Okiem wolnorynkowca – listopad 2006*

Przemoc, narkotyki w szkołach to codzienność. Zamiast zlikwidować przyczynę patologii, socjalistyczne władze coraz głębiej brną w bagno publicznej edukacji: chcą wydłużyć o jeden rok proces państwowego patologicznego nauczania. Nauczyciel nie ma autorytetu wśród uczniów, bo ze względu na skandalicznie niskie pensje, do tego zawodu dostają się albo nieliczni pasjonaci, albo nieudacznicy niemogący znaleźć zatrudnienia nigdzie indziej. Równocześnie edukacja prywatna i domowa jest dyskryminowana (rodzicom uczącym prywatnie nie są zwracane podatki, które wydaje się na szkoły publiczne, z których ich dzieci nie korzystają). Roman Giertych, zamiast sprywatyzować szkoły lub przynajmniej wprowadzić bon edukacyjny, ogłasza program „Zero tolerancji”, który z pewnością nie polepszy sytuacji. Dobrym natomiast pomysłem ministrów Giertycha i Ziobry jest propozycja, by wprowadzić w nocy godzinę bezpieczeństwa/ciszy dla młodzieży, po której bez opieki dorosłych nie byłoby im wolno przebywać w miejscach publicznych.

Prorodzinny sejm wydłużył urlop macierzyński o 2 tygodnie, a posłanka Anna Sobecka z Ruchu Ludowo-Narodowego opowiada się za karnym opodatkowaniem bezdzietnych małżeństw. Od 2007 r. z podatków od darowizn będzie zwolniona najbliższa rodzina. Sejm odrzucił niestety poprawkę PO, zakładającą włączenie do tej kategorii również teściów, zięciów i synowych. PiS głosował przeciwko projektowi zmian przygotowanymi przez PO polegającymi na wprowadzeniu dwóch stawek w podatku dochodowym od osób fizycznych (18% i 32%), które byłyby zgodne z obietnicami wyborczymi partii rządzącej. PiS nie spełnia również swojego postulatu wyborczego oddania działkowcom na własność użytkowanych przez nich ogródków działkowych. Zamierza je przekazać, ale gminom. Z kolei Ministerstwo Zdrowia przygotowuje projekt ustawy, zgodnie z którą 12% od składek na ubezpieczenia OC komunikacyjne ubezpieczyciele będą musieli przekazywać do kasy NFZ na pokrycie kosztów leczenia ofiar wypadków komunikacyjnych, co spowoduje podniesienie tych składek o około 20%, czyli będzie kosztować kierowców dodatkowe pół miliarda zł. Oznacza to podwójne opodatkowanie z tego samego tytułu. Na tym nie koniec fatalnych pomysłów Ministerstwa Zdrowia, kierowanego przez Zbigniewa Religę: ministerstwo pracuje nad wprowadzeniem nowego podatku – pielęgnacyjnego. Z kolei Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chce nawet o 800% podnieść wysokość obowiązkowych składek płaconych przez osoby ubezpieczone w KRUS. Od 1 stycznia 2007 r. zniknie też ulga w podatku od czynności cywilnoprawnych, zgodnie z którą wolna od tego haraczu jest pożyczka zaciągnięta na rozpoczęcie lub prowadzenie działalności gospodarczej, co uderzy w szczególności w małe firmy.

Na temat zbawiennego wpływu obniżek podatków napisano już całe tomy. Niestety aktualna koalicja rządowa chyba nic z tego nie czytała. Dlatego warto jej przypomnieć, jakie są te korzyści:

1)                 Ludzie będą mieli więcej pieniędzy na swoje wydatki, co pobudzi rynek.

2)                 Będzie większa wolność wyboru, bo to podatnik, a nie urzędnik, będzie w większym stopniu decydował, na co ma przeznaczyć swoje pieniądze.

3)                 Większy będzie wzrost gospodarczy. Państwa mające wydatki na poziomie 15-30% PKB (Hongkong, Korea Południowa, Tajwan, Singapur, Chile) rozwijają się najszybciej – 7-10% rocznie. Państwa mające wydatki na poziomie 30-40% PKB (USA, Australia, Nowa Zelandia, Irlandia) rozwijają się w tempie 4-5% rocznie, a państwa mające wydatki na poziomie 50-60% PKB (Francja, Szwecja, Holandia, Belgia) rozwijają się najwolniej – 0-1% rocznie.

4)                 Zmniejszy się bezrobocie. Tygrysy azjatyckie mają bezrobocie na poziomie 0-3%. Kraje najbogatsze (USA, Australia, Nowa Zelandia, Japonia, Szwajcaria, Irlandia), gdzie wydatki państwa wynoszą 30-40% PKB mają bezrobocie na poziomie 3-5%. Kraje UE, gdzie wydatki wynoszą 45-60% PKB (Francja, Niemcy, Szwecja, Belgia, Holandia) mają bezrobocie dwa razy wyższe.

5)                 Wysokie podatki zniechęcają do wysiłku. Nie opłaca się więcej pracować ani inwestować, skoro rząd i tak zabierze nadwyżkę w podatku.

* Komentarz ten został opublikowany w nr 11 miesięcznika „idź Pod Prąd” z 2006 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24