Zakażą palić węglem?!*

 

Proponowany przez rząd Donalda Tuska zakaz palenia węglem w gospodarstwach domowych nie tylko radykalnie podniósłby rachunki za ogrzewanie, ale pozbawiłby również pracy ponad 100 tysięcy ludzi.

 

W 2015 roku zacznie obowiązywać unijna dyrektywa, która do roku 2020 nakaże Polsce poprawę jakości powietrza, a teraz jesteśmy pod tym względem na przedostatnim miejscu w UE. Jeśli nie dostosujemy się do tego prawa, to Bruksela będzie nakładać na nas wysokie kary finansowe. Ministerstwo Środowiska obliczyło, że mogą one sięgać kilkuset tysięcy euro dziennie, czyli teoretycznie mogą przekraczać 300 mln euro rocznie! W tej sytuacji rząd Donalda Tuska zastanawia się nad wprowadzeniem całkowitego zakazu spalania nieekologicznego węgla przez gospodarstwa domowe. – Nie dość, że pogorszy to sytuację górników i palących węglem, to jeszcze za różne programy dopłat itd. zapłacą wszyscy – komentuje Stowarzyszenie Koliber.

 

Problemem jest bieda

 

Szacuje się, że na likwidację wszystkich domowych pieców węglowych w Polsce trzeba by wydać aż 5 mld zł. To ogromna kwota i Polaków najzwyczajniej w świecie na to nie stać. Dlatego z drugiej strony zmagający się z gigantycznym deficytem budżetowym i długiem publicznym opiekuńczy rząd zamierza wydać na ten cel pieniądze podatników. – Zakładamy wprowadzenie dopłat do likwidacji domowych pieców węglowych i zastąpienie ich bardziej ekologicznym ogrzewaniem. Będą też dopłaty do ociepleń domów, by koszty ogrzewania były niższe – mówi Stanisław Żelichowski, poseł z PSL, który przewodniczy sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

W latach 2006-2012 aż 72 gminy województwa śląskiego wdrożyły prawie 150 programów ograniczenia smogu produkowanego przez piece oraz kotłownie. Władze Krakowa, który szczególnie mocno dotknięty jest problemem zanieczyszczonego powietrza spalinami węglowymi i gdzie najbardziej przekroczone są dopuszczalne poziomy stężenia szkodliwych pyłów w powietrzu, od 2007 roku dopłaciły do wymiany około 4 tysięcy pieców węglowych. Od stycznia 2014 roku w stolicy Małopolski zakazane będzie montowanie w nowo budowanych domach kotłowni węglowych, a na likwidację istniejących mieszkańcy będą mieli pięć lat. Podatnicy pokryją 90 procent kosztów wymiany pieca. Urząd miasta przewiduje też dopłaty do rachunków za gaz dla osób biedniejszych, które do tej pory ogrzewały domy węglem. W latach 2013-17 na ten cel z budżetu miasta ma zostać wydane co najmniej 80 mln zł. Z kolei sejmik województwa małopolskiego przyjął uchwałę wyznaczającą działania związane z poprawą jakości powietrza na najbliższe 10 lat, która przewiduje wprowadzenie ograniczeń w spalaniu paliw stałych na terenie Krakowa. Województwo małopolskie chce wprowadzić zakaz ogrzewania domów węglem także w Zakopanem i innych turystycznych miejscowościach.

Tymczasem to nie węgiel powoduje największe zanieczyszczenie, tylko spalanie odpadów, co robią ludzie, których nie stać na zakup opału. Problem polega nie tylko na spalaniu węgla, bo w wielu gospodarstwach pali się wszystko co popadnie: śmieci, plastik, gumę (czy nielegalnie wycinane drzewa) i to jest znacznie bardziej szkodliwe dla atmosfery niż spalanie węgla. – Problemem jest bieda i to, że ludzie zamiast dobrej jakości węgla, wrzucają do pieca gorsze sorty i śmieci. Palą czym popadnie, bo alternatywą jest marznięcie – mówi w „Dzienniku Zachodnim” Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. O skali biedy niech świadczy fakt sprzedaży węgla w detalu w 10-kilogramowych opakowaniach, które w Katowicach kosztują około 10 zł, bo na większy jednorazowy wydatek ludzi po prostu nie stać. „Ci, którzy w domowych paleniskach spalają toksyczne odpady zamiast węgla, robią to z przymusu ekonomicznego, a nie z braku świadomości ekologicznej. Najlepszym sposobem na poprawę jakości powietrza w Polsce byłaby zatem skuteczna walka z ubóstwem” – słusznie napisali w liście do premiera Tuska związkowcy z górniczej „Solidarności”.

