NEGATYWY REDYSTRYBUCYJNEJ DEMOKRACJI

W demokracji o charakterze redystrybucyjnym każda grupa społeczna, gospodarcza czy polityczna stara się zorganizować i następnie wpływać na polityków tak, by uzyskać dla siebie przywileje i żyć na koszt innych. Interesy każdej z tych grup są przeciwstawne i dlatego muszą one ciągle ze sobą walczyć. Ich wysiłki nie powodują postępu i rozwoju, a skutkiem jest jedynie inny podział wytworzonych dóbr. Tak dzieje się nie tylko w krajach Trzeciego Świata, ale podobna sytuacja ma miejsce również w krajach Unii Europejskiej czy Polsce. Lobbing środowisk gospodarczych, związków zawodowych, rolników, emerytów, bezrobotnych oraz innych grup interesu powoduje, że są uchwalane prawa (na przykład różnorakie dotacje, dopłaty, zakazy czy standardy), tylko po to, by uzyskać odpowiednie przywileje czy nie dopuścić konkurencji do rynku. Taka sytuacja nie miałaby miejsca w państwach, gdzie rząd sprawuje tylko podstawowe funkcje zapewnienia bezpieczeństwa i nie prowadzi żadnej polityki redystrybucyjnej.

Powstaje pytanie: dlaczego w takim razie politycy ulegają wpływom i żądaniom grup nacisku? Z kilku powodów. Po pierwsze, ponieważ grupy interesu są równocześnie wyborcami, którzy w kolejnych wyborach mogą oddać swój głos na innego polityka. Politycy nie mogą się oprzeć presji różnych grup społecznych kiedy kwestia socjalna odgrywa istotną rolę w walce wyborczej. Tak było choćby w Niemczech Zachodnich, gdzie stopniowo zwiększano wydatki socjalne. Tak też jest w III RP. Jasno z tego wynika, że demokratyczny system wyboru władz przedstawicielskich powoduje, że nie jest możliwe utrzymanie status quo, które nie uprzywilejowuje żadnych grup nacisku. Dopóki będzie istniała demokracja grupy te zawsze będą lobbowały na swoją korzyść, a politycy będą ulegali ich naciskom kłamliwie uzasadniając swoje decyzje potrzebami społecznymi i temu podobnymi frazesami.

Po drugie, pod wpływem łapówek, które przejawiają się dla polityków różnego rodzaju dodatkowymi korzyściami materialnymi. Zjawisko to występuje szczególnie silnie w państwach przeregulowanych o rozbudowanej biurokracji (takich jak państwa Unii Europejskiej), o silnym protekcjonizmie i interwencjonizmie państwowym, gdzie rząd ma duży wpływ na działania gospodarcze, a zwłaszcza tam, gdzie duży majątek pozostaje we władaniu państwa (komunistyczne dyktatury).

Po trzecie, ponieważ politycy sami należą do tych grup interesu lub są z nimi powiązani, więc podejmują decyzje korzystne dla danego lobby, gdyż jest ona korzystna również dla nich samych. Doskonałym przykładem tego jest choćby ustawa o biopaliwach, która jest korzystna dla polityków PSL, ponieważ niektórzy z nich sami równocześnie są przedsiębiorcami, którzy będą dostarczali biododatki do paliw.

Po czwarte, pod wpływem szantażu czy groźby grupy nacisku w stosunku do polityka, który ma coś na swoim sumieniu. Sytuacja taka może mieć miejsce szczególnie w państwach słabych, przeżartych korupcją, gdzie wymiar sprawiedliwości nie daje sobie rady ze zorganizowaną przestępczością. Tak dzieje się w krajach za polską wschodnią granicą, ale również, w mniejszym może stopniu, w naszym kraju.

Tworzy się moralny problem: co w takiej sytuacji mają robić ludzie uczciwi, którzy chcą żyć na przyzwoitym poziomie? Nie mają wyboru. System zmusza ich do tego, by współdziałać z jedną z grup interesu i wraz z nią walczyć o przywileje dla siebie, kosztem tej części społeczeństwa, która nie umie się zorganizować i przez to zmuszona jest do życia w biedzie. Bo prawda jest taka, że grupy nacisku nie okradają państwa; one okradają pozostałych mieszkańców kraju, którzy uczciwie płacą podatki, a nie otrzymują żadnych przywilejów. Niejednokrotnie najbardziej wartościowe jednostki, które mogłyby przyczyniać się do dobrobytu społeczeństwa wtapiają się w kastę urzędniczą zarządzającą całym chorym systemem (najlepszym przykładem jest brukselska biurokracja), by wraz z nią pasożytować na tej części społeczeństwa, która uczciwie pracuje i płaci horrendalne podatki. Niestety nie prowadzi to do niczego dobrego i na dłuższą metę system ten musi doprowadzić do zubożenia społeczeństwa jako całości i katastrofy państwa.

Niebezpieczeństwo demokracji polega także na tym, że do organów przedstawicielskich (parlament, rady samorządowe) mogą kandydować i zostać wybranymi osoby mające konflikt z prawem (niektórzy obecni posłowie SLD i Samoobrony, samorządowcy ze Starachowic), przestępcy a nawet szefowie mafii. Kiedy szef lokalnej organizacji przestępczej jest równocześnie burmistrzem, to nie ma w praktyce możliwości jego ukarania. Policja, prokuratura i sądy są skorumpowane i przekupione lub zastraszone, podobnie jak mieszkańcy. Osoba taka wraz z lojalnymi współpracownikami może realnie rządzić na swoim terenie wprowadzając i egzekwując prawo korzystne tylko dla siebie i swojej organizacji przestępczej lub łamać obowiązujące przepisy, działać bezprawnie i nikt nie będzie w stanie przeciwstawić się tej niebezpiecznej sytuacji. Ludzie żyją zastraszeni, przestaje dla nich istnieć coś takiego jak wolność. Pojęcie państwa jest dla nich równoznaczne z pojęciem organizacji przestępczej, tak jak to ma miejsce w krajach totalitarnych. Temu wszystkiemu są winne właśnie demokratyczne wybory.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24