Nowe pomysły podatkowe*

Miesiąc temu pisałem o niedotrzymaniu obietnic wyborczych Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska w zakresie podnoszenia podatków, między innymi VAT-u i akcyzy. Kolejne tygodnie pokazały, że na tym festiwal wzrostu podatków rządzącej koalicji bynajmniej się nie kończy.

Pojawiły się nowe pomysły, które są sprzeczne z obietnicami wyborczymi „wolnorynkowców” z PO i Donalda Tuska, który zapewniał, że za jego rządów żadnych podwyżek podatków nie będzie. Podchwycono propozycję Prawa i Sprawiedliwości, by wprowadzić nowy podatek – bankowy. Po cichu od 1 września wprowadzono akcyzę w wysokości 3,1 proc. na quady, meleksy i skutery śnieżne. Dodatkowo Ministerstwo Infrastruktury chciałoby wprowadzenia dla przewoźników kolejowych tzw. opłaty dworcowej, co kosztowałoby ich 134 mln zł rocznie. Ponadto jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, Grupa Robocza przy Klubie Senatorów PO opracowała plan wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia od ryzyka niesamodzielności, czyli opłaty od starości. Z kolei PSL proponuje, by w ramach ratowania państwowego systemu emerytalnego wprowadzić tzw. „bykowe”, czyli podatek, który płaciliby Polacy, zarówno osoby samotne, jak i pozostający w małżeństwie, którzy ukończyli 40 lat i nadal pozostają bezdzietni.

Oczywiście zarówno podatek bankowy, akcyza na skutery i quady, jak i opłaty dworcowe ostatecznie zapłacą klienci banków i kolei. To podrożeją kredyty, zmniejszy się oprocentowanie depozytów i wzrosną ceny quadów i biletów kolejowych, które już teraz nie należą do niskich. W polskich podróżnych uderzy też nowy podatek na podróże samolotami, które będą startować z niemieckich lotnisk. Od przelotów na krótkich trasach europejskich pobierane będzie 8 euro od pasażera, od przelotów na średnich dystansach – 25 euro, a od lotów długodystansowych – 45 euro. Z pewnością niemiecki rząd nie uzyska z tego tytułu szacunkowych wpływów w wysokości 1 mld euro rocznie. Podróżni po prostu przesiądą się do samolotów omijających niemieckie lotniska szerokim łukiem.

Politycy PiS zamiast planowanej przez rząd podwyżki VAT zaproponowali wprowadzenie podatku od banków, twierdząc fałszywie, że takie opodatkowanie rzekomo nie uderzy w społeczeństwo. Pomysł poparł Marek Sawicki, minister rolnictwa z PSL, a także prof. Marek Belka, prezes NBP, będący członkiem Komisji Trójstronnej, a znany z wprowadzenia szkodliwego podatku od dochodów kapitałowych. Zdaniem Beaty Szydło, wiceprezes PiS i wiceszefowej sejmowej komisji finansów publicznych, wprowadzając podatek od banków, budżet mógłby zyskać około 7 mld zł. Klub PiS złożył w Sejmie projekt ustawy o podatku bankowym, którym miałyby zostać obciążone banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne i miałby on wynosić 0,39 proc. od aktywów instytucji finansowych. Pomysł PiS podchwyciła PO. Grzegorz Schetyna, marszałek Sejmu z PO, stwierdził, że podatek bankowy jest interesujący i że trzeba się nad nim bardzo poważnie zastanowić. Z kolei premier Donald Tusk, choć odżegnywał się od pomysłu PiS, to jak poinformował „Puls Biznesu”, przyznał, że rząd prawdopodobnie wprowadzi ustawę wzorowaną na rozwiązaniach brytyjskich, polegającą na nałożeniu „bardzo ostrożnego” podatku, a już w połowie września Jacek Rostowski, minister finansów, powiedział, że jego resort pracuje nad tym podatkiem, tak aby został wprowadzony od stycznia 2011 r. Jak wyliczył w tygodniku „Najwyższy CZAS!” Marek Łangalis, podatek bankowy w wysokości pomiędzy 0,3 proc. a 0,45 proc. może oznaczać, że klient banku za kredyt 300 tys. zł na zakup mieszkania wzięty na 30 lat będzie dodatkowo obciążony kwotą pomiędzy 13 a 21 tys. zł! Co ciekawe, we wprowadzeniu podatku bankowego może pomóc premierowi Tuskowi Bruksela. Komisja Europejska chce mianowicie, by państwa unijne porozumiały się co do zasad wprowadzania nowego podatku bankowego, co jak anonimowo stwierdził jeden z polityków PO, ułatwi polityczne jego uzasadnienie, powołując się na wzory unijne.

