Kalifornia bankrutuje*

Z powodu z jednej strony nadmiernych podatków, a z drugiej – rosnących do niebotycznych rozmiarów wydatków publicznych najbogatszy amerykański stan i ósma gospodarka świata znajduje się na skraju bankructwa.

Kalifornia wytwarza 13 procent produktu krajowego brutto Stanów Zjednoczonych. W 2008 roku produkt stanowy brutto wyniósł około 1,85 biliona US$ (dla porównania PKB Niemiec wyniósł 2,9 bln US$, Francji – 2,1 bln US$, a Wielkiej Brytanii – 2,2 bln US$), czyli około 50 tys. US$ na osobę. Spora ilość kalifornijskich miast to najbogatsze miasta na świecie. W niektórych z nich średni dochód na mieszkańca przekracza 110 tys. US$ rocznie. Mimo to Kalifornia ma problemy finansowe. W lutym br. okazało się, że stan z gigantycznym deficytem na poziomie 24 mld US$ (42 mld US$ w ciągu dwóch lat) znajduje się na granicy bankructwa (jeszcze w 2001 roku Kalifornia miała nadwyżkę budżetową w wysokości 10 mld US$). Problem ściśle związany jest z kryzysem finansowym. Mianowicie 3 procent najbogatszych Kalifornijczyków generuje aż 60 procent dochodów stanu. Z kolei dochody tych bogatych ludzi w znacznym stopniu zależą od sytuacji na rynkach finansowych. Kiedy nastąpił kryzys, wszystko się posypało. Z roku na rok dramatycznie spadały zyski ze sprzedaży instrumentów kapitałowych w Złotym Stanie: jeszcze w 2007 roku wynosiły one 130 mld US$, w 2008 roku zmniejszyły się do 52 mld US$, a w 2009 roku oszacowano je już tylko na 36 mld US$. Gubernator Arnold Schwarzenegger musi się zmierzyć z największą recesją w dziejach Kalifornii. O tym, jak trudna jest sytuacja, świadczą słowa samego gubernatora, który w czerwcu br. powiedział: „Nasz portfel jest pusty, nasz bank jest zamknięty, a nasz kredyt jest wyczerpany”.

W tej tragicznej sytuacji gubernator Schwarzenegger podpisał plan, który ma zapewnić, że 42-miliardowa dziura budżetowa zostanie załatana do końca 2010 roku. Działania mają iść trójtorowo: po pierwsze, cięcia budżetowe, po drugie, zwiększenie podatków oraz po trzecie, nowe kredytowanie.

Cięcia w wydatkach mają być dość radykalne, co nie podoba się przede wszystkim mającej większość w stanowym parlamencie Partii Demokratycznej. Program oszczędnościowy Schwarzenegger rozpoczął od siebie, czyli od stanowej biurokracji: zwolnił około 20 tys. pracowników administracji, zmniejszył pensje wybranych urzędników zarówno szczebla federalnego, jak i stanowego oraz zaproponował 10-procentowe zmniejszenie budżetów stanowych agencji. Ponadto gubernator wstrzymał finansowanie inwestycji budowlanych wartości 3 mld US$, w tym niektórych projektów mających lepiej zabezpieczyć drogi, mosty i budynki przed trzęsieniami ziemi. Ma być zamkniętych ponad 200 stanowych parków. Władze opóźniały wypłacanie zwrotów podatkowych, zasiłków socjalnych i innych świadczeń. Uszczuplenie stanowych programów socjalnych może dotknąć 546 tys. rodzin i ponad milion dzieci z rodzin o niskich dochodach (ubezpieczenia zdrowotne), a także 400 tys. chorych na Alzheimera, niepełnosprawnych i osób otrzymujących opieką pielęgniarską. A jeszcze kilka miesięcy temu władze Kalifornii chciały rozszerzyć Stanowy Program Zdrowotnego Ubezpieczenia Dzieci o rodziny, które zarabiają… 300 procent poziomu ubóstwa, czyli ponad 62 tys. US$ rocznie! Mają także zostać obcięte programy stypendialne. Z kolei dzięki realizacji projektu mającego doprowadzić do zastąpienia papierowych podręczników szkolnych urządzeniami cyfrowymi w szkołach państwowych stan ma zaoszczędzić 300-400 mln US$. Łącznie wydatki na edukację mają zostać zmniejszone o 4 mld US$. W ten sposób Schwarzenegger stara się załatać dziurę budżetową bez konieczności podnoszenia podatków dla przedsiębiorców.

