Warszawa pasożytuje na Polsce*

Z 10 największych francuskich przedsiębiorstw wszystkie są zlokalizowane w Paryżu lub na jego przedmieściach. Z 10 największych polskich firm aż połowa ma swoją siedzibę w stolicy. Jeśli w Polsce dzieje się coś ważnego, to na pewno w Warszawie. Tymczasem z 10 największych niemieckich spółek ani jedna nie ma swojej siedziby w Berlinie, a z 10 największych amerykańskich przedsiębiorstw ani jedno nie ma swojej siedziby w Waszyngtonie. Dlaczego tak się dzieje i co to oznacza?

Jak twierdził Benjamin Disraeli, XIX-wieczny brytyjski premier, „centralizacja to śmiertelny cios dla wolności publicznej”. Tymczasem Polska jest krajem centralizmu. Aż 44 ze 100 największych polskich przedsiębiorstw ma swoją siedzibę w Warszawie, a wliczając banki, proporcja ta jest jeszcze drastyczniejsza. W stolicy mają siedziby wszystkie najważniejsze ministerstwa, urzędy państwowe, media, banki czy choćby zachodnie koncerny farmaceutyczne. Wiele firm rozpoczynało swoją działalność w Krakowie czy Poznaniu, by rozrosnąć się i przenieść do Warszawy. Kolejne firmy planują takie przeprowadzki. W ten sposób Warszawa spija całą śmietankę i jeszcze narzeka, że nie może wykorzystać wszystkich podatków, które zbiera, bo część jest transferowana poprzez budżet do innych regionów kraju. Oznacza to mianowicie, że polityka ma zbyt wielki wpływ na prowadzenie działalności gospodarczej. I nie jest to zjawisko korzystne.

Podobna sytuacja występuje w krajach trzeciego świata. W Peru, gdzie w stolicy Limie mieszka ok. 7 mln osób, a w drugim największym mieście kraju Arequipie - aż 10-krotnie mniej. W Limie skupione jest prawie 70 proc. produkcji przemysłowej Peru i 25 proc. populacji wytwarza prawie 50 proc. PKB tego kraju. W postkomunistycznych Węgrzech drugie największe miasto Debreczyn także ma niemal 10 razy mniej mieszkańców niż Budapeszt, w którym mieszka 20 proc. Węgrów, którzy wytwarzają aż 60 proc. produkcji przemysłowej kraju. W Rosji największe bogactwo skupia się w Moskwie, gdzie zarejestrowana jest też większość największych rosyjskich i międzynarodowych przedsiębiorstw działających w Federacji. Podobnie sytuacja wygląda we Francji. Z listy 500 największych światowych koncernów 37 ma swoje siedziby w okręgu paryskim, podczas gdy spoza rejonu Paryża na tej liście znajdują się tylko dwie francuskie firmy – Michelin w Clermont-Ferrand i Auchan w Croix.

Tymczasem w krajach najbogatszych, takich jak USA, Niemcy, Japonia czy Szwajcaria sytuacja jest całkowicie inna. Z 500 największych amerykańskich spółek tylko 6 ma swoją siedzibę w Waszyngtonie. Reszta porozrzucana jest po całym terytorium USA. Amerykańskie miasta, w których swoje siedziby ma najwięcej firm z listy 500 największych magazynu „Fortune” w 2008 r. to w kolejności: Nowy Jork (Citigroup, Goldman Sachs, Time Warner, American Express, Colgate-Palmolive), Houston (Sysco, ConocoPhillips), Dallas (Centex), Chicago (Boeing, UAL) i Atlanta (UPS, Coca-Cola). Miasta, w których ma swoje siedziby co najmniej pięć firm z listy 500 znajduje się w kolejnych aż czternastu lokalizacjach, m.in. St. Louis, Charlotte, Philadelphia (Aramark), Los Angeles czy Seattle (Starbucks). Wiele światowych gigantów ma swoje główne siedziby w dość lub całkiem małych miastach, np. PepsiCo – Purchase, Exxon Mobil i Kimberly-Clark – Irving, Dell – Round Rock, AT&T – San Antonio, Motorola – Schaumburg, McDonald’s – Oak Brook, Microsoft – Redmond, US Steel – Pittsburgh, Chevron – San Ramon, Hewlett-Packard – Palo Alto, Intel – Santa Clara, a Bank of America – Charlotte w Karolinie Północnej.

