Jak Łukaszenka Rosję wykorzystuje*

Gdzie bezrobotni nie chcą otrzymywać zasiłku, bo prawo wymaga przepracowania kilku dni na cele społeczne, a płaca minimalna jest tak niska, jakby jej w ogóle nie było? W jakim kraju jest 12-proc. PIT? Kto bezczelnie wykorzystuje Rosję, niewiele dając w zamian? To nasz sąsiad – Białoruś. Z Jarosławem Romańczukiem, libertarianinem, czołowym białoruskim opozycjonistą, o potencjalnej liberalizacji i przyszłości Białorusi rozmawia Tomasz Cukiernik.

- Niedawno przez polskie media przeszła informacja o Dyrektywie liberalizacyjnej, którą ma wkrótce podpisać prezydent Aleksander Łukaszenka. Na czym polega liberalizacja zgodnie z Dyrektywą 4?

- Dyrektywa to akt prawny, którego nie ma w białoruskiej konstytucji, dlatego jej wykonywanie nie jest obowiązkowe. Może ją wydać prezydent. To rekomendacja, co mają robić ministrowie. Tak naprawdę jest to projekt dyrektywy, który ja opracowałem. Według mojej propozycji należy wprowadzić liberalne stosunki gospodarcze pomiędzy przedsiębiorstwami w różnych sektorach. Ta dyrektywa nic nie znaczy, ale może zostać wykorzystana przez Łukaszenkę, na co liczymy. To takie nasze public relations, żeby zapromować liberalizm gospodarczy i zaistnieć w świadomości białoruskiego społeczeństwa. Tak czy inaczej zrobił się szum wokół tej sprawy i teraz ludzie Łukaszenki pracują nad taką dyrektywą. Problem w tym, że ludzie z otoczenia prezydenta to staliniści i marksiści, a w najlepszym wypadku keynesiści i dopóki oni będą u władzy, to raczej nic się nie zmieni. Ale jeśli ludzie ci napiszą teraz złą dyrektywę, to przedsiębiorcy będą wściekli na prezydenta.

- Co w takim razie wy jako partia proponujecie, aby uzdrowić sytuację gospodarczą na Białorusi?

- Proponujemy zlikwidowanie państwowych programów inwestycyjnych (budownictwo, rolnictwo, wsparcie dla innych inwestycji, państwo ponosi większość kosztów utrzymania mieszkań na Białorusi), bo wydawane są na to teraz ogromne sumy z pieniędzy podatników, zmniejszenie liczy ministerstw z 25 do 8, obniżenie wydatków publicznych z obecnych 47 proc. PKB do 28 proc. PKB, z tego najwięcej, bo ponad połowę wydatków szłoby na emerytury. Reszta to administracja, wojsko, milicja, szkoły, służba zdrowia. Proponujemy zlikwidowanie 30 istniejących podatków (m.in. 20-proc. VAT, 24-proc. CIT, 12-proc. PIT, ceł, od nieruchomości, ekologicznych i innych) i w ich miejsce wprowadzenie jedynie trzech: 15-proc. podatku od obrotu detalicznego, akcyzę na tytoń, alkohol i od towarów energetycznych oraz 15-proc. podatku socjalnego od funduszu płac.

- Dlaczego opowiada się Pan za integracją Białorusi z Unią Europejską, skoro dobrze wiemy, że w UE jest nadmiar regulacji, wysokie podatki i rozbudowana biurokracja?

- Po prostu Unia Europejska to lepszy diabeł niż ZSRR. Raczej myślimy o filozofii wolności – o drodze w przeciwną stronę niż do systemu totalitarnego, bo jak na razie na Białorusi nie ma ani wolności gospodarczych, ani politycznych, ani obywatelskich. Proponujemy, by w ciągu najbliższych 15-20 lat Białoruś wprowadziła cztery wolności ze wszystkimi sąsiadami: Rosją, Ukrainą i Unią Europejską – wolny przepływ towarów, usług, ludzi i kapitałów. Potem dopiero ewentualnie integracja instytucjonalna. A za 20 lat Unii Europejskiej może nie być albo będzie inna. Tymczasem Łukaszenka jest stalinistą, jego stalinizm jest odrażający.

- Czy Białoruś ma jakieś korzyści z faktu bliskich relacji z Rosją?

