Podróż do Indii*

Marcin Stronk, absolwent Akademii Ekonomicznej w Katowicach, ponad miesiąc spędził z kolegami w Indiach. Odwiedził między innymi dotkniętą ostatnio bardzo silnym trzęsieniem ziemi prowincję Gudżarat. Podczas tego pobytu widział płynącego w Gangesie trupa w świętym mieście Varanasi, zwiedził cud świata – mauzoleum Taj Mahal, poznał dziwną dla Europejczyków prawną zasadę domniemania winy. Najbardziej jednak utkwiła mu w pamięci wszechogarniająca nędza, brud, śmieci, smród, które na tak wielką skalę trudno spotkać w innych częściach świata.
Z Marcinem Stronkiem rozmawia Tomasz Cukiernik.

Nie jest to Twoja pierwsza podróż do Indii. Kiedy i dlaczego postanowiłeś tam jechać po raz drugi?

Na wyjazd namówił mnie kolega, który już wcześniej był w Indiach i jechał tam po raz drugi. W Indiach spędziliśmy cały wrzesień i początek października.

Czy potrzebne były jakieś przygotowania do wyjazdu?

Konieczne było zorientowanie się w atrakcjach turystycznych jakie oferują Indie i dokładne zaplanowanie trasy. Wizę do Indii załatwia się bez problemu i bezpłatnie w ambasadzie w Warszawie. Obowiązuje na 6 miesięcy i jest to wiza dwukrotnego wjazdu.

Czy były konieczne jakieś szczepionki?

Na granicy nie są wymagane żadne szczepionki, ale ja ze względów bezpieczeństwa szczepiłem się na żółtaczkę typu A i B, błonicę, tężec, cholerą i tyfus.

W jaki sposób dostałeś się do Indii?

Lecieliśmy Aeroflotem z Warszawy przez Moskwę do Delhi. Samolotem do Moskwy leciał z nami Zanussi. W Moskwie mieliśmy kilka godzin czekania i w tym czasie pojechaliśmy na Plac Czerwony. Lot z Moskwy do Delhi trwał 7 godzin.

Jaką mieliście trasę?

Zwiedziliśmy Indie północne. Najpierw z Delhi pojechaliśmy do prowincji Radżasthanu, tam zwiedziliśmy Jaipur, Jotpur, Jajsalmer, gdzie mieliśmy trzydniową wycieczkę na wielbłądach z przewodnikiem. Co ciekawe, miejscowości Jaipur i Jotpur na rozkaz maharadży zostały w całości pomalowane na jeden kolor – różowy i błękitny. Stamtąd ruszyliśmy do byłej portugalskiej kolonii Diu, która znajduje się w prowincji Gudżarat nad Morzem Arabskim. Z Diu jechaliśmy koleją do świętego miasta Varanasi. Podróż trwała około 45 godzin. Jechaliśmy tanią klasą bez klimatyzacji. W każdym przedziale było po 6 łóżek – 2 łóżka potrójne. Z Varanasi pojechaliśmy autobusem do Kajuraho i potem do Agry.

Z czego słynie święte miasto Varanasi?

Varanasi jest dziwnym miastem, w którym narodziły się wszystkie ważniejsze religie Indii z buddyzmem i hinduizmem na czele. Znajdują się tam gathy czyli schody prowadzące wprost do świętej rzeki Ganges. Na gathach, które wchodzą do rzeki, Hindusi dokonują rytualnych kąpieli. W pobliżu dwóch gathów kremuje się zwłoki. Podobnie jak u nas w średniowieczu fundowało się kościoły, tak w Indiach do dzisiaj funduje się gathy w celu odkupienia grzechów. W Gangesie widzieliśmy trupa, który płynął i nikt się nim nie interesował.

Co warto zobaczyć w Kajuraho?

Znajdują się tam niesamowite świątynie z X wieku, które słyną z bardzo śmiałych płaskorzeźb erotycznych. Tych świątyń było ponad 80 a pozostało około 20.

Co możesz powiedzieć na temat słynnej świątyni Taj Mahal w Agrze?

Jest to mauzoleum ukochanej małżonki króla Szach Dżahana, która zmarła przy porodzie 16. dziecka. Zostało ono zbudowane w XVI wieku ku czci tej królowej. Mauzoleum projektowało trzech architektów: z Persji, z Włoch i z Francji. Główna część grobowca zbudowana jest z białego marmuru i robi niesamowite wrażenie.

Czy na ulicach widać nędzę?

Na ulicach, w mieście nędza nie jest tak bardzo widoczna. Miasta są zdominowane przez kupców, a więc takich co mają jakieś pieniądze. Prawdziwą nędzę można zobaczyć z okien pociągu. Zaczyna się już na dworcu – ludzie leżą na brudnej posadzce dosłownie wszędzie (kiedy poszedłem do toalety, dwóch nagich hindusów spało koło pisuarów) i czekają na pociąg. A potem jest coraz gorzej im dalej od aglomeracji miejskich. Nie ma domów, tylko jakieś blaszane komórki, wszędzie brud i śmieci. Nie wiem z czego oni tam żyją.

