Handel ze Wschodem po Schengen*
„Ponad 1300 tirów w kolejce przed Dorohuskiem”, „Schengen zabija handel na wschodzie Polski”, „Schengen zamyka drzwi?” – krzyczały polskie gazety na początku bieżącego roku. Czy rzeczywiście po przystąpieniu Polski do strefy Schengen 21 grudnia 2007 roku sytuacja jest aż tak tragiczna?
Układ, podpisany w 1985 roku w małej luksemburskiej miejscowości Schengen, zniósł kontrolę osób przekraczających granice pomiędzy państwami-sygnatariuszami (aktualnie 24 kraje europejskie, w tym 22 należące do Unii Europejskiej), równocześnie wzmacniając współpracę w zakresie bezpieczeństwa (System Informacyjny Schengen) oraz polityki azylowej (System Informacji Wizowej). Tak więc z jednej strony wprowadzono ułatwienia w zakresie przemieszczania się wewnątrz państw-sygnatariuszy Układu z Schengen, a z drugiej strony uszczelniane są granice zewnętrzne – z krajami nienależącymi do strefy. Ten ostatni fakt powoduje pewne problemy. Okazuje się bowiem, że na przykład polskie obostrzenia, wprowadzone w związku z Schengen, spowodowały, iż drogowy ruch graniczny pomiędzy Polską a Rosją, Ukrainą i Białorusią w pierwszym półroczu 2008 roku w porównaniu z takim samym okresem roku poprzedniego spadł o około 25,4 proc. – z prawie 5,76 mln osób do niecałych 4,3 mln osób. Nie jest to różnica bagatelna i musi wywołać także pewne skutki gospodarcze.
Według danych statystycznych polskiej Straży Granicznej osobowy ruch graniczny pomiędzy Polską a Rosją (Obwód Kaliningradzki), Białorusią i Ukrainą w pierwszej połowie 2008 roku, w porównaniu do takiego samego okresu roku 2007, zmniejszył się odpowiednio o 39,2 proc., 47,4 proc. i 18,9 proc. Bardzo podobny był spadek zarówno jeśli chodzi o wyjazdy, jak i przyjazdy do Polski. Jednak kiedy dokładniej przyjrzymy się statystykom, to okaże się, że znacznie poważniejszy jest spadek w ruchu granicznym cudzoziemców, a nie Polaków. Na przykład jeśli chodzi o granicą z Ukrainą, to spadek w ruchu granicznym cudzoziemców wyniósł aż 59,1 proc., podczas gdy osobowy ruch graniczny Polaków wzrósł w tym okresie o 23,9 proc. I rzeczywiście najbardziej na wejściu do strefy Schengen ucierpiały polskie przygraniczne targowiska oraz supermarkety. W niektórych z nich handel spadł nawet o połowę. Naszym wschodnim sąsiadom nie opłaca się już przyjeżdżać do Polski na zakupy, jeśli za wizę muszą zapłacić 35 euro. Jednak handel przygraniczny to nie cały problem. Jak twierdzi p.Aleksander Kobiz, wiceprezes Targowego Domu Poland Sp. z o.o., która wykonuje usługi prawne, reklamowo-marketingowe i certyfikacje w krajach Europy Wschodniej dla polskich firm, przed wejściem Polski do strefy Schengen biznesmeni z Rosji, Ukrainy i Białorusi otrzymywali wielokrotne wizy na pół roku lub na rok, a teraz dostają wizy jednokrotnego lub w najlepszym wypadku dwukrotnego przejazdu. Potem od nowa trzeba składać dokumenty i męczyć się z biurokracją, co jest nie tylko stratą czasu, ale zwiększa też koszty. P.Kobiz martwi się też, że jak na razie zapowiedzi polskich władz dotyczące ułatwień w wydawaniu wiz dla biznesmenów, studentów, ludzi nauki i kultury z Rosji, nie zostały zrealizowane.
Opisaną kłopotliwą sytuację z wizami potwierdzają także polscy eksporterzy. P.Tomasz Jakubowski, prezes zarządu Grupy Famur, producenta maszyn i urządzeń górniczych, stwierdza, że po wejściu Polski do strefy Schengen firma co prawda nie odczuwa zmian w kontaktach handlowych z kontrahentami z Rosji, ale jednocześnie zastrzega, że „jedynym mankamentem jest zaobserwowany znacząco dłuższy okres oczekiwania na wizy przez naszych rosyjskich partnerów przyjeżdżających na rozmowy handlowe i techniczne”. Także p.Borys Tarasiuk, były minister spraw zagranicznych Ukrainy, zwrócił uwagę, że od grudnia 2007 roku, kiedy Polska stała się częścią strefy Schengen, Ukraińcy skarżą się na trudności z uzyskaniem wizy i wjazdem do Polski. – W odróżnieniu od stosunkowo łatwej do przekroczenia wschodniej i północnej granicy Ukrainy (odpowiednio z Rosją i Białorusią), nasza granica z Polską stanowi poważną przeszkodę w stosunkach międzyludzkich – powiedział p.Tarasiuk. Dlatego w dniach 28-30 sierpnia odbędzie się jednocześnie w polskim Korczminie i ukraińskiej Stajiwce impreza o nazwie Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa, której organizatorem jest ks. Stefan Batruch z Lublina. Jak twierdzą organizatorzy, granica polsko-ukraińska nie powinna być nowym murem berlińskim.
