KNP – zagrożenie dla establishmentu*

Czy prawicowym kandydatom do europarlamentu uda się wejść do jaskini lwa i dokonać kontrrewolucji? Wiele zależy od postawy wyborców. Sondaże mówią o 6-9-procentowym poparciu dla KNP.

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego w wyborach do Parlamentu Europejskiego startuje pod kryptonimem WOLF. Jacek Wilk, wiceprezes KNP i kandydat do europarlamentu z Warszawy, wyjaśnił, co to oznacza: „W” jak wyśmiewanie i wytykanie unijnych absurdów, „O” jak obserwowanie polskiego rządu, jak obstrukcja nowego unijnego prawa, „L” jak likwidacja zbędnych unijnych przepisów, „F” jak „fsadzanie” do więzienia skorumpowanych polityków. „Celem KNP jest likwidacja UE poprzez redukcję tego sztucznego, etatystyczno-fiskalno-ideologicznego tworu do strefy wolnego handlu – pierwotnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, która była źródłem sukcesów gospodarczych oraz dobrobytu Zachodu po II wojnie światowej” – czytamy w deklaracji KNP, który nazywany jest programem na wybory do europarlamentu. Prawicowi działacze dodają, że w unioparlamencie chcą „odgrywać rolę twardej opozycji – zwalczającej wszystkimi dostępnymi sobie sposobami centralistyczne zapędy federastów – dążąc do ośmieszenia, ograniczenia, a w końcu zlikwidowania eurosocjalizmu”. – Celem Nowej Prawicy jest dokonanie kontrrewolucji i radykalna zmiana tego, co jest, czyli celem jest powrót do normalności – powiedział startujący ze Śląska Janusz Korwin-Mikke.

Żądają deregulacji

Jednak sam KNP, a nawet wspólnie z innymi partiami eurosceptycznymi, które dostaną unijne mandaty, nie będzie w stanie zmienić socjalistycznego charakteru Unii Europejskiej. Według szacunków eurosceptyczni deputowani mogą uzyskać jedną czwartą mandatów (a może nawet zbliżą się do jednej trzeciej?) i stać się trzecią siłą polityczną w 751-osobowym europarlamencie. Różne badania dają od 17 do nawet 29 procent poparcia dla antyunijnych sił (prawicowych i lewicowych). 30 procent Brytyjczyków deklaruje gotowość głosowania na Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigela Farage’a. Francuski Front Narodowy Maryny Le Pen ma 22-procentowe poparcie w sondażach, tyle samo co Wolnościowa Partia Austrii. Na Ruch Pięciu Gwiazd Beppe Grillo chce głosować 25 procent Włochów, na Prawdziwych Finów – 18 procent, na holenderską Partię Wolności Geerta Wildersa – 17 procent, na Duńską Partię Ludową – 24 procent, a na Złotą Jutrzenkę – 12 procent Greków. Narodowy Jobbik ma 20-procentowe poparcie na Węgrzech, nie wspominając o rządzącym Fideszu Wiktora Orbana, który również jest sceptycznie nastawiony do Brukseli. Nawet u naszego zachodniego sąsiada, który najwięcej zyskuje na członkostwie w UE, rośnie w siłę Alternatywa dla Niemiec, która może liczyć na 7-procentowe poparcie.
Jednak unijny ośrodek decyzyjny to nie europarlament, lecz Rada Europejska, czyli szefowie rządów i państw unijnych (żeby nie powiedzieć niemiecki rząd) i tworzona przez nią Komisja Europejska oraz Rada Unii Europejskiej (ministrowie państw członkowskich). Oznacza to, że nie można przejąć władzy w Unii Europejskiej, mając nawet większość członków w Parlamencie Europejskim. Do tego potrzebne jest zwycięstwo w wyborach krajowych większości państw członkowskich (a przynajmniej w tych najważniejszych), a następie utworzenie krajowych eurosceptycznych rządów, które wtedy będą mogły prowadzić politykę zmienioną o 180 stopni, czyli antysocjalistyczną i antyfederalistyczną. Na dodatek jak pisze w swojej książce „Parlament ANTYeuropejski” Marek Migalski, europoseł, który startuje z ramienia Polski Razem Jarosława Gowina, w Parlamencie Europejskim decyzję podejmują największe frakcje (aktualnie chadecy, którzy nie są chadekami i socjaliści), a „o poszanowaniu mniejszości politycznych nie ma mowy. Są pomijane, omijane, upokarzane, ośmieszane”.
Oczywiście zwycięstwo w eurowyborach czy choćby umacnianie sił w europarlamencie może pomóc w późniejszym stopniowym przejmowaniu władzy w poszczególnych krajach. Obierając tę drogę, KNP zapowiada szereg działań na forum unioparlamentu. Partia – wzorem Nigela Farage’a i Godfreya Blooma z Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii – chce „głośno i odważnie wytykać absurdy UE oraz bezlitośnie krytykować szkodliwe działania Komisji Europejskiej i unijnej biurokracji”. Działacze KNP zapewniają też, że będą „głosować przeciwko wszelkim aktom prawnym zwiększającym w jakikolwiek sposób lub w jakimkolwiek zakresie interwencjonizm, etatyzm lub fiskalizm superpaństwa UE” oraz utworzą „specjalną Komisję Deregulacyjną, która – wzorem ostatnich działań rządu Australii (za jednym zamachem uchylił ok. 10 500 szkodliwych ustaw) – będzie działać na rzecz usuwania z prawa UE jak największej liczby regulacji ograniczających wolność gospodarczą i swobody osobiste (jak zakaz wędzenia kiełbas, używania termometrów rtęciowych, używania klasycznych żarówek itp.) narzucanych z powodów ideologicznych”. Aktywiści KNP zadeklarowali też działania na rzecz „uwolnienia Internetu w Polsce z okowów obowiązującego prawa”, aby funkcjonował on „w zupełniej wolności”, a także sprzeciwili się dalszemu obarczaniu biurokratycznymi obowiązkami rolników.

