Jak radzi sobie prywatne muzeum?*

 

Prywatne Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie jest dowodem na to, że muzeum może dobrze funkcjonować bez pieniędzy podatników. Tomasz Cukiernik rozmawia z Lesławem Wilkiem, współzałożycielem i współwłaścicielem tej placówki muzealnej.Fot. Krzysztof Kolanko

 

- Skąd pomysł na powstanie Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie? Jaka była historia powstania muzeum?

- Pomysł utworzenia własnego muzeum pojawił się pod koniec lat 90., niedługo po tym, jak opublikowano nową ustawę o muzeach. Ten akt prawny demonopolizował rolę państwa jako organu mającego wyłączność na organizowanie i prowadzenie działalności muzealnej. Otwierał jednocześnie możliwość takiej działalności przez inne podmioty, w tym przez osoby fizyczne. Dla nas kolekcjonerów militariów największą trudnością było samo otwarcie się w nowej rzeczywistości. Mój wspólnik Piotr, utracił swoją pierwszą kolekcję w latach 80. Pierwszym krokiem na drodze rejestracji naszego muzeum było wystąpienie do Podkarpackiego Konserwatora Zabytków o wydanie opinii dotyczącej posiadanej kolekcji. Po oględzinach zbiorów uzyskaliśmy pisemne potwierdzenie posiadania kolekcji o charakterze zabytkowym. Trochę czasu zajęło nam opracowanie statutu muzeum, a następnie jego uzgodnienie z Departamentem Dziedzictwa Narodowego Ministerstwa Kultury. Jak pamiętam, koniecznym było dołączenie szeregu dokumentów, w tym m.in. tytułu do nieruchomości, w której ma być prowadzona działalność muzealna, a także oświadczenia o zapewnieniu środków na działalność muzealną. Po otrzymaniu uzgodnionego z ministrem kultury statutu – do realizacji, rozpoczęliśmy funkcjonowanie jako muzeum w organizacji. W naszym przypadku ten stan trwał ponad 10 lat, czyli do momentu oficjalnego otwarcia wystawy stałej. W funkcjonowaniu „muzeum w organizacji”, miały miejsce dwa ważne okresy, pierwszy to lata 2003-2010 – zakończony stworzeniem wystawy muzealiów w dwóch pomieszczeniach na piętrze budynku muzeum, klatce schodowej oraz części zachodniej jego elewacji. Pomimo licznych ograniczeń, w sposób nieregularny, wystawę zwiedziło około 500 osób. Drugi okres to były ostatnie trzy lata przed oficjalnym otwarciem, w ich trakcie zrealizowaliśmy prace według opracowanych „Założeń programowych dla Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie”. Udało się dokonać kompleksowego remontu piętra budynku muzealnego i kilkukrotnego powiększenia dotychczasowej powierzchni wystawienniczej, rewitalizacji części schronu przeciwlotniczego z okresu II wojny światowej, a także stworzenia nowych wzbogaconych ekspozycji muzealnych zintegrowanych na ścieżce zwiedzania. Całość nakładów sfinansowaliśmy ze środków własnych. Naszym celem jest przypomnienie i pomoc w zrozumieniu trudnej historii Podkarpacia z okresu 1914-1945. Chcemy też oddać pamięć wszystkim poległym żołnierzom, którzy tu trafili nie z własnej woli, ale w przypływie szalonych wizji swoich przywódców. Odczuwamy obowiązek przypominania o polskich żołnierzach Armii Karpaty, broniących południowej granicy II RP przed połączonymi wojskami hitlerowskich Niemiec i Słowacji we wrześniu 1939 roku. Chcemy także wskrzesić pamięć o walczących na tym terenie w zbrojnym podziemiu niepodległościowym w czasie okupacji niemieckiej i późniejszym.

- Czy przy założeniu prywatnego muzeum (na dodatek dotyczącego zabytków militarnych) potrzebne są jakieś specjalne zezwolenia, czy też jest to proces prosty pod względem biurokratycznym?

- Na organizatorach prywatnego muzeum spoczywa przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa posiadanych zbiorów oraz osób zwiedzających. W związku z tym musieliśmy opracować Plan Ochrony i uzgodnić go z Miejskim Komendantem Policji. Wymagało to zaprojektowania i wykonania całego systemu zabezpieczeń technicznych, w oparciu o który sprawowana jest aktualnie ochrona obiektów i zbiorów przez zewnętrzną firmę ochroniarską. Musieliśmy opracować plan ochrony przeciwpożarowej, a następnie uzgodnić go z miejscową Komendą Państwowej Straży Pożarnej. Pociągało to konieczność wyposażenia pomieszczeń muzealnych m.in. w czujki dymu, środki gaśnicze, lampy podtrzymujące oświetlenie w przypadku awarii elektrycznej, a na drogach ewakuacyjnych umiejscowienie tabliczek z oznakowaniem widocznym w ciemnościach. Każdy z tych tematów wymagał indywidualnego toku załatwiania, w każdym przypadku potrzeba było kilku miesięcy, aby sprawę uznać za zamkniętą. Oczywiście musimy także spełniać wymogi dotyczące ewidencjonowania muzealiów. Istniała ponadto konieczność opracowania szeregu innych dokumentów i to również wymagało wielu miesięcy pracy.