Konfederacja Pracodawców Polskich wskazuje jeszcze jeden problem związany z polskimi wizami dla wschodnich sąsiadów. Mianowicie często przedłużające się procedury wizowe powodują, że efektywny czas pracy Ukraińców, Białorusinów i Rosjan, którzy otrzymali półroczne zezwolenie na pracę w Polsce, skraca się do 4, a nawet 3 miesięcy. Dlatego zdaniem Konfederacji procedura wydawania wiz obcokrajowcom chcącym pracować w Polsce wymaga pilnych zmian i usprawnień. KPP uważa, „że należy kontynuować rozbudowę sieci konsulatów i lepiej wyposażyć je w sprzęt komputerowy, zapewnić narzędzia łączności, gromadzenia i przetwarzania danych – tak, aby rozpatrywanie wniosków wizowych mogło być szybsze niż dotychczas. Przy obecnym poziomie zapotrzebowania na pracowników ze wschodu, działania te jednak nie wystarczą. Poprawę może przynieść radykalne (choćby tymczasowe) zwiększenie obsady kadrowej konsulatów, częstsze wydawanie wiz wielokrotnych (i wieloletnich) oraz obniżenie opłat”. Być może jest szansa na poprawę tej tragicznej sytuacji, choćby w odniesieniu do Ukrainy. P.Benita Ferrero-Waldner, Komisarz UE ds. stosunków zewnętrznych, ogłosiła, że UE rozpoczyna rozmowy z naszym wschodnim sąsiadem w sprawie zniesienia wiz dla obywateli Ukrainy.
Jednak jeśli spojrzy się na dane statystyczne dotyczące drogowego ruchu granicznego samochodów ciężarowych, to okaże się, że w pierwszym półroczu 2008 roku w porównaniu do pierwszego półrocza roku poprzedniego, sytuacja nie jest aż tak tragiczna. Co prawda, ruch samochodów ciężarowych na granicy polsko-rosyjskiej zmniejszył się o 7,7 proc., ale już na granicach z Białorusią i Ukrainą zwiększył się odpowiednio o 4,8 proc. i 8,4 proc. Wzrost wymiany handlowej z tymi krajami potwierdzają też dane Głównego Urzędu Statystycznego. W ciągu pierwszego półrocza 2008 roku w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego eksport z Polski do trzech omamianych krajów wzrósł o ponad 1,34 mld euro, czyli o 31,8 proc. Z kolei import do Polski w tym czasie zwiększył się o ponad 2,37 mln euro, czyli o 41,7 proc. Należy brać jednak poprawkę na fakt umocnienia się w tym okresie złotówki w stosunku do euro. Przykładowo w połowie lutego 2007 roku 1 euro kosztowało 3,9 zł, pod koniec maja 2007 – jeszcze 3,8 zł, ale już w połowie lutego 2008 roku – 3,6 zł, a pod koniec maja br. – zaledwie 3,4 proc. Jednak uwzględniając tę około 10-procentową korektę i tak wzrost wymiany handlowej w pierwszej połowie 2008 roku w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego jest znaczny.
Zdaniem p.Marcina Korolca, wiceministra gospodarki, o dobrych stosunkach gospodarczych między Polską a Białorusią świadczą wysokie obroty handlowe, które według niego w tym roku mogą osiągnąć nawet 3 mld US$. Jak informuje Ministerstwo Gospodarki, na Białorusi działa około 450 polsko-białoruskich spółek produkcyjno-handlowych, z tego blisko 200 przedsiębiorstw ze 100-proc. udziałem kapitału polskiego. Wartość polskich bezpośrednich inwestycji na Białorusi w latach 2004-07 wyniosła około 150 mln US$.
Mimo tak optymistycznych wyników wielogodzinne kolejki na polskiej wschodniej granicy są faktem. Na przykład do przejścia granicznego z Ukrainą w Dorohusku na początku kwietnia br. tiry czekały aż 60 godzin w 30-kilometrowej kolejce. Do początków lipca sytuacja nie uległa większej poprawie. W Dorohusku 760 ciężarówek w 17-kilometrowej kolejce oczekiwało na odprawę 35 godzin, a w Hrebennem 300 tirów stało średnio 32 godziny w 5-kilometrowej kolejce. Na innych przejściach granicznych z Ukrainą jest niewiele lepiej. Znaczenie lepsza była sytuacja na przejściu granicznym z Białorusią w Koroszczynie, gdzie w 3-godzinnej kolejce stało zaledwie 70 ciężarówek.
