Chińskie tournee po Afryce*

Hu Jin-Tao, prezydent Chin, po niecałym roku powrócił do Afryki. W dniach od 30 stycznia do 10 lutego wraz ze 120-osobową delegacją odwiedził 8 krajów: Kamerun, Liberię, Sudan, Zambię, Namibię, RPA, Mozambik i Seszele. Zawarł zarówno wiele umów gospodarczych (głównie na dostarczanie surowców mineralnych dla szybko rosnącej gospodarki Chin), jak i obiecał pomoc finansową dla krajów afrykańskich.

W listopadzie 2006 r. na dwudniowy chińsko-afrykański szczyt w Pekinie przyjechały delegacje z 48 afrykańskich krajów. Przyjęto wtedy plan, zgodnie z którym zostaną pogłębione polityczne i gospodarcze wzajemne stosunki. Chiny obiecały krajom afrykańskim w ciągu trzech lat preferencyjne pożyczki i kredyty w wysokości 5 mld dolarów oraz podwojenie pomocy rozwojowej, a także wyszkolenie 15 tys. afrykańskich specjalistów. Ponadto podpisano umowy handlowe o wartości 1,9 mld dolarów i anulowano długi 33 krajów wobec Chin o łącznej wysokości 1,4 mld dolarów. Chiński prezydent obiecał również zlikwidowanie ceł dla afrykańskich towarów oraz utworzenie w Afryce 3-5 stref handlowo-gospodarczych. Bieżąca wizyta Hu Jin-Tao w Afryce, w której towarzyszyła mu żona i kilku ministrów (m.in. Bo Xilai, minister handlu, Li Zhaoxing, minister spraw zagranicznych i Ma Kai, minister rozwoju narodowego), była trzecią jego wizytą na tym kontynencie od objęcia przez niego stanowiska prezydenta w 2003 r. i miała na celu m.in. realizację złożonych podczas pekińskiego szczytu obietnic. Wcześniej w 2004 r. chiński prezydent odwiedził Egipt, Gabon i Algierię, a w 2006 r. – Maroko, Kenię i Nigerię. Podpisano wtedy wiele umów handlowych i gospodarczych, ale również anulujących długi oraz obiecano nowe dotacje dla państw afrykańskich.

Pierwszym krajem, do jakiego przyleciał chiński prezydent był Kamerun. Hu Jin-Tao spotkał się z Pawłem Biyą, kameruńskim prezydentem. Dyskutowano na temat programów pomocowych dla Kamerunu, w szczególności dotyczących dostarczania czystej wody pitnej i tanich mieszkań oraz większej roli Chin w lokalnym przemyśle naftowym i innych sektorach surowcowych, takich jak gazownictwo czy leśnictwo. Hu Jin-Tao obiecał dla tego kraju prawie 100 mln dolarów dotacji i miękkich pożyczek i stwierdził, że „zarówno Chiny jak i Afryka nigdy nie próbowały wprowadzać ich społecznych i gospodarczych modeli w innych [państwach]”. Podpisano porozumienia dotyczące anulowania kameruńskiego zadłużenia wobec Chin oraz projektów edukacyjnych i zdrowotnych. Z kolei prezydent Kamerunu zachęcał chińskie firmy od inwestycji w jego kraju. W stolicy Yaounde chiński prezydent zwiedził niedawno oddany do użytku szpital wybudowany przez Chińczyków.

Z Kamerunu Hu Jin-Tao poleciał do Liberii, gdzie prezydentka Helena Johnson Sirleaf dziękowała mu za chińską pomoc w powojennodomowej odbudowie kraju oraz uczestnictwo chińskich sił stabilizacyjnych w ramach ONZ-owskiej misji w Liberii (w całej Afryce stacjonuje 3000 chińskich żołnierzy). Nie zapomniano o stadionie i cukrowni, które Chińczycy wybudowali w tym zachodnioafrykańskim kraju w ramach projektów infrastrukturalnych. Liberia utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Pekinem od 2003 r., kiedy zerwano stosunki z Tajwanem. Hu Jin-Tao obiecał Liberii 25 mln dolarów oraz podpisał siedem umów dotyczących współpracy gospodarczej, handlowej, technicznej i medycznej. Anulował także dług Liberii wobec Chin w wysokości 15 mln dolarów. Prezydent wziął udział w ceremonii otwarcia centrum antymalarycznego i na walkę z tą chorobą przekazał 1,3 mln dolarów. Za chińskie pieniądze mają także zostać wybudowane w Liberii trzy szkoły i zmodernizowane główne drogi w kraju.