- Czy w Polsce opłaca się prowadzić muzeum?

- Aby uzmysłowić złożoność zagadnienia, musimy sobie uświadomić, że w Polsce mamy ponad tysiąc muzeów. W tej liczbie około 500 placówek działa na podstawie uzgodnionych z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego statutów – są to głównie muzea państwowe i samorządowe. Muzea prywatne działają na podstawie zatwierdzonych regulaminów (w początkowej fazie statutów). Mamy do czynienia także z dużą liczbą placówek działających bez nadzoru ministerialnego, bowiem pojęcie „muzeum” nie jest zastrzeżone. Wśród muzeów państwowych ponad 30 podlega bezpośrednio Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego, część z nich funkcjonuje jako współprowadzone. Głównie są to te muzea samorządowe, które nie radziły sobie finansowo, a samorząd nie był w stanie samodzielnie znaleźć w swoim budżecie wystarczających środków na dopłaty do ich działalności. Choćby z tego wynika, że koszty funkcjonowania muzeów publicznych są spore. Aby ocenić faktyczną sytuację finansową poszczególnych muzeów publicznych, trzeba byłoby mieć dostęp do dokumentacji finansowych. Bardzo ciekawa byłaby analiza dynamiki i trendów w kilku przekrojach ich aktywności. Siłą rzeczy to odnosi się także do działalności prywatnych muzeów. Tak więc rzetelna ocena kondycji muzeów jest możliwa dopiero po zapoznaniu się z dokumentami finansowymi placówek, w innym wypadku mogę wyłącznie spekulować na ten temat.

- Czy muzeum samo się finansuje, czy też trzeba do niego dopłacać?

- Oficjalne otwarcie działalności naszego muzeum nastąpiło 11 listopada 2013 roku. Pomimo krótkiego okresu funkcjonowania odnotowaliśmy spore zainteresowanie zwiedzających. To niewątpliwie potwierdza potrzebę istnienia takiej placówki, nasze ekspozycje muzealne oddają bowiem lokalną historię Podkarpacia, ziemi zamienionej w okresie obydwu wojen światowych w największe w tej części Europy pole bitewne. Należy przy tym pamiętać, że działalność muzeów podlega wahaniom sezonowym i najmniej zwiedzających jest właśnie w okresie późnojesiennym i zimowym. Tak więc udzielenie sensownej odpowiedzi na to pytanie będzie możliwe po upływie przynajmniej jednego pełnego roku funkcjonowania.

- Bilety do muzeum nie są drogie. Czy muzeum zarabia także w inny sposób na swoje utrzymanie? Czy organizowane są jakieś imprezy?

- Na chwilę obecną wpływy ze sprzedaży biletów są głównym źródłem przychodów, rozpoczynamy też sprzedaż książek, publikacji i wydawnictw. To wszystko mieści się w zakresie działalności statutowej muzeum. Jak dotychczas zorganizowaliśmy pokaz rekonstrukcji historycznej z udziałem Grupy Rekonstrukcji Historycznej Gorlice, spotkanie szkoleniowe przewodników beskidzkich, a obecnie prowadzimy „lekcje żywej historii” dla szkół z terenu Podkarpacia.

- Dlaczego nie zdecydowali się Państwo na unijne dotacje czy jakieś subwencje od podatników na muzeum?

- Muzea prywatne w zasadzie nie mają żadnych możliwości ubiegania się o dotacje unijne lub subwencje od podatników. Wynika to m.in. z faktu braku regulacji prawnych dotyczących tej formy działalności. Stosownych regulacji doczekały się fundacje, stowarzyszenia, związki zawodowe czy partie polityczne. One poprzez wpis do KRS uzyskują osobowość prawną, natomiast „muzeum” jest jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej. To zamyka możliwości ubiegania się o środki unijne. Muzea prywatne nie mogą też liczyć na jakiekolwiek dotacje z programów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Powiedziałem „w zasadzie”, bo zawsze można zwrócić się z tym np. do samorządów, nasze doświadczenia w tym zakresie są jednak negatywne.

- Skąd zbierane są przedmioty do muzeum?

