UPR-owcy hamują fiskalizm w gminach*
Oddanie gminom nawet części decyzyjności w zakresie ustalania wysokości podatków nie jest dobrym pomysłem. Radni są pazerni na pieniądze podatników, by potem wydawać je na wątpliwe cele. Jednak niektórym radnym związanym z UPR udaje się z tym walczyć.
Zagłębie Dąbrowskie znane jest ze swojej lewicowości. W Sosnowcu prezydentem jest Kazimierz Górski z SLD, w Dąbrowie Górniczej – Zbigniew Podraza, też z SLD, a w Czeladzi burmistrz Marek Mrozowski jest co prawda z PO, ale wcześniej był członkiem… Unii Pracy. Także w radach gminnych zagłębiowskich miast sporą siłą są od zawsze wszelkiej maści partie lewicowe, a wiadomo – lewica kocha podnosić podatki. Te partie, które uznaje się powszechnie za prawicowe, też z chęcią głosują za zwiększeniem fiskalizmu. Co roku zagłębiowskie rady gminne mniej lub więcej podnoszą większość podatków lokalnych, jak i opłat za wodę i odprowadzanie ścieków. Sosnowiec na 2009 rok podniósł opłatę za posiadanie psa z 40 zł do 42 zł. Opłata targowa w Sosnowcu, która na zorganizowanych targowiskach na peryferiach miasta w 2004 roku wynosiła 2 zł, w 2007 roku – 2,2 zł, w 2008 roku – 4 zł, a 2009 roku już 4,2 zł. W Dąbrowie Górniczej podatek od środków transportu za samochód ciężarowy powyżej 40 ton w latach 2004-2009 wzrósł z 2100 zł do 2370 zł. W Czeladzi w latach 2004-2009 podatek od budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej wzrósł z 17,31 zł do 19,78 zł za m kw. Z kolei podatek od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w tym samym mieście zwiększono w tym okresie z 0,62 zł do 0,73 zł za m kw.
Na 2009 rok lewicowym radnym Dąbrowy Górniczej udało się podnieść niemal wszystkie podatki w gminie: podatki od nieruchomości, podatki od środków transportu, a także opłaty za wodę i odprowadzenie ścieków. Argumentacja Roberta Koćmy, pełnomocnika prezydenta miasta, była taka, że 3,5 mln zł, które w wyniku niepodniesienia podatków przedsiębiorcom nie wpłynęłyby do kasy gminnej, rozłożone na tysiące drobnych firm to grosze. Sam prezydent Zbigniew Podraza jest zdania, że… wielkość podatków nie wpływa na wyniki firm!
Podobnie jak w wielu innych gminach w Polsce burmistrz Marek Mrozowski zadecydował o wykonaniu nowych operatów szacunkowych na terenie gminy, aby w ten sposób móc podnieść opłaty roczne z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości za 2008 rok. Na podstawie nowych operatów podniesiono opłaty za wieczyste użytkowanie nawet o 250 proc.! Mimo podwyżek podatków i różnych opłat czeladzkim radnym wciąż mało pieniędzy. Uchwała budżetowa na 2009 rok przewiduje deficyt ma poziomie 25 proc. (w porównaniu z 2008 rokiem wzrost dochodów o 15 proc., a wydatków aż o 32,2 proc.)!
W Czeladzi podnosi się również inne taksy. Od 1 lipca opłata za odprowadzanie ścieków, która jeszcze w grudniu 2007 roku wynosiła 5,3 zł, wzrasta z 6 zł do 8,28 zł brutto za m sześc. Oznacza to wzrost w ciągu półtora roku aż o ponad 56 proc.! Dla porównania w Dąbrowie Górniczej na 2009 rok zwiększono opłaty za odprowadzanie ścieków z 4,78 zł/m3 do 4,95 zł/m3 brutto. Ale już opłatę za przyłączenie do urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych podniesiono w Dąbrowie Górniczej aż o 79 proc.! Te właśnie podwyżki m.in. były ostatnio przedmiotem badań i krytyki Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którego zdaniem gminy nadużywają pozycji dominującej na „rynku” zaopatrzenia w wodę i odprowadzanie ścieków.
