Węgiel w górę*

 

Uchwalając akcyzę na węgiel, ustawodawca wprowadził równocześnie zwolnienia z tego podatku między innymi po to, by nowego obciążenia fiskalnego nie płacili ludzie, którzy węglem ogrzewają swoje gospodarstwa domowe. Tymczasem z powodu nadmiernej papierologii wymuszanej przez tego samego ustawodawcę, w przypadku właśnie drobnych zakupów węgla sprzedającym bardziej opłaca się podwyższyć cenę sprzedawanego surowca niż korzystać ze zwolnienia podatkowego. Na temat całkiem nowego podatku – akcyzy od węgla i koksu z Adamem Gorszanowem, prezesem Towarzystwa Gospodarczego Sprzedawców Polskiego Węgla rozmawia Tomasz Cukiernik.

·    Czy Pana zdaniem wymuszona przez Unię Europejską akcyza na węgiel i koks to dobry pomysł? Czy nie dało się tego uniknąć, będąc już w UE?
·    2 stycznia 2012 roku skończył się okres przejściowy dla dostosowania krajowego poziomu opodatkowania węgla i koksu do wymogów prawa unijnego wynikających z tzw. Dyrektywy Energetycznej. Zgodnie z tą dyrektywą i ustawą o podatku akcyzowym wyroby węglowe musiały zostać opodatkowane akcyzą. UE nie lubi „brudnych” surowców energetycznych i daje temu wyraz również w unijnym prawodawstwie. „Wpisując się” do Unii zgodziliśmy się na takie regulacje. Niestety długi okres przejściowy nie został właściwie wykorzystany na przygotowanie takich rozwiązań legislacyjnych, które minimalnie wpływałyby na rynek.

·    W jaki sposób akcyza szkodzi spółkom węglowym, w jaki sprzedawcom węgla, a jak konsumentom węgla?
·    Paradoksalnie akcyza na wyroby węglowe została wprowadzona Ustawą z 16 września 2011 roku o wdzięcznym tytule „o redukcji niektórych obowiązków obywateli i przedsiębiorców”. Nie jest ani łatwiej, ani taniej. Nowe obciążenie podatkowe  związane jest z  dodatkowymi obowiązkami producentów i sprzedawców . To też generuje koszty. W związku tym wyroby węglowe stają się mniej konkurencyjne od innych surowców energetycznych. Gdyby nie zastosowano szerokich zwolnień podatkowych, węgiel podrożałby średnio o około 10 procent.

·    Czy koszt akcyzy został przerzucony na klienta? O ile wzrosła cena węgla dla finalnego odbiorcy po wprowadzeniu akcyzy?
·    Nie ma innej możliwości, jak przenieść nowe koszty na klienta. Inaczej działalność gospodarcza nie miałaby sensu. Wydatki związane z  dokumentacją i ewidencją transakcji są identyczne przy sprzedaży worka węgla osobie fizycznej, jak i pociągu węgla do elektrownii. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest ciche naliczanie akcyzy przez sprzedawców przy drobnych transakcjach. Chcąc uniknąć zapisywania ton papieru i skomplikowanej procedury weryfikacji klienta przy zastosowaniu zwolnienia, sprzedawcy wliczają akcyzę w cenę na przykład worka węgla. Rachunek jest prosty. Na worku wartość akcyzy to 79 groszy. Papier, czas pracowników i klientów jest wyceniony drożej. Czyli zastosowane rozwiązania akcyzowe w przypadku sprzedaży dla gospodarstw domowych odniosły skutek odwrotny do deklarowanego przez ustawodawcę braku społecznych skutków finansowych.

·    Czy przewiduje Pan, że akcyza na węgiel i koks będzie w przyszłości rosła? Jeśli tak to o ile?
·    Wysokość podatku akcyzowego regulują przepisy UE. Jest naliczana w euro za GJ (gigadżul) wartości opałowej węgla. Wszystko to jest bardzo zawiłe dla laika, jednak decydujące znaczenie ma kurs złotego do euro. Gdy złotówka się umocni, akcyza na węgiel może się zmniejszyć, gdy jeszcze osłabnie – wzrośnie. Wysokość podatku jest ustalana w okresach rocznych.

·    Czy akcyza na węgiel spowoduje wzrost cen energii elektrycznej ?
·    Nie. Zgodnie z zasadą jednokrotności opodatkowania akcyzą, producenci energii elektrycznej są z niej zwolnieni. Ponieważ dzisiaj już płacimy akcyzę w rachunkach za prąd,  nowe regulacje nie będą miały wpływu na cenę końcową.

