Podatki nas zjadają*
Po raz kolejny okazało się, że członkowie Platformy Obywatelskiej kłamali w żywe oczy. Mianowicie jednym z postulatów ich kampanii wyborczej była likwidacja tzw. podatku Belki. Kiedy już Platformersi doszli do władzy i mają większość zarówno w Sejmie, jak i Senacie, nie zamierzają realizować nawet własnych obietnic, dzięki którym wygrali wybory! Skoro rząd PO nie przygotował odpowiedniego projektu ustawy w sprawie likwidacji podatku od lokat bankowych, to zrobiła to opozycja – SLD i PiS. Tymczasem parlamentarzyści Platformy głosowali przeciwko ustawie likwidującej podatek od odsetek od pieniędzy zgromadzonych na rachunkach bankowych!
Należy zwrócić uwagę, że ten 19-procentowy podatek w rzeczywistości jest znacznie wyższy, szczególnie przy niskich kwotach, czyli najbardziej uciążliwy jest dla osób biedniejszych, trzymających w banku niewielkie oszczędności. Winny jest temu artykuł 63 Ordynacji podatkowej, zgodnie z którym zarówno podstawa opodatkowania, jak i kwoty podatków zaokrąglane są do pełnych złotych. I tak na przykład osoba, której naliczono odsetki bankowe w wysokości 7,5 zł, zapłaci 2 zł podatku Belki, czyli nie 19 procent, ale aż 26,66 procenta! Z kolei ktoś, kto otrzyma odsetki bankowe w wysokości 2,5 zł, będzie musiał zapłacić 1 zł podatku Belki, czyli aż 40 procent!!! Na dodatek przy tym podatku nie jest uwzględniana inflacja, co powoduje, że nasz rzeczywisty zarobek z lokaty jest jeszcze niższy.
Jacek Rostowski, minister finansów, broni się, że nie można obniżyć zarówno podatku Belki, jak i akcyzy na paliwa (co postulował m.in. wicepremier Waldemar Pawlak, Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO, czy Jarosław Kaczyński), by nie dopuścić do zwiększenia deficytu budżetowego. Ale przecież deficyt można także obniżyć, a nawet zlikwidować poprzez zmniejszenie wydatków publicznych. Dlaczego Rostowski tego nie robi? W zamian planuje się tworzyć kolejne niepotrzebne organy administracyjne, jak ostatnio Dyrekcję Ochrony Środowiska i obiecuje się po raz kolejny oddłużyć szpitale – tym razem na astronomiczną kwotę 2,7 mld zł. Przecież fiskus i tak przejada niemal połowę produktu krajowego brutto. Jak podało Centrum im. Adama Smitha, tegoroczny symboliczny Dzień Wolności Podatkowej przypada dopiero 14 czerwca.
Niestety politycy Platformy nie dbają o kieszenie podatników. Wręcz przeciwnie. Przede wszystkim sobie podnoszą uposażenia. Na przykład Rada Miejska w Czeladzi, która zdominowana jest przez tę opcję polityczną, podczas bieżącej kadencji już po raz drugi podniosła sobie diety. Dlaczego czeladzcy radni nie wzorują się na Dawidzie Felietonie, burmistrzu amerykańskiego miasteczka Huntington w Zachodniej Wirginii? Mianowicie zapowiedział on kategorycznie, że zawetuje projekt uchwały przyznania mu prawie 28 tysięcy dolarów podwyżki, ponieważ jego zdaniem taka decyzja będzie niewłaściwym przesłaniem dla miejskich urzędników. Lepiej przecież brać przykład z belgijskich menadżerów w sektorze publicznym, którzy pobrali sobie premie po 300 tysięcy euro, a na drugi dzień ogłosili, że nie ma pieniędzy na podwyżki dla pracowników.
* Niniejszy tekst został napisany dla Ruchu Patriotycznego 23.06.2008 r.





