Unijna Rumunia*

Kiedy mówiłem znajomym, że na urlop wybieram się do Rumunii, to patrzyli się na mnie z dziwnym uśmieszkiem na twarzy lub nawet pukali się w czoło. Moje wyobrażenie na temat Rumunii może nie było tak jednoznacznie negatywne, jak wizja większości Polaków, którym kraj ten stereotypowo kojarzy się wyłącznie z brudnymi Cyganami, żebrzącymi na ulicach naszych miast, choć przecież Romowie mają niewiele wspólnego z Rumunami, jednak mimo to kraj ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Poziom rozwoju Rumunii nie odbiega wiele od poziomu polskiego.

pasterz z owcami przy drodze

Już po przekroczeniu granicy węgiersko-rumuńskiej w okolicach Oradei podziwiałem barokowo zdobione romskie domy-pałace z wieżyczkami, łukami i rzeźbami. I był to jedyny cygański akcent podczas 2-tygodniowego pobytu w Rumunii. Z lat komunizmu, oprócz jeżdżących tu i ówdzie furmanek, nie pozostały ani żebrzące dzieci domagające się cukierków i gumy do żucia, ani tym bardziej nieprawdziwe są relacje (może sprzed kilku lat), według których skorumpowani policjanci zatrzymują każdy zagraniczny samochód, by wymusić łapówkę. Po przejechaniu niemal 3 tysięcy kilometrów po rumuńskich, równych i szerokich drogach, taka sytuacji mi się nie zdarzyła. Co prawda, zapłaciłem mandat za przekroczenie prędkości na autostradzie, ale to już była wyłącznie moja wina i policjanci, którzy nie mogą brać mandatów tylko należy je podobnie jak w Polsce wpłacać na odpowiednie konto, także ode mnie nie przyjęli pieniędzy. Jedynie do dróg wiejskich, lokalnych pomiędzy małymi miejscowościami można mieć wiele uwag. Z olbrzymimi dziurami, niemal dołami, często bez asfaltu, nadają się jedynie dla samochodów terenowych lub wytrzymałych rumuńskich daci. Tak, na rumuńskich drogach królują dacie, zarówno stare modele, jak i nowiutkie dacie logan. Jednak już niemiłosiernie zatłoczone nawet w godzinach wieczornych i w weekendy ulice Bukaresztu to całkowicie inny widok pod tym względem. W stołecznych korkach na 3-, 4-pasmowych arteriach komunikacyjnych stoją przede wszystkim zachodnie limuzyny marki mercedes, BMW czy audi oraz najnowsze japońskie terenówki, a nawet sportowe porsche. Co ciekawe, na skrzyżowaniach w dużych rumuńskich miastach wdrożono interesujące udogodnienie drogowe: sygnalizacja świetlna odmierza sekundy do zmiany świateł, co jest pomocne w płynności ruchu, a tym samym zmniejsza zużycie paliwa (na portalu interia.pl rozgorzała kiedyś dyskusja na ten temat), jednak w centrum Bukaresztu na niewiele to się zdaje. Tak więc rumuński fiskus, opodatkowując paliwa na podobnym do polskiego poziomie, zbiera niezłe żniwa z tutejszych kierowców, którzy jak łatwo zauważyć, jeżdżą jak prawdziwi piraci drogowi: na czerwonym świetle, nie przepuszczają pieszych na pasach, wymuszają pierwszeństwo przejazdu.