·    Z czego wynika i na czym polega zamieszanie i bałagan związany z wprowadzeniem od 2 stycznia br. akcyzy na węgiel i koks?
·    Nie chcę się publicznie wypowiadać w tej sprawie. Było wystarczająco dużo czasu,  aby legislatorzy dobrze wykonali swoją pracę. Niestety stało się już w naszym kraju praktyką, że akty normatywne nie przystają do rzeczywistości gospodarczej czy społecznej, patrz sprawa refundacji leków. Wprowadzono prawo, którego nikt nie respektuje. Zarówno kopalnie, jak i sprzedawcy potwierdzają odbiór towaru w miejscu wydania (sprzedaży), a ustawodawca żąda w miejscu odbioru, czyli w piwnicy babci, gdzie zrzuciła węgiel.

·    Jaki przewiduje Pan finał tego bałaganu spowodowanego przez ustawodawcę? Czy to kolejny bubel prawny?
·    Liczę na szybkie nowelizacje rozporządzeń, które zlikwidują niejasności oraz uspokoją sprzedawców i klientów. W naszej ocenie zmienić również trzeba ustawę o podatku akcyzowym i w tym kierunku podejmiemy starania.

·    Czy rzeczywiście w związku z wprowadzeniem tej akcyzy pojawiły się w obrocie miliony nikomu niepotrzebnych dokumentów, jak pisały media? Gdzie tu unijna ekologia?
·    Jednym ze  skojarzeń, jakie mi się wydaje adekwatne do obecnej sytuacji, to scena z  filmu Barei  „Miś”. Gdy na pytanie „A nie boi się Pan tak węgiel wozić?”, bohater grany przez Stanisława Tyma odpowiada „Strach jest, ale zasadniczo zawsze się staram, żeby mieć kwit”. Najważniejszy jest kwit. Nie ma kwitu, jest podatek do zapłaty. Dlatego dzisiaj kto żyw wali na kopalnie i składy, aby osobiście potwierdzić kwit zwany elegancko „dokumentem dostawy”. A jak nie to do notariusza, aby potwierdził stosowne pełnomocnictwo. Tylko to co dzisiaj wywołuje śmiech może się zmienić w płacz sprzedawców i klientów w przypadku kontroli celnych. Co do skutków ekologicznych się nie wypowiadam. Lepiej się na tym znają ekolodzy.

·    Jaki – Pana zdaniem – akcyza ma już teraz, a jaki będzie miała w przyszłości wpływ na sprzedaż węgla i koksu?
·    Regulacje unijne zmierzają długofalowo i skutecznie do wyeliminowania węgla jako produktu energetycznego. I problem nie ogranicza się  wyłącznie do opodatkowania akcyzą. To są opłaty za emisję itp. Nasza gospodarka korzysta dzisiaj z taniej energii produkowanej z węgla , jednak istnieje front ludzi w Europie, którym to nie odpowiada. Zaczyna się on od właścicieli elektrowni atomowych, a kończy na ekologach. Moje refleksje na ten temat są smutne. Polskie kopalnie nie przestaną wydobywać węgla z powodu braku dostępnych złóż, ale ograniczeń narzuconych przez eurokratów.

·    Jaki jest cel działania Towarzystwa Gospodarczego Sprzedawców Polskiego Węgla? Co chcecie Państwo wskórać u Tomasza Tomczykiewicza, nowego wiceministra gospodarki ds. energetyki i górnictwa?
·    Nasze środowisko zatomizowane i mocno wewnętrznie konkurujące zrozumiało, że w pewnych kwestiach należy działać wspólnie. To przede wszystkim walka o dobre regulacje prawa gospodarczego. Ponadto potrzebujemy rzetelnej i pełnej wiedzy o tendencjach rynkowych. I w tych dziedzinach będziemy najbardziej aktywni: lobbing, edukacja i informacja gospodarcza. Nasz główny najbliższy cel to przekształcenie w izbę gospodarczą. Minister Tomasz Tomczykiewicz to równocześnie poseł ze Śląska doskonale rozumiejący realia górnictwa. Liczymy, że będzie potrafił bronić potencjału, jaki ma Polska w postaci własnego zaplecza energetycznego. Pierwsze nasze kontakty są obiecujące na przyszłość. Życzę mu powodzenia na trudnym „ministerialnym odcinku pracy”.

* Niniejszy wywiad został opublikowany w nr 6 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2012 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24