Uwolnijmy handel!*

Bez dwóch zdań wolny handel sprzyja zwiększaniu dobrobytu, a tymczasem politycy większości krajów świata robią wszystko, by chronić własny rynek przed zagranicznym importem. Także Światowa Organizacja Handlu nie umie sobie poradzić z tymi praktykami protekcjonistycznymi czy szkodliwymi dotacjami do eksportu.

Wiele krajów świata zdaje sobie sprawę z tego, że aktualne działania Światowej Organizacji Handlu są zbyt powolne i ociężałe. Zamiast jedną decyzją całkowicie zliberalizować światowy handel, małymi kroczkami, po długotrwałych, wieloletnich negocjacjach w niewielkim stopniu obniża się cła na „mniej wrażliwe” towary, podczas gdy całe branże nie są dopuszczane do wolnego handlu. Chodzi przede wszystkim o produkty rolne. Tzw. Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Japonia, Korea Południowa, Szwajcaria i Norwegia mocno dotują swoich rolników i nie chcą słyszeć o liberalizacji w tej dziedzinie, co powoduje, że kraje biedne nie mają gdzie eksportować swoich płodów rolnych. Tymczasem tzw. Grupa Cairns, której przewodzi Australia, domaga się jak najszybszej likwidacji zarówno dotacji rolnych i eksportowych w krajach bogatych, jak i barier importowych na produkty rolne. Grupę tą tworzą także takie państwa, jak Nowa Zelandia, Kanada, RPA, kraje Ameryki Łacińskiej (Argentyna, Chile, Brazylia, Boliwia, Kolumbia, Peru, Paragwaj, Urugwaj, Kostaryka i Gwatemala) oraz państwa azjatyckie (Indonezja, Malezja, Filipiny, Tajlandia i Pakistan).

Politycy świadomi korzyści z wolnego handlu, zdający sobie sprawę, że nie ma co liczyć na Światową Organizację Handlu, prowadzą strategię podpisywania dwustronnych umów o wolnym handlu z jak największą liczbą państw. Tak robi na przykład Japonia, Australia i Chile. W marcu br. w Tokio p.Aleksander Foxley, minister spraw zagranicznych Chile i p.Taro Aso, minister spraw zagranicznych Japonii, podpisali umowę o wolnym handlu pomiędzy oboma krajami likwidującą cła na produkty, które odpowiadają 92% wartości handlu. Oprócz ryżu, pszenicy i cukru, taryfy importowe na większość produktów zredukowano do zera. Japończycy ratyfikowali już takie porozumienia z Singapurem, Brunei, Indonezją, Meksykiem, Malezją, Filipinami i Tajlandią, a negocjacje prowadzą z Indiami, Koreą Południową, Australią i krajami ASEAN. Z kolei Chile w marcu br. rozpoczęło wolnohandlowe negocjacje z Wietnamem, a podczas 5-dniowej wizyty w Chinach w lipcu br. ęłęóęłęóp.Alvaro Rojas, minister rolnictwa Chile, zapowiedział, że oba kraje w przyszłym roku zamierzają podpisać umowę o wolnym handlu w zakresie inwestycji i usług. W wyniku lipcowych negocjacji osiągnięto porozumienie i przygotowano projekt propozycji w tej sprawie. Także w lipcu Chile świętowało 10 rocznicę podpisania umowy o wolnym handlu z Kanadą, a odpowiednią umowę z Indiami wkrótce ma ratyfikować chilijski Kongres. Natomiast Australia, która ma podpisaną umowę o wolnym handlu m.in. z Nową Zelandią, planuje podpisanie podobnego porozumienia ze znacznie większą Indonezją.

Także Stany Zjednoczone są zainteresowane liberalizacją światowego handlu. Podczas wizyty w Gwatemali prezydent Jerzy Bush miał rację, twierdząc, że wolny handel tworzy miejsca pracy zarówno w kraju eksportera, jak i importera i jest rozwiązaniem dla likwidacji niedoli i biedy krajów Ameryki Łacińskiej. W kwietniu br. po 10 miesiącach negocjacji USA i Korea Południowa osiągnęły porozumienie w sprawie umowy o wolnym handlu, która wyeliminuje 85% obciążeń celnych. Dzięki umowie wymiana pomiędzy oboma krajami na wzrosnąć do 100 mld US$ rocznie. W trakcie uchwalania są także umowy o wolnym handlu USA z Peru, Kolumbią i Panamą. Niestety przy okazji podpisywania porozumień wzorem Wspólnot Europejskich demokratyczni kongresmani chcą je tak zmienić, aby zawierały konieczność przestrzegania przez te kraje międzynarodowych standardów pracy, takich jak wolność zbiorowych negocjacji płac czy zakazy dyskryminacji w miejscu pracy, co z pewnością podniesie koszty pracy w tamtych krajach, a tym samym zmniejszy konkurencyjność ich produktów. Peruwiański Kongres w czerwcu br. już przyjął zmiany do umowy o wolnym handlu z USA dotyczące praw pracowniczych i ochrony środowiska, czego domagał się opanowany przez Demokratów Kongres USA przed ostatecznym zatwierdzeniem umowy. Podobnie Ministerstwo Rolnictwa i Ziemi na Jamajce promuje „sprawiedliwy handel” wśród producentów bananów. Polega on na tym, że eksportowane owoce mają specjalne nalepki z informacją, że rolnicy otrzymali za banany uczciwą cenę, a owoce zostały wyprodukowane z poszanowaniem środowiska naturalnego i międzynarodowych standardów pracy.