Tymczasem wszelkie sondaże pokazują, że Polacy mają dość podnoszenia opodatkowania. W ankiecie portalu Interia.pl aż 88 proc. internautów opowiedziało się przeciwko podnoszeniu VAT-u! W innym sondażu na tym samym portalu 58 proc. internautów opowiedziało się przeciwko wprowadzaniu podatku bankowego. Zaledwie 33 proc. było „za”. Podobnie z sondażu firmy badawczej IQS wynika, że 57 proc. Polaków sprzeciwia się wprowadzeniu podatku bankowego, a pomysł ten popiera tylko 25 proc. ankietowanych. W jeszcze jednej ankiecie na Interia.pl 72 proc. głosujących było przeciwko wprowadzaniu tzw. opłaty dworcowej, a tylko 22 proc. było „za”.

Zresztą „liberałowie” z PO chcą nowymi podatkami uszczęśliwić nie tylko Polaków, ale nawet cały Eurosojuz. Janusz Lewandowski, uniokomisarz ds. budżetu z PO, uważa, że należy wprowadzić ogólnounijny podatek, by ograniczyć transfer pieniędzy z budżetów poszczególnych państw. Miałby to być podatek od ruchu lotniczego, transakcji finansowych lub emisji dwutlenku węgla. Na szczęście, jak na razie ważniejsze unijne państwa sprzeciwiają się temu pomysłowi. Przeciwko opowiedziały się już Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Holandia. – Rząd Niemiec, a także inne kraje zdecydowanie odrzucają takie sugestie – powiedział Wolfgang Schaeuble, minister finansów Niemiec. Francuski rząd uważa, że propozycja wprowadzenia ogólnounijnego podatku została wysunięta w złym czasie i mogłoby za jego pomocą dojść do przesunięcia suwerenności. Z kolei rząd brytyjski jest zdania, że wprowadzenie podatku od transakcji finansowych sprawi, że Wielka Brytania stanie się największym płatnikiem netto do budżetu UE i nie podoba mu się także pomysł ogólnounijnego podatku od ruchu lotniczego. Także dwie główne siły polityczne, które tworzą centroprawicową koalicję w Holandii, sprzeciwiają się planom komisarza Lewandowskiego i ostrzegają, że z biegiem czasu Bruksela będzie prosić obywateli UE o „coraz więcej i więcej”. Jak twierdzi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, Eurokołchoz w swoich działaniach pokazuje hipokryzję, gdyż mimo dyscyplinowania wydatków państw członkowskich Bruksela sama robi zupełnie co innego. – Administracja przeje każde dodatkowe pieniądze – ostrzega ekonomistka, twierdząc, że Unia musi poczynić raczej oszczędności w swoich strukturach.

Nie zważając na konsekwencje, Komisja Europejska przygotowuje plan harmonizacji podatków od przedsiębiorstw w obrębie całej Unii Europejskiej, a także projekt wprowadzenia ogólnounijnego podatku od zasobów naturalnych, którym miałyby zostać objęte zarówno zasoby naturalne, takie jak drewno, jak też surowce mineralne i paliwa kopalne.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych rozgorzała walka o utrzymanie ulg podatkowych wprowadzonych przez byłego prezydenta Jerzego W. Busha. Prezydent Barack Obama pod wpływem keynesowskich doradców, którzy forsują kolejne pakiety stymulacyjne, stwierdził, że od 2011 roku najbogatsi Amerykanie muszą zostać wyżej opodatkowani, bo bez dochodu z tego tytułu Biały Dom nie będzie w stanie zbalansować budżetu państwa. Zdaniem Roberta Gibbsa, rzecznika prasowego Białego Domu, najbogatsi Amerykanie… nie potrzebują zmniejszenia podatków. Republikanie zdecydowanie sprzeciwiają się wzrostowi podatków poprzez likwidację ulg prezydenta Busha i przygotowali już nawet odpowiednią ustawę, która ma na celu przedłużenie tychże ulg. Także 60 proc. amerykańskich ekonomistów popiera utrzymanie ulg. Zdaniem prof. Tomasza Sowella, czarnoskórego konserwatywnego ekonomisty z Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, rezygnacja z ulg podatkowych w celu poprawienia sytuacji budżetowej jest czystym „szaleństwem”. Uważa on, że usunięcie ulg Busha przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego – dochody budżetowe z podatków znacznie zmaleją, a nie wzrosną, jak chciałby murzyński socjalista. Z kolei zdaniem prof. Artura Laffera, znanego ekonomisty i doradcy prezydenta Ronalda Reagana, anulowanie ulg podatkowych dla bogatych Amerykanów przy jednoczesnym utrzymaniu ulg dla uboższych obywateli będzie szkodliwe dla gospodarki. Zwraca on uwagę, że niższe podatki dla najbogatszych pobudzają ich aktywność gospodarczą, przez co szybciej czy później utracone przez ulgi dochody z podatków wracają do gospodarki w inny sposób. Skutkiem niższych podatków są bowiem większe inwestycje najbogatszych. Podobnie Richard Rahn, inny były doradca prezydenta Reagana, a obecnie publicysta „The Washington Times” i członek Instytutu Katona, jest zdania, że to niższe podatki, a nie ciągłe wysokie wydatki państwowe są kluczem dla odbudowy gospodarczej i tworzenia nowych miejsc pracy.