- Łukaszenka jest jedynym człowiekiem na świecie, który wykorzystał Rosję. Różnica w cenie gazu i ropy naftowej, które Białoruś importuje z Rosji, w porównaniu z cenami rynkowymi, wynosi 55 mld USD w ciągu 15 lat! Ponadto Białoruś ma przywileje w dostępie do rosyjskiego rynku oraz wsparcie polityczne i gospodarcze ze strony Rosji. Szacuje się, że daje to Białorusi dodatkowe jakieś 7-8 proc. PKB.

- Ostatnio Łukaszenka gościł wysokich przedstawicieli z Iranu. Jak układa się współpraca z tej strony?

- Iran próbuje inwestować na Białorusi, ale raczej nic z tego nie ma. Irańska fabryka samochodów, która miała produkować na Białorusi 30 tys. aut, sprzedała niecałe 300 samochodów. Ponadto Irańczycy inwestują też w cementownie, ale to wszystko to przykrywka do handlu bronią. Prawdopodobnie Rosja sprzedaje Iranowi broń również za pośrednictwem Białorusi.

- Z jakich powodów Łukaszenka dał schronienie Kurmanbekowi Bakijewowi, obalonemu prezydentowi Kirgistanu?

- Łukaszenka bardzo nerwowo zareagował, bo Rosja po raz pierwszy wsparła taki zamach, nie licząc się z kosztami. Łukaszenka boi się, że jeśli Białorusini powstaną przeciwko niemu, to Rosja nie stanie w jego obronie. Teraz Bakijew przebywa na daczy w Berezyńskim Rezerwacie Przyrody, 150 km od Mińska.

- Czy to prawda, że 80 proc. białoruskiej gospodarki jest w rękach państwowych?

- Formalnie tak. W przymusowej polityce nie ma własności prywatnej.

- Jakiś czas temu była mowa o prywatyzacji.

- Sprywatyzowano sieci komórkowe poprzez spółkę cypryjską – za Bielkom austriacki telekom zapłacił 300 mln USD więcej, niż otrzymało państwo białoruskie. Podobnie sprywatyzowano inną sieć komórkową BEST – bez przetargu kupiła ją firma turecka. Tak samo było z jednym z banków, a Omanowi sprzedano 6 ha ziemi w Mińsku po bardzo atrakcyjnej cenie. W 2009 roku sprywatyzowano 800 przedsiębiorstw po… 12 euro za każde. Było to na takiej zasadzie, że jeśli firma państwowa przynosiła straty, to mogła zostać sprzedana za taką cenę i nieważne, że na przykład posiadała ogromnej wartości nieruchomości. Ale w taki właśnie sposób zarabia nomenklatura.

- Co jest najbardziej uciążliwe dla białoruskich prywatnych przedsiębiorstw?

- Przede wszystkim państwowe banki dyskryminują firmy prywatne, ponieważ dają im kredyty oprocentowane na poziomie 20-25 proc., podczas gdy przedsiębiorstwa państwowe otrzymują pożyczki na 5 proc. Ponadto uciążliwe są wysokie podatki, biurokracja, brak niezależnego sądownictwa, brak obiektywnego prawa. Firmy prywatne są ponadto dyskryminowane przez państwowe przedsiębiorstwa, które latami nie płacą za kupione produkty czy usługi. W restauracjach 80 proc. asortymentu musi być pochodzenia białoruskiego, tak samo w sklepach przemysłowych, a w sklepach spożywczych – aż 90 proc. Do tego dochodzą liczne licencje praktycznie na wszystko, regulacje, ciągłe kontrole prywatnych przedsiębiorców, coraz wyższe kary.

- Ile aktualnie wynoszą na Białorusi płace?

- Płaca minimalna to około 50 USD – czyli tak, jakby jej w ogóle nie było, a średnia wynosi około 360 USD brutto – około 340 USD netto (składki od pensji płacone są przez pracodawców). Oficjalnie bezrobocie wynosi poniżej 1 proc., ale to dlatego, że ludzie nie chcą się rejestrować, bo aby otrzymać zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 20 USD na miesiąc, to trzeba obowiązkowo przepracować na cele społeczne 4 dni w miesiącu – swoją drogą, to całkiem libertariańskie rozwiązanie (śmiech). W rzeczywistości bezrobocie na Białorusi wynosi około 10 proc.

- Czy Białorusini rzeczywiście głosują na Łukaszenkę, czy utrzymuje się on u władzy wyłącznie dzięki fałszerstwom wyborczym?

