Złodziejstwo emerytalne*


Wszyscy jesteśmy okradani. Rząd przyjął ustawę o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych, zgodnie z którą osoba przechodząca na emeryturę nie będzie miała możliwości jednorazowej wypłaty własnych pieniędzy zgromadzonych pod przymusem w jednym z otwartych funduszy emerytalnych. Mimo wcześniejszych zapowiedzi Platforma Obywatelska umacnia w ten sposób złodziejski, niewolniczy system emerytalny. Każdy obowiązkowo musi płacić nie tylko na pierwszy filar, czyli ZUS odziedziczony po czasach komunistycznych, ale także na drugi filar, który został utworzony w czasach rządów Jerzego Buzka.

Aktualne władze nie tylko pod przymusem odbierają nam ciężko zarobione pieniądze, łudząc wypłatami emerytur, ale na dodatek pozbawiają nas wyboru odnośnie choćby tej części odebranego pod przymusem wynagrodzenia (7,3 procent pensji). Mało tego, po śmierci emeryta niewykorzystany kapitał nie będzie dziedziczony, czyli przejdzie na własność opresyjnego państwa, nawet jeśli została wypłacona tylko jedna emerytura, a to już jest czyste okradzenie podatnika i jeszcze bardziej upodabnia drugi filar do znienawidzonego przez pracodawców i pracowników ZUS-u. Ale przyczyna takiego działania władz jest dość jasna. Widząc mianowicie nadchodzący krach całego systemu emerytalnego, rządzący próbują zmuszać przyszłych emerytów do dodatkowego oszczędzania w trzecim filarze czy indywidualnie.

Tymczasem naród, karmiony codzienną propagandą, nadal potrafi trzeźwo myśleć. W jednej ze stacji radiowych większość przechodniów, pytana w sondzie ulicznej, twierdziła, że wolałaby sama sobie zapewniać emeryturę. Tylko rząd im po uniemożliwia, bo zubaża o składki płacone na pierwszy i drugi filar. Jednym słowem, według tych osób oba obowiązkowe filary powinny zostać zlikwidowane. Z kolei w internetowej sondzie na stronach portalu interia.pl, w której wypowiedziało się prawie 14 tysięcy internautów, aż 93 procent z nich było zdania, że każdy dowolnie powinien dysponować środkami z otwartych funduszy emerytalnych. Mają rację. Nie chcą, by dosięgła ich sytuacja pana Jana Stasina, niedoszłego emeryta, który jako elektryk pracował prawie 25 lat. Mimo że przez 24 lata i 9 miesięcy pan Jan płacił składki na ZUS, nic mu się z tych pieniędzy, zgodnie z polskim prawem, nie należy! Na dodatek trzy lata temu dostał wylewu i teraz jeździ na wózku. Jest utrzymywany z renty swojej matki, która jest już w bardzo podeszłym wieku. To może czekać każdego pracującego, któremu teraz pod przymusem odbiera się sporą część wynagrodzenia.

* Niniejszy tekst został napisany dla Ruchu Patriotycznego 31 sierpnia 2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24