Tak się okrada podatników*

Za dwa lata odbędą się w Nowej Zelandii wybory parlamentarne i według wszelkich przewidywań władzę utraci aktualnie rządząca lewicowa Partia Pracy na rzecz opozycyjnej, prawicowej Partii Narodowej. Ostatnio nieznacznie zwiększyło się bezrobocie (z 3,6% do 3,9%) i inflacja (z 0,6% do 1,5% kwartalnie), a wzrost PKB wynosi tylko 0,7%.

Mimo to lewica nie zamierza obniżyć podatków, choć domagają się tego Nowozelandczycy, a tegoroczna nadwyżka budżetowa osiągnęła rekordowy poziom 8,48 mld dolarów nowozelandzkich, czyli około 6% PKB. Tymczasem Partia Narodowa już prowadzi kampanię wyborczą. Głosi, że domaga się zmniejszenia skali rabowania podatników przez państwo i w związku z tym w lipcu br. uruchomiła stronę internetową (http://www.wastewatch.co.nz/), na której gromadzi informacje o marnotrawnych i nieefektywnych wydatkach aktualnego rządu kierowanego przez Helen Clark.

– Uważam i logicznie argumentowałem, że rząd jest odpowiedzialny za troskliwe pilnowanie, w jaki sposób wydaje ciężko zarobione dolary podatników – napisał Donald Brash, były wieloletni prezes nowozelandzkiego Banku Centralnego i aktualny lider Partii Narodowej, z okazji otwarcia strony. Partia Narodowa zachęca do nadsyłania przykładów marnowania pieniędzy podatników. Strona podzielona jest na działy tematyczne, takie jak prawo i porządek, pomoc społeczna, edukacja, zdrowie, samopromocja i klasyka. Czy trwonienie pieniędzy podatników nowozelandzkich różni się od marnotrawienia dochodów polskich podatników? Jakie są to przykłady? Oto kilka z nich.

Koszt budowy czterech nowych więzień oszacowano pierwotnie na 400 mln dolarów nowozelandzkich, a w rzeczywistości wyniósł 890 mln. Informacja o kosztach komfortowego ogrzewania podłogowego w nowych więzieniach nie została udostępniona przez władze, ale w przeciętnym nowozelandzkim domu wynosi 8 tys. dolarów. Przewożenie samolotami więźniów między więzieniami na terenie kraju kosztuje podatników ponad 100 mln dolarów miesięczne, a Panorama Aucklandodszkodowania płacone więźniom przez ostatnie 6 lat wyniosły ponad 621 tys. dolarów. Rada Badań Zdrowotnych przekazała uniwersytetowi w Auckland 1,5 mln dolarów na stworzenie projektu antynikotynowego w postaci filmu i tekstu skierowanego do 18-24-latków. 1,3 tys. młodych ludzi zostało wybranych i 200 z nich otrzymało darmowe wideotelefony. Z kolei 10 Okręgowych Kas Chorych konkurowało ze sobą zamiast współpracować w sprawie kongresu w Londynie w październiku 2005 roku. Każda kasa wysłała swoich przedstawicieli – do 5 osób, aby szukali odpowiednich specjalistów medycznych na sympozjum organizowane w Nowej Zelandii. Na przykład Kasa Chorych Okręgu Northland wydała prawie 75 tys. dolarów na wyjazd trzech pracowników, którzy wynajęli 8 osób, a Kasa Chorych Okręgu Waikato wydała prawie 45 tys. dolarów, na trzech innych pracowników, którzy wynajęli kolejne 4 osoby. Na pilotażowy projekt telefonicznej linii ratunkowej w Bay of Plenty od marca 2005 roku wydano 1,02 mln dolarów. Problem w tym, że 12-osobowy zespół odbierał średnio zaledwie 36 telefonów dziennie, czyli na jedną osobę przypadły 3 telefony. Co więcej, w większości polegały one na zaleceniu dzwoniącemu zatelefonowania do Biura Pomocy Obywatelom, które działa na zasadzie wolontariatu. Homeopatia dla zwierząt domowych kosztowała nowozelandzkich podatników 180 tys. dolarów. Koszt rekrutacji nowego Komisarza Policji wyniósł ponad 217 tys. dolarów. Była szefowa wykonawcza urzędu Dzieci, Młodzież i Rodzina Paula Tyler została zatrudniona i przeniesiona do Nowej Zelandii z Kanady, co kosztowało 135 tys. dolarów, włączając w to meble, wyposażenie kuchenne i inne sprzęty domowe za prawie 25 tys. dolarów. Co najważniejsze, po 1,5 roku Tyler opuściła urząd i wróciła do Kanady. Natomiast na kampanię wyborczą Partia Pracy z pieniędzy podatników wydała nielegalnie 440 tys. dolarów. Z ministerialnego budżetu wydano też 45 tys. dolarów na wydrukowanie 15 tys. kalendarzy ze sloganem Partii Pracy „Razem pracując i wzrastając”, które rozesłano do różnych urzędów i organizacji pozarządowych. Z kolei na kampanię informacyjną na temat Traktatu z Waitangi z 1840 roku, który dał początek Nowej Zelandii, wydano prawie 6,5 mln dolarów. Z kolei ministerstwo rolnictwa zmarnowało prawie 15 tys. dolarów na sesję organizacji planowania dla 40 menadżerów, która odbyła się koło Wellington w listopadzie 2005 roku. I wiele, wiele innych przykładów.

