Ekologizm zarżnie naszą gospodarkę*

Projekt unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego przewiduje następujące elementy (3 x 20): zmniejszenie o 20 proc. emisji gazów cieplarnianych, wzrost udziału energii odnawialnej do 20 proc. oraz poprawa efektywności energetycznej o 20 proc., to wszystko do roku 2020. Jeśli unijny pakiet energetyczno-klimatyczny w obecnym kształcie wejdzie w życie, to – zdaniem ekspertów – doprowadzi on do załamania całej unijnej gospodarki, a w szczególności takich krajów jak Polska, gdzie 95 proc. energii wytwarza się z węgla (Francja może bazować na tym pakiecie, bo około 70 proc. energii wytwarzają w tym kraju elektrownie atomowe). Będzie to oznaczać ucieczkę branż produkcyjnych z Unii Europejskiej, a tym samym utratę wielu miejsc pracy, czyli wyższe bezrobocie, nie mówiąc o kosztach. A koszty będą wielorakie: nie tylko dla przemysłu energetycznego, ale także dla energochłonnych branż gospodarki oraz dla wszystkich gospodarstw domowych. Jak twierdzą eksperci, cena prądu może wzrosnąć nawet o 300 proc.! Mało tego, w Polsce może dojść do braków prądu, gdyż unijne prawo spowoduje moratorium na budowę nowych bloków zasilanych węglem. A przecież Polska nie ma innego paliwa: ani ropy, ani wystarczających ilości gazu, ani odpowiednich wiatrów, ani możliwości rozwoju hydroelektrowni. Można spalać śmieci, ale przeciwko spalarniom odpadów protestują ekolodzy. Jedyną realną alternatywą dla elektrowni zasilanych kopalnymi źródłami energii są elektrownie atomowe. A tymczasem pamiętajmy, że ekoterroryści domagają się zamknięcia w Europie (np. w Niemczech) także tych zakładów i niebudowania nowych.

W celu zmniejszenia emisji dwutlenku węgla Unia Europejska proponuje handel emisjami CO2 i kary za jego nadmierną emisję. Ponadto nietęgie unijne głowy wymyśliły, że świetnym rozwiązaniem będzie technologia CCS, czyli wyłapywanie, transport i składowanie dwutlenku węgla w strukturach geologicznych. Na rozwój tej technologii Bruksela przeznacza miliardy euro z pieniędzy podatników. Tymczasem są to pieniądze wyrzucone w błoto, bo CCS do niczego nikomu nie jest potrzebne. Mało tego, stosowanie tej technologii spowoduje kilkuprocentowy spadek sprawności bloków energetycznych, a co za tym idzie – …konieczność spalania większej ilości paliw kopalnych, by wyrównać te straty. Czyli ta ekologiczna technologia spowoduje, że będzie trzeba wydobywać więcej węgla i emitować więcej CO2 – czy to jest ekologiczne? Na dodatek, jeśli CO2 zostanie zatłoczony w wodonośne struktury geologiczne, to trzeba będzie od razu pożegnać z się energetyką geotermalną na tym terenie. Polska ma bogaty potencjał geotermalny, ale ze względu na brak rozwiązań legislacyjnych, nie może on być wykorzystywany. Działania ks. Tadeusza Rydzyka w tym zakresie są ciągle torpedowane przez administrację publiczną i media. Dlaczego ekolodzy nie stawiają go za wzór?

Tymczasem fakty mówią, że metan jest gazem aż 20 razy bardziej szkodliwym niż dwutlenek węgla. Dlaczego ekoterroryści, zamiast wspinać się na kominy elektrowni, nie bojkotują rolników i nie zatykają odbytów krowom i świniom?

Jednak podstawowe kłamstwo jest takie, że globalne ocieplenie, jeśli w ogóle istnieje, co nie zostało w żaden sposób udowodnione, to w minimalnym zakresie i nie zostało wywołane działalnością człowieka. Za globalną emisję CO2 człowiek odpowiada w zaledwie 1-2 procentach. Reszta to emisje naturalne. Więc jakie ma znaczenie obniżenie emisji dwutlenku węgla przez kraje Unii Europejskiej, jeśli na dodatek weźmiemy pod uwagę fakt, że głównymi emitentami tego gazu są Chiny, USA, Rosja i Indie, które nie zamierzają zarzynać swoich gospodarek durnymi pakietami energetyczno-klimatycznymi? Dlatego słuszne jest twierdzenie Vaclava Klausa, prezydenta Czech, który w niedawno wydanej w Polsce książce pt. „Błękitna planeta w zielonych okowach” prezentuje stanowisko, że lewicowy ekologizm, podobnie jak komunizm, prowadzi bezpośrednio do utraty wolności.

A sami ekoterroryści? Niech działacze Greenpeace pokażą, czym palą w swoich domach? Czym zasilają swoje komputery i czym przemieszczają się na swoje szkodliwe akcje. Pieszo z pewnością nie przyszli na międzynarodową konferencję ekologiczną w Poznaniu. Niech lepiej wsiadają na rower z dynamem i pedałując, nie oddychają, bo w ten sposób też wydychają CO2. Czy to nie jest tak, że protesty ekoterrorystów szybko by się skończyły, gdyby na ich konta wpłynęły miliony od elektrowni i kopalń? Dlaczego nie protestowali, kiedy uchwalano konieczność jazdy na światłach w dzień? Przecież powoduje to większe spalanie benzyny przez samochody, a tym samym większe zanieczyszczenie powietrza. Otóż kierowcy nie są grupą zorganizowaną i nie złożyli się na dużą składkę dla ekoterrorystów.

* Niniejszy komentarz został napisany dla Ruchu Patriotycznego 6 grudnia 2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24