Najwięcej emocji wzbudzała wizyta chińskiego prezydenta w Sudanie, ponieważ Chiny zrezygnowały z sankcji i innych nacisków na ten kraj w związku z konfliktem w Darfurze, gdyż kupują od niego ropę naftową. Chińscy oficjele twierdzą, że sankcje i tak nie pomogą rozwiązać 4-letniego konfliktu, gdzie szacuje się, że do te pory zginęło 200 tys. osób, a ponad 2,5 mln musiało opuścić swoje domy. Mimo poważnych sankcji nałożonych na Sudan przez USA, kraj ten właśnie dzięki eksportowi ropy naftowej do Chin mógł zwiększyć jej produkcję do 330 tys. baryłek dziennie, a w 2007 r. ma osiągnąć fantastyczny, szczególnie jak na Unię Europejską, wzrost gospodarczy na poziomie 13 proc. Z kolei Sudan w Chinach kupuje broń, którą używają obie strony konfliktu w Darfurze. W Sudanie żyją tysiące chińskich emigrantów, pracując przy projektach budowlanych i w przemyśle naftowym. Hu Jin-Tao odwiedził wybudowaną przez Chińczyków rafinerię ropy naftowej i zaoferował Sudanowi nieoprocentowaną pożyczkę w wysokości 12,8 mln dolarów.

Rozmowy chińskiego prezydenta z jego zambijskim odpowiednikiem Levym Mwanawasą dotyczyły górnictwa, rolnictwa, rozwoju infrastruktury drogowej, przemysłu telekomunikacyjnego, ale przede wszystkim najważniejsze dla strony chińskiej są złoża zambijskiej miedzi, kobaltu i innych minerałów. Chińskie inwestycje w Zambii, głównie w przemyśle miedziowym, osiągnęły wartość ponad 500 mln dolarów. Podczas wspomnianego szczytu w Pekinie Chiny i Zambia podpisały porozumienie, na mocy którego Chińska Grupa Górnicza Metali Nieżelaznych za 200 mln dolarów buduje w Zambii całkowicie nową hutę miedzi. Ponadto Chińczycy wykonują w Zambii projekty drogowe, kolejowe i wodociągowe, a także dostarczają lekarzy. Przed samą trzydniową wizytą Hu Pekin zobowiązał się przekazać 6 mln dolarów na budowę nowego stadionu piłkarskiego i 39 mln dolarów dotacji na budowę dróg. Hu Jin-Tao obiecał Zambii 800 mln dolarów na rozwój kopalń miedzi, 150 tys. dolarów na odbudowę po powodzi i anulował prawie 8 mln dolarów długów. Umożliwił też bezcłowy eksport 452 zambijskich produktów do Chin (zamiast 192 jak było do tej pory), a miejscowi biznesmeni będą mogli pożyczać kapitał inwestycyjny w Bank of China. Ponadto na podstawie międzynarodowego porozumienia w Chambishi w Zambii ustanowiono strefę bezcłową i bezpodatkową dla chińskich inwestorów (nie będą ich obowiązywały 25-procentowe cła, a 17,5-procentowy VAT zaczną płacić dopiero, kiedy biznes będzie przynosił zyski).

Nie wszystkim podobała się wizyta chińskiej delegacji w Zambii. Michał Sata, lider opozycyjnego Frontu Patriotycznego, którego nie dopuszczono do spotkania z chińskim prezydentem, podczas ostatniej kampanii wyborczej twierdził, że Chińczycy wyzyskują zambijską siłę roboczą i ostrzegał, że zerwie stosunki z Pekinem, aby nawiązać z wrogim im Tajwanem. Guy Scott, jego parlamentarny sojusznik, stwierdził, że Chiny nie są obecne w Zambii, aby rozwijać ten kraj, ale by rozwijać Chiny. Odwołano też wyjazd chińskiego prezydenta do prowincji Copperbelt , gdzie obawiano się protestów, gdyż w prowadzonej tam przez Chińczyków kopalni miedzi w 2005 r. miała miejsce poważana katastrofa, w której zginęło 51 pracowników. Wielu Zambijczyków oskarża chińskich inwestorów, że płacą niskie pensje, ignorują podstawowe standardy bezpieczeństwa, a jednocześnie że wolą zatrudniać chińskich pracowników niż miejscowych.

Następnym przystankiem w podróży chińskiego prezydenta po Afryce była Namibia, gdzie podobnie jak w pozostałych krajach Hu Jin-Tao został przywitany salutem z 21 dział, a podobizny z jego wizerunkiem ozdabiały ulice. W Windhuk Hu Jin-Tao podpisał umowę z Hifikepunye Pohambą, prezydentem Namibii, na mocy której między oboma krajami zacieśnią się więzi gospodarcze i technologiczne. Chińczycy przekażą 4,1 mln dolarów w postaci dotacji i miękkich pożyczek, w tym dla przemysłu turystycznego (strony omawiały sprawę zwiększenia ilości grupowych wycieczek turystycznych do Namibii) i na budowę nowych szkół na terenach wiejskich. Od 2004 r. Namibia eksportuje do Chin tlenek uranu.

