Niepotrzebne przestępstwa*
Czy polski naród ma szczególnie przestępczą naturę, że co chwilę w środkach masowego przekazu słyszymy o oszustwach, przekrętach, fałszerstwach i innych naruszeniach prawa? Czy to narodowy charakter Polaków jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Nie, to nie tak wygląda rzeczywistość. Przestępczość nie zależy od cech narodowych. To same nieludzkie, nieżyciowe, ustanawiane często wbrew ludzkiej logice przepisy etatystycznego państwa zachęcają, a czasami nawet zmuszają, wielu naszych rodaków do popełniania czynów z nimi niezgodnych, co nie oznacza jednocześnie, że czyny te są negatywne z moralnego, etycznego punktu widzenia. Oto kilkanaście przykładów.
Rolnicy wyłudzają unijne dotacje za podstawie fałszywych dokumentów, albo podając nieprawdziwe dane. Przedsiębiorcy, fałszując dokumenty, wyłudzają dotacje z funduszy strukturalnych. Gdyby nie istniały dotacje nie byłoby ani zachęty do przestępstwa, ani samego przestępstwa, a podatnicy nie traciliby swoich pieniędzy.
Właściciele stacji z autogazem, zamiast sprzedawać gaz z dodatkową akcyzą, handlują gazem z butli, który nie jest obciążony tym dodatkowym podatkiem. Urzędnicy chcą wyeliminować ten proceder dalszymi regulacjami: poprzez znakowanie gazów aromatami, co z pewnością nie zmniejszy przestępczości, zwiększy natomiast biurokrację.
Państwowa firma ubezpieczeniowa (PZU) jest podejrzewana o finansowanie kampanii wyborczej posłów SLD, czyli na promocje lewicowej partii płacą wszyscy podatnicy. Gdyby firma była prywatna – to nie miałoby to znaczenia czyją kampanię finansuje, jednak w przypadku firmy państwowej sytuacja jest diametralnie różna, bo jej właścicielem są pośrednio wszyscy Polacy, także ci o poglądach diametralnie odmiennych. Zwykle rządząca partia ustawia swoich ludzi we władzach państwowych spółek, aby płacili na kampanie partii. Właśnie dlatego prywatyzacja jest tak opóźniana przez czerwone władze.
Policja znalazła nielegalną fabrykę amfetaminy. Gdyby produkcja i handel narkotykami była legalna, to byłaby to normalna działalność gospodarcza a nie przestępcza, ale państwo opiekuńcze lubi się wtrącać w każdą sferę życia, co zwykle rodzi fatalne skutki.
Celnicy znaleźli rekordową ilość przemycanych papierosów z Ukrainy. Gdyby nie istniały cła na granicach, to przemyt byłby zwykłym importem. Bo czym jest przemyt? To najczęściej ukryty przewóz przez granicę legalnych towarów obciążonych przez państwo nadmiernymi cłami. Poprzez cła państwo utrudnia korzystną dla obu stron wymianę handlową.
Właściciel agencji towarzyskiej z Warszawy jest oskarżony o stręczycielstwo. Nikt nie cierpiał na tym działaniu, ale etatystyczne państwo wie lepiej, że tak nie wolno. Typowe przestępstwo bez ofiar.
Państwowa Elektrownia Opole wykupuje kilkuletnie ubezpieczenie bez przetargu, ale za to poprzez pośrednika, który zarabia na transakcji miliony złotych. Traci elektrownia, czyli pośrednio podatnicy.
Władze państwowego Teatru Wielkiego są oskarżeni o podpisywanie umów na fikcyjne usługi i fałszerstwa dokumentów. Dotowany przez podatników teatr traci prawie milion złotych.
Pracowników działu księgowości spółki komunalnej w Żarach podejrzewa się o okradzenie firmy na pół miliona złotych. Znowu stracili podatnicy.
Na wymianie wystroju i loga stacji PKN Orlen w Niemczech zarobiła spółka powiązana ze znajomym ówczesnego szefa tego koncernu paliwowego. Straciła państwowa firma czyli podatnicy. Gdyby spółka była prywatna właściciele nie działaliby na swoją niekorzyść.
Ponad dwadzieścia osób podejrzanych jest o niegospodarność w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi. Byłym władzom państwowego funduszu przedstawiono zarzuty przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia ponad 42 mln złotych szkody w mieniu funduszu. Prywatny właściciel nie działałby na szkodę własnej spółki.
Informacje o powyższych zdarzeniach zostały podane przez agencje informacyjne w ciągu zaledwie dwóch dni! Tak wiele potrafili nabroić Polacy. I tak jest codziennie: nowe afery, przekręty, oszustwa, wyłudzenia, kradzieże itd.
Wszystkie powyższe przestępstwa są wynikiem istnienia chorych lewicowych przepisów w chorym socjalistycznym państwie opiekuńczym. Gdyby państwo opierało się na solidnych zasadach wolnościowych, a nie na założeniach etatystycznych i antywolnościowych powyższe przestępstwa by nie istniały i podatnicy nie musieliby płacić za ich ściganie przez całe zastępy państwowej policji, które to działania są całkowicie nieproduktywne. Niektóre zachowania ludzi przedstawione w powyższych przykładach są całkowicie racjonalne i nikomu nie szkodzą a wręcz przeciwnie (np. przemyt, prostytucja, handel narkotykami, oszustwa podatkowe i celne), inne nigdy nie miałyby miejsca, gdyby nie istniały państwowe spółki, czy nadmierne, nieracjonalne opodatkowanie (kradzieże państwowego mienia, defraudacje państwowych środków finansowych, korupcja, fałszowanie dokumentów).
Tymczasem etatystyczne państwo za wolno prywatyzuje państwową własność, jest przeregulowane, zbyt obciążone podatkami, wprowadza przepisy, których nie jest w stanie egzekwować, co dodatkowo obniża jego autorytet i zaufanie społeczeństwa. W rezultacie najbardziej poszkodowanymi są podatnicy, którzy, jak te dojne krowy, obciążani są coraz większymi daninami na rzecz nieudolnego i skorumpowanego państwa, a cwaniaki swoje zakombinują”. No ale przynajmniej dziennikarze mają o czym pisać.
* Artykuł ten został opublikowany w nr 51-52 „Najwyższego CZASu!” z 2004 r.