Swoją trasę rozpoczynaliście i kończyliście w stolicy Indii – Delhi. Co widziałeś w tym mieście?

Delhi nie jest jeszcze najgorsze. Ma cylindrycznie zabudowaną, nowoczesną dzielnicę turystyczną i handlową z wysokimi biurowcami (Connaught Place), starówkę z zabytkowymi budowlami z XVI wieku – Czerwony Fort, największy w Indiach meczet (Dżami Masdżid) zbudowany przez Szacha Dżahana, tego samego, który kazał zbudować mauzoleum w Agrze. Ciekawy jest też Paharandź, dzielnica z tanimi hotelami który zlewa się w jedną całość z Main Bazaar (bazarem), na którym można kupić dosłownie wszystko od świtu aż do późnych godzin nocnych.

Czy rzeczywiście w Indiach krowy chodzą po ulicach i nie można ich zabijać?

Na ulicach miast można spotkać zarówno stada krów popędzanych przez właścicieli jak i samotnie błąkające się krowy. Natomiast jeśli chodzi o spożywanie mięsa to Hindusi jedzą głównie baraninę i drób.

Jakie panują tam warunki klimatyczne?

Skrzyżowanie sauny z chlewem.

Co to oznacza?

Sauna dlatego, że jest bardzo ciepło i wilgotno a chlew z powodu wszędzie unoszącego się smrodu. Niemiły zapach jest wynikiem przede wszystkim obecnością zwierząt na ulicach a poza tym w większości miast nie ma kanalizacji i wszystko jest wylewane do rynsztoku.

Co jadałeś w Indiach?

Jedliśmy thali. Jest to tradycyjna potrawa, którą można spotkać w każdym regionie Indii. Na tacy jest kilka małych kubeczków, w których mieszczą się różne potrawy: kefir, soczewica, ziemniaki, różne warzywa, zupy. Obok wysypuje się ryż, placki mączne.

Gdzie spałeś podróżując po Indiach?

Spaliśmy w tanich hotelach, które kosztowały 5-20 zł za osobę.

Czy miałeś trudności z porozumiewaniem się?

Hindusi bardzo dobrze mówią po angielsku i dzięki temu nie miałem takich problemów.

Jak wygląda kwestia bezpieczeństwa obcokrajowców w Indiach?

Ogólnie jest bezpiecznie, ale zdarzają się kradzieże. Hindusi mówili, że zdarzają się porwania i morderstwa turystów w celach rabunkowych. Co ciekawe w Indiach istnieje takie niebezpieczeństwo, że w prawie występuje domniemanie winy, co oznacza, że osoba, która zostanie oskarżona musi udowodnić swoją niewinność, bo inaczej zostanie skazana.

Jacy są Hindusi?

Z jednej strony są przyjacielscy, rozmowni i ciekawi świata a z drugiej bardzo nachalni i męczący. Z Hinduskami natomiast obcokrajowcy mają ograniczony kontakt, ponieważ rozmowa Hindusek z turystami jest źle widziana w tej kulturze i starają się one omijać obcokrajowców.

Co możesz powiedzieć o polityce i gospodarce Indii?

Demokracja w Indiach panuje już od około 50 lat, ale mimo to bardzo mało osób interesuje się polityką. Jest bardzo duże rozwarstwienie społeczne. Obok skrajnej biedy widać wielkie bogactwo.

Czy przywiozłeś sobie jakieś pamiątki z Indii?

Kupiłem antyczne figurki Buddy z brązu, kadzidełka z drzewa sandałowego, jedwabne, ręcznie tkane obrusy, hinduskie papierosy, które owinięte są nie w papier a w liść tytoniu.

Ile kosztowała cała wyprawa?

Wydałem około 4000 zł, łącznie z przelotem.

Czy pojechałbyś tam po raz kolejny?

Kiedy się opuszcza Indie nie ma się ochoty więcej tam wracać. Jednak po kilku miesiącach Indie zaczynają znowu pociągać.

Jakie rady dałbyś wyjeżdżającym do tego dalekiego kraju?

Lepiej nie jechać w pojedynkę, najlepiej w 3-4 osobowej grupie. Należy jeść tylko ugotowane lub upieczone potrawy i nie można pić wody z kranu. Najlepsza jest butelkowana woda mineralna. W związku z panującymi w Indiach warunkami higienicznymi i klimatycznymi nie radziłbym nikomu tam jechać bez koniecznych szczepionek.

Gdzie się wybierasz na następną wyprawę?

Teraz planuję wyjazd do Peru.

Dziękuję za wywiad i życzę udanej wyprawy do Ameryki Południowej.

* Artykuł ten ukazał się w Internetowym Magazynie Kulturalnym KONESER.PL w 2001 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24