Rządowy pomysł oznacza przemeblowanie milionów gospodarstw domowych. – I tak będę palił węglem, jeśli zakaz obejmie sprzedaż węgla, to drewnem, meblami, śmieciami, czymkolwiek, na co mnie będzie jeszcze stać. Zarabiam niecałe 1500 [zł – TC], mamy domek po dziadkach. Nie stać mnie na nowe okna, że nie wspomnieć o styropianie. Na razie jeszcze kupuję węgiel, bo tani i wydajny. A jak mnie za palenie w piecu zamkną, to przynajmniej będę miał ciepło za darmo – skomentował na jednym z portali mike_russ. – Kolejna próba wywalenia biednych ludzi z domów jednorodzinnych, żeby sprzedać atrakcyjne grunty deweloperom i przywiązać ludzi kredytami do kapitalistycznego wyzyskiwacza. Kataster nie przeszedł, to próbują zimnem ludzi z domów wygnać. Węglem się ogrzewa bodaj 80 procent ludności. Ile ma zamarznąć? Taniej niż wystrzelać? – pyta.

Przede wszystkim zakaz to uderzenie w portfele wielu Polaków, którzy ogrzewają węglem swoje domu, bo po prostu tak jest najtaniej. Po pierwsze, zamontowanie innej instalacji jest bardzo kosztowne, a po drugie, rachunki za ogrzewanie na przykład gazem będą co najmniej dwukrotnie wyższe. Za całą instalację trzeba zapłacić 10-20 tysięcy zł, podczas gdy na przykład w Nowym Targu władze dofinansowywały kwotą do 4 tysięcy zł do pieca. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że w Nowym Targu w tym roku do programu zgłosiło się… 15 gospodarstw domowych. Wiele gmin w Polsce kilka lat temu dopłacało do instalacji nowoczesnych… pieców węglowych. Ludzie brali nawet z tego tytułu kredyty. Czy mieszkańcy podwarszawskiego Piaseczna, którzy niedawno powymieniali stare piece węglowe na wydajne piece węglowe najnowszej generacji, teraz znowu mają wymienić na inne? – Wielką naiwnością jest wiara, że te koszty można będzie zrekompensować dopłatami, bowiem jak dotrze do świadomości ministra finansów skala tych dopłat, to one znikną, zanim się w ogóle pojawią – mówi w portal wnp.pl Jerzy Markowski. Na dodatek załatwienie sobie dofinansowania to droga przez biurokratyczną mękę. – Kolega dopiero co starał się o dofinansowanie do paneli słonecznych. Uzyskał je, ale to droga przez mękę. Miał i tak szczęście, bo właśnie zmieniły się zasady – oczywiście na bardziej skomplikowane – opowiada w „Dzienniku Zachodnim” dr Marek Leśniok z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego.

 

Nie ma alternatywy dla węgla

 

Jak wyliczył „Dziennik Zachodni”, całoroczne ogrzanie 120-metrowego domu w przypadku węgla kosztuje 1700 zł, w przypadku gazu ziemnego – 2900 zł, oleju opałowego – 4200 zł, a prądu – aż 5880 zł. – Problem jest niezwykle poważny. Proszę pojechać do gmin górniczych i zapytać się Kowalskich, co by było, gdyby tym mieszkańcom zabroniono ogrzewania węglem. Dla dużej części z tych ludzi nawet węgiel jest za drogi i tak naprawdę ogrzewają swoje mieszkania śmieciami i czym popadnie. Wystarczy przejść się osiedlami domków jednorodzinnych nie tylko na Śląsku, ale też we Władysławowie czy nawet w miejscowościach, które można nazwać uzdrowiskowymi, np. w Beskidach. Duża część gmin w województwie śląskim dopłaca do tzw. walki z niską emisją i współfinansuje zakup odpowiednich pieców opalanych węglem, ale pieców dostosowanych do spalania określonych sortymentów węgla, które nie powodują wielkiej szkody dla środowiska – mówi w rozmowie z „Najwyższym Czasem!” Zbigniew Madej, dyrektor Biura Komunikacji Kompanii Węglowej, największej spółki górniczej w Europie. – Kiedy zapyta się tychże Kowalskich, to oni odpowiedzą, że jeszcze stać ich na węgiel, ale nie będzie ich już stać ani na gaz, ani tym bardziej na prąd. Można się dostosowywać do różnych nakazów Unii Europejskiej, ale my tych ludzi sprowadzimy na skraj ubóstwa. Część ludzi w ogóle nie będzie mogła ogrzewać, bo z naszych danych wynika, że ogrzewanie gazem jest trzykrotnie droższe od ogrzewania węglem, ogrzewanie olejem opałowym (który bardziej zanieczyszcza środowisko niż węgiel) – 4-5-krotnie, a ogrzewanie prądem – aż ośmiokrotnie. Niech ktoś stanie i z trybuny sejmowej powie Polakom, że od 2020 roku będą płacić co najmniej trzykrotnie więcej za ogrzewanie. Zbankrutują firmy i ludzie – dodaje.