2-milionowy Bukareszt nie jest miastem przyjaznym ani ładnym. A to za sprawą rządzącego „przed rewolucją 1989 roku”, jak mawiają Rumunii, komunistycznego dyktatora Mikołaja Ceauşescu, który wyburzył średniowieczne dzielnice miasta po to, by zbudować nową stolicę. Teraz obok drugiego największego po Pentagonie budynku na świecie tzw. Pałacu Parlamentu straszą olbrzymie betonowe gmaszyska, w których mieszczą się ministerstwa i inne urzędy państwowe, a także mieszkania zwykłych ludzi. Wokół przepięknych cerkiewek, których nie zburzono, w ramach walki komunistów z religią wybudowano wyższe budynki, aby w ten sposób je ukryć przed wzrokiem mieszkańców stolicy. Teraz powoli ponownie nabierają one utracone niegdyś znaczenie. Podobnie jak malowane klasztory w rumuńskiej Bukowinie w okolicach Suczawy. Tamtejsze XVI-wieczne monastyry, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO, przechodzą powolną restaurację. Konserwatorzy bukaresztańskiej Akademii Sztuk Pięknych od kilkunastu lat przywracają blask tamtejszym freskom, zniszczonym niemiłosiernie biegnącym czasem i zaniedbaniem komunistów. Jednak z powodu niewielkich środków finansowych proces ten niestety rozłożony jest w czasie. Jadąc drogami Rumunii, co chwilę widać nowo wybudowany lub aktualnie budowany kościół. Czuć, że religia się odradza. Mieszkańcy powracają do religijności tak tępionej w czasach Ceauşescu. A więcej na temat komunistycznych zbrodni można się dowiedzieć odwiedzając Muzeum Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu w mieście Syhot Marmaroski, które znajduje się w dawnej siedzibie jednego z najcięższych więzień totalitarnego reżimu. Ciekawie urządzone muzeum, gdzie poszczególne tematyczne ekspozycje umieszczono w dawnych celach, robi przygnębiające wrażenie. Zmusza do refleksji nad tym, do czego zdolni byli ludzie w tym strasznym ustroju (ciekawy artykuł całkowicie poświęcony temu muzeum znajduje się w najnowszym 10-11 numerze Biuletynu Instytutu Pamięci Narodowej z tego roku).

Rumunia to raj dla wszelkiej maści turystów, trampów i podróżników, którzy malowany klasztor Sucevitaszukają spokoju, ciszy i odosobnienia, a nie wrzasku tysięcy zwiedzających, tak jak to ma miejsce w innych europejskich miastach, takich jak Kraków, Paryż, Barcelona, Rzym czy w szczególności Wenecja. Nawet w największych atrakcjach turystycznych spotyka się niewielu wycieczkowiczów. Może poza najbardziej znanymi malowanymi monastyrami w Bukowinie, przereklamowanym i nieciekawym zamkiem Drakuli w Branie i tzw. Wesołym Cmentarzem w Sapancie, gdzie pierwsze tłumy już dotarły. Co więcej, Rumunia dosłownie pełna jest niezwykle cennych atrakcji zarówno zabytków architektonicznych, historycznych, jak i przyrodniczych – górskie  krajobrazy są doprawdy przecudne. Oprócz wspomnianych powyżej malowanych klasztorów na listę UNESCO wpisana jest także urozmaicona przyrodniczo Delta Dunaju, niezwykle oryginalne obronne kościoły w Transylwanii, drewniane cerkwie w Maramuresz, Stare Miasto w malowniczym mieście Sighişoara oraz dackie fortece w górach Orastie. Warte odwiedzenia są także ruiny starożytnej osady greckiej Histria czy pięknie odrestaurowana starówka Braszowa. Niestety większość starówek w rumuńskich miastach nadal jest remontowana lub dopiero czeka na swoją kolej.

Niestety nie wszędzie poziom obsługi ruchu turystycznego osiągnął standardy zachodnie czy choćby polskie. Pod tym względem Rumuni musząstarówka w Sighisoara się jeszcze wiele nauczyć. Mamaja, podobno najlepszy rumuński kurort nad Morzem Czarnym, może pochwalić się wybudowaną w 2004 roku nowoczesną kolejką linową, jednak poradziłbym władzom tego miasta przede wszystkim posprzątać plażę, gdzie niezbyt przyjemnie odpoczywa się wśród niedopałków papierosów, których jest więcej niż ziaren piasku, a poza tym szkło, puszki i inne tego typu śmieci. Z kolei zorganizowana wycieczka do Delty Dunaju to nic więcej jak 8-godzinna, niemiłosiernie nudna podróż stateczkiem bez przewodnika, który powinien swoimi opowieściami o przyrodniczym bogactwie tego regionu zapełnić czas turystom. Dla odmiany w górach szlaki są źle i niechlujnie oznaczone, a w miejscowościach górskich nie ma możliwości kupienia… mapy danych gór, co w polskich górach byłoby nie do pomyślenia.