Jak zaznacza David Asman, publicysta FOX Business, wmawianie ludziom, że wyższe podatki poprawią sytuację budżetową, to kłamstwo, gdyż jedyna rzecz, jaką potrafią politycy, to wydawanie zabranych obywatelom pieniędzy, a nie ich oszczędzanie. Podobnie John Stossel z wolnościowego serwisu Freedom Politics, uważa, że obecny czas kryzysu jest najgorszym momentem na rezygnację z ulg podatkowych i zwiększanie podatków i zaznacza, że deficyt państwowy Stanów Zjednoczonych rośnie gwałtownie nie ze względu na „niedopodatkowanie” Amerykanów, lecz z uwagi na nadmierne wydatki publiczne. Poza tym publicysta podkreśla, że obecne dochody państwowe z podatków w USA są i tak najwyższe w historii, nawet biorąc pod uwagę ulgi podatkowe prezydenta Busha. Także Christine O’Donnell, konserwatywna komentatorka polityczna, która stara się o nominację Republikanów do startu w wyborach do Senatu, uważa, że kluczem do wyjścia amerykańskiej gospodarki z kryzysu ekonomicznego jest stałe przedłużenie ulg podatkowych. Jakub Wolinsky z serwisu Moneynews wskazuje, że ewentualna rezygnacja z ulg podatkowych prezydenta Busha będzie dla tego kraju „ekonomicznym samobójstwem”. Jako główny argument za niższymi podatkami Wolinsky wskazuje fakt, że obecnie najmniejsi przedsiębiorcy, którzy zarabiają rocznie ponad 250 tys. USD i ewentualnie mieliby być objęci wyższymi podatkami, zatrudniają aż 25 proc. siły roboczej w USA. Jeśli mieliby oni płacić wyższe podatki, to naturalnie zmniejszyliby swoje inwestycje, co w efekcie ograniczyłoby rynek pracy i jeszcze bardziej zahamowałoby przezywającą kłopoty gospodarkę. Także Jeffrey A. Miron z wolnorynkowego Instytutu Katona wskazuje, że kluczowym krokiem dla odbudowy amerykańskiego wzrostu gospodarczego jest stałe utrzymania wszystkich ulg podatkowych prezydenta Busha.

John Boehner, szef republikańskiej mniejszości w Kongresie, ostrzega Demokratów, że sama zwłoka w ogłoszeniu polityki podatkowej na 2011 rok poważnie szkodzi amerykańskiej gospodarce i hamuje jej wzrost. Także Stowarzyszenie Amerykańskich Producentów podkreśla, że widmo wyższych podatków powstrzymuje firmy od zatrudniania, a bez niższego bezrobocia nie będzie wzrostu gospodarczego. Podobnie zdaniem prof. Johna Taylora, byłego doradcy ekonomicznego prezydenta Busha, kluczową kwestią dla ożywienia amerykańskiej gospodarki jest utrzymanie ulg podatkowych. Z kolei według Rona Paula, znanego konserwatywnego kongresmana z Teksasu, nieprzedłużenie ulg podatkowych prezydenta Busha przyspieszy proces nadejścia kolejnego kryzysu gospodarczego w USA.

