Czerwona Czeladź*

„Czerwone Zagłębie” – ten stary slogan niestety do dzisiaj pozostaje aktualny w najgorszym tego słowa znaczeniu. Mieszkańcy Zagłębia Dąbrowskiego w wyborach parlamentarnych, prezydenckich i samorządowych zawsze głosowali i niezmiennie nadal głosują głównie na Sojusz Lewicy Demokratycznej. Najstarszym miastem Zagłębia jest Czeladź, która prawa miejskie otrzymała w XIII wieku. Pierwsza wzmianka o Czeladzi pochodzi z 1228 roku, natomiast w 1927 roku wybrano tutaj pierwszą komunistyczną Radę Miejską w Polsce. W hołdzie temu zdarzeniu w 1977 roku przed Urzędem Miejskim wzniesiono pomnik. Napis na szpetnym monumencie, którego wyrzeźbił Bronisław Chromy, do dzisiaj głosi: „KOMUNISTOM DZIAŁACZOM RUCHU ROBOTNICZEGO KTÓRZY W 1927 R ZWYCIĘŻYLI W WYBORACH TWORZĄC PIERWSZĄ W POLSCE KOMUNISTYCZNĄ RADĘ MIEJSKĄ CZELADZI W HOŁDZIE SPOŁECZEŃSTWO MIASTA CZELADŹ WRZESIEŃ 1977 R”. Niedawno odnowiono w Czeladzi inny pomnik – na cześć Armii Czerwonej, na którym jest napis: „W DOWÓD WDZIĘCZNOŚCI ARMII RADZIECKIEJ MIESZKAŃCY DZIELNICY PIASKI 1946″.Pomnik ku czci Armii Czerwonej w Czeladzi

W Czeladzi zamiast reperować dziurawe drogi buduje się ronda i sygnalizacje świetlne w miejscach, gdzie są one niepotrzebne i tylko utrudniają ruch kierowcom. Władze Miasta inwestują w nieopłacalnych, jak to wykazała praktyka w innych miastach (lepiej dofinansować Policję), Strażników Miejskich. Kupuje się im nowe, zagraniczne samochody warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ich głównym zadaniem jest wymierzanie mandatów za złe parkowanie i opłaty targowej dla sprzedających. Jeśli ktoś zostanie na tym samym targu okradziony, nie może liczyć na interwencję Straży Miejskiej, ponieważ to nie leży w interesie Strażników. No ale przynajmniej w ten sposób lewica likwiduje w mieście bezrobocie – zatrudniając niepotrzebnych urzędników i strażników.

W Czeladzi odkąd w 1990 roku wprowadzono samorząd gminny siłą dominującą w Radzie Miasta i Zarządzie jest SLD. W 36-tysięcznej Czeladzi Burmistrz Kazimierz Jakóbczyk był najlepiej zarabiającym burmistrzem w Polsce z pensją wynoszącą 12 740 zł miesięcznie, wyższą niż wynagrodzenie Prezydenta Łodzi. Po wejściu w życie tzw. Ustawy kominowej uposażenie Burmistrza musiało zostać zmniejszone. Uchwalono dla niego najwyższe możliwe uposażenie (Uchwała Nr XXIV/185/2000 Rady Miejskiej w Czeladzi z dnia 21 września 2000 r.). Składa się na nie: wynagrodzenie zasadnicze – 4200 zł (najwyższe możliwe wg ustawy), dodatek funkcyjny – 1650 zł (najwyższy możliwy), dodatek za wysługę lat – 840 zł, dodatek specjalny – 2340 zł. Razem – 9030 zł. To jednak dla Burmistrza było zbyt mało. By Jakóbczyk nie zarabiał mniej po wejściu w życie ustawy kominowej radni SLD uchwalili dodatkowo nagrodę roczną w wysokości 35 600 zł (najwyższą możliwą), która ma być wypłacana kwartalnie. W przeliczeniu na miesiąc jest to suma 2966 zł. Wynagrodzenie i nagroda roczna to kwota łącznie 11 996 zł na miesiąc. Trzeba do tego doliczyć jeszcze jedną rzecz: miasto dofinansowywało burmistrzowi zaoczne studia prawnicze na Uniwersytecie Śląskim. Ponadto na początku tego roku radni uchwalili dla Burmistrza nagrodę w wysokości 5000 zł, chociaż sam domagał się 20 000 zł. To wszystko dzieje się mimo krytyki wysokości wynagrodzenia Burmistrza, mimo uchylenia stosownej uchwały przez Wojewodę i mimo trudnej sytuacji finansowej miasta (w październiku zabrakło pieniędzy w kasie miasta na diety dla radnych, ale pieniądze wzięto z rezerwy budżetowej i z nadwyżki z lat ubiegłych).

