Banialuki wiceministra Jarmuziewicza*

Na interpelację posła Platformy Obywatelskiej Jarosława Pięty w sprawie likwidacji obowiązku jazdy na światłach mijania w okresie od marca do końca października w imieniu ministra infrastruktury odpowiedział sekretarz stanu Tadeusz Jarmuziewicz. Jak się okazuje, w tej pisemnej wypowiedzi napotykamy na same banialuki i wewnętrzne sprzeczności.

Na początku swojego pisma Jarmuziewicz nie zaprzecza faktom: „faktem jest, że w Polsce liczba wypadków drogowych i liczba ich ofiar w roku 2007 wzrosła w porównaniu z rokiem 2006”. Czyli przepis spowodował zwiększenie wypadków i ofiar drogowych. Jak pisze dalej Jarmuziewicz „zużycie paliwa na skutek jazdy z włączonymi światłami mijania wzrasta, według specjalistów, o około 1%”. Ok. Może rzeczywiście większe o 1 proc. zużycie paliwa to niewiele jak na kieszeń polskiego kierowcy, ale nie znaczy to, że należy ten przepis utrzymywać w sytuacji, gdy na drogach ginie więcej ludzi. Także fakt, iż Polacy coraz częściej mają w swoich samochodach klimatyzację, która podnosi spalanie o 10 proc., nie jest argumentem, by zwiększać spalanie o dodatkowy 1 proc.

Dalej wiceminister Jarmuziewicz pisze: „Należy pamiętać, że wprowadzenie jazdy z włączonymi światłami miało na celu między innymi zmniejszenie liczby zderzeń czołowych pojazdów. Porównanie danych statystycznych dotyczące zderzeń czołowych w okresach maj-październik w roku 2007 i 2006 pozwala stwierdzić, że liczba wypadków tego rodzaju zmniejszyła się o 1,6%, a liczba zabitych o 8,4%”. To, że przepis ten został wprowadzony, by było mniej wypadków czołowych i w tym zakresie spełnił pokładane w nim nadzieje, nie znaczy, że należy go utrzymać. Dlaczego niby życie kierowcy przy czołowym zderzeniu jest dla Ministerstwa Infrastruktury bardziej cenne niż życie innego uczestnika ruchu czy potrąconego pieszego?

Jarmuziewicz przyznaje, że „społeczeństwo polskie na skutek wypadków drogowych traci rocznie około 30 mld zł”. To dlaczego w takim razie nie podejmuje się działań w kierunku uchylenia tego przepisu, który jeszcze bardziej zwiększa liczbę wypadków? Może powinniśmy liczyć bardziej na opozycję? Jak mianowicie poinformował w połowie września poseł PiS Krzysztof Tchórzewski, projekt ustawy dotyczący likwidacji obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień został przez Klub Poselski PiS zgłoszony do marszałka przed dwoma miesiącami. Jeszcze w tym roku ma szansę na rozpatrzenie.

Prawda jest taka, że ani Ministerstwu Infrastruktury, ani żadnemu innemu nie zależy na życiu kierowców, bo gdyby tak było, to mielibyśmy już dawno w Polsce sieć kilku tysięcy kilometrów autostrad, które są najbezpieczniejszymi drogami. Skoro w Chinach da się budować 6 tysięcy kilometrów autostrad rocznie, to dlaczego niby w Polsce jest to niemożliwe? A skoro jest niemożliwe, to z winy rządzących i nadmiernej biurokracji w tej kwestii, a nie potencjalnych możliwości firm budowlanych czy braku pieniędzy, których z akcyzy nałożonej na paliwa i VAT-u polskie państwo ma znacznie więcej, niż potrzebne by było na wybudowanie tych dróg. Jednak pieniądze te są wydawane na inne cele, kompletnie niezwiązane z bezpieczeństwem ruchu drogowego.

* Niniejszy komentarz został napisany dla Ruchu Patriotycznego 3 października 2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24