Również inne kraje chcą skorzystać na wolnym handlu. W maju br. chińskie Ministerstwo Handlu podało, że Chiny i Peru rozpoczęły w Pekinie dwustronne rozmowy na temat utworzenia strefy wolnego handlu. Z kolei przedstawiciele państw Wspólnoty Karaibskiej oraz Ameryki Centralnej rozmawiali w Panamie na temat harmonogramu tworzenia umowy o wolnym handlu pomiędzy oboma blokami państw, w których łącznie żyje 49,2 mln ludzi. Także państwa Pacyfiku mają swoją umowę wolnohandlową w ramach regionu. W kwietniu br. p.Piotr Mandelson, komisarz UE ds. handlu, zapowiedział, że WE w ramach Porozumienia o Partnerstwie Gospodarczym zamierza znieść wszystkie kontyngenty, taryfy i ograniczenia na import towarów (oprócz broni) z krajów Afryki (oprócz RPA), Karaibów i Pacyfiku.

Niestety tym śladem nie idzie Polska, której władze skupiły się na handlu z krajami tzw. Unii Europejskiej, podczas gdy coraz więcej rodzimych przedsiębiorców szuka partnerów handlowych poza tym regionem (w krajach WNP, Chinach czy Korei Południowej). W 2000 r. na kraje tzw. „15” przypadało 64,6% polskiego handlu zagranicznego, podczas gdy już w 2006 r., czyli w dwa lata po akcesji, wartość ta spadła do 58,8%. Eksport Polski przypadający na te kraje zmniejszył się z 69,9% do 63,7%, a import spadł z 61,2% do 54,6%. Tak więc widać, że argument za wstąpieniem do UE, by zwiększyć dynamikę handlu z krajami unijnymi, można wrzucić do kosza. Mimo to od 1989 r. do 2006 r. nasza zagraniczna wymiana handlowa zwiększyła się imponująco, bo aż 16-krotnie – z 14,6 mld US$ do 235,2 mld US$ w 2006 r. Import zwiększył się niemal 18-krotnie – z 7 mld US$ do 125,6 mld US$, a eksport 14,5-krotnie – z 7,6 mld US$ do 109,6 mld US$. Tylko od 2000 r. eksport Polski wzrósł 4-krotnie, a import 3-krotnie.

Jedno jest pewne: wolny handel wszystkim przynosi korzyści, a jak stwierdził Jan Stuart Mill, „bariery handlowe szkodzą w szczególności tym krajom, które je wprowadzają”. Niestety nie wszyscy to rozumieją. W lutym br. w San Jose, stolicy Kostaryki, tysiące związkowców, rolników i lokalnych aktywistów politycznych wzięło udział w manifestacji, protestując przeciwko ratyfikacji umowy o wolnym handlu pomiędzy USA, Ameryką Centralną i Dominikaną, którą popiera 47% Kostarykańczyków, w tym p.Oskar Arias, prezydent kraju, a sprzeciwia się mu 34% mieszkańców. W kwietniu br. Światowa Federacja Związków Zawodowych w Amerykach wezwała do uczczenia Międzynarodowego Dnia Walki Wieśniaków przeciwko „neoliberalnej polityce”, co wg niej uzewnętrznia się rozmowami w ramach Światowej Organizacji Handlu oraz podpisywaniem kolejnych umów wolnohandlowych. Nawet australijskie związki zawodowe domagają się rezygnacji z porozumień o wolnym handlu. Z kolei podczas 3. Szczytu Rdzennej Ludności Kontynentu Amerykańskiego w Gwatemali w marcu br. tysiące przedstawicieli wielu rdzennych społeczności od Alaski po Patagonię potępiło wolnohandlowe umowy, które ich zdaniem likwidują miejsca pracy na rzecz bogatszego partnera (USA). Na przykład p.Otton Solis, przewodniczący kostarykańskiej partii Akcja Obywatelska, ostrzegł, że wejście w życie umowy o wolnym handlu z USA spowoduje zwiększenie bezrobocia w Kostaryce. Wg niego umowa ta jest „fabryką bezrobocia”, co świadczy o totalnym braku podstawowej wiedzy ekonomicznej u tego polityka.