Uwaga złodziej!

– Jeżeli z woli wyborców dane mi będzie pracować w PE, postaram się zaangażować w prace, które moim zdaniem najbardziej naruszają wolność Polski i Polaków, ingerują w nasze codzienne życie, niszczą naszą gospodarkę oraz ograniczają wolny rynek. Mam zamiar aktywnie włączyć się w prace komisji Parlamentu Europejskiego, m.in. w prace Komisji Handlu Zagranicznego czy Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów – mówi Janina Żupańska-Adamiak, kandydatka do europarlamentu z listy KNP w Wielkopolsce. Niestety Parlament Europejski nie ma inicjatywy ustawodawczej, więc nie może proponować także prawa deregulującego gospodarkę, ale może – poprzez media – piętnować regulacje proponowane przez inne unijne organy władzy czy też podejmować wezwania wobec Komisji Europejskiej, które jednak nie mają żadnej mocy wiążącej. Wydaje się, że medialna propaganda, która mogłaby być szerzona we wszystkich krajach członkowskich, wzmocniona „autorytetem” Parlamentu Europejskiego, ma w tym przypadku podstawowe znaczenie.
KNP deklaruje też, że aby skończyć z całkowitą bezkarnością unijnych polityków i urzędników po zapowiadanym utworzeniu Prokuratury Europejskiej (co umożliwia traktat lizboński) będzie kierował do niej zawiadomienia i wnioski o wszczęcie postępowań karnych w związku z aferami, a także łamaniem prawa przez eurourzędników. – Ludzie mają już dosyć tego zakłamania, tego powszechnego złodziejstwa w III RP i w całej Unii. Powiedzmy jasno, że złodziejstwo i korupcja, która panuje w Polsce, to jest mało wobec Unii Europejskiej. W Unii jest gorzej niż w Polsce i mamy nadzieję, że wreszcie powstanie Prokuratoria Europejska, która miała powstać już pięć lat temu. Zaczniemy w PE walkę o to, żeby tych złodziei, którzy tam są, powsadzać do więzień – stwierdził Korwin-Mikke podczas konferencji prasowej w Toruniu. – Złodzieje z Unii Europejskiej kradną nam nasze wartości. Mamy przymusowy socjalizm zamiast dobrowolnej solidarności, niesprawiedliwość społeczną zamiast sprawiedliwości i transtolerancję zamiast normalności. Ja chce złapać ich za rękę i głośno krzyczeć: „Uwaga złodziej!” – mówi „Najwyższemu Czasowi!” Konrad Berkowicz, członek KNP startujący z okręgu małopolsko-świętokrzystkiego.
Jako europosłowie działacze KNP zapowiadają też, że będą „z Brukseli kontrolować działania rządu polskiego, wywierając na niego stanowcze naciski, aby w Radzie Europejskiej wetował wszelkie inicjatywy (jak to zrobił, wetując dalsze rozszerzanie „polityki klimatycznej”!) zwiększające kompetencje Brukseli”. Stefan Oleszczuk, były burmistrz Kamienia Pomorskiego, a teraz kandydat KNP do europarlamentu z okręgu zachodniopomorsko-lubuskiego, dodaje, że nie możemy zgadzać się na wszystkie brukselskie dyrektywy, które dla gospodarki są niszczące, a powinniśmy iść za przykładem Irlandii czy Wielkiej Brytanii i dbać o interesy własnego narodu. Oba działania są jak najbardziej realne. Nie wiadomo na ile skuteczne. Prokuratura Europejska może okazać się niewiele lepsza od OLAF-u, czyli Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych, który wiele afer najzwyczajniej zamiata pod dywan i robi wszystko, by nie wyciekły do mediów.

