Wywiad o Szwajcarii*

Marcin Cebo jest studentem ostatniego roku Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W 1999 roku dwa razy odwiedził jeden z najbogatszych krajów na świecie – Szwajcarię. W lutym jeździł na nartach w owianych legendą szwajcarskich Alpach a w październiku i listopadzie pracował w kancelarii prawniczej w niemieckojęzycznym Zurychu.

- W Szwajcarii byłeś dwa razy. Jakie były cele tych wyjazdów? Które rejony tego kraju zwiedziłeś?

- Pierwszy raz byłem z moją dziewczyną oraz grupą znajomych na zorganizowanej wycieczce na nartach w miejscowości Sőrenberg niedaleko Lucerny. Po raz drugi pojechałem do Zurychu, gdzie pracowałem w ramach praktyki studenckiej w międzynarodowej kancelarii prawniczą.

- Które rejony Szwajcarii oprócz tego zwiedziłeś?Pomnik Wilhelma Tella w Altdorf

- Byłem także w rejonie Jeziora Czterech Kantonów w miejscu, w którym powstał zalążek dzisiejszej Szwajcarii. W 1271 roku przedstawiciele kantonów Uri, Schwyz i Unterwalden podpisali tam na słynnej, istniejącej do dziś łączce Rütli, pakt utworzenia „Wiecznego Związku”. Zwiedziłem między innymi historyczne miasteczko Altdorf w kantonie Uri, gdzie według legendy Wilhelm Tell wykazał się swymi zdolnościami, strzelając do jabłka leżącego na głowie syna. Podczas 3 – dniowego urlopu w kancelarii wybrałem się na wycieczkę, podczas której odwiedziłem następujące miasta: Berno, Fryburg, Lozannę, Montreux oraz Genewę.

- Co ciekawego udało Ci się tam zobaczyć?

- W każdym z tych miast można znaleźć coś interesującego. Miasta te mają bardzo długą historię i bogate tradycje państwowe i uniwersyteckie, które widać, słychać i czuć w doskonale zachowanych pięknych katedrach, zamkach, renesansowych kamienicach, rynkach i uliczkach tworzących unikalny klimat. Berno, które jest stolicą polityczną kraju, kryje w sobie pewną ciekawostkę. Są nią niedźwiedzie jamy znajdujące się bardzo blisko centrum miasta na rzeka Aare. Jamy te są mieszkaniem niedźwiedzi od 1857 roku i do dziś utrzymywane są przez władze miasta, choć z dawnych zapisów wynika, że grodzki wójt już w 1441 r. kupował żołędzie na karmę dla miejskich misiów, będących głównym elementem flagi i herbu miasta oraz kantonu Berno. Całą 3 – dniową podróż odbywaliśmy pociągiem. Trzeba zaznaczyć, że te miasta są niezbyt wielkie w porównaniu z europejskimi metropoliami. Mieszka tam 150 – 200 tys. osób. W ogóle cała Szwajcaria zbudowana jest z kantonów, które mają daleko posuniętą samodzielność. Mogą ustanawiać własne prawa.

- Czy w Szwajcarii rzeczywiście jest tak bogato jak się mówi?

- Jest bogato. Stopa życiowa Szwajcarów jest zdecydowanie wyższa niż w innych krajach Europy. Klasa średnia żyje na dość wysokim poziomie. Przeciętny Szwajcar może sobie pozwolić na wyjazd w najodleglejszy zakątek świata. Wielu Szwajcarów podróżuje po całym świece. Mimo kosztów związanych z biletem samolotowym do Azji czy Ameryki Południowej w czasie podróży trwającej kilka miesięcy może się zdarzyć, że  Szwajcarzy wydadzą mniej, niż gdyby wydali mieszkając w domu. Jest to związane z wysokimi kosztami codziennego życia w Szwajcarii w porównaniu z dowolnym innym krajem na świecie. Z tego względu czasem Szwajcarzy przechodzący na emeryturę, kupują sobie domy lub rancza w Stanach Zjednoczonych i spędzają tam większość czasu w ciągu roku w ten sposób sporo oszczędzają.

- Jak myślisz: skąd to się bierze, że Szwajcaria jest taka bogata?