Także Berlin w Niemczech ma pod względem gospodarczym niewielkie znaczenie. Znaczna część niemieckich czy nawet światowych koncernów ma siedziby poza Berlinem: w Hamburgu (Airbus, Otto, a także takie gazety, jak „Der Spiegel”, „Stern” czy „Die Zeit”), Monachium (Allianz, BMW, HypoVereinsbank, Siemens, Osram), Stuttgart (Daimler, Porsche), Düsseldorf (Metro, ThyssenKrupp, E.ON, Henkel) czy Essen (RWE). Sam Frankfurt nad Menem to nie tylko jedno z największych lotnisk na świecie (Lufthansa ma tutaj a bazowy port lotniczy, a główną siedzibę w Kolonii), ale także głównie centrum finansowe Niemiec, gdzie oprócz niemieckiego banku centralnego mieszczą się także główne siedziby czterech największych niemieckich banków, a także jedna z największych na świecie giełd papierów wartościowych (łącznie w siedmiu niemieckich miastach jest osiem giełd). Także w małych miejscowościach mają swoje siedziby duże koncerny jak np. Bosch w Gerlingen, BASF w Ludwigshafen czy Lindner w Arnstorf. Nawet niektóre państwowe monopole oraz ogólnoniemieckie urzędy są poza Berlinem, np. Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, Federalny Sąd Najwyższy Pracy w Erfurcie, a Deutsche Post i Deutsche Telekom – w Bonn (co akurat można tłumaczyć uwarunkowaniami historycznymi).

Wiele światowych koncernów swoją europejską czy niemiecką siedzibę nie ulokowało w Berlinie, ale w innych miastach, takich jak Frankfurt nad Menem (Saatchi & Saatchi, Nestle, PricewaterhouseCoopers, KPMG), Monachium (Amazon.de, Apple, Sun Microsystems, Sony BMG Music Entertainment), Hamburg (Warner Music), Stuttgard (Hewlett-Packard, Kodak, IBM), Dusseldorf (Vodafone), Duisburg (Hitachi) czy Wuppertal (Delphi).Podobna sytuacja jest w Japonii i Szwajcarii. Berno, stolica Szwajcarii, jest małym miastem – 129 tys. mieszkańców. Gospodarczym centrum Szwajcarii jest Zurych, gdzie mieści się giełda i mają swoje siedziby banki oraz światowe firmy ubezpieczeniowe. W Zurychu ma swoje szwajcarskie centrum IBM, a europejskie – Google. W Genewie ma swoją siedzibę koncern Rolex, a także wiele organizacji o zasięgu europejskim i światowym. Z kolei firmy w Bazylei (głównie przemysł chemiczny) zapewniają 20 proc. dochodów z eksportu Szwajcarii, w tym Roche czy Novartis. Koncern logistyczny Kühne + Nagel mieści się w niewielkim Feusisbergu, a Nestle w Vevey.

Tokio jest olbrzymim miastem i niewątpliwie centrum japońskiej gospodarki. Jednak na stolicy nie kończy się mapa gospodarcza japońskiego tygrysa. W Osace mają swoje główne siedziby takie firmy, jak Panasonic, Sharp czy Sanyo, a w Kioto koncerny Nintendo, OMRON, Kyocera czy Murata Machinery. Z kolei w Nagoi lub w okolicach tego miasta mają swoje siedziby największe japońskie koncerny motoryzacyjne, takie jak Toyota czy Mitsubishi Motors oraz ich podwykonawcy. Przedsiębiorstwa z tego regionu odpowiadają za 70 proc. nadwyżki japońskiego eksportu. W Japonii jest 6 giełd papierów wartościowych, z czego tylko dwie 2 w Tokio, a reszta w Fukuoka, Nagoi, Osace i Sapporo.