Przywrócić cywilizację łacińską

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego zapewnia, że „dzięki naszym europosłom będziecie wiedzieli, jak naprawdę funkcjonują struktury, instytucje i władze UE. Będą oni odważnie głosić na forum europejskim wolnościowe i konserwatywne idee prawicy, czynnie zwalczając unijną tyranię politpoprawności oraz lewicową indoktrynację”. Pracę te częściowo wykonał już Migalski, wydając wspomnianą książkę. Możemy tam wyczytać, jak ogromne pieniądze europodatników marnowane są tylko w europarlamencie. Cały proceder Migalski nazywa legalną korupcją, która – jego zdaniem – ma na celu to, by europosłowie nie wtrącali się do polityki i dzięki temu nie przeszkadzali innym naprawdę „decyzyjnym” organom UE, a zajęli się ciągłymi podróżami, przynoszącymi im dodatkowe dochody za sam fakt przejazdu lub przelotu. W takiej sytuacji bowiem nie ma już czasu na merytorykę. Miejmy nadzieję, że europosłowie KNP nie ulegną tym samym pokusom finansowym i wystąpienia na forum europarlamentu oraz inne działania przyniosą im taki rozgłos, że staną się znaczącą siłą polityczną w kraju.
Działacze KNP chcą przywrócić cywilizację łacińską i zachodni uniwersalizm, a obecną Europę pod okupacją UE ze strefy permanentnego kryzysu zamienić „w przestrzeń wolności, dobrobytu oraz zasad, które zbudowały niegdyś potęgę Starego Kontynentu”. – Trzeba odrzucić 60 lat tej trucizny, którą ta czerwona hołota nam wpaja. Była kiedyś cywilizacja europejska. To myśmy rządzili światem, bo mieliśmy najlepsze zasady. A teraz wpaja nam się zasady odwrotne. Według zasady europejskiej mordercę się wieszało. Według unijnej jest zakaz kary śmierci. Według zasady europejskiej, kto nie pracuje ten nie je. Według unijnej są zasiłki dla niepracujących. Cywilizacja unijna jest odwrotnością europejskiej. A skutek tego taki, że kiedyś myśmy rządzili światem i go kolonizowali, a dzisiaj kolonizują nas Arabowie, Murzyni, Chińczycy, Wietnamczycy, bo mamy najgłupszą cywilizację – mówił w TVP Info Janusz Korwin-Mikke. – Dostrzegam dwie możliwości – można Unię zawrócić z tej drogi i sprawić, by wróciła do swych korzeni. Jeśli już jest za późno, by tego dokonać, można również pomóc jej upaść wcześniej – narobi wtedy mniej hałasu i spustoszeń. Jak chcę tego dokonać? Jest wielka potrzeba – by budzić umysły ludzi, pogrążonych w propagandowej śpiączce. Trzeba z parlamentu unijnego krzyczeć w niebogłosy, tak by ten przekaz rozszedł się po całej Europie – pisze Magdalena Banduła, kandydatka KNP do PE z Małopolski.
Tymczasem okazuje się, że władze bardzo boją się sukcesu wyborczego KNP. – Jesteśmy zagrożeniem dla obecnego establishmentu – mówi Korwin-Mikke. Premier Donald Tusk stwierdził, że to poważne zagrożenie i jego zadaniem jest, by polscy eurosceptycy nie wygrali, gdyż „staną się niebezpiecznym dopełnieniem dla innych partii eurosceptycznych” w Europie. Zadanie to jest od dawna wykonywane. Media głównego nurtu, w tym przede wszystkim telewizje bezczelnie manipulują wypowiedziami lidera KNP. Na dodatek prawdopodobnie hakerzy zaatakowali serwer, na którym jest strona korwin-mikke.pl, skutecznie blokując go na kilka dni.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 21 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2014 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24