Okiem wolnorynkowca – sierpień 2006*
Orwell nadchodzi. Ministerstwo spraw wewnętrznych przygotowuje podobno centralny rejestr obywateli, w którym oprócz danych osobowych mają się znaleźć między innymi informacje o zarobkach, przebytych chorobach, wyjazdach zagranicznych i posiadanych nieruchomościach. Pełna kontrola i inwigilacja. Dodatkowo PiS chce dokładnie sprawdzić majątki polityków i urzędników. Tymczasem jak podał „Dziennik”, Jarosław Kaczyński w ciągu 57 lat życia dorobił się zaledwie 10 tys. zł i 1200 dolarów oszczędności. Czy ktoś, kto przez całe życie nie dorobił się niczego, nie powinien mieć zakazu angażowania się w politykę, bo jeśli nie umie sam poradzić sobie w życiu, to tym bardziej nie powinien kierować innymi? No, ale przecież mamy demokrację. Ministerstwo rolnictwa chce wprowadzić podwyższenie wysokości składek emerytalnych dla rolników i kolejne obowiązkowe ubezpieczenie – tym razem upraw. A potem może obowiązkowe ubezpieczenia dla producentów ołówków i gumowców? Rządu nie powinno to w ogóle interesować, to jest indywidualna sprawa każdego rolnika. Ale niestety ten rząd ma zamiar zwiększać zakres władzy państwowej, a nie zmniejszać, jak nakazuje zdrowy rozsądek. Projekt ustawy LPR, który popierają pozostali koalicjanci, ma ograniczyć wolność gospodarczą – sklepy zatrudniające powyżej 10 osób mają być zamknięte w niedziele, a poza tym będzie można wykonywać jedynie 20 rodzajów prac enumeratywnie wyliczonych w projekcie. Szacuje się, że w handlu pracę straci 60 tys. osób. Dobrze, że rząd nie ma dostępu do szarej strefy, która dzięki temu się rozwinie. Rząd podwyższa minimalne pensje pieniędzmi przedsiębiorców. W ten sposób chce zatrzymać odpływ pracowników z Polski, tymczasem skutek będzie przeciwny – wyjadą kolejne osoby, które poprzez zwiększenie płacy minimalnej nie znajdą pracy. Jest też przygotowywana bardzo niebezpieczna ustawa umożliwiająca nacjonalizację przedsiębiorstw prywatnych pod pretekstem strategiczności. Z kolei Bronisław Wildstein, zamiast opowiedzieć się za prywatyzacją telewizji publicznej, proponuje, aby abonament telewizyjny płacił każdy, kto ma w domu prąd. Ministerstwo Skarbu Państwa też nie chce prywatyzacji, a woli stworzyć narodowy koncern spożywczy w oparciu o Krajową Spółkę Cukrową i sześć państwowych Polmosów. Sejm łaskawie zezwolił rolnikom na produkcję biopaliw na własny użytek. Natomiast handlujący paliwami o gorszej jakości mają być karani wysokimi grzywnami i więzieniem. 1 stycznia 2007 roku zostanie podwyższona akcyza na benzynę, co przede wszystkim uderzy w najbiedniejszych kierowców.
Dobrze, że nowy premier, jak zapowiedział w swoim expose, nie chce powiększać 30-miliardowego deficytu budżetowego, choć będzie to trudne, biorąc pod uwagę ciągłe zwiększanie wydatków na kolejne „szlachetne” cele. Jedyną oszczędnością mogą być proponowane przez ministerstwo finansów zwolnienia swojego personelu, ale nie chcą się na to tradycyjnie zgodzić związki zawodowe. Także ministerstwo sprawiedliwości myśli trzeźwo, chociaż w niektórych kwestiach. Przygotowuje ono niekorzystny dla złodziei i bandytów, a korzystny dla napadniętych, projekt ustawy dotyczący obrony koniecznej. Obrona będzie mogła być bardziej intensywna niż atak. Należy także przyklasnąć pomysłowi LPR, aby pedofilia było uznana za zbrodnię i by przywrócić karę śmierci za zabójstwa dzieci na tle seksualnym. Szkoda, że nie za wszystkie umyślne morderstwa. Po raz kolejny władza przedstawia plany budowy autostrad. My mamy ciągle nowe projekty, a w Chinach powstaje ponad 5 tys. km nowych autostrad rocznie. Hitem miesiąca była amnestia Giertycha dla maturzystów, którzy nie zdali egzaminu tylko z jednego przedmiotu. Jest to skandal ze względu na to, że podczas gry są zmieniane jej reguły. W ten sposób uczy się młodzież, że wszystko jest względne i może być zmieniane. Niestety taka jest praktyka etatystycznych ugrupowań politycznych. Dla odmiany edukować zamierza nas ministerstwo zdrowia. Czekają nas nowe kampanie społeczne na temat szkodliwości palenia, sponsorowane przez podatników.
* Komentarz ten został opublikowany w nr 8 miesięcznika „idź Pod Prąd” z 2006 r.





