Mizerne dokonania koalicji*

W maju minęło już pół roku od zwycięskich dla Platformy Obywatelskiej wyborów parlamentarnych i nic. Według sondażu TNS OBOP 79 proc. Polaków nie potrafi wskazać ważnego osiągnięcia rządu Donalda Tuska. Nie ma się co dziwić, skoro w mediach i wśród polityków ciągle jest tylko mowa o likwidacji abonamentu radiowo-telewizyjnego (Sejm już uchwalił ustawę, zgodnie z którą abonamentu nie będą musieli płacić emeryci i trwale niezdolni do pracy renciści, bezrobotni oraz uprawnieni do świadczeń socjalnych i przedemerytalnych), gdy tymczasem przy skali innych rzeczywistych problemów opłata ta nie ma wielkiego znaczenia. Dlaczego koalicja rządowa nie rozwiązuje problemów polskiej gospodarki, która jest przeregulowana, zbyt uzwiązkowiona oraz nadmiernie opodatkowana? Dlaczego nie rozwiązuje się problemów polskiego społeczeństwa targanego bezpodstawnymi podwyżkami różnego rodzaju i tak już wysokich akcyz i podatków? Dlaczego nie realizuje się podstawowych haseł wyborczych? Dlaczego nie obniża się podatku VAT do 15 proc., na co pozwalają unijne przepisy? Dlaczego nie prywatyzuje się telewizji rządowej?

Dlaczego nawet właściciele prywatnych stacji telewizyjnych Polsatu i TVN sprzeciwiają się likwidacji abonamentu? Z jednej strony boją się, że większa część reklamodawców będzie kupowała więcej reklam u konkurencji. Z drugiej strony Zygmunt Solorz-Żak i Mariusz Walter obawiają się nowej prywatnej konkurencji (kojonym krokiem po likwidacji abonamentu musiałaby być prywatyzacja telewizji), bo wiedzą, że państwowa telewizja, nawet z abonamentem, czy budżetową dotacją i tak będzie się nadal staczała, nie zagrażając im medialnym imperiom. Kiedy zostanie wprowadzony zapowiadany niski podatek liniowy? Kiedy rozpocznie się prywatyzacja państwowych monopoli: poczty, kolei, telekomunikacji, energetyki, górnictwa? Pytanie to jest szczególnie zasadne, biorąc pod uwagę fakt, że aż 37 proc. Polski należy do Skarbu Państwa, a wartość państwowego majątku, po niemal 20 latach prywatyzacji, szacowana jest na astronomiczną kwotę 760 mld zł. Kiedy zostanie wreszcie utrącona władza samorządów zawodowych, które z braku konkurencji znacznie podwyższają ceny swoich usług? I w tym wypadku nie ma co liczyć na aktualną koalicję, gdyż ostanie działania Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ministra sprawiedliwości, mają na celu umocnienie prawniczej mafii, a w szczególności korporacji adwokackiej, z której się wywodzi. Kiedy zostanie ograniczona wszechwładza biurokratyczna nad prywatnymi firmami i zwykłymi obywatelami?

Po tym, co aktualna koalicja zrobiła do tej pory, można się niestety spodziewać, że nigdy. Ich wyborcze zapowiedzi polepszenia codziennego życia Polaków można wrzucić do kosza, tak jak zapowiedzi każdej poprzedniej i kolejnej władzy w Polsce. Nie wierzę, że w końcu zostanie wybudowana planowana sieć autostrad. Ostatnie skandale z tym związane tylko potwierdzają tezę, że państwo nie powinno się zajmować nawet budową podstawowej infrastruktury. Dlaczego nie buduje się znacznie trwalszych dróg betonowych, tylko asfaltowe, które po kilku latach eksploatacji z powodu głębokich kolein nadają się wyłącznie do generalnego remontu. Ale chyba w tym tkwi problem – o to chodzi, by „za drobnym wynagrodzeniem”, a kosztem podatników, ciągle zlecać zaprzyjaźnionym firmom remonty tych samych dróg. Wszelka działalność państwa od samego początku skażona jest korupcją, złodziejstwem, złą jakością wykonania i nieterminowością. Dlatego priorytetem powinna być prywatyzacja oraz odebranie politykom i urzędnikom olbrzymich pieniędzy z podatków, którymi aktualnie dysponują, i pozostawienie ich w rękach podatników. Wtedy zarówno problem łapówkarstwa, jak i inne niedoskonałości państwowego gospodarowania znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Nie wierzę w zapowiedzi, że szpitale w Polsce zostaną kiedykolwiek sprywatyzowane, że dojdzie do prywatyzacji energetyki, a Polacy będą płacili mniejsze podatki i opłaty. Dlaczego przyjmuje się bzdurne ograniczenia w emisji dwutlenku węgla, w sytuacji, gdy wiadomo, że CO2 produkowany przez człowieka ma mniejszy wpływ na ocieplenie klimatu niż końskie łajno, które wydziela bardziej szkodliwy metan? Ograniczenia te skutkują wzrostem i tak już horrendalnie wysokich opłat za energię elektryczną. Minister Środowiska, który wymaga ograniczeń emisji dwutlenku węgla powinien podać się do dymisji. Jego zadaniem bowiem powinno być walczenie na forum unioeuropejskim o interes Polaków, a nie ekoterrorystów czy homourzędników z Brukseli. Powinien robić wszystko, by  te obciążenia zostały zniesione, nie mówiąc już o dodatkowych akcyzach na energię. Dlaczego nie obniża się akcyzy na paliwa, tak jak zrobił to swego czasu rząd Leszka Millera? Wtedy polskie gospodarstwa płaciłyby mniej za prąd i za paliwa, a polskie przedsiębiorstwa, mając niższe koszty, stałyby się bardziej konkurencyjne na rynku międzynarodowym, co jest niezwykle istotne teraz, w sytuacji, gdy polski złoty stał się tak silną walutą. Ale czy polska koalicja o tym choć raz pomyślała?

* Niniejszy tekst został napisany dla Ruchu Patriotycznego 24.05.2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24