Jednak w ogóle bez podniesienia obciążeń fiskalnych się nie obędzie. W poszukiwaniu sposobów łatania dziury budżetowej Złotego Stanu gubernator wyznaczył komisję mającą na celu zbadanie możliwości zmiany systemu podatkowego. Zdaniem Schwarzeneggera aktualny podatek od dochodów osób fizycznych, który opiera się na siedmiu stopniach progresywności, jest niewydajny, w związku z czym zasugerował komisji wprowadzenie podatku liniowego na poziomie 15 procent. Pakiet reform obejmuje też wdrożenie tymczasowych podwyżek podatków: od sprzedaży o 1 punkt procentowy, od benzyny o 12 centów za galon (około 0,1 zł na litrze) oraz dodatkowe dopłaty do podatków dochodowych. Demokraci chcą, by podnieść także podatki na alkohole i papierosy.

Stan może mieć trudności także z nowymi kredytami. Standard & Poor obniżył rating obligacji skarbowych Kalifornii do najniższego poziomu wśród wszystkich amerykańskich stanów, co oznacza wyższe odsetki od pożyczonych pieniędzy. Tymczasem władze planują wypuszczenie nowych obligacji oraz ratowanie się pożyczkami z kasy federalnej. Już na początku roku Schwarzenegger nabrał nowych pożyczek o wartości 3,3 mld US$, a w przyszłym roku ma być przesunięta w czasie spłata starych kredytów w wysokości 1,5 mld US$. Podobnie jak gubernatorzy wielu innych amerykańskich stanów, także Arnold Schwarzenegger zwrócił się o pomoc do amerykańskiego Departamentu Skarbu. Jednak prezydent Barack Obama i sekretarza skarbu Timothy Geithner zdecydowali, że zanim Kalifornia dostanie jakąkolwiek federalną pomoc, musi najpierw uporządkować swój budżet. Zdaniem analityków taka pomoc wzmocniłaby tylko aktualne praktyki złego planowania budżetowego i wciągnęłaby stan w jeszcze większe zadłużenie po tym, jak nowe programy, nie miałyby swojego finansowania. – To zdarzało się już wcześniej z powodu sposobu, w jaki funkcjonuje system podatkowy w Kalifornii. Władze zawsze zwiększają wydatki, a kiedy dochody spadają, nie ma pieniędzy na opłacenie wzrostu rządowych wydatków. Stało się to cztery razy w ciągu ostatnich 20 lat i zdarzy się jeszcze pięć razy w następnych 20 latach, jeśli nie zostaną wprowadzone fundamentalne zmiany – powiedział John Campbell, republikański kongresman z Kalifornii.

Jeśli wszystkie propozycje Schwarzeneggera weszłyby w życie, to nowy budżet Kalifornii miały deficyt na poziomie 8 mld US$. Jeśli reformy finansów publicznych nie zostaną wprowadzone, stan może mieć problemy z wypłatą pensji urzędnikom i w zapłaceniu swoich rachunków już pod koniec czerwca. Tymczasem spełnia się czarny scenariusz. We wtorek 19 maja z inicjatywy gubernatora Schwarzeneggera przeprowadzono w Kalifornii referendum, które składało się z sześciu pytań (zgodnie z kalifornijskim prawem na wszelkie podwyżki podatków w stanie musi zostać wyrażona zgoda w referendum). Propozycja A1 miała zmienić stanową konstytucję oraz rozszerzyć wyższe podatki na 2-letni okres, co kosztowałoby podatników 16 mld US$. Propozycja 1B również była poprawką do konstytucji i dotyczyła dodatkowego finansowania edukacji. Propozycja 1C miała pozwolić na zwiększone dochody ze stanowej loterii. Według Propozycji 1D dochody z podatków nałożonych na papierosy, z których są finansowane programy zdrowotne dla dzieci do 5 roku życia, miały iść na inne cele. Według Propozycji 1E pieniądze, z których finansowane jest leczenie psychicznie chorych, miały iść do wspólnego worka. Gdyby obie Propozycje 1D i 1E przeszły, to 2,2 mld US$ z konkretnych programów przeszłyby do wspólnej kasy i wydane na co innego. U podstaw pięciu wyżej wymienionych propozycji stało myślenie, że władze stanowe lepiej wiedzą od regulacji konstytucyjnych i wyników wcześniejszych referendów, w jaki sposób należy wydać pieniądze podatników. Takie właśnie myślenie doprowadziło do kłopotów finansowych, z jakimi teraz Kalifornia musi się zmierzyć. Ostatnia Propozycja 1F miała zastopować podwyżki diet dla stanowych ustawodawców w czasach deficytu (była to jedyna propozycja, która przeszła).