- Ostatnie niesfałszowane wybory odbyły się w 1995 roku. Od 1995 roku wszystkie wybory i referenda są fałszowane. Na przykład kiedy startowałem w 2008 roku w wyborach parlamentarnych z Grodna, zdobyłem co najmniej 60 proc. głosów, tymczasem oficjalnie komisja wyborcza podała, że dostałem 32 proc. Łukaszenka ma około 35 proc. realnego poparcia w społeczeństwie. Gdyby wybory były uczciwe, to nie miałby szans na ponowna elekcję. Według niezależnych sondaży 51 proc. Białorusinów chciałoby widzieć na stanowisku prezydenta nową osobę.

- Jak długo Łukaszenka może się jeszcze utrzymać przy władzy?

- Na razie nie ma szans, by to się zmieniło. Musiałyby być uczciwe wybory, a za Łukaszenki się na to nie zanosi. Prawdopodobnie pod koniec tego roku odbędą się wybory prezydenckie i ja będę w nich startował. Ale sytuacja gospodarcza jest coraz gorsza. Jeszcze w 2006 roku, kiedy doszło do protestów opozycji, gospodarka była w dość dobrym stanie i dlatego trudniej było o poparcie społeczne dla tych protestów. Teraz jest znacznie gorzej, a na rok 2011 przewiduję kryzys, bo Białoruś nie dostanie już kredytów ani z Rosji, ani z Międzynarodowego Funduszy Walutowego. A trzeba pamiętać, że tylko w 2009 roku Białoruś otrzymała 6 mld USD kredytów z zewnątrz. Łukaszenka co prawda mówi, że jest wzrost gospodarczy na poziomie 4 proc. rocznie, ale nie można wierzyć w to, co on mówi.

- To jaki sens ma uczestniczenie opozycji w kolejnych wyborach, skoro i tak wiadomo, że zostaną sfałszowane?

- Trzeba uczestniczyć, by pokazywać swoje rozwiązania, poszerzać grono ludzi, którzy rozumieliby liberalną gospodarkę. To szansa na to, by społeczeństwo uzyskało informację o istnieniu wolnorynkowej alternatywy. Jednak problemem jest fakt, że właściwie nie istnieje kampania wyborcza. Dla nas szansą jest kryzys. Bo jeśli do niego dojdzie, to Łukaszenka będzie musiał z nami rozmawiać.

- Ale dlaczego ma rozmawiać akurat z wami? Przecież jest wiele innych partii opozycyjnych.

- To prawda, że jest wiele partii opozycyjnych i to w większości socjaliści i komuniści. Ale tylko my ciągle podsuwamy Łukaszence gospodarcze rozwiązania, tak jak Dyrektywę 4. To niejedyny raz, kiedy to robimy. W 2006 roku zaproponowaliśmy gospodarczą konstytucję Białorusi, która zakładała m.in. zakaz deficytu budżetowego, limit inflacji czy limit zadłużenia na poziomie 20 proc. PKB (teraz wynosi około 35 proc.). Ponadto podsuwamy mu gotowe rozwiązania w zakresie podatków, liberalizacji biznesu, prywatyzacji, budżetu, systemu administracyjnego, systemu emerytalnego czy służby zdrowia. Łukaszenka wie, że w kwestiach gospodarczych może na nas liczyć.

- Czy istnieje tzw. komando śmierci, które likwiduje przeciwników politycznych Łukaszenki?

- Pod koniec lat 90. rzeczywiście zaginęło bez wieści kilku opozycjonistów, ale potem sytuacja się uspokoiła. Myślę, że takiego komanda nie ma, przynajmniej teraz.

- Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesu wyborczego.

Jarosław Romańczuk – urodzony w 1966 roku białoruski polityk i ekonomista polskiego pochodzenia. Studiował ekonomię i filozofię na Białorusi, w USA oraz Kanadzie. Założyciel i przewodniczący wolnorynkowego Naukowo–Badawczego Centrum im. Misesa (http://liberty-belarus.info), wiceprzewodniczący opozycyjnej wobec Aleksandra Łukaszenki Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, ekspert ekonomiczny tygodnika „Belorusskaya Gazeta”.

* Niniejszy wywiad został opublikowany w nr 21 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2010 r.

Jedna odpowiedź to “Jak Łukaszenka Rosję wykorzystuje”

  1. [...] ISIL z 1997 roku pamięta go nieformalny lider polskich libertarian Jacek Sierpiński. W wywiadzie udzielonym Tomaszowi Cukiernikowi dla Najwyższego Czasu! polityk mówił m.in. o bezrobociu: Płaca minimalna [na Białorusi] to [...]

Zostaw odpowiedź

web stats stat24