Gdy coś jest nielegalne, to tworzy czarny rynek

Kazik Staszewski, jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy, w piosence „5 lat” krytykuje jakiekolwiek zakazy, koncesje, zezwolenia, limity, licencje, cła czy kontyngenty tworzone przez państwo dla ograniczenia  działalności gospodarczej podmiotów prywatnych, ponieważ prowadzą one bezpośrednio do korupcji i tworzenia czarnego rynku. Przedsiębiorcy nie mogąc legalnie czegoś produkować lub czymś handlować robią to nielegalnie korumpując równocześnie polityków, by działalność ta na zewnątrz wyglądała na zgodną z prawem. W ten sposób nieodpowiednie prawo powoduje, że uczciwi ludzie stają się przestępcami, którymi nigdy by się nie stali w państwie normalnego prawa: „gdy coś jest nielegalne, to tworzy czarny rynek, ten tworzy gangsterów, pieniędzy brudny obieg.” Nieuczciwi przedsiębiorcy „wzbogacą się szybko” i już wkrótce „dużo będą płacić przekupnym politykom.” Działalność niezgodna z prawem przynosi o wiele większe zyski niż działalność legalna, ponieważ obarczona jest ona dużym ryzykiem: „to co widać i słychać jest proste i banalne, co jest nielegalne jest bardziej opłacalne.”

Nie da się oczywiście całkowicie zlikwidować korupcji: „obieg korupcji zatacza kręgi zawsze.” Jednak można ją zminimalizować. Prohibicja alkoholowa w Stanach Zjednoczonych doprowadziła bezpośrednio do tego, że duża ilość firm musiała zająć się działalnością nielegalną. Dalej produkowały one alkohol, tylko zajęcie to z dnia na dzień okazało się niezgodne z prawem. Firmy te, by przetrwać, działały w podziemiu gospodarczym. Ponadto na nielegalnych pieniądzach wytworzyły się nielegalne fortuny: „poważne korporacje u nowego wielkiego brata mają swe korzenie w prohibicji latach.” W takiej sytuacji nawet zaostrzenie kodeksu karnego nic nie da, ponieważ jak śpiewa Kazik „karanie wbrew pozorom nikogo nie ostudzi, bo wiadomo, że w sieci wpadają tylko płotki, rekiny są bezkarne i śmieją się ukradkiem.” Bandyci za nielegalnie zarobione miliony mogą łatwo uciec przed sprawiedliwością korumpując polityków czy wymiar sprawiedliwości. Żadne państwo nie jest na tyle silne, aby doprowadzić do likwidacji przestępczości, nie mówiąc o sytuacji, gdy nieudolne prawo zachęca do jego łamania. Nawet faszystowskim Włochom Mussoliniego nie udało się zlikwidować mafii. Dyktator musiał z nią współpracować. Tym bardziej demokracja nigdy nie poradzi sobie z takimi problemami.

Kazik już na początku polskiej transformacji ustrojowej – w 1993 roku, kiedy powstała ta piosenka o ponadczasowej wymowie – zauważył, że „politycy uchwalają to co gangi zalecają, a potem po wypłatę ochoczo się zgłaszają.” Obecnie po dojściu do władzy takich partii jak Samoobrona zjawisko to stało się powszechne i zaczyna zagrażać podstawom istnienia państwa. Na szczeblu ogólnopolskim jak i samorządowym każdego stopnia większości polityków zależy tylko i wyłącznie na dorobieniu się podczas krótkiej kadencji. Nie troszczą się o dobro Polski czy społeczności lokalnej. Za łapówki tworzą prawo korzystne dla różnych grup interesu, które równocześnie nie jest korzystne dla społeczeństwa jako całości.

W ostatniej zwrotce piosenki Kazik opisuje obłudną, dwulicową politykę prowadzoną przez państwo, które produkując i sprzedając alkohol zarabia na niszczonym zdrowiu ludzi od niego uzależnionych: „czy wóda i papierosy nie uzależniają, czy nie widać, że jest to jedno i to samo draństwo? nie! na wódę monopol ma państwo, i dobrze zarabia na tym i się nie przejmuje, że co któryś twój kolega znów się degeneruje dzień w dzień, ale to jest legalne, obłożone podatkiem więc także opłacalne.” Tymczasem państwo nie powinno zajmować się żadną działalnością gospodarczą, a podatki nałożone na produkcję alkoholu powinny być takie same, jakie płacą inne gałęzie gospodarki. W obecnym stanie prawnym dodatkowa wysoka akcyza nie powoduje zmniejszenia konsumpcji alkoholu a jedynie to, że uzależnionym brakuje pieniędzy na inne, podstawowe życiowe potrzeby.

Piosenkarz wychwala wolny rynek, który daje bogactwo ludziom inteligentnym i pracowitym: „dzisiejszy ranek przyniósł nowe pomysły, tak doniosłe i mądre, aż trudno w to uwierzyć, wzbogacą producenta, pomysłodawcę także.” Bo prawda jest taka, że w kapitalizmie „pieniądze (…) leżą na ulicy”, a Kazik zachęca, by po nie sięgać: „tylko schyl się i zbieraj, znaczy miej dobre pomysły”, tym bardziej, że „dobre pomysły są najbardziej banalne.” Tak było w Polsce jeszcze 10 lat temu, kiedy ograniczenia działalności gospodarczej były minimalne w porównaniu z obecnymi. Niestety przez ten czas sytuacja bardzo się pogorszyła i mamy system, który bardzo daleki jest od ideału liberalizmu gospodarczego.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24