Sami jesteśmy sobie winni*

Na portalu gospodarczym www.wnp.pl Jerzy Markowski, były senator i były wiceminister gospodarki w rządzie SLD, w sprawie problemów Polski z unijnym pakietem energetyczno-klimatycznym stwierdził, że to, co teraz jest faktem, a wynika z legislacji unijnych, było znane polskim władzom od 20 lat. Dodał, że polskie władze się do tego w ogóle nie przygotowywały, co kładzie głęboki cień na wszystkie rządy od 1989 roku, w tym także rząd SLD, który reprezentował wiceminister Markowski. Jedynie Unia Polityki Realnej głośno mówiła o tym problemie przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Przestrzegała, że koszt wprowadzenia unijnych norm i standardów środowiskowych oraz innych księżycowych rozwiązań w zakresie ochrony klimatu będzie katastrofalny w skutkach dla naszej gospodarki. Jednak nikt wtedy nie słuchał przedstawicieli tej partii.

Polscy politycy niemal wszystkich opcji, w szczególności z lewa, najpierw stręczyli za wejściem Polski do eurokołchozu i wydawali na ten cel pieniądze podatników, a teraz płaczą, że gospodarka nie wydoli. Straszono nas, że jeśli nie Bruksela to czeka na nas Białoruś. Tymczasem Aleksander Łukaszenka, prezydent naszego wschodniego sąsiada, ogłosił ostatnio szerokie reformy – liberalizację i prywatyzację białoruskiej gospodarki. A co robi Unia, by żyło nam się lepiej? Mamy coraz mniej wolności. Wprowadza kolejne cła i ograniczenia handlowe, by unijni producenci i konsumenci płacili coraz więcej za importowane spoza kołchozu towary. Inwigilacja się zacieśnia. Każdy internauta będzie mógł być przez odpowiednie służby zdalnie kontrolowany i to bez jego wiedzy. A Parlament Europejski chce stworzenia panunijnego systemu, by kierowcy za wszelkie wykroczenia drogowe byli karani niezależnie od tego, w którym unijnym kraju się ich dopuszczą. Z kolei w ramach europejskiego trendu ekologicznego polscy konsumenci za plastikowe siatki w sklepach, które zawsze były za darmo, już teraz muszą słono płacić.

Europa staje się coraz większym zaściankiem. Jak słusznie zauważa Waldemar Łysiak w swojej najnowszej książce pod tytułem Mitologia świata bez klamek, Unia Europejska ma coraz mniejsze znaczenie w świecie, szczególnie w porównaniu do rosnących w niewyobrażalnym dla eurokołchozu tempie gigantycznych gospodarek Chin i Indii. Kiedy państwo jest silne? Gdy ma silną gospodarkę. A co powoduje, że unijne gospodarki nie mogą się rozwijać? Otóż – zdaniem Łysiaka – hamuje je przede wszystkim absurdalnie rozrośnięta biurokracja. Ale przyczynę upadku europejskiego społeczeństwa autor widzi także w gwałtownie postępującej laicyzacji, czego symbolem jest wykluczenie Boga z projektu unijnej konstytucji oraz w tolerancji dla inwazji muzułmanów. To nie może się dobrze skończyć.

* Niniejszy komentarz został napisany dla Ruchu Patriotycznego 28 grudnia 2008 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24