Co znowu nabroiła ta Unia?*

Tzw. Unia Europejska coraz bardziej ingeruje w gospodarki i prawo podległych jej państw, a także w kieszenie i życie swoich niewolników. Komisja Europejska zamierza stworzyć wspólne zasady obliczania podatku dochodowego dla firm w całej Unii, jednak bez ingerowania w wysokość stawek podatkowych, o których nadal mają decydować władze narodowe. Do czasu. Ujednolicenie wysokości tych stawek to z pewnością będzie kolejny etap tzw. „harmonizacji”.

Unijni biurokraci chcą, żeby więcej Europejczyków umierało na raka. Wprowadzona w 2004 roku dyrektywa w sprawie badań klinicznych utrudnia prowadzenie nowych badań związanych z walką z chorobami nowotworowymi, gdyż w zgodzie z przepisami są one tak drogie, że wiele zespołów lekarskich musiało z nich zrezygnować. Z kolei przygotowywana właśnie nowa dyrektywa uniemożliwi lekarzom korzystanie z jednej z najlepszych metod diagnostycznych – rezonansu magnetycznego. Prof. John Smyth, szef federacji europejskich towarzystw onkologicznych, twierdzi, że dyrektywa może zablokować przeprowadzanie badań pacjentów rezonansem magnetycznym na obszarze całej Europy. Nowe regulacje wprowadzają takie limity odnośnie poziomu promieniowania, że każdy, kto pracuje w pobliżu aparatu, będzie mógł natychmiast pozwać firmę do sądu. Nie zapominajmy, że regulacje powodują zwykle konieczność wprowadzania następnych regulacji. Aż do absurdu.

Kolejne unijne regulacje dotyczące bezpieczeństwa to rozważanie przez UE nakazu montowania w każdym nowym samochodzie systemu ESP oraz od 2009 roku wyposażenie wszystkich nowych samochodów w układ wspomagania hamowania awaryjnego. Rozwiązania te spowodują, że ceny nowych pojazdów poszybują w górę, bo przecież ktoś musi za to zapłacić. Polskich kierowców Unia Europejska będzie gnębiła także w inny sposób: aż 180 mln zł przeznaczy na budowę w naszym kraju całkowicie zautomatyzowanego i supernowoczesnego systemu fotoradarowego, aby umożliwić jeszcze większe ich dojenie. Ponadto zgodnie z nową dyrektywą od 2009 roku w całej Europie ma być wprowadzony jednolity system opłat elektronicznych dla ciężarówek. Nie trzeba dodawać, że w Polsce opłaty te mają być oczywiście znacznie wyższe niż aktualnie.

Unia Europejska działa nie tylko na niekorzyść kierowców i chorych na raka, ale także wszystkich innych konsumentów. Eurobiurokraci zamierzają wywrzeć nacisk na Chiny, by wstrzymały rządowe dotacje dla tamtejszych eksporterów stali. A przecież urzędnicy powinni się cieszyć z tych chińskich dotacji, bo dzięki nim europejscy importerzy mogą taniej kupić stal, a tym samym taniej wyprodukować swoje wyroby, które z kolei stałyby się bardziej konkurencyjne na światowym rynku. Nie mówiąc o tym, że konsumenci mieliby tańsze produkty w sklepach. No ale eurosocjaliści mają całkiem inny tok rozumowania, zgodny z interesami stalowego lobby. Widać, że nie znają wydanego właśnie w Polsce najwybitniejszego dzieła Ludwiga von Misesa „Ludzkie działanie”. W takiej sytuacji nie ma się co dziwić, że PKB strefy euro w II kwartale 2007 roku wzrósł zaledwie o 0,3%. Tymczasem bez ingerencji unijnych urzędasów, dla wygody konsumentów, najwięksi producenci telefonów komórkowych (Nokia, LG, Samsung, Motorola i Sony Ericsson) porozumieli się w sprawie ujednolicenia wtyczek w ładowarkach do nich.

Eurourzędnicy po raz kolejny wykazują objawy schizofrenii. Słusznie Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej, nazwał „kuriozalnym” wprowadzenie przez Komisję Europejską zakazu połowu dorszy przez polskich rybaków przy jednoczesnym finansowym wsparciu programu rybołówstwa w Polsce. Tymczasem Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, przyznała szczerze, że w tym roku, w związku z członkostwem Polski w tzw. Unii Europejskiej, po stronie dochodów dołączono do budżetu ponad 14 mld zł, a po stronie wydatków… 34 mld zł. W 2006 roku z tej okazji dołożono z budżetu 13 mld zł netto, a z kolei w planach na 2008 rok po stronie dochodów wykazano 35 mld zł, a po stronie wydatków – 57 mld zł. Tak więc jasno z tego wynika, że kto jak kto, ale polscy podatnicy nieźle dokładają do tego „złotego” interesu zwanego dotacjami unijnymi.