Ułatwieniem dla wielu turystów nie tylko z Polski jest z pewnością fakt, że w Rumunii nie ma większych problemów, aby porozumieć się po angielsku. pasterz w Górach RodniańskichTrudności mogą się pojawić jedynie na wsiach. Korzystając z okazji wspólnej wędrówki z rumuńskimi turystami w Górach Rodniańskich, które wysokością i krajobrazami przypominają Tatry Zachodnie, udało mi się nieco dowiedzieć o poziomie życia.

- W ostatnich latach płace w Rumunii szybko rosły. Aktualnie płaca minimalna netto to około 150 euro, a średnia to 250 euro – powiedział mi 27-letni policjant kryminalny z Botoşani, po cywilnemu miłośnik górskich szlaków. – W ostatnim czasie płace w Rumunii znacznie poszły do góry – dodał. Ponadto jak stwierdził jego kolega, ceny w Rumunii są kilkukrotnie wyższe niż w sąsiedniej Mołdawii, bo życie w Rumunii jest na znacznie wyższym poziomie.

Rzeczywiście pod względem niektórych cen Rumunia przegoniła już nawet Polskę. Ceny w sklepach, na stacjach benzynowych czy w restauracjach są podobne jak w Polsce, choć niektóre artykuły spożywcze mogą być nieco droższe. Znacznie tańsze jest natomiast zakwaterowanie. Nocleg w trzygwiazdkowym hotelu w pokoju 3-osobowym ze śniadaniem w dość luksusowych warunkach to wydatek około 60 zł za osobę, większość z tego typu hoteli to przybytki albo nowo wybudowane, albo całkowicie wyremontowane. Ceny w prywatnych pensjonatach są o połowę niższe. Co ciekawe, do Rumunii nie dotarli jeszcze światowi potentaci w branży paliwowej. Z zagranicznych koncernów można spotkać stacje benzynowe jedynie węgierskiego MOLa, austriackiego OMV oraz rosyjskiego Lukoila. Natomiast obiady w restauracjach, nieco tańsze niż w Polsce, są doprawdy rewelacyjne. Szczególnie poleciłbym gęstą domową śmietanę podawaną do różnego rodzaju mięs. Także miejscowe doskonałe czerwone wina wytrawne oraz piwa, takie jak Ursus, Ciuk czy Skol godne są rekomendacji.

Na koniec, wracając do polityki, warto przypomnieć, że 1 stycznia 2007 roku Rumunia przystąpiła do tzw. Unii Europejskiej. Jednak mieszkańcy, skądinąd ludzie bardzo mili i życzliwi, nie są chyba zbyt przychylnie nastawieni do tego faktu, biorąc pod uwagę frekwencję w pierwszych w tym kraju listopadowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, która wyniosła zaledwie nieco ponad 29 procent. Zwyciężyła opozycyjna centrowa Partia Demokratyczna, która otrzymała prawie 29 procent głosów. Na kolejnych miejscach uplasowały się: postkomunistyczna Partia Socjaldemokratyczna, która uzyskała ponad 23 procent, rządząca Partia Narodowo-Liberalna premiera Calina Popescu Tariceanu – 13,5 procenta, Liberalna Partia Demokratyczna – niecałe 8 procent oraz Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii – 5,5 procenta. Tak więc w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych w Rumunii szykuje się prawdopodobnie zmiana u steru władzy.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 49 „Najwyższego Czasu!” z 2007 r.

13 odpowiedzi to “Unijna Rumunia”

  1. Marek pisze:

    Przypadkiem trafiłem na ten artykuł. Dwa tygodnie temu wróciłem z tych miejsc, które Tomku wymieniasz. Generalnie sie zgadzam z Twoim opisem z dużymi zmianami mimo wszystko. Po prostu jest tam lepiej niz wtedy, kiedy Ty tam byłeś,
    Pozdrawiam
    marek

  2. Jarek pisze:

    Ja rowniez we wrzesniu 2012 r. odwiedziłem ten piekny kraj. Jest tam bardzo bezpiecznie, nocowalem biwakujac w roznych miejscach i nie spotkalem sie z jakimkolwiek problemem. Czulem sie bezpieczniej niz w Polsce! W Polsce to nie do pomyslenia ze mozna spac w aucie gdzie tylko sie chce :) Polecam!