Tymczasem jak twierdzi p.Zenon Lisicki, specjalista z firmy Intellect Management Sp. z o.o., specjalizującej się w kompleksowej realizacji projektów biznesowych na styku polsko-ukraińskiej przedsiębiorczości, taka sytuacja utrudnia współpracę handlową, a kiedy towar stoi na granicy, to bije handlowców po kieszeni. P.Aleksander Kobiz dodaje, że dłuższe kolejki tirów na wschodniej granicy powodują wyższe koszty, przez co zmniejsza się przewaga konkurencyjna polskich towarów. Tymczasem od 1 stycznia 2008 roku Białoruś, a od 15 maja br. Rosja wprowadziła dla Polaków wizy tranzytowe. Teraz kierowcy tirów, którzy będą jedynie przejeżdżać przez te państwa, będą musieli najpierw postarać się o wizę, co również utrudni kontakty handlowe. Zresztą w ramach retorsji po wejściu Polski do strefy Schengen Białorusini utrudnili Polakom uzyskanie wizy białoruskiej. Jak podaje Ministerstwo Gospodarki, wiza turystyczna jednokrotnego wjazdu na Białoruś kosztuje 25 euro, podczas gdy przed wejściem Polski do strefy Schengen kosztowała 6 US$ i czeka się na nią 3 dni robocze. Za ekspresowe wydanie wizy na następny dzień trzeba zapłacić aż 50 euro.
Atrakcyjność polskich towarów na Ukrainie może natomiast polepszyć negocjowana pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą strefa wolnego handlu. Korzystne dla obustronnej wymiany handlowej jest również wstąpienie Ukrainy do Światowej Organizacji Handlu, co nastąpiło 10 maja br., po 15 latach negocjacji. Także Rosja stara się o przyjęcie do WTO, a ponadto w ułatwieniu wymiany handlowej z tym krajem może pomóc rozwój tzw. strategicznego partnerstwa pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Komisja Europejska zamierza wynegocjować nowe porozumienie o partnerstwie i współpracy z Rosją. Nie poprawi natomiast sytuacji handlowej otwarta wrogość władz w Brukseli w stosunku do funkcjonariuszy państwa białoruskiego – kolejne osoby z najwyższych władz Białorusi otrzymały zakaz wstępu do krajów Unii Europejskiej i zamrożono im konta bankowe.
Miejmy jednak nadzieję, że wszelkie problemy zostaną przezwyciężone i nasza wymiana handlowa ze wschodnimi sąsiadami Polski nadal będzie rosła, tak jak miało to miejsce w latach poprzednich, gdy tempo handlu Polski z tymi sąsiadami było dość dynamiczne. Od 2001 roku do 2007 roku obroty handlowe z Rosją zwiększyły się o 147 proc. (z 6146,3 mln euro do 15 207,5 mln euro), z Ukrainą – o 225 proc. (z 1623,5 mln euro do 5275,2 mln euro), a z Białorusią aż o imponujące 250 proc. (z 472,4 mln euro do 1652,3 mln euro). Warto kontynuować ten trend, bo jak wiadomo zarówno eksport, jak i import jest korzystny dla obu stron wymiany międzynarodowej. Już Adam Smith wychwalał dobrodziejstwo handlu międzynarodowego: „kraje, które prowadzą między sobą handel zagraniczny, ciągną z tego podwójną korzyść. Handel zagraniczny odprowadza z kraju tę nadwyżkę wytworów ziemi i pracy, na którą nie ma tam popytu, i w zamian za to przynosi coś innego, na co popyt istnieje”.

Eksport z Polski do Rosji, na Ukrainę i Białoruś w pierwszej połowie 2007 i 2008 r. (dane w mln euro); źródło: GUS.

Import do Polski z Rosji, Ukrainy i Białorusi w pierwszej połowie 2007 i 2008 r. (dane w mln euro); źródło: GUS.

Osobowy ruch graniczny pomiędzy Polską a Rosją, Ukrainą i Białorusią w pierwszej połowie 2007 i 2008 r.; źródło: Straż Graniczna.

Ruch graniczny samochodów ciężarowych pomiędzy Polską a Rosją, Ukrainą i Białorusią w pierwszej połowie 2007 i 2008 r.; źródło: Straż Graniczna.
* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 35-36 „Najwyższego CZASu!” z 2008 r.