Referendum zostało zdecydowanie przegrane przez władze Kalifornii. Pięć z sześciu propozycji zostało odrzuconych przez głosujących (w czterech propozycjach była miażdżąca przewaga oponentów w stosunku prawie 2:1). Głosujący pokazali, że nawet w jednym z najbardziej liberalnych (czyt. socjalizujących) amerykańskich stanów jest górna granica, powyżej której Amerykanie nie chcą być opodatkowani. Tym bardziej, że Kalifornia jest czwartym stanem USA, gdzie płaci się najwięcej podatków (w 2009 roku Dzień Wolności Podatkowej wypadł w Kalifornii 20 kwietnia, podczas gdy średnio w USA 13 kwietnia): jest najwyższy podatek korporacyjny w stanach zachodnich (8,84 proc.); najbardziej progresywny podatek od dochodów osobistych, w tym druga najwyższa stawka dla osób zarabiających powyżej 1 mln US$ rocznie (10,55 proc.); jedne z najwyższych są także stanowe i lokalne podatki od sprzedaży, od nieruchomości czy paliw. Taki wynik plebiscytu przewidywały przedreferendalne badania opinii publicznej. W sondażu z 30 kwietnia większość ankietowanych opowiedziała się za zbilansowaniem budżetu poprzez cięcia w wydatkach i nie zgadzała się na żadne podwyżki podatków. Ludzie zdają sobie sprawę, że nadmierne wydatki, które uskutecznia także prezydent Obama, postawią na skraj przepaści całe Stany Zjednoczone, tak jak to się dzieje teraz z Kalifornią. Tymczasem Schwarzenegger stwierdził, że bez tych pięciu poprawek deficyt w roku finansowym zaczynającym się 1 lipca 2009 roku wzroście o 6 mld US$.

Należy zwrócić uwagę, że nie było to pierwsze referendum w Kalifornii w sprawie finansów publicznych. Podczas referendum odbywającego się wraz z wyborami prezydenckimi w zeszłym roku w Kalifornii głosujący zgodzili się na wypuszczenie przez władze stanowe obligacji o wartości prawie 1 mld USD, z których miał powstać fundusz pomocy dla weteranów. Z kolei mieszkańcy Los Angeles poparli w referendum propozycję podniesienia o 0,5 punktu procentowego podatku od sprzedaży, aby w ten sposób sfinansować budżet transportowy. Odrzucona została natomiast propozycja podniesienia podatku od nieruchomości na programy zwalczania przestępczości.

Tak więc przyczyną deficytu nie są niskie podatki, lecz zbyt wysokie wydatki stanu. Kiedy w 1991 roku swój urząd przejmował gubernator Kalifornii Pete Wilson stanowy budżet wynosił 51,4 mld US$. Kiedy opuszczał stanowisko osiem lat później, budżet stanu był na poziomie 75,3 mld US$. Po kolejnych pięciu latach rządów gubernatora Graya Davisa, wielkość budżetu skoczyła do 104,2 mld US$, a podczas 5-letniej kadencji Schwarzeneggera budżet Kalifornii wzrósł do aktualnego poziomu 144,5 mld US$. W ciągu zaledwie 10 lat wydatki stanowe niemal podwoiły się, wzrastając o  około 92 procent!