Nowozelandzka Partia Konsumentów i Podatników dorzuca jeszcze kilka innych kazusów. W ciągu 6 lat istnienia Komisja Doradcza Ochrony Zdrowia Pracowników nie opracowała żadnych praktycznych wskazówek dla rządu, a kosztowała podatników 3,5 mln dolarów nowozelandzkich. Zgodnie z ich własną stroną internetową w ciągu tego czasu Komisja przygotowała zaledwie 1 (jedną) relację medialną i 4 publikacje, włączając w to ich roczny raport! W międzyczasie badania wykazały, że prawie jedna trzecia lekarzy rodzinnych zamierza zmienić pracę w ciągu najbliższych pięciu lat. 26 maja 2006 roku minister zdrowia zapowiedział, że Komisja zostanie zamieniona na „czynną komisję pracowników ochrony zdrowia”. Niecałe dwa miesiące później grupa ta nie ma ani członków, ani nazwy, ani budżetu. Tymczasem publiczna służba zdrowia Nowej Zelandii jest w kryzysie. Mimo budżetu na służbę zdrowia w wysokości miliarda dolarów nowozelandzkich rocznie, 180 tys. ludzi czeka na wizytę u specjalisty. Heather Roy z Partii Konsumentów i Podatników trzeźwo stwierdza, że służba zdrowia nie potrzebuje więcej pieniędzy, aby lepiej działała. – To właśnie tutaj musimy się zastanowić nad sektorem prywatnym. Ostatnie przypadki mówią nam, że operacja w prywatnym szpitalu Ascot kosztuje mniej niż połowę tego co w [państwowym] szpitalu w Auckland. Noc na intensywnej terapii w Ascot jest prawie 3 tys. dolarów tańsza niż w szpitalu publicznym – mówi Roy i dodaje: – Rząd wybudował mur między publicznym i prywatnym sektorem, zachęcając do korzystania z sektora publicznego. Rezultatem jest mniejszy wybór, dłuższe listy oczekujących i słabsze wyniki badań pacjentów.

Z kolei Rodney Hide, lider Partii Konsumentów i Podatników, opisuje kosztujący podatników 11,5 mln dolarów program „Kupuj Produkty Nowozelandzkie”, którego autorem jest Partia Zielonych [koalicjant Partii Pracy]. – Ludzie będą kupować od nowozelandzkich firm, kiedy będą one oferowały lepszy produkt lub niższą cenę – nie dlatego, że politycy im to powiedzą – stwierdza Hide. – Zamiast mieszać w naszych koszykach na zakupy, Partia Pracy powinna oddać te pieniądze pracownikom, którzy je zarobili – kontynuuje. – Rodziny podejmują lepsze decyzje dotyczące ich własnych stołów kuchennych niż ministrowie Helen Clark odnośnie stołu rządowego. Ludzie sami mogą zdecydować, co włożyć do koszyka na zakupy. Nie potrzebujemy, aby politycy wydawali nasze pieniądze, na to, by nam mówić, co mamy kupować.

Może UPR, obok Licznika Prawdy o Rządzie dotyczącego zadłużenia Polski, również założyłaby podobną stronę na temat marnotrawienia publicznych pieniędzy przez obecną „prawicową” koalicję rządzącą? Na zachętę podaję kilka spraw, które już można wpisać na konto rządu kierowanego przez PiS. Powołanie nowych urzędów: Centralnego Biura Antykorupcyjnego (około 70 mln zł rocznie), Prokuratorii Generalnej (około 45 mln zł rocznie; same koszty organizacji tego urzędu wynoszą ponad 2,5 mln zł), Narodowego Instytutu Wychowania (około 11,2 mln zł rocznie), rozmnożenie ministerstw, w tym utworzenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które w latach 2007-13 zamierza z pieniędzy podatników wydać około 14,5 mld euro na dotacje dla prywatnych firm, wzrost wydatków na chory system opieki zdrowotnej o 30%, wprowadzenie „becikowego” (ponad 300 mln zł rocznie) i wzrost zasiłków społecznych, rozszerzenie dofinansowania instytucji kultury i szkół wyższych, wzrost wydatków państwowych na wyznania religijne (np. na budowę Świątyni Opatrzności Bożej Senat przeznaczył 20 mln zł), zwiększenie budżetu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o 10 mln zł, przeznaczenie 80 mln zł na wspieranie problemów demokratyzacji na Białorusi i Ukrainie, a 40 mln zł na wieloletni program „Centrum Edukacji i Badań Interdyscyplinarnych” Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Ponadto niewątpliwym antysukcesem aktualnej koalicji jest fakt, że na początku bieżącego roku w Sejmie głosami opozycji udało się obniżyć wydatki, które PiS-owska większość w Senacie później niestety przywróciła. Dotyczy to m.in. funduszy dla kancelarii premiera, prezydenta i Senatu oraz ministerstwa skarbu, a także Funduszu Kościelnego (wzrost dotacji o 5 mln zł). Warto pamiętać też o łapówkach przekazywanych przez ubogich polskich podatników bogatym zagranicznym inwestorom za pośrednictwem naszych władz. W ostatnim czasie można wymienić choćby cztery obdarowane w ten sposób koncerny: koreańsko-holenderski LG Philips (800 mln zł), francuski Michelin (131 mln zł), japoński Bridgestone i niemiecki MAN (52,6 mln zł).

* Artykuł ten został opublikowany w nr 30-31 tygodnika „Najwyższy CZAS!” z 2006 r.

Zostaw odpowiedź

web stats stat24