Należy podkreślić, że prąd też nie jest ekologiczny, bo w polskich elektrowniach i elektrociepłowniach również spalany jest węgiel, żeby ten prąd wytworzyć (choć elektrofiltry, których nie ma w instalacjach domowych, wyłapują większość zanieczyszczeń). Kraków jest podtruwany właśnie przez elektrociepłownie w Łęgu i Skawinie. Z kolei gaz ziemny jest drogi dzięki naszym władzom. Gdyby wspaniały polski rząd nie podpisał z Rosją umowy na tak drogi gaz i paliwo to byłoby tańsze niż węgiel, to ludzie sami by z chęcią montowali piece gazowe, bo palenie gazem jest nie tylko bardziej ekologiczne, ale także znacznie wygodniejsze. Znacznie bogatsi Niemcy mają tańszy gaz niż Polacy, to stać ich na ogrzewanie gazem, nie wspominając o kilkukrotnie tańszym gazie w USA. Na dodatek ta sama proekologiczna Unia Europejska hamuje rozwój i tak niekonkurencyjnej energetyki słonecznej (która w polskich warunkach nadaje się głównie do podgrzania wody), blokując import tanich paneli z Chin poprzez obkładanie ich wysokim cłem.

Na dodatek wprowadzenie zakazu używania węgla będzie miało katastrofalne skutki dla całej gospodarki. Ponad jedna czwarta wszystkich przychodów spółek węglowych pochodzi ze sprzedaży węgla do ogrzewania indywidualnego. To najbardziej zyskowny biznes w górnictwie. Zakaz to także uderzenie w polskie górnictwo i może skutkować zwiększeniem bezrobocia o ponad 100 tysięcy osób. – Produkcja węgla opałowego przekłada się na co najmniej 25 procent miejsc pracy [polskim – TC] w górnictwie. Jeśli nie będziemy sprzedawać węgla opałowego, to tylko Kompania Węglowa musiałaby zamknąć trzy kopalnie, czyli wysłać na bruk 8 tysięcy ludzi – mówi dyrektor Madej. – Pamiętajmy również, że jedno miejsce w górnictwie gwarantuje pracę 3-4 osobom wokół górnictwa. W całym polskim górnictwie pracuje ponad 100 tysięcy ludzi. Oznacza to, że zakaz palenia węglem spowoduje pójście na bruk łącznie w górnictwie i branżach kooperujących co najmniej 100-125 tysięcy ludzi. Poza tym państwo i gminy górnicze będą otrzymywać mniej podatków i opłat, które płacą spółki węglowe – podkreśla. Wprowadzenie rządowego pomysłu oznacza także upadek prawie 13 tysięcy, głównie małych rodzinnych firm, które handlują węglem. Poza tym jak zauważają związkowcy z górniczej „Solidarności”, „węgiel kamienny jest głównym towarem w spedycji kolejowej i samochodowej w Polsce, która zatrudnia setki tysięcy osób. Ponadto ogrzewanie węglowe napędza rozwój rodzimej branży kotlarskiej. Tymczasem do preferowanego przez pomysłodawców projektu ogrzewania gazowego stosuje się głównie urządzenia zagranicznych producentów”. – Nie widać obecnie na horyzoncie żadnych alternatywnych miejsc pracy dla osób, które przykładowo miałyby odejść z górnictwa – mówi w portalu wnp.pl Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Związkowcy z górniczej „Solidarności” w liście do premiera Donalda Tuska zasugerowali, że restrykcyjne założenia programu antysmogowego mogą być wynikiem działań lobby promującego alternatywne źródła energii. Bo w rzeczywistości ani gaz, ani prąd nie są w stanie konkurować cenowo z węglem, nie mówiąc o koszmarnie drogiej energii odnawialnej. Czy dlatego branże te posiłkują się biurokratycznymi regulacjami? Czy dojdzie do tego, że – w wyniku lobbingu ekologicznych oszołomów i polityków z lepkimi rękami – węgiel będzie sprzedawany w szarej strefie, a po domach będą chodziły specjalne inspekcje, by szukać kontrabandy i nakładać kary? Po wprowadzeniu zakazu z pewnością więcej ludzi będzie też ogrzewać mieszkanie prądem, ale… kradzionym. – Przypominam wszystkim ekooszołomom, że ciepło w mieszkaniu jest dobrem pierwszej potrzeby, którego brak zagraża życiu. W związku z tym w żadnym sądzie nie przejdzie mandat za niepodporządkowanie się zakazowi w momencie srogiej zimy. Wystarczy nie przyjąć mandatu – napisał jeden z internautów.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 42 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2013 r.