Tymczasem w Polsce aż 479 przedsiębiorstw z przygotowanej w 2007 r. przez „Rzeczpospolitą” listy 2000 największych polskich firm ma swoją w Warszawie, a kolejne w podstołecznych miejscowościach. W stolicy, gdzie mieszka zaledwie około 5 proc. Polaków, ma swoje siedziby aż 24 proc. firm ze wspomnianej listy. Wiele polskich przedsiębiorstw, które zostały założone gdzie indziej, przeniosły się następnie do Warszawy. Mało tego, jest dużo spółek, które co prawda formalnie mają swoją siedzibę w innym mieście, ale w rzeczywistości większość działalności lub przynajmniej znaczna jej część jest już w Warszawie. Dotyczy to na przykład Banku Śląskiego (jak poinformował rzecznik prasowy ING, zarząd banku obraduje na zmianę w Katowicach i Warszawie), BPH-PBK (Kraków), producenta piwa Żywiec, dewelopera Polnord (Gdynia), firmy odzieżowej Vistula & Wólczanka (Kraków) czy informatycznej spółki Asseco (Rzeszów), a także Huty Częstochowa. Również dyrekcja handlowa Fiata znajduje się w Warszawie. W 2006 r. przeniósł się z Nowego Sącza Optimus, a z Raciborza – firma cukiernicza Mieszko. Zrobiły to też np. takie firmy jak Erbud z Torunia, CTL Logistics z Katowic, czy tygodnik „Wprost” z Poznania.

Co polskie firmy tak ciągnie do Warszawy? Czyżby zarządy wolały przepłacać za powierzchnie biurowe, których ceny są najwyższe w stolicy? Z pewnością ma znaczenie rozbudowana biurokracja i centralizm. Wszystkie ministerstwa, agencje i inne urzędy wydające koncesje czy zezwolenia mieszczą się w stolicy. Poza tym tutaj szybszy jest dostęp do polityków, łatwiej więc uprawiać lobbing. Oczywiście jeśli uczciwa droga zawiedzie, zawsze łatwiej w stolicy nawiązać kontakt korupcyjny, by uratować torpedowany przez urzędników biznes. Tymczasem Hongkończycy uważają, że polityka to naturalny wróg biznesu. Jednak na przykładach polskich firm widać, że w przeciwieństwie do azjatyckiego tygrysa, w Polsce życie gospodarcze bez kontaktu z polityką nie jest możliwe.

- Zmiana siedziby była podyktowana względami logistyczno-organizacyjnymi. Ponadto w Warszawie, największym w Polsce ośrodku biznesowym, Optimus miał lepsze możliwości współpracy z partnerami i klientami – przede wszystkim z sektora publicznego i dużych firm – mówi Magda Lejman z Optimusa. – Nie bez znaczenia była także chęć oderwania się od historii  z małopolską izbą skarbową, której błędne decyzje naraziły Optimusa na straty – dodaje.

Z kolei jak twierdzi Marek Moczulski, prezes ZPC Mieszko SA, w stolicy jest większa możliwość działania międzynarodowego, a z eksportem firma wiąże plany rozwoju. Czyli firmy chcą być bliżej swoich klientów – czy to urzędów, czy międzynarodowych koncernów. To w Warszawie są wszystkie kontakty, banki, firmy handlowe, usługowe, outsourcingowe, media – ta spirala sama się nakręca, gdyż im więcej przedsiębiorstw przenosi się do stolicy, tym więcej kolejnych firm będzie o tym myślało.

Wbrew logice, ale w zgodzie z historycznymi reminiscencjami, swojej centrali z Gdańska nie przeniósł jeszcze do Warszawy NSZZ „Solidarność”. Natomiast wszyscy byli oburzeni, gdy Bogdan Klich, minister obrony narodowej, postanowił przenieść Dowództwo Wojsk Specjalnych z Rembertowa pod Warszawą do Krakowa, a są pomysły, by Wojska Lądowe zostały przeniesione do Wrocławia, a Dowództwo Operacyjne, zajmujące się koordynacją misji wojskowych, do Bydgoszczy. Czyżby wojsko miało rozpocząć odwrotny trend?

Największe polskie przedsiębiorstwa Siedziba
1. PKN Orlen Płock
2. PGE Warszawa
3. Telekomunikacja Polska Warszawa
4. PGNiG Warszawa
5. Grupa Metro w Polsce Warszawa
6. PZU Warszawa
7. ArcelorMittal Katowice
8. KGHM Polska Miedź Lubin
9. Grupa Lotos Gdańsk
10. Fiat Auto Poland Bielsko-Biała

Wg „Rzeczpospolitej”

Największe amerykańskie przedsiębiorstwa Siedziba
1. Wal-Mart Stores Bentonville
2. Exxon Mobil Irving
3. Chevron San Ramon
4. General Motors Detroit
5. ConocoPhillips Houston
6. General Electric Fairfield
7. Ford Motor Dearborn
8. Citigroup Nowy Jork
9. Bank of America Corp. Charlotte
10. AT&T San Antonio

