Kolejny absurdalny budżet*

Aby były pieniądze na rozpasanie finansowe polityków, w przyszłym roku przeciętny Polak, włączając w to niemowlaków, bezrobotnych i emerytów, zapłaci podatki i różnego typu składki w średniej wysokości prawie 21 tysięcy złotych, czyli ponad 1700 zł miesięcznie. Jakby tego było mało, władza zadłuży nas na kolejne 155 mld złotych!

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na 2015 rok odbyło się w Sejmie 8 października. Zatwierdzony przez rząd premier Ewy Kopacz projekt przewiduje deficyt budżetowy (wraz z deficytem budżetu środków europejskich) w wysokości ponad 49,5 mld złotych. Natomiast łączny deficyt finansów publicznych sięgnie 57,6 mld złotych, czyli 3,3 procent PKB. Sam deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wyniesie 7,5 mld złotych.

270 nowych urzędasów

Niestety na rok 2015 zaplanowano większe zdzierstwo podatkowe niż w roku bieżącym. Łączne wpływy podatkowe mają być wyższe o prawie 12 mld złotych niż w tym roku, głównie za sprawą VAT-u, z którego dochody mają się zwiększyć o ponad 8,6 mld złotych. Wyższe mają być też wpływy z podatku od dochodów osób fizycznych (o około 1,4 mld złotych), z podatku od dochodów osób prawnych (o około 1,3 mld złotych), a także z akcyzy. Miejmy nadzieję, że politycy znowu się przeliczyli i w efekcie zadziałania krzywej Laffera dochody spadną. Łącznie dochody budżetu państwa (bez budżetu środków europejskich) na rok 2015 przekraczają 297,2 mld złotych, a wydatki przewyższą kwotę 343,3 mld złotych.
Niestety rządowi planiści nie szukają pieniędzy tam, gdzie powinni, czyli na przykład z prywatyzacji. Mimo 25-letniej historii przekształceń własnościowych w Polsce, wbrew pozorom, zostało jeszcze wiele do sprzedaży. Problem polega na tym, że politycy nie chcą się pozbyć władztwa nad państwowym majątkiem, którym mogą manipulować, uskuteczniając korupcję i nepotyzm i kosztem którego mogą wykorzystywać swoje wpływy polityczne (przykładem mogą być PKN Orlen, KGHM Polska Miedź, PKP, koncerny energetyczne czy spółki węglowe). Według stanu na 1 sierpnia 2014 roku minister Skarbu Państwa wykonywał prawa z akcji lub udziałów aż w 599 spółkach! Mimo to prywatyzacja aktywów państwa nie jest już priorytetem władz. W projekcie budżetu pisze się o kompleksowej zmianie sposobu myślenia o nadzorze właścicielskim, polegającej na ukierunkowaniu na budowanie wartości aktywów Skarbu Państwa. W związku z tym z 80 spółek, których mają dotyczyć przekształcenia własnościowe, w większości są to tzw. „resztówki”, w których Skarb Państwa posiada poniżej 10 procent udziałów. Spośród jednoosobowych spółek Skarbu Państwa sprywatyzowane mają zostać m.in.: Sklejka Orzechowo S.A., Fabryka Przewodów Energetycznych S.A., Fabryka Elementów Złącznych S.A. czy Przedsiębiorstwo Budowy Tras Komunikacyjnych „TRAKT” w Szczecinie Sp. z o.o. Zamiast prywatyzacji wszystkich państwowych spółek w uzasadnieniu do projektu budżetu powtarzana jest socjalistyczna mantra o konieczności utrzymania udziałów w podmiotach strategicznych i planowane są zagmatwane zmiany w związku z realizacją programu „Inwestycje Polskie”.
Wyższe o ponad 18 mld złotych wydatki budżetu państwa w porównaniu z rokiem 2014 związane są między innymi z wyższą dotacją do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz podwyżkami rent i emerytów rolniczych i mundurowych (ponad 11,3 mld złotych), zwiększonymi wydatkami na obronę narodową (ponad 6,3 mld złotych), podwyżkami dla pracowników szkolnictwa wyższego (prawie 2 mld złotych). Z drugiej strony co ciekawe, tańsza o prawie 4 mld złotych będzie obsługa długu Skarbu Państwa, ale i tak wyniesie ponad 32,2 mld złotych (łączna obsługa zadłużenia publicznego sięgnie 35,8 mld złotych). W 2015 roku unijna składka wyniesie 18,2 mld złotych plus 400 mln złotych, które Polska będzie musiała prawdopodobnie dopłacić przy ostatecznych rozliczeniach z Brukselą w związku z wyższym budżetem Unii Europejskiej oraz szybszym wzrostem PKB w porównaniu do innych państw członkowskich. Z kolei na finansowanie i współfinansowanie dotacji unijnych z budżetu zostanie wydane 11,9 mld złotych. Ponadto w osobnym budżecie środków europejskich na rok 2015 zaplanowano wydatki w wysokości 81,3 mld złotych (są to pieniądze z Unii Europejskiej).
Z całej litanii wydatków budżetu w normalnym państwie niesocjalistycznym i nieunijnym większość pozycji nadaje się do likwidacji. Tak naprawdę można zostawić zaplanowane: 38 mld złotych na obronę narodową, 13 mld złotych na bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową, 11 mld zł na wymiar sprawiedliwości oraz nie więcej niż 2 mld złotych na administrację (zamiast 15 mld złotych). Łącznie daje to wydatki na poziomie 64 mld złotych zamiast 343 mld złotych! Pozostałe wydatki, takie jak pomoc społeczna (16 mld złotych), turystyka, edukacja (ponad 16 mld złotych), ochrona zdrowia (prawie 7 mld złotych), rolnictwo i łowiectwo (ponad 5,2 mld złotych), kultura (ponad 3 mld złotych), górnictwo, przemysł, handel oraz usługi (ponad 3 mld złotych), są nie tylko zbędne, ale i szkodliwe. Same dotacje do FUS i Funduszu Emerytalno-Rentowego z budżetu wyniosą ponad 59 mld złotych! Wydatki budżetu przewidują także nowe etaty biurokratyczne w liczbie 270, w tym między innymi 160 etatów w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, 40 urzędników w Ministerstwie Gospodarki, 20 etatów w nadzorze geologicznym, 9 Rzeczników Praw Pacjenta Szpitali Psychiatrycznych, 15 nowych etatów w Urzędzie Transportu Kolejowego, 14,5 nowych etatów w MSZ czy 6 nowych pracowników w Urzędzie Żeglugi Śródlądowej w Szczecinie.