5 odpowiedzi to “Zakażą palić węglem?!”

  1. kraken pisze:

    Jest alternatywa dla kopcenia węglem – czyste spalanie węgla, które nie wymaga grubej kasy na wymianę pieca, pozwala pozbyć się niemal zupełnie dymu oraz obniża wydatki na opał z racji efektywniejszego jego wykorzystania! Wystarczy prosta zmiana przyzwyczajeń: http://czysteogrzewanie.pl/wp-content/uploads/2013/01/jak-palic.jpg

  2. Gość pisze:

    Bzdura, tani węgiel to mit. Węglem jest drożej niż gazem, koszt samego opału podobny ale przy węglu są np. dużo większe rachunki za wodę żeby się domyć z tego syfu po codziennej wizycie w kotłowni, koszty czyszczenia kominów itp. a jak ktoś nie czyści komina to ma zapchany i jest ryzyko pęknięcia albo pożaru w kominie i wtedy są dodatkowe koszty.
    W dodatku bezsensowna robota z szuflowaniem opału, wynoszeniem popiołu, czyszczeniem pieca z szadzy itp. Rano masz zimno a jak wyjedziesz np. na ferie z dziećmi to potem masz lodownie i zamarzniętą wodę w rurach.
    Palenie węglem to generalnie frajerstwo. Całe rzesze polaczków tyrają z tym cały rok, wiosną i latem też bo zamawiają i wożą taczkami węgiel albo tną drzewo na rozpałkę. Myślą że są oszczędnymi cwaniakami.
    Trucie sąsiadów, co roku jest brudne powietrze na osiedlach domów jednorodzinnych i nie ma to nawet uzasadnienia ekonomicznego (jak wyżej opisałem), dlatego jestem za całkowitym zakazem spalania paliw stałych w domach i odgórną likwidacją pieców na paliwa stałe i do wyboru – gaz / olej opałowy / prąd lub ciepłownia.
    A gdyby ktoś po kryjomu sobie potem zamontował takiego kopciucha to jak widać że komuś się dymi z komina to mu kosmiczny mandat dosolić, sprawdzić mu kotłownię i piec zlikwidować !
    Polska jest przez to pośmiewiskiem na świecie – w bogatszych i biedniejszych krajach grzeje się w dużo wygodniejsze i czystsze sposoby, tylko jeden kraj w środku Europy musiał się zatrzymać na XIX w.
    Pozdro dla tych którzy mają własny rozum zamiast powtarzać „mój dziadek palił wynglem, ojciec też i ja też będę!”.

  3. Sylwek pisze:

    Człowieku co ty bredzisz , że palenie węglem się nie opłaca , ludzie którzy maja większe domy specjalnie budują osobę budynki obok donu , żeby postawić tam kotłownie z piecem z podajnikiem bo za gaz wychodzi taka kasa ze się w pale nie mieści , wszyscy robią nagonke na zakaz palenia węglem , a polecam z rana przyjechać do Krakowa i stać w korkach , ciekawe ile auta na ropę wytwarzają smogu

  4. Naiwny pisze:

    @Sylwek:” ludzie którzy maja większe domy specjalnie budują osobę budynki obok donu , żeby postawić tam kotłownie z piecem z podajnikiem”

    Chyba masz na myśli STARE domy. Znam taki: 190 m2, 20 cm styropianu na ścianach, 30 cm na dachu i rachunki za gaz są 2x mniejsze niż u mnie (starsze budownictwo: 112 m2, 10cm styropianu na ścianach, 15 na dachu). Do tego u niego temperatura w domu 22-23 stopnie. U mnie 20-21. W nowoczesnym domu (z rekuperacją!) zużycie gazu jest takie, że facet mieści się w pierwszej kategorii odbiorców (gotowanie/ogrzewanie wody). To jest ~1200 m3/rok. Jak ktoś dzisiaj buduje dom i wkłada do niego piec węglowy (a ma dostęp do gazu), to jest idiotą.

  5. desynchronizacja pisze:

    Problem tkwi jak zwykle w szczegółach w naszym kraju brak kotłów z optymalnym wykorzystaniem jakiegokolwiek opalu drewna węgla czy peletu po drugie brak jest norm i kontroli tegoż paliwa bo lepiej gnębić zwykłego obywatela po trzecie jazda samochodem wydzielającym ołów którego stężenia nikt nie badał ciągle rośnie a całą winę zwala się na kopcące piece kaflowe mówiąc prostym wulgarnym ale prostym językiem wszystko robi się od dupy strony.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24