Antarktyda bez lodu!

antarktyda

Dr Zbigniew Małolepszy, adiunkt w Katedrze Geologii Podstawowej na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu, odbył dwie wyprawy naukowe do Suchych Dolin McMurdo na Antarktydzie i przygotowuje się do kolejnej na początku 2010 roku. Suche Doliny McMurdo to największy na Antarktydzie rejon pozbawiony lodu, bynajmniej nie z powodu globalnego ocieplenia.

- W jaki sposób dostałeś się na antarktyczną wyprawę?

- Zostałem zaproszony do udziału w pracach amerykańskich zespołów naukowych badających od kilku lat obszar Suchych Dolin na Antarktydzie. W 2007 roku wyjazd był zorganizowany przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore, a w 2009 roku przez Uniwersytet Minnesoty. Projekt jest realizowany dzięki dofinansowaniu z amerykańskiej Krajowej Fundacji Naukowej. W projekcie, w którym biorę udział, uczestniczą głównie geolodzy, ale w tym roku pojawili się także specjaliści z zakresu informatycznego przetwarzania zdjęć satelitarnych, którzy pracują nad próbą stworzenia wirtualnego modelu tego terenu. Dzięki niemu będzie można ograniczyć ilość osób, które w celach badawczych odwiedzają to unikalne i trudno dostępne miejsce na Antarktydzie – będą oni mogli zobaczyć i przestudiować wybrane elementy środowiska przyrodniczego tego obszaru w komputerze na swoim biurku. Mój udział w projekcie zawdzięczam stypendium Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej – na stypendium postdoktoranckim w Stanach Zjednoczonych w 2004 roku miałem okazję nawiązać kontakty z amerykańskimi naukowcami w zakresie praktycznego wykorzystania nowoczesnych metod trójwymiarowego modelowania struktur geologicznych. W 2010 roku będziemy kontynuować ten sam projekt, ale w nieco innym niż dotychczas obszarze Suchych Dolin.

- Jakie badania są prowadzone w ramach tego projektu?

- Podstawowe badania to rozpoznanie budowy geologicznej systemów intruzji magmowych. Skały tego typu występują w wielu innych miejscach naszego globu, ale według niektórych geologów właśnie tam odsłaniają się najlepiej na świecie, na stokach głębokich dolin pozbawionych lodu, gleby i roślinności. Badamy je w zakresie geologii strukturalnej i petrografii. W tych doskonale widocznych na powierzchni skałach ukształtowanych w głębi Ziemi jako poziome warstwy skał magmowych, zawarta jest ogromna ilość informacji o sposobie powstawania skorupy ziemskiej, dlatego też wydaje się, że będą one przyciągały kolejnych geologów przez wiele przyszłych lat. Po raz pierwszy te intruzje magmowe w Suchych Dolinach zostały zaobserwowane i opisane ponad sto lat temu przez Hartleya Ferrara, geologa z pionierskiej ekspedycji Discovery dowodzonej przez Roberta Scotta w latach 1901-1904. Od tamtej pory były celem wielu ekspedycji geologów głównie po 1958 roku, kiedy to w ramach Trzeciego Roku Polarnego niedostępne wrota szóstego kontynentu szerzej otwarły się dla wypraw naukowych. Jednak niewielu naukowców ma szczęście, by zobaczyć na własne oczy ten rejon Antarktydy, bo Suche Doliny są jednym z najbardziej chronionych obszarów na Ziemi. Zezwolenia na prace terenowe może uzyskać jedynie kilkaset osób rocznie, co wynika z Traktatu Antarktycznego z 1959 roku. Są to głównie geolodzy, biolodzy, geomorfolodzy i glacjolodzy.

- Jakie są efekty prowadzonych badań?

