Lepiej nic nie robić*

Miłościwie nam panujący premier Donald Tusk znowu próżnuje. Po przeprowadzeniu sobie szczegółowych badań zdrowotnych i pochwaleniu się narodowi dobrymi wynikami (z wyjątkiem nieznacznie podwyższonego cholesterolu) postanowił jechać na miejsce katastrofy pociągu Eurocity w Czechach. W wypadku kolejowym pociągu jadącego z Krakowa do Pragi rannych zostało jedenastu Polaków. Tak, trzeba dbać o wizerunek medialny – to podstawa do wygrania kolejnych wyborów prezydenckich. W każdym razie widać, że premier ma albo niewiele roboty, albo robi coś kompletnie nieważnego, skoro mógł wszystko nagle rzucić i jechać za granicę. A może zaletą rządów Tuska jest to, że nic nie robi, bo przecież dla przedsiębiorców najważniejsza jest stałość prawa? Jeśli ustawodawstwo rzadko się zmienia, to firmy mają możliwość dostosowania się nawet do najbardziej niekorzystnych i absurdalnych przepisów, których w polskim prawie jest przecież bez liku.

Tak więc lepiej nic nie robić, niż stawiać kolejne weta, tak jak to czyni prezydent Lech Kaczyński. Choć weta to właściwie też nicnierobienie, bo powstrzymanie się od podpisania aktu prawnego. Ostatnio Kaczyński zawetował mianowicie korzystną nowelizację tzw. ustawy kominowej, umożliwiającą podwyższenie wynagrodzeń menedżerów w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, a wcześniej ustawę medialną wprowadzającą ograniczenia na telewizję publiczną. W przyszłości prawdopodobnie zawetuje ustawę o ograniczeniu przywilejów emerytalnych, a także o wprowadzeniu podatku liniowego (jeśli w ogóle taka zostanie przegłosowana w parlamencie).

Należy natomiast wskazać jedną z nielicznych pozytywnych decyzji podjętych przez obecną koalicję PO-PSL. Mam na myśli zniesienie przymusowego poboru do wojska. Jest to zdecydowanie krok w kierunku poszerzenia wolności w naszym kraju. Przymusowy pobór to przecież nic innego, jak najzwyklejsze niewolnictwo. Jak napisał amerykański profesor Murray Rothbard, „pobór jest ewidentnym i jaskrawym przykładem pracy przymusowej” (Rothbarda M., O nową wolność, Warszawa 2005, s. 114).

* Niniejszy tekst został napisany dla Ruchu Patriotycznego 10.08.2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24