24 tysiące złotych na sekundę

Niestety budżet państwa, mimo swojego rozpasania, to mniej niż połowa i dochodów, i wydatków publicznych. Do tego dochodzą budżety samorządowe, ubezpieczenia społeczne (fundusze związane z ubezpieczeniami społecznymi oraz z zadaniami socjalnymi państwa wyniosą łącznie ponad 240,5 mld złotych) czy transfery z Brukselą. Łącznie na rok 2015 zaplanowano dochody publiczne w wysokości 700,8 mld złotych (około 3,3 procent wyższe niż w 2014 roku), a wydatki na poziomie 758,4 mld złotych (około 2,3 procent wyższe niż w 2014 roku). Łącznie wydatki publiczne w 2015 roku będą stanowić 42,8 procent PKB.
W efekcie manipulacji księgowych i statystycznych oraz kradzieży pieniędzy z Otwartych Funduszy Emerytalnych państwowy dług publiczny w sztuczny sposób zmniejszył się z 882,3 mld złotych (53,9 procent PKB) na koniec 2013 roku do 807,5 mld złotych w roku bieżącym. Jak napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej, „głównym czynnikiem wpływającym na spadek w 2014 r. długu w ujęciu nominalnym jest przeprowadzenie zmian w systemie emerytalnym, w tym umorzenie obligacji skarbowych o wartości nominalnej 130,2 mld zł”. Jednak w przyszłym roku wzrośnie już do 850 mld złotych (48 procent PKB). To oczywiście oficjalne statystki i bez uwzględnienia długu ukrytego. W efekcie, mimo kradzieży OFE, poprzez kredyty sektora publicznego przeciętny Polak zadłużony jest już na ponad 23 tysiące złotych, podczas gdy jeszcze w 2007 roku było to niecałe 14 tysięcy złotych! Ale to nie wszystko! Z projektu ustawy budżetowej wynika, że planowane w 2015 roku potrzeby pożyczkowe państwa netto kształtują się na poziomie 54 mld złotych wobec 47,4 mld złotych w 2014 roku. W związku z tym na rynku krajowym zostanie pożyczone ponad 42,5 mld złotych, a za granicą dodatkowo prawie 11,5 mld złotych. Z kolei planowany poziom potrzeb pożyczkowych brutto (suma potrzeb netto oraz przypadającego do wykupu długu) wynosi aż 154,8 mld złotych wobec 126,8 mld złotych w 2014 roku (wzrost o 22 procent!).
Projekt budżetu na rok 2015 zawiera wiele optymistycznych danych. Ze wskaźników makroekonomicznych wymienionych w projekcie warto wymienić planowany wzrost PKB na poziomie 3,4 procent, średnioroczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych – 1,2 procent czy nominalny wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej – 4,3 procent. Z kolei bezrobocie na koniec 2015 roku ma się zmniejszyć do 11,8 procent. Jednak aby otworzyć oczy, należy przytoczyć inne statystyki. Otóż w roku 2008 – pierwszym pełnym roku rządów PO-PSL, wydatki publiczne wyniosły 534 mld zł. Oznacza to, że w ciągu ostatnich siedmiu lat zwiększyły się aż o 42 procent! W 2015 roku polski sektor publiczny będzie wydawał ponad 2 mld złotych dziennie, ponad 86,5 mln złotych na godzinę, ponad 1,4 mln złotych na minutę i ponad 24 tysiące złotych na sekundę! Aby były pieniądze na absurdalnie gigantyczne rozpasanie finansowe polityków, w przyszłym roku przeciętny Polak, włączając w to niemowlaków, bezrobotnych i emerytów, zapłaci podatki i różnego typu składki w średniej wysokości prawie 21 tysięcy złotych (w 2008 roku było to 14,3 tysięcy złotych), czyli miesięcznie ponad 1700 zł (w 2008 roku było to około 1200 zł).
Dlatego koniecznym rozwiązaniem jest fundamentalna reforma całkowicie rewolucjonizująca myślenie o finansach publicznych. Gruntowna zmiana głęboko redukująca wydatki i dochody, przy jednoczesnym umożliwieniu stopniowej spłaty zadłużenia. Niestety politykom na tym nie zależy, bo to oznacza mniejsze możliwości dorobienia się oficjalnie i na boku. Nie jest to na rękę także międzynarodowym instytucjom finansowym. Jak ostatnio informował „Puls Biznesu”, agencja Standard&Poor’s twierdzi, że aby Polska podtrzymała tempo rozwoju z ostatnich lat (które przecież i tak nie było imponujące), do 2030 roku musi wydać na ten cel 401 mld USD. Takim fałszywym sugestiom trzeba mieć siłę się przeciwstawiać!

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 47 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2014 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24