- Na efekty musimy poczekać kilka lat. W pracy geologa najczęściej jest tak, że dane zbiera się w terenie przez kilka lat, by potem je opracować. Publikacje wyników badań będą prezentowały nowe spojrzenie na powstawanie skał magmowych. Wirtualna mapa obszaru ma służyć przybliżeniu rzeczywistości dla prac z zakresu interdyscyplinarnych nauk o Ziemi. Być może ułatwi definitywne określenie przyczyn, które spowodowały, że obszar ten w większości jest pozbawiony lodu. Niewątpliwie główną przyczyną jest klimat tego rejonu, który charakteryzuje się wyjątkowo suchym powietrzem i dużym nasłonecznieniem przy niskich temperaturach. Warunki te powodują, że występujący tam lód lodowcowy i padający rzadko śnieg sublimują, czyli zmieniają stan ze stałego w gazowy z pominięciem stanu ciekłego. Dzieje się tak od kilku milionów lat i obecnie na obszarze kilku tysięcy kilometrów kwadratowych nie ma pokrywy lodowej tak charakterystycznej dla całego kontynentu. Stąd też wzięła się nazwa tego obszaru Suche Doliny. Niewątpliwie proces zanikania lodowców w tym rejonie trwający od bardzo dawna nie jest związany z obecnymi zmianami klimatu. Inną ważną przyczyną braku lodu jest bariera Gór Transantarktycznych ograniczająca napór lądolodu z centralnej części kontynentu, z którego z kolei wieją niczym nieograniczone huraganowe wiatry katabatyczne. Są one wywoływane grawitacyjnym opadaniem schłodzonych do minus 50 stopni Celsjusza mas powietrza z wysokiego na ponad 3 km środka kontynentu w kierunku oceanu. Na szczęście, wieją najczęściej zimą, kiedy to nikt nie przebywa w tym rejonie. Latem jest znacznie spokojniej – temperatura oscyluje około zera, a świecące całą dobę słońce rozgrzewa czasami powietrze do kilkunastu stopni przy bezwietrznej pogodzie.

- Jak wygląda codzienne życie na takiej wyprawie badawczej?

- Przez trzy tygodnie nasz zespół badawczy złożony z maksymalnie 10 osób stacjonuje w bazie namiotowej usytuowanej na gołej antarktycznej ziemi. W drodze do i z obozu zatrzymujemy się na kilka dni w amerykańskiej bazie naukowej McMurdo na wyspie Rossa, w celu aprowizacji i zamknięcia całej wyprawy. Baza McMurdo to największe skupisko ludzi na Antarktydzie – w sezonie letnim od października do lutego pracuje tam około 600 osób, którzy są zapleczem dla licznie przybywających tam naukowców. Tę rzeszę ludzi stanowi administracja bazy, kucharze, lekarze, pielęgniarki, księża, kierowcy, mechanicy, sprzątaczki itd. W sezonie letnim organizuje się kilkadziesiąt różnych wypraw na Antarktydę z tej właśnie bazy. To łącznie 1000-1200 amerykańskich naukowców jednak tylko niewielka ich część ma na celu Suche Doliny. W zimę w bazie przebywa około 150 osób w tym około 50 naukowców. Nasz obóz namiotowy od kilku lat zakładany jest z dala od tego zgiełku, około 170 km na zachód od bazy McMurdo i 100 km w głębi lądu. W tym rejonie obowiązuje czas nowozelandzki GMT +12, a słońce w styczniu, podczas antarktycznego lata, świeci 24 godziny na dobę. Każdy dzień prac terenowych planujemy na dwa dni do przodu w celu koordynacji z kontrolerem ruchu helikopterowego w bazie McMurdo, który podsyła nam codziennie jeden helikopter (a czasami i dwa) z siedmiu obsługujących transport powietrzny w tej części Antarktydy. Nasza grupa dzieli się najczęściej na dwa zespoły robocze – pieszy i lotniczy. Zespół pieszy prowadzi badania w dolinach, a zespół lotniczy czeka na helikopter, który przenosi go na szczyty gór – jest to wysokość około 2000-3000 m n.p.m. Poza sprzętem badawczym i prowiantem na 6-7 godzinny dzień pracy, w naszych plecakach znajdują się dwie butelki na… mocz. To z powodu wyjątkowo dobrze chronionego obszaru Suchych Dolin nie można pozostawiać tam na powierzchni ziemi żadnych śladów ludzkiej bytności. W plecaku nosimy również plastikowe woreczki – tak na wszelki wypadek. Pod tym względem lepiej mają się badacze pracujący na lądolodzie i na lodowcach Antarktydy, gdzie nie ma tego typu obostrzeń, a miejsca „na stronie” oznaczone są nie bez przyczyny żółtymi flagami. Po powrocie około godziny 17 zajęcia w bazie rozpoczynają się od tzw. cocktail hor, czyli kieliszka czegoś rozgrzewającego po pracy w zimnym terenie, ale też i podtrzymującego dobrą atmosferę duchową w zespole. Dobre zgranie uczestników wypraw naukowych w tak odległe miejsca ma oczywiście niewątpliwe znaczenie dla osiągnięcia wyznaczonych celów badawczych.

