządzenia, które ma zapewnić większe bezpieczeństwo pasażerów w transporcie lotniczym. Ma także powstać nowa unijna agencja (których już jest 29 i w sumie zatrudniają 3,8 tysiąca osób) – Europejski Instytut Innowacji i Technologii z budżetem prawie 2,5 mld euro, który ma pomóc w zmniejszeniu przepaści dzielącej Eurosojuz od Stanów Zjednoczonych w dziedzinie nauki. Ponadto w ramach śledztwa w sprawie rzekomych praktyk kartelowych przedstawiciele Komisji Europejskiej dokonali przeszukań w biurach kilku towarzystw lotniczych, utrzymujących komunikację z Japonią. Poza tym eurobiurokraci w swojej pysze uznali, że tzw. Strategia Lizbońska przynosi rezultaty i dlatego na szczycie w Brukseli ma zostać ogłoszony nowy, trzyletni cykl (na lata 2008-10) tego unijnego programu. Lepiej by się zajęli uciekającymi pokątnie pieniędzmi europejskich podatników, po tym jak we władzach unijnych wybuchł kolejny finansowy skandal. Po przeprowadzeniu wewnętrznego audytu okazało się, że w kilku przypadkach eurodeputowani pieniędzmi, które otrzymywali na biura poselskie, płacili podejrzanym firmom zamiast zatrudniania asystentów.

Unijni urzędnicy coraz bardziej ingerują w politykę swoich członków, a nawet państw, które nie są członkami Eurokołchozu. Rumunia musi zamknąć 18 ze swoich 32 ogrodów zoologicznych, w tym zoo w Bukareszcie, ponieważ rzekomo nie spełniają one unijnych standardów. Brukselscy urzędnicy wezwali Ukrainę do podjęcia działań, w tym walki z korupcją, rasizmem i antysemityzmem, zanim dojdzie do dalszego zacieśniania więzów między Kijowem a Brukselą. Z kolei od Chorwacji Unia Europejska zażądała likwidacji Ochronnego Pasa Ekologiczno-Rybackiego, który według władz w Zagrzebiu chroni zasoby ryb i ogranicza zanieczyszczenie wód Adriatyku. Ukraina czy Chorwacja mogą się jeszcze wycofać z negocjacji akcesyjnych i nie wstępować do tego szemranego towarzystwa, a my niestety za sprawą ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, który tworzy nowe państwo federalne pod nazwą Unia Europejska, mamy już właściwie posprzątane.

Tymczasem w kwestii ochrony środowiska ludzie dostają świra. Javier Solana, koordynator unijnej dyplomacji, w raporcie przygotowanym na szczyt Unii Europejskiej postuluje wiodącą rolę Eurosojuza w międzynarodowych negocjacjach o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla. Podczas szczytu w Brukseli unijni przywódcy potwierdzili ambitne cele w walce z rzekomym globalnym ociepleniem klimatu. Do 2020 roku z 8,5 procenta do 20 procent ma wzrosnąć udział energii odnawialnej w krajach UE, a jak ustalono na szczycie w Brukseli ambitny plan walki ze zmianami klimatycznymi ma przewidywać, że emisje CO2 w porównaniu z rokiem 1990 spadną o 20 procent. W Polsce już mamy skutek dostosowywania się do tej polityki w postaci rekordowo rosnących cen energii elektrycznej, a będzie jeszcze gorzej. Dojdzie do tego zmniejszenie się konkurencyjności unijnych gospodarek, które będą musiały zmagać się z wyższymi kosztami funkcjonowania. Tymczasem francuscy urzędnicy, znani z profiskalnych ciągot przy każdej nadarzającej się okazji, wymyślili, by wprowadzić specjalne podatki na produkty importowane z krajów, które w przeciwieństwie do UE nie ponoszą ciężaru redukcji emisji dwutlenku węgla. Z kolei wysoki przedstawiciel Watykanu, Monsignore Gianfranco Girotti, przewodniczący Penitencjarii Apostolskiej, na łamach „L’Osservatore Romano” przedstawił listę grzechów głównych naszych czasów, wśród których szczególne znaczenie ma zanieczyszczanie środowiska jako jeden z nowych śmiertelnych złych uczynków. To już nie jest nawet absurd, to jakieś totalne zamroczenie. Co ma bowiem wspólnego religia z ochroną środowiska? Nawet w Chinach, dotychczas niezwracających uwagi na problemy zanieczyszczenia środowiska naturalnego, ma po raz pierwszy w historii tego mocarstwa powstać ministerstwo, które będzie się zajmować właśnie ochroną środowiska.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w numerze 4 miesięcznika „Opcja na Prawo” z 2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24