Typowa uliczka w Szwajcarii- Myślę, że wiąże się to z historią oraz położeniem geopolitycznym Szwajcarii. Podróżując po Szwajcarii wyraźnie widać, że kraj ten nie zaznał żadnej wojny, od kilku ładnych stuleci. Ostatnie zniszczenia wojenne są związane z wojnami religijnymi, które miały miejsce w XVII wieku. To niezwykłe jak na kraj w samym centrum Europy i chyba to jest jedna z przyczyn obecnego bogactwa, również kulturalnego – Szwajcarii. Pięknie zachowana architektura miasteczek robi niesamowite wrażenie szczególnie w połączeniu z alpejskimi krajobrazami, wieloma czystymi jeziorami i rzekami, nad którymi leży większość z miast kantonalnych Szwajcarii takich jak Zurych, Genewa, Lozanna czy Lucerna. Szwajcaria jest zdecydowanie bogatsza od każdego z krajów Unii Europejskiej. Znacznie niższy jest również w Szwajcarii poziom przestępczości. Zrozumiałym zatem jest fakt, że Szwajcarzy nie chcą przystąpić do Unii, chociaż Unia od lat wysuwa taką propozycję i z radością przejęłaby Szwajcarię w poczet swych członków. Dzisiejsza Szwajcaria to kraj banków, nowoczesnych technologii, przemysłu farmaceutycznego oraz rolnictwa reprezentowanego przez słynną szwajcarską czekoladę, sery i wina.

- A co możesz powiedzieć o cenach? Czy są one tak bardzo wysokie?

- Jeśli chodzi o produkty spożywcze to jest to rzeczywiście jeden z najdroższych krajów. Na przykład mleko jest 3 razy droższe niż w Polsce. Natomiast jeśli chodzi o takie rzeczy jak elektronika czy na przykład meble, to ceny są takie same jak w Polsce. Nie jest tam tak, że każdy jeździ Rolls- Roycem czy stać go na jakiś wyrafinowany luksus. To nie jest kraj z bajki, gdzie wszyscy mogą sobie pozwolić na wszystko. Ludzie są oszczędni, tak jak u nas liczą pieniądze. Dużą część ich zarobków pochłaniają codzienne konieczne wydatki.

- Jaką część dnia poświęcają Szwajcarzy na pracę?

- Pracują dużo, są z tego dumni i lubią pracować. Choć na szczęście myślą też czasem o rozrywce i odpoczynku.. Istnieje silny etos pracy, który prawdopodobnie wynika częściowo z protestanckich korzeni i tradycji. Oficjalne godziny pracy w kancelarii to 8.30 – 17.00, ale często prawnicy pracowali  do 19.00 lub 20.00. W tym zawodzie nie jest to żaden ewenement. Według mojej wiedzy podobnie jest w Londynie, Nowym Jorku czy dużych kancelariach w Warszawie.

- O jakiej porze roku byłeś w Szwajcarii i jaka wtedy była pogoda?

- W kancelarii pracowałem w październiku i listopadzie. Pogoda była zmienna podobnie jak w Polsce. Na początku października było jeszcze ciepło, z drzew opadały kolorowe liście, taka złota szwajcarska jesień. W listopadzie zrobiło się zimno i przejściowo padał śnieg

- Kiedy byłeś na nartach?

- W lutym. Zaplecze turystyczne i trasy zjazdowe dla narciarzy były przygotowane perfekcyjnie. Bardzo dużo śniegu, słońce, marzenie… Przez dwa dni była śnieżyca i nie można było wyjechać z miejscowości, w której mieszkałem. Jeden dzień jeździliśmy na nartach w słynnym ośrodku narciarskim Wengen, gdzie odbywały się mistrzostwa świata w narciarstwie alpejskim. Przyjeżdżała tam między innymi księżniczka Diana z synami. Byliśmy na szczycie Jungfrau, jednym z najwyższych w Szwajcarii. Widoczność była bardzo słaba. Ze względu na mgłę i obfite opady śniegu. W nocy zasypało nam autobus niemal aż po okna. W ciągu 15 minut przyjechały specjalne służby drogowe do odśnieżania autobusów i rozwiązały problem. Dwa dni później schronisko w Wengen, w którym byliśmy zostało zmiecione przez lawinę.

- Gdzie są w Szwajcarii najtańsze noclegi?

- Oczywiście najlepiej jest jechać do znajomych. Ale jeśli się ich nie ma, to najtaniej jest pod namiotem na polach kempingowych. Droższe są schroniska młodzieżowe. Noc od osoby kosztuje około 80 zł. Są czyste, ale bardzo skromne. Bez żadnych luksusów. Najtańsze hotele kosztowały co najmniej dwa razy więcej niż schroniska. Najtaniej byłoby, gdyby podróżować samochodem z namiotem lub przyczepą kempingową.