Podczas dwudniowej wizyty Hu Jin-Tao w RPA, która utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Pekinem od 1998 r., oba państwa podpisały szereg umów dotyczących handlu, technologii i współpracy gospodarczej, w tym dotyczące rolnictwa, surowców mineralnych oraz energii (utworzono Południowoafrykańsko-Chiński Komitet Współpracy Sektorów Surowcowych i Energetycznych). Thabo Mbeki, prezydent RPA, określił strategiczne partnerstwo pomiędzy oboma krajami jako „atut” jego kraju. RPA jest, drugim po Angoli, największym partnerem handlowym Chin w Afryce, ale znacznie więcej importuje (5,8 mld dolarów w 2006 r.), niż eksportuje (4,1 mld dolarów w 2006 r.). Chiński prezydent przemawiał także na Uniwersytecie w Pretorii, gdzie podkreślił kwestie bliskich, przyjacielskich stosunków, jakie panują pomiędzy Państwem Środka a krajami afrykańskimi i zaakcentował konieczność dalszego rozwijania współpracy nie tylko na polu gospodarczym i technologicznym, ale również edukacyjnym, naukowym, zdrowia publicznego, kultury, sportu i turystyki. Odwiedził też miejsce światowego dziedzictwa Kolebkę Rodzaju Ludzkiego Maropeng koło miejscowości Krugersdorp, a także spotkał się z lokalnymi liderami oraz z chińskimi biznesmenami. Chińskie firmy w RPA są zaangażowane w wydobywanie surowców mineralnych, np. spółka Sinosteel and the Limpopo Province Development Corporation wydobywa 400 tys. ton rud chromu rocznie.

W Mozambiku Hu Jin-Tao spotkał się z prezydentem tego kraju Armandem Guebuzą, a także z chińskimi biznesmenami, którzy pełnią wiodącą rolę przy odbudowie Mozambiku zniszczonego wojną domową, która trwała w latach 1976-92. To chińskie firmy wykonują trzecią część wszystkich projektów drogowych w Mozambiku. Chińczycy budowali nawet nową siedzibę parlamentu w Maputo. W 2006 r. podpisano pomiędzy rządem Mozambiku a chińskim państwowym Eximbankiem umowę, na mocy której ten ostatni sfinansuje budowę tamy i hydroelektrowni na rzece Zambezi o wartości 2,3 mld dolarów. Tymczasem prezydent Chin anulował temu krajowi wszystkie długi, które narosły w latach 1980-2005 w wysokości ok. 20 mln dolarów. Ponadto ze 190 do 442 zwiększono ilość towarów, które mogą bezcłowo być eksportowane z Mozambiku do Chin. Chiny dadzą też Mozambikowi szereg miękkich pożyczek, w tym największą w wysokości 155 mln dolarów, ponadto 40 mln dolarów na inwestycje w infrastrukturę publiczną, a 15 mln dolarów na budowę nowego narodowego stadionu. W północnej prowincji Nampula szefowie obu państw symbolicznie odsłonili tablicę w miejscu, gdzie zostanie wybudowane Centrum Badań Rolnych i Transferu Chińskich Technologii, do którego Pekin przekaże wyposażenie i wyszkoli personel. W zamian za to wszystko chińskie władze oczekują możliwości importu węgla i gazu z Mozambiku.

Również na Seszelach chińska delegacja, którą powitano kwiatami i czerwonym dywanem rozłożonym na płycie lotniska, rozdawała pieniądze. Ten 81-tysięczny kraj otrzyma 1,5 mln dolarów wsparcia dla swojego budżetu oraz 4,6 mln dolarów na wspólnie uzgodnione projekty. Ponadto dla Seszeli, które chiński prezydent nazwał „błyszczącą perłą na Oceanie Indyjskim”, ma być dostępnych 38,4 mln dolarów w postaci ulgowych pożyczek. Jakub Michel, prezydent Seszeli, wystawił specjalny bankiet na cześć chińskich gości. W tym wyspiarskim kraju 25 proc. wszystkich inwestycji budowlanych jest realizowane przez chińskie firmy.

Pomiędzy 1995 r. a 2006 r. wymiana handlowa pomiędzy Chinami a Afryką zwiększyła się w tempie astronomicznym ponad 18-krotnie z 3 do 55 mld dolarów (nadwyżka w wysokości 2,1 mld dolarów leży po stronie państw afrykańskich), a oczekuje się, że osiągnie ona 100 mld dolarów w 2010 r. Dotychczas Chińczycy zainwestowali w krajach afrykańskich 6 mld dolarów. W przeciwieństwie do krajów Zachodu Chiny od promowania demokracji i przestrzegania praw człowieka w afrykańskich państwach nie uzależniają pomocy finansowej i współpracy z nimi. Chiny kupują w Afryce głównie surowce mineralne, takie jak ropę naftową, rudy żelaza, drewno, bawełnę, które są niezbędne, aby nadal był zasilany chiński boom gospodarczy.

* Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 8 „Najwyższego CZASu!” z 2007 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24