Na co są potrzebne gminom pieniądze? Na przykład na dotacje do odpadów komunalnych czy na współfinansowanie niepotrzebnych inwestycji ze środków unijnych. Dąbrowa Górnicza przystąpiła do projektu WAPER (Dobre praktyki w zapobieganiu odpadom dla regionów europejskich) realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Współpracy Międzyregionalnej INTERREG IVC. 15 proc. tzw. wkładu własnego gminy to 32 175 euro. Wspaniałymi rezultatami tego wydatku będzie, jak to przedstawiał Artur Komor, kierownik Biura Funduszy i Projektów Unijnych, stworzenie Internetowej Platformy Najlepszych Dostępnych Technik (!?) zawierającej narzędzia, praktyki, metodologie oraz instrukcje umożliwiające organizacjom publicznym i prywatnym adaptację strategii działań, opracowanie Podręczników Technicznych wskazujących BAT (Najlepsze Dostępne Techniki). I wszystko wiadomo – najlepiej takim bełkotem ukryć rzeczywiste zamiary. W Dąbrowie Górniczej nie szczędzi się także pieniędzy podatników dla Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (1,9 mln zł w 2009 roku), Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych czy spółki Nemo-Wodny Świat. W Sosnowcu w 2008 roku wydano na oświatę 15 proc. więcej niż rok wcześniej, chociaż ubyło uczniów, a na pomoc społeczną 6,5 proc. więcej, chociaż spadło bezrobocie. W 2008 roku miasto wydało także m.in. 1,2 mln zł na halę sportową, 4,4 mln zł na lodowisko, 6,9 mln zł na stadion piłkarski, a roczne koszty osobowe związane z 22-osobową drużyną hokejową to ok. 1,8 mln zł. Z kolei w czerwcu 2009 roku w Czeladzi w Urzędzie Miasta uruchomione zostało, z pewnością bardzo potrzebne w ramach planowego zwiększania biurokracji przez UE, nowe stanowisko – konsultanta ds. środków unijnych. Natomiast prawie pół miliona złotych zostanie wydane na nikomu niepotrzebne muzeum Saturn (na terenach pokopalnianych).
Tej walce o portfele zagłębiowskich podatników próbują przeciwstawić się radni będący członkami lub związani z UPR. Radny Sosnowca Krzysztof Haładus, były członek UPR, teraz bezpartyjny, pisze na swoim blogu: „Wniosek sformułowałem w wyniku konstatacji, że sumaryczna wartość podwyżki cen [za wodę - TC], jakie będą musieli zapłacić mieszkańcy Sosnowca, równa się z grubsza wzrostowi wartości podatku od nieruchomości, jaki RPWiK [przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne – TC] zapłaci dodatkowo w roku bieżącym w porównaniu z rokiem poprzednim. Czyli wzrost cen wody jest skutkiem wzrostu podatku od nieruchomości, który uchwalają radni! Zarówno prezydent Górski, jak i wypowiadający się radni potwierdzili moje spostrzeżenie, tyle że stwierdzili, iż >musimy podwyższać podatki celem realizacji nowych inwestycji – w szczególności inwestycji w kanalizację<. Próbowałem polemizować z tym poglądem, wskazując, że zbieramy już podatki z innych tytułów i można realizować te inwestycje w ramach dotychczasowych danin. Wskazywałem też na znane zjawisko, że władza, zwiększając podatki, zawsze uzasadnia to ważnymi potrzebami społecznymi, tylko że jest to >nigdy nie kończąca się historia<”. Jak można się domyślić – bezskutecznie. Nie przeszła też kolejna propozycja radnego Haładusa, który chciał zmniejszyć obciążenia podatkowe dla przedsiębiorców. Mianowicie zaproponował ustalenie podatku od budynków, w których prowadzi się działalność gospodarczą dla pierwszych 50 m kw. na poziomie stawki mieszkaniowej (0,62 zł), zamiast stawki maksymalnej 19,81 za m kw.