Wg „Fortune”

Największe niemieckie przedsiębiorstwa Siedziba
1. DaimlerChrysler Stuttgart
2. Volkswagen Wolfsburg
3. Allianz Monachium
4. Siemens Monachium
5. Deutsche Bank Frankfurt nad Menem
6. E.ON Düsseldorf
7. Deutsche Post Bonn
8. Deutsche Telekom Bonn
9. Metro AG Düsseldorf
10. BASF Ludwigshafen

Wg „Fortune”

Największe francuskie przedsiębiorstwa Siedziba
1. Total Courbevoie (przedmieścia Paryża)
2. AXA Paryż
3. BNP Paribas Paryż
4. Crédit Agricole Paryż
5. Carrefour Levallois-Perret (przedmieścia Paryża)
6. Société Générale Paryż
7. Peugeot Paryż
8. Électricité de France Paryż
9. France Télécom Paryż
10. Suez Paryż

Wg „Fortune”

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 44-45 „Najwyższego CZASu!” z 2008 r.

9 odpowiedzi to “Warszawa pasożytuje na Polsce”

  1. Batman pisze:

    centralizm jest uznaną patologią. I nawet jeśli cały czas istnieje de iure stołeczne królewskie m. Kraków, nie przekłada się ta „jakby dychotomia” na gospodarkę bo gospodarka zwłaszcza w kraju sterowanym centralnie – idzie inną drogą niż terminologia, nazwy miast.

  2. M.Pajek pisze:

    Prawie dobry artykuł. Merytoryczny, tylko gdzie wnioski? Jakie są konsekwencje? Brakuje mi podsumowania, bez tego to tylko zbiór faktów i danych statystycznych.

  3. Rafał pisze:

    Zawracanie głowy. Niemcy nie są żadnym przykładem, bo są krajem związkowym a Berlin przez 50 lat w ogóle nie był w RFN. Więc siłą rzeczy biznes mieści się często w stolicach krajów związkowych. Podobnie jest w Szwajcarii (kantony). A w USA dochodzi ponadto kwestia regulacji prawnych – np. tradycyjnie, za korzystne dla prowadzenia biznesu uchodziło prawo stanu Delaware. http://pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_Najwyższy_Delaware

  4. maciek pisze:

    Brakuje jeszcze Grupy Rafała Kmity – Kraków. Co do reszty pełna zgoda. To nie jest normalne państwo. Ale też nienormalne mamy zarządy firm, którym się wydaje, że ich kupy lepiej pachną w Warszawie niż np. w Poznaniu, czy Katowicach.

  5. paolo pisze:

    wniosek jest taki, ze kazde panstwo (sprawnie rzadzone) przygotowane jest na kazda mozliwosc – jesli ktos zorganizuje np. wiekszy zamach w berlinie, federacja jako samodzielna calosc na tym nie ucierpi (az tak mocno) natomiast w centranie (beznadziejnie) rzadzonej polsce male boom w stolycy i po ptokach( a za kilka dziesiat lat czy stuleci beda kity dziecia wciskac, ze wszystko sie rozpadlo, bo niemiec i ruski zabrali)

  6. deaaos pisze:

    Warszawa jako stolica Polski posiada urzędy, siedziby władz centralnych sejm, ministerstwa itp, jest jeszcze siedzibą, stolicą miastem województwa mazowieckiego. Tracą na tym największe miesta takie jak Radom, Siedlce, Płock, dawne miasta województwie! Patologią jest obecny układ administracyjny! Wszystkie instytucje, oraz urzędy wojewódzkie z wyzej wymienionych miast przeniesiono do Warszawy. Tam tworzy sie siła, układ który wspiera region Warszawy. To dlatego peryferia mazowieckiego są najbiedniejsze. W Szydłowcu 30 procentowe bezrobocie! W Radomiu 20 procent bezrobocia! Likwidują instytucje, mniejsze dotacje ma region, najwieksze dostaje Warszawa na rozwój. Centralizacja to bardzo patologiczna sytuacja! Nalezy podzielić województwo mazowieckie, np stworzyć radomskie, albo wydzielić Warszawę z województwa i tak jak na przykładzie Niemiec, stworzyć miasto wydzielone. Aglomeracja Warszawska jest najbogatszym regionem w Polsce, radomskie zaś najbiedniejszym regionem w kraju, co ciekawe, radomskie rozwija sie najwolniej, wolniej jeszcze od tzw ściany wschodu, to oznacza, że region radomski jest jeszcze biedniejszy niż Lublin, Białystok, czy Suwałki! Czy tak ma wyglądać solidarna Polska? Bogacą się bogaci, biednieją najbiedniejsi, bo bogaci unijne dotacje zabierają dla siebie garściami, a peryferiom województwa zostawiają ochłapy, po łyżeczce na pocieche! A przypomnijmy, Radom to ćwierćmilionowe miasto! Bardzo piękne, historyczne, spokojne, posiadające swój magiczny klimat