Co ciekawe, nawet niektórzy Demokraci obawiają się, że podwyższenie podatków najbogatszym obywatelom odbije się na wzroście gospodarczym USA. Zdaniem Roberta Shruma, doradcy wielu czołowych polityków z kręgu Demokratów, prezydent Obama powinien zdecydować się na stałe obniżenie podatków. Z kolei Kent Conrad i Benjamin Nelson, liczący się demokratyczni senatorowie, dołączyli do zwolenników przedłużenia wszystkich ulg podatkowych prezydenta Busha, również tych dla najbogatszych Amerykanów. Według „Washington Post” Demokraci szykują nawet wielomiliardowy pakiet cięć w podatkach dla przedsiębiorstw, co miałoby zwiększyć chęć przedsiębiorstw do zatrudniania, a także odebrać Republikanom argument mówiący o tym, że administracja prezydenta Obamy jest nieprzyjazna dla drobnego biznesu.

Podatki i opłaty podniesione lub planowane za rządów PO:

- VAT z 22 proc. do 23 proc. (25 proc.?) oraz z 7 proc. do 8 proc.

- zamrożenie progów podatkowych w PIT

- akcyza na papierosy i tytoń

- akcyza na alkohole

- akcyza na samochody o pojemności silnika powyżej 2 litrów (z 13,6 proc. do 18,6 proc.)

- likwidacja ulgi w podatku akcyzowym na biokomponenty dolewane obowiązkowo do paliw

- VAT na żywność nieprzetworzoną z 3 proc. do 5proc.

- VAT na duże domy (powyżej 300 m2) i mieszkania (powyżej 150 m2) z 7 proc. do 23 proc.

- składka rentowa

- akcyza za oleje opałowe i paliwa opałowe z 60 zł do 64 zł za 1000 kg

- akcyza na gaz ziemny przeznaczony do napędu silników spalinowych i do celów opałowych ze 1,18 zł do 1,28 zł

- akcyza na węgiel i koks

- opłata paliwowa na olej napędowy (92,61 zł na 233,99 zł/1000 l), benzynę i LPG

- opłata za koncesję na otworzenie kasyna z 450 tys. zł na 1 mln zł

- podatki w salonach gier i kasynach z 45 do 50 proc.

- podatek od zakładów konnych z 2 proc. do 10 proc.

- podatki od branży e-hazardowej z 10 proc. przychodów do 50 proc. zysku

- miesięczny ryczałt od „jednorękiego bandyty” ze 180 euro do 480 euro

- opodatkowanie zakładów wzajemnych z 10 proc. do 25 proc.

- coroczne podnoszenie przez Ministerstwo Finansów maksymalnych stawek podatków lokalnych, w tym od nieruchomości, od środków transportowych i innych

- podatki i opłaty lokalne, w tym za użytkowanie wieczyste podnoszone przez władze samorządowe związane z PO, m.in. w Warszawie czy gminach woj. śląskiego

- opłaty za zezwolenia, koncesje, certyfikaty, zaświadczenia i świadectwa wydawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego dla linii lotniczych i portów lotniczych

- mandaty drogowe

Nowe podatki i opłaty wprowadzone lub planowane za rządów PO:

- podatek bankowy

- VAT na szkoły językowe

- VAT na książki u czasopisma specjalistyczne – 5 proc.

- opłata na cyfrowe aparaty fotograficzne

- podatek ekologiczny na stare samochody

- opłata gazowa

- akcyza 3,1 proc. na quady, meleksy, skutery śnieżne

- opłata dworcowa

- obowiązkowe ubezpieczenie od ryzyka niesamodzielności (składka pielęgnacyjna)

- bykowe

- VAT na książki

- opłaty od nośników energii: opłata zapasowa, węglowa (za emisję gazów cieplarnianych), dywersyfikacyjna i danina z tytułu obowiązkowego zakupu energii produkowanej z metanu

- opłata recyklingowa, podatek na torebki foliowe i płatna ewidencja prowadzona przez głównego inspektora ochrony środowiska dla przedsiębiorców wprowadzających na rynek towary w opakowaniach

- podatki opakowaniowe

- podatek na turniejowe gry w pokera 25 proc.

Niezrealizowane obietnice podatkowe PO:

- podatek liniowy 10 proc. PIT

- 3 x 15 proc. (VAT, PIT i CIT)

- likwidacja podatku od dochodów kapitałowych

- likwidacja abonamentu RTV

- likwidacja parapodatków

* Niniejszy komentarz został opublikowany w 10 numerze miesięcznika “Opcja na Prawo” z 2010 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24