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że w bazie McMurdo co roku urządzany jest nawet festiwal rockowy IceStock, podczas którego występuje kilka zespołów muzycznych złożonych z ludzi pracujących w bazie. W większości przypadków zespoły takie tworzą się spontanicznie na miejscu, choć znany jest przypadek, kiedy to członkowie amerykańskiego zespołu muzycznego zgłosili się do pracy w tej antarktycznej bazie i zostali zatrudnieni, choć nie na stanowiskach muzyków. Na koniec sezonu jest też impreza rockowa o nazwie Waste Barn Party, która odbywa się w wysprzątanym na tę okazję miejscu recyklingu i sortowania śmieci. Poza tym w bazie są trzy puby, kręgielnia, trzy sale gimnastyczne, wypożyczalnia rowerów i inne miejsca rozrywkowo-rekreacyjne. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do McMurdo byłem niemiło speszony luksusem, jaki tam zastałem, który kłócił się z moimi wyobrażeniami o spartańskich warunkach życia uczestników wypraw polarnych. No ale jak tam mawiają: „Amerykanie nie mogą sobie niczego odmówić, aby zrealizować to, co zamierzają”. Nawet świeżych truskawek, które specjalnie są sprowadzane w transportach lotniczych z Nowej Zelandii.

- Co poza celami naukowymi udało Ci się zobaczyć na Antarktydzie?

- Odkryłem nowe oblicze Antarktydy, nieznane mi do tej pory. Antarktyda kojarzy się z wszechobecnym bezkresnym lądolodem, a ja zobaczyłem rejony pozbawione lodu, gdzie różnorodność form ukształtowania terenu jest tak ogromna. Są tam ogromne głębokie doliny oddzielające pasma górskie ze szczytami o wysokości ponad 3000 m. W dnach dolin występują wydmy i skały o fantastycznych kształtach rzeźbione od milionów lat przez wiatr. Kolorystyka krajobrazu przypomina barwy czarno-białych zdjęć, czasami wpadających w sepię. Inne barwy są wyjątkowo rzadko spotykane. Można się natknąć na żółty lub zielony punkt, który okazje się być zmumifikowanym ciałem foki, która zabłądziła w tak odległe od brzegu morza tereny. Czerwone ruchome punkty znaczą natomiast nielicznych badaczy ubranych w specjalne wyróżniające się w otoczeniu kurtki. Nie ma tam też żadnej roślinności z powodu pustynnych warunków. Jedynie porosty, a także inne nieliczne prymitywne organizmy, jak nicienie przyciągają biologów ewolucyjnych badających proces zasiedlania den dolin powoli osłaniających się spod lądolodu. Warto zauważyć, że pomimo nazwy obszaru w Suchych Dolinach płynie woda. Część rzadkich opadów śniegu oraz lodowce blokujące doliny od strony oceanu wytapiają się powoli na najniższych wysokościach (do 100 m n.p.m) przy intensywnym nasłonecznieniu i tworzą rzeki i jeziora. W dolinie Wrighta płynie najdłuższa na Antarktydzie rzeka Onyx, która ma około 40 km długości. W tym roku była tak szeroka, że u ujścia do jeziora Vanda nie dało się jej przekroczyć suchą stopą. Ponadto w obniżeniach wytopiskowych tworzą się niewielkie jeziora, które w ciągu lata odladzają się. Natomiast jedno z nich – jezioro Don Juan z powodu dużego zasolenia nie zamarza nawet w zimę przy temperaturze ponad minus 50 stopni.

- Czy zwykły turysta ma szansę dostać się w ten rejon Antarktydy?

- Zwykły turysta na niewielkie możliwości dotarcia do bazy McMurdo i w rejon Suchych Dolin. Ostatni turysta był tam w 2003 roku. Przy lodowcu Canada w Dolinie Taylora istnieje tzw. strefa turystyczna, gdzie można wylądować helikopterem ze statku, którym turyści przypływają na Antarktydę. Jednak koszt takiego transportu przekracza kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Takie sytuacje są wyjątkowe, bo ze względu na ochronę tego unikalnego środowiska, bardzo ogranicza się wszelki ruch turystyczny.

- Dziękuję za rozmowę i życzę owocnych badań w sezonie 2010 roku.

Pod adresem http://tiny.pl/3gwm znajdują się antarktyczne zdjęcia panoramiczne wykonane przez dra Zbigniewa Małolepszego.

* Niniejszy wywiad został opublikowany w 11 numerze miesięcznika “Opcja na Prawo” z 2009 r.

3 odpowiedzi to “Antarktyda bez lodu!”

  1. [...] komentarz Polska suwerenność w rękach prezydenta Czech oraz wywiad z dr. Zbigniewem Małolepszym Antarktyda bez lodu!   0 Komentarzy Zostaw [...]

  2. paulusia580 pisze:

    Czy ten obszar charakteryzuje się łagodnym klimatem ?

  3. binu pisze:

    Antarktyda kojarzyła mi się zawsze z lodem a tu taka niespodzianka.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24