Chory skup*
Zniknięcie kilkudziesięciu ton zboża należących do Agencji Rynku Rolnego nie jest niczym dziwnym. To jeden z typowych skutków charakterystycznych dla działań interwencyjnych państwa w stosunku do wolnego rynku. Dopóki państwo będzie skupować i magazynować zboże takich afer nie da się uniknąć. I nie pomoże tutaj ani odwołanie dyrektorów terenowych ani wiceprezesów ani nawet zmiana szefa Agencji. Nie uzdrowi sytuacji zaostrzenie kar dla przestępców gospodarczych. Poprzez regulowanie rynku, które tylko pogarsza sytuację, zachęca się do korupcji i kombinatorstwa. Tracimy na tym my wszyscy. Jako konsumenci musimy płacić wyższą cenę produktów rolnych, a jako podatnicy płacimy za cały system skupu: na dotacje dla rolników i do rolników, na magazynowanie zboża i na całą machinę biurokratyczną, która go obsługuje. Trzeba usunąć przyczynę a nie skutek tych nieprawidłowości. Jedynym rozsądnym i skutecznym rozwiązaniem tej sytuacji jest natychmiastowa likwidacja Agencji Rynku Rolnego i pozostawienie handlu produktami rolnymi wolnemu rynkowi.
Poszerzony tor do Gibraltaru
29 maja ministrowie transportu i przedstawiciele rządów jedenastu państw debatowali w Katowicach na temat zwiększenia kolejowych przewozów towarowych Magistralą Transsyberyjską, która może połączyć Daleki Wschód z Europą. Już od co najmniej kilku lat mówi się o zbudowaniu w Sławkowie koło Dąbrowy Górniczej, gdzie kończy się rosyjski szeroki tor, nowoczesnego terminalu przeładunkowego. Niestety tylko się mówi a niewiele robi. Dlaczego? Ponieważ zajmują się tym państwa a nie prywatni przedsiębiorcy działający na wolnym rynku. To samo dotyczy polskich autostrad, które powstają w tak wielkich bólach. Państwa najpierw uchwalają przepisy prawa, które tłamszą prywatną przedsiębiorczość i często uniemożliwiają działanie firmom, a następnie same poprzez różnorakie agencje rządowe, fundusze i komisje ekspertów chcą coś zrobić. W większości przypadków po stracie grubych milionów – nic nie wychodzi. Marnowany jest kapitał, za który nieskrępowane bzdurnymi przepisami prawa prywatne firmy dużo wcześniej wybudowałyby dziesiątki terminali przeładunkowych, tysiące kilometrów autostrad a może nawet poszerzony tor ze Sławkowa aż do Gibraltaru.
Zakaz handlu
Władza na każdym szczeblu – na poziomie Unii Europejskiej, na szczeblu ogólnopaństwowym, jak i samorządowym chce regulować jak najwięcej spraw. Ciekawym przykładem jest zakaz handlu w niedzielę i święta. Takie przepisy obowiązują w wielu krajach Unii Europejskiej, na przykład w Niemczech, Austrii, Belgii czy Francji. W Polsce jeszcze za socjalistycznych rządów AWS też były propozycje wprowadzenia takiego zakazu. W wielu polskich samorządach ingeruje się w wolny rynek i ustala godziny otwarcia sklepów czy tak jak w miejscowości Szczucin koło Tarnowa zakaz handlu na miejscowym placu targowym w niedzielę i święta pod groźbą grzywny. Wójt argumentuje to tym, że rolnik po całotygodniowej pracy ma prawo do odpoczynku w niedzielę. Tymczasem kiedy nie istniał zakaz sprzedaży w dni świąteczne nikt nie zmuszał żadnego rolnika do pracy w niedzielę. To był tylko i wyłącznie wolny wybór rolnika. A w wielu krajach, w wielu gminach ten wolny wybór jest rolnikowi, przedsiębiorcy, kupcowi odbierany. Z drugiej strony utrudnia się życie zwykłym ludziom, którzy z powodu zakazu handlu muszą czasami w niedzielę iść spać bez kolacji. Z tych wszystkich powodów to prywatny przedsiębiorca a nie władze państwowe czy lokalne powinien decydować czy jego sklep będzie otwarty w niedzielę.
Pokusa korupcji
Były dyrektor Śląskiej Kasy Chorych Andrzej Sośnierz został oskarżony o korupcję, ponieważ firmy farmaceutyczne wpłacały pieniądze na jego Fundację Zamek Chudów. W jaki sposób można byłoby uniknąć takiej sytuacji? Gdyby kasa chorych była jednostką prywatną, której właścicielem byłby Sośneirz, to pieniądze wpłacane na jego fundację przez firmy farmaceutyczne byłyby częścią transakcji na zakup laków albo ich cena byłaby niższa o wysokość wpłaconej sumy. Wtedy te pieniądze nigdy nie mogłyby stać się łapówką. Jeśli Sośnierz byłby tylko dyrektorem prywatnej, ale nie należącej do niego kasy chorych, wówczas zostałby rozliczony przez właściciela. Tymczasem patologiczna sytuacja jaka wystąpiła w państwowej jednostce budżetowej musiała się wydarzyć, bo wynikła ona z samej natury ludzkiej. Każdy człowiek chce mieć jak najwięcej i nie pomogą tu nawet żadne przepisy antykorupcyjne, ponieważ pokusa wzbogacenia się jest zbyt wielka. Taka sama przyczyna była powodem domniemanej wielomilionowej łapówki jakiej zażądał od firm farmaceutycznych jeden ze współpracowników ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego. Sporządzanie listy leków refundowanych przez państwo jest idealną korupcjogenną sytuacją. Minister dostanie łapówkę od firmy farmaceutycznej, a potem firma ta otrzyma wyższą refundację z budżetu państwa, aby wyrównać stratę. W końcowym rozrachunku na pieniądze dla ministra złożą się wszyscy podatnicy. Dlatego tego typu socjalistyczne wymysły nie powinny w ogóle istnieć.
W takie oto sposoby rozwija się w najlepsze w naszej kochanej ojczyźnie socjalizm, wraz ze wszystkimi jego negatywnymi skutkami: korupcją, niegospodarnością, marnotrawstwem, nepotyzmem, złodziejstwem i ograniczaniem wolności człowieka. Dlaczego nie możemy żyć w normalnym kraju wolnym od tych patologicznych zjawisk? Kiedy wreszcie Polacy zrozumieją, że nie tędy prowadzi droga do dobrobytu i przestaną głosować na różnej maści lewicowe partie, które mamią wyborców socjalistycznymi mrzonkami?
* Artykuł ten został opublikowany w nr 24/2003 tygodnika „Najwyższy CZAS!”