  7. baba pisze:

    …zgoda,ale co dalej, do kogo to dotrze. W tym kraju brak jest patriotyzmu, brak dbałości o interesy kraju. Liczy się tylko prywata.Władze tylko udają troskę, ale prawda jest inna.Sejm też jest zbieraniną przypadkowych ludzi, a senat tak naprawdę w ogóle jest nie potrzebny , ale kogo to obchodzi ? Wmawia się nam że wszystkiemu winna była komuna i znowu tak naprawdę to u nas nie było żadnej komuny. Po prostu zapory gospodarcze były takie , że system się sypał. Jedynym wyjściem było wmówić społeczeństwu, że wszystko co z tamtej epoki to zło, że byliśmy ciemiężeni, że nie było wolności, no i to się udało. Rozgrabiono , zniszczono , sprzedano to co budowali nasi dziadkowie, ojcowie i twierdzi się, że jest lepiej. Media taką opinię propagują , a wystarczy zapytać ulicy co o tym wszystkim sądzi i prawda wyjdzie na jaw. Nie pytać tych których zarobki zawyżają nam średnią czyli posłów senatorów menadżerów, dyrektorów, artystów , aktorów. Im się podoba , bo im się tak jak dziś nie wiodło, żyli tak jak reszta narodu i obecnie nie powiedzą , że dzisiaj jest źle. Ludzie pracują na dwóch, trzech etatach i co z tego, dalej bida. Nasi wybrańcy narodu reprezentują niby nasz interes w radach nadzorczych, spółkach itp. nie robiąc tam nic, biorąc wyłącznie grubą kasę i tak się to kręci i końca nie widać.Nasza bierność też tego nie zmieni… ???

  8. feioks pisze:

    drodzy wy moi
    Przeczytajcie uważnie jeszcze raz i zorientujcie się nieco w systemach pastwowych. Istnieją państwa federalistyczne i unitarne. Federalistyczne, jak RFN czy USA, Szwajcaria mają autonomiczne kraje, (landy, stany, kantony ). Tam gospodarka rozrzucona jest po krajach związkowych. Zaś państwa unitarne z założenia są centralistyczne i stolica pasożytuje na reszcie kraju. Polska jest typowym państwem unitarnym, ma nawet to wpisane w konstytucję.
    W Polsce istnieje na dziś tylko jedna formacja polityczna dążąca do federalizacji państwa – jest to Ruch Autonomii Śląska. I co ciekawe, organizacja która dąży do rozwijania kraju w takim kierunku jak Niemcy czy USA jest podejrzewana o ciągoty separatystyczne. To dowodzi, jak bardzo polscy politycy (zwłaszcza PiS i SLD) przywiązani są do centralizmu.

  9. Niko pisze:

    Chyba większość z was nie zdaje sobie sprawy jakie bzdury wypisuje. Warszawa pasożytuje na Polsce ? Panowie i Panie Warszawa oraz jeszcze kilka dużych miast płaci tzw. Janosikowe, czyli obowiązkową opłatę procentową od przychodów. W związku z tym że opłata naliczana na rok przyszły to nic innego jak opieranie się o rok poprzedni, miasto musi dokładać do tego interesu bo inwestycje muszą trwać a podział dotyczy ilości mieszkańców ( legalnych) a nielegalnych jest drugie tyle. Zatem mówienie o pasożycie jest chyba hipokryzją szczególnie dla tych którzy korzystają z Warszawskiej infrastruktury takiej jak transport publiczny, drogi, itp, nie płacąc tu podatków. Tylko w tym roku żeby dopiąć budżet przez to beznadziejne Janosikowe miasto musi wziąć kredyt w wysokości ponad 50MLN. Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź

web stats stat24