  3. hala pisze:

    to prawda rumunia jest piękna.

  4. spidłejowiec pisze:

    ale bzdurny artykuł a na dodatek te komentarze. Jestem kierowcą i do Rumunii jeżdże 2 lata w życiu nie zdecydowałbym się tam na przystanek „gdziekolwiek”. Rozmawiam z pracownikami fabryk o ich wynagrodzeniu i życiu. Na te moment tj. koniec roku 2014 dobra pensja to 280 euro a minimalna ok 80 netto oczywiście. Trzeba brać pod uwagę jeszcze ceny produktów plus 30% do Polski i paliwo plus 1,20 pln, a furmanki to jest utrapienie kierowców. 40 % całego ruchu to są zaprzęgi konne. Tragedia!!!! szczególnie wieczorami i nocą. Zaden wóz nie posiada oświetlenia. Wszystkie drogi zasrane prócz autostrad ( w sumie jest ich może 250). A co do żebraków, wystarczy przekroczyć granice z węgrami i iść w stronę kantoru, nie odejdą od człowieka dokąd nie przytrzaśnie się im głowy drzwiami. nie polecam wyjazdu nikomu kto lubi odpoczywać po drodze. dojazd z punktu A do B najlepiej bez sikania…pozdrawiam!

  5. ivi pisze:

    no i komu tu wierzyć…? takie skrajne opinie o tym kraju

  6. Kin pisze:

    Wierzyć temu komu jednak zdarzyło się wysiąść z samochodu ;)
    Po pierwsze artykuł jest bardzo bardzo stary, wiele się od tego czasu zmieniło – na lepsze, oprócz tego, że ceny są wyższe. Pod względem poziomu życia Rumunia ciągle odstaje nawet od Polski, ale jest bardzo przyjemnie, bezpiecznie i bardzo polecam pojechać tam na wakacje.

    Co do tekstu to mam 2 komentarze – szlaki może i niechlujnie oznaczone, ale przez to trochę dzikie, więc raczej nie mamy „przyjemności” spotkać pani w szpilkach w drodze na Giewont. To prawdziwe góry, bez chmary głośnych turystów.

    Poza tym autor twierdzi, że Rumuni są niezadowoleni z wejścia do UE – otóż są po prostu są niezbyt zainteresowani samymi wyborami do Europarlamentu, jak każdy z nowych krajów, które wstąpiły. A warto nadmienić, że w tegorocznych wyborach frekwencja w Rumunii była 10% wyższa niż w Polsce, choć nas uważa się za euroentuzjastów.

  7. Mario pisze:

    Najwięcej zawsze do powiedzenia o Rumunii mają kierowcy ciężarówek którzy zwiedzają ten kraj z za szyby swojej kochanej budki w której żyją, człowieku jedziesz do miejsca docelowego zrzucasz towar i zapierniczasz z powrotem bo Ci szefuncio tak każe , a może kręcisz pauze i w tym czasie biegasz po zabytkach bo spać i odpoczywać nie możesz , a może wjechałeś tą swoją 25 tonową ciężarówką na Transfogarską ? a może na Transalpine ? a może po prostu nie myjesz się dwa tygodnie w trasie i dlatego Ci biedacy na granicy wieszają Ci się na lusterkach ? bo czują swojego, żałosny jesteś :) i gówno wiesz o Rumunii

  8. Margot pisze:

    Jesteśmy właśnie w Rumunii. Piąty dzień dzisiaj a przed nami jeszcze 10 dni. wyjazd zorganizowaliśmy sami, rezerwując noclegi w `5 miejscach. Zrobimy coś w rodzaju oglądając miejsca wokół wyznaczonej trasy. Dziś Targu – Muresz, wcześniej Cluj – Napoka…
    Bardzo mili ludzie, pomocni i życzliwi. Ceny raczej wyższe niż w Polsce- paliwo , artykuły spożywcze – soki w kartonach, chleb raczej pszenny ale bardzo smaczy – kupiliśmy raz gorący prosto z okna piekarni jadąc do kaskady w Rachitele (park Narodowy Apuszeni). Sam wodospad urokliwy z zimną wodą w potoku i temperaturą wokół 21 stopni, kiedy niżej upalnie i gorąco – 36 w cieniu. Cena za autostradę, drogi krajowe i ekspresowe za miesiąc to około 31 zł – 7 euro. Za wynajem zapłacimy 1190 z czego 4 noclegi ze śniadaniami (agroturystyka i pensjonaty).
    Jest super:):):)