- Nasze muzeum cały czas się rozwija, rośnie też liczba eksponatów. Zbiory muzealne zapoczątkowały przedmioty zebrane około 30 lat temu z podkarpackich pobojowisk, gdzie niszczały i były w tamtym czasie łatwo dostępne. Aktualnie eksponaty, które zasilają zbiory muzealne są kupowane, zdarzają się też przypadki darowizn. Wszystkie przedmioty muzealne stanowią własność organizatorów muzeum.

- Jakie przedmioty muzealne prezentowane są w muzeum? Co jest najcenniejsze?

- W chwili obecnej posiadamy ponad półtora tysiąca eksponatów. Są to militaria z okresu obydwu wojen światowych, głównie oporządzenie, uzbrojenie i umundurowanie armii walczących na terenie Podkarpacia, a przede wszystkim w Beskidzie Niskim. Udało nam się bardzo szczegółowo ukompletować 12 postaci i półpostaci żołnierzy różnych armii, dzięki czemu nasze ekspozycje są tak mocno sugestywne. Za szczególnie cenne uważamy wszystkie eksponaty związane ze Szkołą Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich funkcjonującą w Krośnie w latach 1938-1939. Równie cenne są eksponaty związane z polską wojskowością z okresu XX-lecia międzywojennego, a w szczególności z wojny obronnej 1939 roku. Niewątpliwą atrakcją naszego muzeum jest niemiecki pojazd półgąsienicowy „Kettenkrad”, tablica znad bramy głównej obozu hitlerowskiego w Szebniach, a także suknia ślubna uszyta z czaszy spadochronowej, pochodzącej z największego na Podkarpaciu zrzutu dla Armii Krajowej dokonanego w lipcu 1944 roku w miejscowości Lubla.

- Jakie widzi Pan różnice pomiędzy urzędnikiem (jakim zwykle jest pracownik państwowego czy samorządowego muzeum) a prawdziwym pasjonatem (właścicielem prywatnego muzeum)?

- Zasadnicza różnica tkwi w tym, że muzea państwowe i samorządowe zatrudniają odpowiednią do potrzeb i zakresu prowadzonej działalności liczbę pracowników. Natomiast na organizatorach prywatnych muzeów ciążą wszystkie aspekty prowadzonej działalności. Musi być on organizatorem i zarządzającym placówką, donatorem, planistą, marketingowcem, historykiem, konserwatorem, projektantem wystaw, dokumentalistą i specjalistą z wielu innych dziedzin. Jednym słowem sam musi zajmować się całością spraw. Jest to nasz świadomy wybór i cóż zmieni narzekanie? Tak naprawdę to każdy przedmiot znajdujący się w zbiorach placówki przechodzi przez ręce właściciela prywatnego muzeum. Wiemy o nim wiele lub prawie wszystko, znamy jego historię, możemy o każdym z nich długo opowiadać. I w tym przede wszystkim upatruję różnicę pomiędzy pracownikami muzeów państwowych i samorządowych a prawdziwymi pasjonatami – właścicielami prywatnych muzeów. Z całą mocą muszę jednak zaznaczyć, że wśród pracowników muzeów państwowych i samorządowych są też prawdziwi pasjonaci oddani swojej pracy, są autorami wielu cennych opracowań, menagerami wielkich projektów inwestycyjnych o wielomilionowych budżetach. Dlatego cenimy to środowisko i mamy z nim bardzo dobre kontakty, na ile to tylko możliwe wzajemnie się wspieramy.

* Niniejszy wywiad został opublikowany w nr 13 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2014 r.

2 odpowiedzi to “Jak radzi sobie prywatne muzeum?”

  1. Katarzyna pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, pierwszy raz słyszę o prywatnym muzeum, ale jestem mile zaskoczona tym pomysłem. Szczególnie, że to „przedsiębiortswo” w postaci muzeum potrafi się samo utrzymać, a z drugiej strony jestem zszokowana, że nie może dostać żadnego dofinansowania, czy tego z UE czy z państwowych (podatników) środków. I tu widoczne jest czym różni się pracownik publiczny od zwykłego pracownika prywatnego przedsiębiorstwa- w tym przypadku muzeum-jednemu zależy, stara się, a drugiemu to obojętne, czy ktoś muzeum odwiedzi-przecież on i tak pensje dostanie, a bedzie miał mniej pracy. Nie mówie, że jest tak w przypadku każdej osoby, ale pewnie w większej części. I gdzie tu sprawiedliwość? Ale na przykładzie tego własciciela muzeum mogę stwierdzić- że jak Polak chce to potrafi, i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

  2. Kris pisze:

    Można pozyskiwać dotacje jako osoba prywatna lub podmiot prowadzący muzeum prywatne(stowarzyszenie, fundacja lub przedsiębiorca). Muzeum nie ma osobowości prawnej ale nic to nie przeszkadza.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24