Krzysztofo Haładus ma także sukcesy. Udało mu się doprowadzić do nieuchwalenia projektu uchwały w sprawie wprowadzenia opłaty adiacenckiej, którą zaproponował prezydent Górski. Zgłoszony przez prezydenta Sosnowca projekt uchwały proponował 50-proc. opłatę od wzrostu wartości nieruchomości (maksymalna dopuszczona ustawą stawka). Inni radni zaczęli się zastanawiać nad zmniejszeniem tej opłaty do poziomu 25 – 20 proc. Na 28 radnych Haładus był w tym momencie jedynym, który powiedział: 0. Zdecydowanie skrytykował pomysł jej wprowadzenia, podkreślając, że przez poprzednie 12 lat, posiadająca w radzie miejskiej większość lewica nie wprowadziła tej opłaty, a obecnie rękami PO i PiS próbuje się to uczynić. Prawdopodobnie ten ostatni argument przeważył w końcu szalę i radni odrzucili projekt uchwały.
Radnemu Haładusowi udało się także doprowadzić do obniżki innego podatku w Sosnowcu. Zaproponował zwolnienie z opłaty targowej „sprzedaż dokonywaną na zorganizowanych targowiskach i targowiskach pod dachem, w przypadku gdy obowiązani do uiszczenia opłaty ponoszą koszty utrzymania targowiska”. Jego poprawka do uchwały została przyjęta! To drobne w skali Sosnowca rozstrzygnięcie ma szansę stać się precedensem dla innych gmin w Polsce.
W Dąbrowie Górniczej przeciwnikami podwyższania podatków są radni UPR Grzegorza Jaszczura i Tomasz Skóra. Sprzeciwiali się oni m.in. podwyższaniu podatków od nieruchomości czy wprowadzeniu opłat adiacenckich. Jednak zwykle są przegłosowywani przez profiskalną większość. Jedynym podatkiem, jaki nie został podniesiony, a nawet został zlikwidowany w Dąbrowie Górniczej na rok 2009, to podatek od posiadania psów. W ostatecznym głosowaniu zwyciężyły argumenty radnego Jaszczury: 1) mały wpływ do budżetu miasta z tych opłat, 2) niesprawiedliwość wynikająca z tego, że na terenach zielonych psy nie opuszczają posesji i nie brudzą terenów gminy, a właściciel i tak musi płacić ten podatek i 3) straż miejska, która ma za zadanie m.in. dbać o zachowanie czystości, powinna bardziej się starać i każąc mandatami, zrównoważyć wpływy do budżetu z tytułu braku tego podatku. W ten sposób w Dąbrowie Górniczej został zrealizowany jeden z punktów programu UPR.
Radny Jaszczura wraz z radnymi Skórą i Tomaszem Paskiem (PO) próbowali także przeforsować jeszcze jeden kontrowersyjny (dla lewicowców) pomysł. Mianowicie chodziło o zmniejszenie o 50 proc., w związku z kryzysem i problemami budżetowymi gminy, wynoszących 2500 zł diet dla radnych. Oszczędności z tytułu proponowanych obniżek miały wynieść 350 tys. zł rocznie. Niestety, po burzliwej dyskusji i wymianie zdań, radni – jak można się było spodziewać – zagłosowali przeciwko tej propozycji i w ten sposób musiała ona upaść. – Walka z marnotrawieniem pieniędzy podatników jest podstawowym fundamentem moich działań w Radzie Miasta w Dąbrowie Górniczej – powiedział „Najwyższemu CZAS-owi!” Grzegorz Jaszczura.
W sąsiednich Katowicach władze miasta dość znacznie obniżyły dzienne stawki opłat za zajęcie 1 m kw. powierzchni pasa drogowego pod ogrody letnie przed placówkami gastronomicznymi z 1 zł, 0,75 zł i 0,5 zł (w zależności od rodzaju drogi) do 0,1 zł. Stało się to z inicjatywy prezydenta Katowic Piotra Uszoka, który proponował jednak zastosowanie nowych, niższych stawek jedynie dla kilku wybranych ulic, by zachęcić przedsiębiorców do ustawienia stolików. Natomiast wiceprezydent Katowic Leszek Piechota, były członek UPR, aktualnie PO, zaproponował rozszerzenie tych obniżek na całe miasto, co w tej wersji zostało w marcu 2009 roku uchwalone przez Radę Miasta Katowic.