W przeszłości na radykalnej liberalizacji handlu zyskało wiele krajów. W Chile, Nowej Zelandii czy Estonii bez patrzenia się na partnerów handlowych jednostronnie zlikwidowano większość ceł importowych i innych barier. W Chile w latach 1974-79 radykalnie obniżono cła – średnio z 60% do 10%. Skutkiem tego wartość eksportu pomiędzy 1973 r. a 1980 r. zwiększyła się ponad 3,5-krotnie z 1,3 mld US$ do 4,7 mld US$. W latach 1981-87 udział eksportu w PKB Chile wzrósł z 16,4% do 33,5%. W Nowej Zelandii w latach 1980. zliberalizowano zagraniczny obrót handlowy: w 1983 r. podpisano umowę o wolnym handlu z Australią, zlikwidowano kontyngenty, licencje importowe, gwarancje eksportowe oraz znacznie obniżono taryfy celne, które w 1981 r. wynosiły przeciętnie 28%. Teraz średnie cło jest na poziomie zaledwie 3,2%, co oznacza, że ponad 90% importowanych towarów nie jest obciążonych żadnymi opłatami. Między 1987 r. a 2006 r. wartość nowozelandzkiego handlu zagranicznego zwiększyła się ponad 3-krotnie – z 30 mld NZ$ do 97,4 mld NZ$. Z kolei w Estonii w pierwszej połowie lat 1990. rząd Marta Laara zlikwidował prawie wszystkie cła wwozowe i wywozowe, subsydiowanie eksportu oraz kwoty w handlu zagranicznym. Niestety pod koniec lat 1990. władze Estonii częściowo przywróciły bariery handlowe w ramach dostosowywania ustawodawstwa do prawa tzw. Unii Europejskiej: przywrócono zlikwidowane cła, ustanowiono około 11 tys. różnego rodzaju opłat dla towarów spoza UE, wprowadzono kontyngenty i subsydiowanie rolnictwa.

Także pozostałe kraje powinny likwidować bariery handlowe, co przyniosłoby korzyści przede wszystkim mieszkańcom tych państw, którzy mogliby zaopatrywać się w tańsze produkty. Z kolei miejscowi przedsiębiorcy z powodu większej konkurencji na rynku musieliby działać bardziej wydajnie i efektywnie, co z pewnością poprawiłoby stan gospodarki. Tymczasem przed Światową Organizacją Handlu toczone są bezsensowne spory i przepychanki. Brazylia właśnie wygrała spór z USA o nielegalne dotacje dla producentów bawełny. Jak argumentowali brazylijscy dyplomaci, dopłaty łamią zasady wolnego rynku, sprzyjają nadprodukcji i powodują obniżkę cen, a co za tym idzie – szkodzą farmerom w krajach rozwijających się. W marcu br. Meksyk poparł skargę z inicjatywy Kanady przeciwko amerykańskim subsydiom zbożowym, którą popiera Wspólnota Europejka, Australia, Brazylia i Argentyna. Administracja prezydenta Busha obiecała zmniejszyć wydatki na rolnictwo o 18 mld US$ w ciągu 5 lat. Również w marcu meksykański rząd dołączył do USA, które wszczęły spór przed Światową Organizacją Handlu przeciwko chińskim dotacjom do eksportu. W konsultacjach jako strona trzecia bierze też udział Japonia, WE i Australia. W lutym br. Ekwador, największy na świecie eksporter bananów, zaskarżył do Światowej Organizacji Handlu Wspólnotę Europejską w sprawie nierównego traktowania eksporterów bananów. Ekwador płaci 225 US$ cła za każdą importowaną tonę bananów, podczas gdy eksporterzy z krajów rejonu Karaibów i Afryki są całkowicie zwolnienie z ceł. W maju br. w toczącym się od 2000 r. sporze celnym pomiędzy Chile a Argentyną Światowa Organizacja Handlu nakazała Chile zlikwidowanie ceł na argentyńską pszenicę i mąkę.

Czy nie prostsza byłaby całkowita liberalizacja światowego handlu, co natychmiast zakończyłoby wszelkie spory międzynarodowe na tym tle, a równocześnie przyczyniłoby się do szybszego wzrostu światowej gospodarki? Jak twierdził profesor Ludwig von Mises, „wszyscy byliby dziś bogatsi, gdyby cła protekcyjne nie przegoniły w sztuczny sposób produkcji z lokalizacji korzystniejszych do mniej korzystnych”, gdyż „cła protekcyjne mogą osiągnąć tylko jedno: uniemożliwić, by produkcja była prowadzona tam, gdzie warunki naturalne i społeczne są najkorzystniejsze, i sprawić, by zamiast tego prowadzono ją tam, gdzie warunki są po temu gorsze. Skutkiem protekcjonizmu jest więc zawsze zmniejszenie wydajności ludzkiej pracy”. Profesor Adam Heydel dodaje: „cło (…) zmniejsza rentowność ogólną społeczeństwa. Jest antyproduktywne” i podsumowuje, że dzięki polityce „ochrony” celnej dochód netto poszczególnych krajów zmniejsza się.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 33-34 „Najwyższego Czasu!” z 2007 r.

uwolni1

Handel zagraniczny Polski w latach 1989-2007 w mld US$; należy mieć na uwadze deprecjację waluty amerykańskiej w stosunku do złotówki.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24