Co gorsza, Polska może nie odzyskać nawet wpłaconych składek, gdyż Ministerstwo Gospodarki nie zdążyło na czas przygotować nowelizacji ustawy o Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, co sparaliżowało pracę tej instytucji, która odpowiadała za rozdysponowanie ponad 20 mld zł z funduszy unijnych na lata 2007-13. Wypłaty się opóźnią, skutkiem czego tysiące właścicieli małych firm poczeka kolejne miesiące, by rozpocząć inwestycję lub modernizację własnego przedsiębiorstwa. To jeszcze jeden dowód na to, że dotacje są szkodliwe, gdyż opóźniają procesy inwestycyjne w gospodarce.

Natomiast przed tym, co dobre z Brukseli, Polska broni się rękami i nogami. Podczas gdy Unia Europejska uzgodniła całkowite otwarcie rynku pocztowego, polskie władze zagwarantowały nieefektywnej i źle działającej Poczcie Polskiej monopol do końca 2012 roku, czyli aż cztery lata dłużej niż termin popierany przez Komisję Europejską. Obecnie rynek pocztowy jest całkowicie otwarty na konkurencję jedynie w Wielkiej Brytanii, Szwecji i Finlandii, a od stycznia 2008 roku liberalizacja nastąpi także w Niemczech i Holandii. Podobnie z rynkiem paliwowym. Zamiast faworyzować większą konkurencję premier Jarosław Kaczyński i Wojciech Jasiński, minister skarbu państwa, a nawet prezydent Lech Kaczyński opowiadają się za fuzją Orlenu i Lotosu. Natomiast do tej pory niesprywatyzowane spółki węglowe, nękane roszczeniowymi żądaniami związków zawodowych, dzięki brakowi konkurencji na tym rynku bezkarnie podnoszą ceny węgla.

W dziedzinie likwidacji innych monopoli też nie jest za wesoło. 27 września w jednej z publicznych stacji radiowych (prawdopodobnie było to Radio Katowice) na podstawie „Dziennika” podano informację, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął dochodzenie antymonopolowe przeciwko ośmiu firmom ubezpieczeniowym, które rzekomo miały zawiązać kartel, by razem podnieść składki ubezpieczeniowe OC w związku z tzw. „podatkiem Religi”. Dziennikarz oburzył się na chciwość firm ubezpieczeniowych, że chcą wytargać kolejne pieniądze z kieszeni kierowców. Oczywiście nie zająknął się nawet, iż to ustawodawca, podnosząc podatki, a nie towarzystwa ubezpieczeniowe, jest winny tej sytuacji, bo logiczne jest, że żadna z prywatnych firm nie będzie przecież dokładać do interesu. Smaczku dodaje fakt, że postępowanie zostało wszczęte na wniosek PZU, które samo kontroluje 50% rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, czyli więcej niż te pozostałe 8 firm i nikt nie robi nic, aby ten quasi monopol zlikwidować.

Są już pierwsze pozytywne skutki organizowania przez Polskę EURO 2012, ale wyłącznie dla… władzy. Mianowicie utworzono państwową firmę, która będzie się zajmować budową stadionu narodowego na te mistrzostwa. Z pewnością znajdą w niej ciepłe posadki znajomi i członkowie rodzin polityków. I będzie też trochę gotówki do skręcenia. Liczba polskich urzędników lawinowo zwiększa się także dzięki unijnym dotacjom. Jak na początku roku poinformowała Monika Niewinowska, rzecznik prasowy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, przy wdrażaniu unijnych funduszy w administracji publicznej pracowało wtedy ponad 3000 osób, a potrzeba było dodatkowo około 870 pracowników. Natomiast polskie samorządy mają w tej materii jeszcze większe potrzeby. Na szczęście propozycję Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, aby przeznaczyć 300 mln euro na podwyżki płac dla urzędników administracji rządowej zajmujących się dotacjami, zablokowało Ministerstwo Finansów, ale mimo to obskubywani z ciężko zarobionych pieniędzy polscy podatnicy mają powody do narzekania, o czym świadczy przedstawiony powyżej bilans przepływów unijnych pieniędzy w polskim budżecie.

* Niniejszy komentarz został opublikowany w listopadowym numerze miesięcznika „Opcja na Prawo” z 2007 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24