UPR-owscy radni podejmują także wiele innych prorynkowych działań. Krzysztof Haładus walczył o maksymalne zwiększenie ilości licencji taksówkowych, by dla żadnego chcącego rozpocząć ten biznes ich nie zabrakło. Z inicjatywy Grzegorza Jaszczury podjęto uchwałę o sprzedaży mieszkań komunalnych z zasobów gminy z bonifikatą do 90 proc. Sprzeciwiał się on także zmniejszaniu ilości koncesji na sprzedaż alkoholu czy protestował przeciwko zablokowaniu otwarcia ośrodka gier na automatach.
Z Krzysztofem Haładusem, radnym Sosnowca, byłym członkiem UPR, rozmawia Tomasz Cukiernik: 
- Czy trudno jest walczyć z lewicowymi radnymi i lewicowym prezydentem o obniżki podatków w Sosnowcu?
- Bardzo trudno! Zarówno prezydent, jak i większość radnych gładko wypowiada deklaracje o swoim przywiązaniu do wolnego rynku. Brzmi to mniej więcej tak: „Ja też jestem zwolennikiem wolnego rynku, ale…” i tu oczywiście padają żarliwe argumenty, które z wolnością gospodarczą mają tyle wspólnego, że są po prostu jej zaprzeczeniem.
- Dlaczego – Pana zdaniem – z takim oporem przechodzą wszelkie propozycje obniżek podatkowych w Sosnowcu, a tak łatwo podwyżki?
- Na ludzi, którzy dochodzą do władzy działają trzy bardzo silne bodźce, pchające ich ku zwiększaniu podatków. Pierwszy to grupy zainteresowane utrzymaniem, a nawet wzrostem podatków, do których należą przede wszystkim nauczyciele, pracownicy służby zdrowia, pracownicy instytucji sportowych i kulturalnych, związanych z samorządem, proboszczowie zabytkowych kościołów. Dodatkowo są to grupy wykształcone, wpływowe, z których usług ludzie władzy raz po raz korzystają. Są to jednocześnie liderzy opinii, którzy ją kształtują i pozytywnie będą nastawiali swoich odbiorców: uczniów i ich rodziców, pacjentów, kibiców, widzów czy parafian. Związany jest z tym bodziec drugi, wynikający nie tylko z zupełnie naturalnej potrzeby akceptacji i uznania, wykorzystywanej w bodźcu pierwszym, ale także z potrzeby materialnej radnego oraz chęci utrzymania takiego statusu i prestiżu na dłuższą metę – czyli chęć bycia wybranym na kolejną kadencję. Jeśli bowiem wielu będzie mi coś zawdzięczało i dobrze będzie o mnie mówiło, to zapewne odda na mnie swój głos w kolejnych wyborach. Trzeci bodziec, choć ostatni, to jednak niebagatelny. Otóż każdy z nas ma w sobie potrzebę pozostawienia po swoim życiu jakiegoś śladu na Ziemi. Wykorzystują tę potrzebę co i rusz różni lobbyści, którzy jakże często podsuwają argument: „Przecież ta kadencja rady miejskiej musi po sobie coś pozostawić!”, albo też wobec mnie, który sprzeciwia się wielu inwestycjom wysuwane są zarzuty, czy wręcz obelgi: „Pan nie chce nic po sobie pozostawić, tylko by Pan likwidował, prywatyzował, niszczył etc.” - np. zbędne spółki miejskie, szpitale, szkoły itd.
- Jakie ma Pan jeszcze inicjatywy podatkowe, aby ulżyć podatnikom czy pobudzić gospodarkę w Sosnowcu?
- Podatki w gminie można obniżać wtedy, kiedy zredukuje się wydatki i na to kieruję swój wysiłek. Próbuję np. przekonać pozostałych radnych do prywatyzacji szpitala, zamiast wpompowania w niego 120 mln zł dotacji z kasy miejskiej. Proponuję prywatyzację zakładów miejskich, zarządzających budynkami komunalnymi, jak i zintensyfikowanie sprzedaży mieszkań. Chciałbym doprowadzić do prywatyzacji Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. Sprzeciwiam się zakładaniu nowych szkół publicznych, proponując udostępnienie posiadanej przez gminę bazy dydaktycznej dla prywatnych inicjatyw edukacyjnych. Protestuję przeciwko budownictwu komunalnemu, przedstawiając jako alternatywę sfinansowanie infrastruktury zbrojącej tereny i ich sprzedaż przez gminę zarówno dla developerów, jak i indywidualnych nabywców. Proponuję wygaszenie działalności instytucjonalnych domów dziecka i zastąpienie ich prywatnymi rodzinami zastępczymi itd.