Uchwale ustalającej wynagrodzenie dla Burmistrza sprzeciwili się radni opozycji oraz, co ciekawe, przewodnicząca Rady Miejskiej Danuta Walczak z SLD. Jak stwierdziła, głosowała zgodnie ze swoim sumieniem czyli przeciw, ponieważ nikt nie potrafił uzasadnić wniosku o nagrodę roczną. Jednak uchwała przeszła, ponieważ SLD i tak miało większość. Na wniosek Burmistrza, który jest również przewodniczącym Klubu Radnych SLD Pani Walczak została odwołana z grona radnych Klubu SLD i co za tym idzie ze stanowiska Przewodniczącej Rady Miejskiej. W oświadczeniu Danuta Walczak zarzuciła ponadto władzom Czeladzi i większości radnych SLD „skorumpowanie i wykorzystywanie stanowisk dla załatwiania spraw osobistych” i wyjaśniła dlaczego radni SLD tak łatwo przegłosowali uchwałę ustalającą tak wysokie uposażenie dla Burmistrza: „Więkrzość radnych SLD ma bliskich członków rodzin zatrudnionych w Urzędzie Miejskim, bądź w jednostkach bezpośrednio podległych Zarządowi Miasta. W zamian za te korzyści radni ślepo popierają wszelkie wnioski burmistrza Jakóbczyka, nie wyłączając wniosków dotyczących nieuzasadnionych dodatków lub, jak obecnie, nieuzasadnionej nagrody rocznej.” Burmistrz Jakóbczyk oprócz odwołania Walczak postanowił dodatkowo ukarać nieposłuszną radną. „W trosce o dobre imię partii i jej społeczny wizerunek” nie skierował sprawy o zniesławienie do sądu powszechnego tylko do Śląskiego Sądu Partyjnego SLD. Sąd ten, jak można się było spodziewać, ukarał Panią Walczak zakazem sprawowania funkcji w SLD na 1 rok. W sprawie skargi Walczak na Burmistrza są partyjny nie wypowiedział się. Tak więc wydaje się, że wszystko rozejdzie się po kościach. Po raz kolejny widać, że ręka rękę myje i w jaki sposób jest wykorzystywana władza przez SLD. Szkoły w Czeladzi nie mają pieniędzy, by kupić piłki na lekcje Wychowania Fizycznego a Pan Burmistrz, przy poparciu kolegów z SLD, mimo że ma najwyższe możliwe uposażenie, funduje sobie nagrodę roczną w wysokości 60 pensji nauczycielskich. W międzyczasie radni  podnieśli o około 60% opłaty za przedszkola, ponieważ tam też zabrakło środków. Najgorsze jest jednak to, że w następnych wyborach samorządowych w Czeladzi SLD prawdopodobnie otrzyma jeszcze większe poparcie.

Władze Czeladzi wydają Miesięcznik Samorządowy Miasta Czeladź „Echo Czeladzi”. Gazeta ta jest bezpłatna, czyli płacą na nią wszyscy mieszkańcy Czeladzi, więc wszyscy powinni mieć możliwość wypowiedzenia swoich poglądów czy stanowiska w określonej sprawie. Co zrozumiałe, tak jednak nie jest. Miesięcznik jest zdominowany przez opcję lewicową. Z gazety można wyczytać głównie propagandę SLD. Nie ma tu miejsca na inne poglądy. Po uspokojeniu się całej afery w „Echu Czeladzi” wydrukowano obszerny wywiad z burmistrzem Jakóbczykiem, który jednostronnie oczyszcza się z zarzutów. Danucie Walczak, ani radnym opozycji oczywiście nie dano możliwości określenia swojego stanowiska. Taką mamy w Czeladzi lewicową sprawiedliwość.

Jako mieszkaniec Czeladzi muszę się wstydzić, że mieszkam w czerwonym mieście w Czerwonym Zagłębiu.

PS. Korzystałem z artykułów w miesięczniku „Nowa Czeladź”, „Echo Czeladzi” i „Gazety Wyborczej”.

* Artykuł ten został opublikowany w nr 50 „Najwyższego CZASu!” z 2001 r.

Jedna odpowiedź to “Czerwona Czeladź”

  1. HENRYK pisze:

    Za pensję burmistrza Czeladź mogłaby sobie wybudować dworzec kolejowy. Po prostu za dupę i do Przemszy.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24