  9. Seb pisze:

    Poziom życia nie odbiega od Polski?! Obrażacie Polskę tym stwierdzeniem! Polska to bogaty, rozwinięty kraj Zachodu, z wysokimi zarobkami, jak w innych krajach Zachodu. Rumunia była komunistyczna, Polska nie. Jeśli czytam o kraju, w którym w wielu miejscach nie ma nawet bieżącej wody, to tym bardziej obrażacie Polskę stwierdzeniem, że poziom życia miałby być podobny.

  10. Dejvii pisze:

    moge sporo powiedziec o Rumuni fakt drogi ogolnie wporzadku przynajmniej tam gdziejezdze ale zdarzaja sie gdzie niegdzie dziory ze kolo urwane bankowo ale to na drogach raczej nie krajowych lokalne drogi latem obsrane ;-p i to bardzol lokalne jak kolega napisal trzeba uwazac na furmanki bo bez oswietlenia ludzie tezbez kamizelek duzo psuw bezpanskich tez jest .co moze wkurzac to ze rzebraki stoja i sepia jak widza zagraniczne numery ale to raczej na granicy jezdzi wiecej lepszych aut jak w Polsce bym powiedzial ceny raczej podobne uslugi zalezy tez podobnie jak w polsce ale chyba drozej szczegolnie auto warsztat smaczne jedzenie zupy pyszne i chyba jedno co lepsze rumunia ma to chleb jest wedlug mnie najlepszy piekne karpaty duzonatury moze czarne w lato goraco .

  11. Dejvii pisze:

    i co nie dodalem nie jestem kierowca ciezarowki i tez ze sa Piekne Kobiety;) i urzednicy to juz wogole porazka nerwy stalowe trzeba miec i kasuja za wszystko co sie da i paliwo drozsze jak PL czy zachodzie

  12. Mat pisze:

    U Rumuna liczy się tylko fura i komóra . Kupują auta na kredy 15-nastoletni . nie stać ich na ubezpieczenie oc . Kraj piękny furmanów i chłopów

  13. Alex pisze:

    Jak wielu obserwatorów tak wiele komentarzy. Byłem w Rumuni w roku 2016. Jestem pełen podziwu dla tego tego kraju, mając na uwadze to co było wypisywane i komentowane. Bardzo trafne spostrzeżenia P Cukiernika. To co zobaczyłem w niby „zapyziałym” kraju KDL przeszło moje wyobrażenie. Zamiast brudnych i wypełnionych ulic miast i miasteczek, wsi zetknąłem się z normalnym rozwijającym się krajem. Ludzie normalni ubrani jak wszędzie, ulice zadbane, jeśli ktoś uważa że małe, urokliwe chatki na wsiach należy zniszczyć i pobudować nowe to nich jedzie do Luksemburga. Bukareszt – podoba mi się miasto czyste zadbane, sklepy i restauracje nie odbiegają naszym, na ulicy zapach dobrych perfum i dobrego jedzenia. Europa jest bardzo zunifikowana ceny takie jak w większości krajów UNI. Sklepy bardzo dobrze zaopatrzone, ładnie wyeksponowny towar. Sieci Auchan nasze powinny się uczyć od Rumunów jak ma wyglądać supermarket – jest podobnie jak we Francji, bogato i pachnie. Miałem okazję być tam także i w niedzielę co mi się rzuciło w oczy to że bardzo chcą dorównać innym – prace na budowach dróg były także w niedzielę, co bardzo razi w porównaniu pozostawionych i zamkniętych dróg na wiele dni, u nas na których nic się nie dzieje. Napewno mają wiele do zrobienia ale mówienie o kraju żebraków i biedy to kłamstwo.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24