Z Grzegorzem Jaszczurą, radnym Dąbrowy Górniczej, członkiem UPR, rozmawia Tomasz
Cukiernik:
- Czy trudno jest walczyć z lewicowymi radnymi i lewicowym prezydentem o obniżki podatków w Dąbrowie Górniczej?
- Od lat 30 ub. wieku w Dąbrowie Górniczej rządzi lewica. Konserwatywne, wolnościowe spojrzenie w trakcie prac w samorządzie napotyka na olbrzymi żelbetowy mur, powodując, że o każdy promil zmniejszenia obciążenia fiskalnego mieszkańców trzeba walczyć. Dochodzi do tego postępująca biurokracja, uzależniająca urzędników od wytycznych i paragrafów. Jak za komunizmu prywatnie potrafią przyznać rację, że ich praca jest syzyfowa i zbędna, ale przy biurku robią swoje.
- Dlaczego – Pana zdaniem – z takim oporem przechodzą wszelkie propozycje obniżek podatkowych w Dąbrowie Górniczej, a tak łatwo podwyżki?
- Propozycje obniżek podatków są torpedowane przez urzędników i radnych, bowiem zmniejszenie przychodu powoduje mniejszą możliwość wydawania pieniędzy. A niestety radni są bardzo często uzależnieni, choćby przez etaty swoje czy swojej rodziny, od prezydenta, czy to w urzędzie, czy w spółkach gminnych. Na dodatek prezydent jest straszony ustawami, że np. nie wprowadzając opłat adiacenckich, jest niegospodarny, ponieważ nie wykorzystuje możliwości zwiększenia przychodu gminy. Autentyczne! Ale za głównego winowajcę uważam niegospodarność i obracanie przez nich nieswoimi pieniędzmi. Prywatnie potrafią działać lepiej, a gdy dochodzi do gospodarowania publicznym groszem, dostają klapek na oczy (ręce). Najgorsze przed nami, bowiem zaczyna dochodzić do sytuacji, że właściwie nie potrafi się już nic robić bez przygotowania programu unijnego i czekania na pieniądze, które przecież muszą najpierw pokonać drogę z Dąbrowy Górniczej, poprzez Warszawę do Brukseli i znowu z powrotem przez Warszawę do Dąbrowy Górniczej, czasami zahaczając jeszcze o Katowice. To trwa, a wartość pieniądza w czasie tej drogi maleje.
- Jakie ma Pan jeszcze inicjatywy podatkowe, aby ulżyć podatnikom czy pobudzić gospodarkę w Dąbrowie Górniczej?
- Mi pozostaje upierać się i blokować podwyżki podatków i opłat lokalnych. A dodatkowo prowadzić pracę u podstaw i uświadamianie ludziom, że potrafią oni sami lepiej wydać swoje pieniądze. Ale czy efekty w społeczeństwie postkomunistycznym będą możliwe? Tym bardziej że traktując socjalizm w tzw. UE jako jeden z etapów dojścia do komunizmu, nie widzi się normalnej przyszłości.
Podwyżki podatków od środków transportu w Dąbrowie Górniczej w latach 2004-2009

Źródło: Opracowanie własne na podstawie uchwał Rady Miejskiej.
Wzrost podatków od budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i Czeladzi w latach 2004-2009 (zł za m kw.)

Źródło: Opracowanie własne na podstawie uchwał rad miejskich.
Wzrost podatków od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i Czeladzi w latach 2004-2009 (zł za m kw.)

Źródło: Opracowanie własne na podstawie uchwał rad miejskich.
* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 26 „Najwyższego CZAS-u!” z 2009 r.