- Czym najlepiej podróżować?

- My podróżowaliśmy pociągiem, choć i one są bardzo drogie. Okazało się, że nie ma zniżek kolejowych dla studentów. Za dwie osoby podczas dwudniowej wycieczki zapłaciliśmy za przejazd pociągiem na odcinku około 600 km około 1000 zł.

- Ile potrzeba czasu by zwiedzić najważniejsze miejsca w Szwajcarii?

- Nie jest to duży kraj więc myślę, że wystarczyłyby około 2 tygodnie.

- Jacy są Szwajcarzy?

- Cechą Szwajcarów jest porządek i pracowitość. Dbają o budynki, otoczenie, miasta. Z wyjątkiem Zurychu, gdzie mieszka wielu emigrantów z Azji, Bałkanów, Afryki. W Szwajcarii trudno jest znaleźć na ulicy jakieś śmieci. Mówi się, że nawet Niemcy mogliby się uczyć porządku od Szwajcarów. Mają duży szacunek dla norm społecznych, tradycji. Kobieta, u której wynajmowałem pokój zna swoje korzenie rodzinne od XIII wieku! Mówiła mi, że nie jest wyjątkiem wśród jej znajomych. Wysoko cenione są wartości rodzinne. Nikt nie hałasuje po godzinie 22.00. Ludzie sami siebie kontrolują. W blokach nie można mieć w domu pralki, by nie hałasować. W każdym bloku jest wspólna pralnia. Każdy ma wyznaczony dzień w tygodniu, w którym może prać i wszyscy tego przestrzegają. W Szwajcarii są 4 języki urzędowe: niemiecki, francuski, włoski i retoromański. W szkołach dzieci uczą się trzech języków obcych. Wystarczy przejechać 50 km i ludzie mówią innym językiem, inna jest architektura, inna mentalność, mimo że jest to ten sam kraj. Podobno francuskojęzyczni Szwajcarzy są bardziej spontaniczni, mniej zdyscyplinowani, a niemieckojęzyczni  – bardziej pracowici, zdyscyplinowani, ale za to nieco sztywni. Oczywiście trzeba pamiętać, że są to jedynie stereotypy.

- Co cię zdziwiło albo zaskoczyło?

- Nie spodziewałem się spotkać w Szwajcarii dużej ilości emigrantów ze wszystkich stron świata z Afryki, byłej Jugosławii, Azji. Są to przede wszystkim emigranci polityczni. Szwajcarzy mają bardzo humanitarne nastawienie; nieprzypadkowo tu właśnie powstał Czerwony Krzyż. Co ciekawe, w Zurychu podobno Włosi opanowali struktury mafijne.

- Czy widać było na ulicach kloszardów?

- W Zurychu widziałem na dworcach kilku kloszardów, głównie byli to narkomani. Trzeba jednak podkreślić, że skala zjawiska jest o wiele mniejsza niż w Warszawie lub Katowicach.

- Czy Szwajcarzy wiedzą coś na temat Polski i Polaków?

- Nie wiedzą zbyt wiele o Polsce. Znają Papieża, Wałęsę. Wiedzą o „Solidarności”, o tym, że Polska wyzwoliła się z komunizmu i że chce przystąpić do Unii Europejskiej. Myślą, że Polska jest krajem biedniejszym niż jest w rzeczywistości i że jest zimniej. W listopadzie pytali się jaka jest temperatura w tym czasie w Polsce. Kiedy im odpowiadałem, że taka sama jak w Szwajcarii, a wtedy było około 0 – 10 stopni, to się bardzo dziwili. Myśleli, że jest o wiele zimniej, co najmniej minus 10 stopni.

- Czy podobało ci się w Szwajcarii coś, co  przeniósłbyś do Polski?

- Organizację pracy, myśl techniczną na wysokim poziomie, porządek, pracowitość.

- Czy przywiozłeś sobie coś ze Szwajcarii?

- Czekolady, sery, wino i zegarek Swatch. Ceny zegarków szwajcarskich są na tym samym poziomie, co w Polsce jednak oferta jest o wiele szersza. Przywiozłem również, ze specjalistycznego sklepu w Winterthurze, rzecz która pewnie Cię zaskoczy. Jest to oryginalny afrykański bęben z Kenii, który dołączył do mojej kolekcji bębnów z różnych stron świata.

- Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnego udanego wyjazdu do Szwajcarii.

* Artykuł ten ukazał się w Internetowym Magazynie Kulturalnym KONESER.PL w 2001 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24