Co symboliczne, sam Arnold Schwarzenegger podczas majowego referendum nie był obecny w swoim stanie. Poleciał do Waszyngtonu, aby wziąć udział w uroczystościach w Białym Domu związanych z przyjęciem przez władze federalne… ekoregulacji dotyczących ograniczeń emisji trujących związków. Według obliczeń Heritage Foundation do 2035 roku ekoustawa zwiększy w USA ceny benzyny o 58 procent, gazu ziemnego o 55 procent, oleju grzewczego o 56 procent, a energii elektrycznej aż o 90 procent!

Te nowe standardy są identyczne, jak regulacje, które zostały przyjęte przez Kalifornię (podpisane przez Schwarzeneggera) w 2006 roku – a były to najostrzejsze standardy dotyczące globalnego ocieplenia spośród wszystkich stanów. Między innymi właśnie na skutek tego w Kalifornii są najwyższe koszty i ceny energii w kraju (oprócz Hawajów), a w ciągu dwóch lat od ich wprowadzenia bezrobocie zwiększyło się z 4,9 procenta do 9,3 procenta w grudniu 2008 roku!

W wyniku takich działań władz związanych zarówno z podnoszeniem podatków, jak i niekorzystnymi regulacjami dla biznesu, coraz więcej ludzi wyprowadza się z Kalifornii. – Przez dekady ludzie przenosili się do Kalifornii – to co teraz się dzieje, to odpływ [ludzi – TC] w ciągu ostatnich 5-6 lat – to ludzie, którzy płacą podatki, przenoszą się do innych stanów – stwierdził Devin Nunes, republikański kongresman z Kalifornii. Jeszcze w 2000 roku w Kalifornii osiedliło się około 150 tys. ludzi, jednak w kolejnych latach migracja zwolniła i w roku 2005 trend się odwrócił – 52 tys. ludzi netto opuściło stan. W 2008 roku odpływ był jeszcze większy – 135 tys. osób. Jednak olbrzymi deficyt finansów publicznych to nie tylko problem Kalifornii. Na 2010 rok aż 44 amerykańskie stany przewidują deficyty na łącznym poziomie 121 mld US$. Nikt nie słucha kongresmana Nunesa, który proponuje, by Kalifornia wprowadziła kontrolę wydatków publicznych poprzez uchwalenie przepisu mówiącego, że nie mogą one rosnąć szybciej niż inflacja.

kalifo1

Stawki podatkowe w wybranych stanach USA (w proc.)

Źródło: Opracowanie własne na postawie danych Tax Foundation.

kalifo2

Stawki podatków od towarów konsumpcyjnych w wybranych stanach USA (w US$)

Źródło: Opracowanie własne na postawie danych Tax Foundation.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 27-28 „Najwyższego CZAS-u!” z 2009 r.

3 odpowiedzi to “Kalifornia bankrutuje”

  1. Piotr Iliński pisze:

    Jaki jest naprawdę budżet Californii za 2010 rok, ponieważ
    wyczytałem, że wynosi 75,3 mld $ i druga wersja to 144,5 mld $.
    Natomiast dziura w budżecie wynosi 42 mld $ i również pisze,
    że California musi załatać półmiliardową dziurę w budżecie.

  2. pl pisze:

    Głównym problemem jest system korporacji Bankowej:
    Jeśłi pieniądze w bankach należą do społeczeństwa, a Państwo, które przecież powinno reprezentować właśnie społeczeństwo pożycza każdy wydany dolar od samego siebie na procent. To system skazany jest na bankructwo, czy to tak ciężko zrozumieć??? Spłacamy kredyty od własnych pieniędzy, jest to ulepszony system sowiecki. Więc dlaczego Polska mamiona obietnicami kraju który jest bankrutem, robi coś nielogicznego. Przecież my jesteśmy w Europie a nie Ameryce, wieżymy, że jeśli coś będzie nie tak to przyjdą nam na ratunek. Może i tak, ale wyłącznie jeśłi będą nas mogli pogrążyć w ich długach. Może lepiej byo by się odnaleźć w Europie, jest Unia Europejska, całkiem nieźle to działa, może czas na wspólne wojsko, które będzie chronić nasze kraje i nasz kontynent??

  3. PIOTR pisze:

    Bardzo interesujący artykuł, który umożliwił mi wgląd w gospodarkę Stanów Zjednoczonych.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24