Kłopotliwa nadwyżka budżetowa w Nowej Zelandii*

Nowozelandzcy politycy mają wielki problem: nadwyżka budżetowa w wysokości 7,4 mld dolarów nowozelandzkich (NZD), czyli 5,2 mld USD (największa w historii tego kraju). Mimo olbrzymiego wzrostu wydatków przez aktualny lewicowy rząd o jedną trzecią w ciągu ostatnich czterech lat. Jest to możliwe, ponieważ Nowa Zelandia nadal odczuwa skutki wolnorynkowych reform gospodarczych (prywatyzacja, liberalizacja, deregulacja, zmniejszenie podatków i biurokracji) zapoczątkowanych przez ówczesnego Ministra Finansów Rogera Douglasa w latach 1984-88 (rogernomika), które spowodowały prosperity Nowej Zelandii aż do dnia dzisiejszego.

Wysoki deficyt budżetowy z połowy lat 80tych XX wieku zamienił się w nadwyżkę budżetową. Pierwsza nadwyżka pojawiła się w 1994 roku w wysokości 755 mln NZD, w 1995 roku wyniosła 2,7 mld NZD, a w 1996 roku – 3,3 mld NZD. W 2004 roku nadwyżka budżetowa Nowej Zelandii wyniosła 3,63 mld NZD (2,17 mld USD), co stanowi około 2,35% PKB tego kraju. Każdego roku rząd zabiera każdemu przeciętnemu gospodarstwu domowemu 4 tys. NZD (2800 USD) więcej niż wydaje. Politycy spierają się, co zrobić z nadwyżką. Jak ją wykorzystać? Rządząca Partia Pracy planuje oczywiście zwiększyć wydatki państwowe, m.in. na publiczną służbę zdrowia, które w ciągu ostatnich 6 lat już wzrosły o 40%, czyli o 3 mld NZD. Za te pieniądze w latach 2001-2004 lewicowy rząd zwiększył zatrudnienie Ministerstwa Zdrowia z 781 pełnych etatów do 1085 etatów. Nie spowodowało to zmniejszenia listy 63 tys. osób oczekujących na zabiegi zdrowotne ani nie zwiększyło ilości wykonywanych operacji. Wszystkie fundusze poszły na zwiększenie nikomu niepotrzebnej  biurokracji. Partia Pracy w kolejnych budżetach zwiększa również wydatki na opiekę socjalną o 1 mld NZD rocznie. Mimo dobrych wyników gospodarczych lewicowi politycy nie zamierzają prawnie zredukować liczby osób kwalifikujących się do opieki społecznej. Wręcz przeciwnie – uatrakcyjniają system socjalny i promują kulturę uzależnienia od państwa, a co gorsza podkopują tradycyjną rodzinę, więc nie ma się co dziwić, że liczba osób korzystających z państwowej opieki ciągle rośnie. Podobnie jak ilość urzędników państwowych, która wzrosła o 40 tys.

Natomiast będąca w opozycji liberalna Partia Konsumentów i Podatników, która została założona przez autorów udanych reform gospodarczych, opowiada się za zwróceniem podatnikom nadwyżki budżetowej poprzez obniżenie stawek podatkowych. Partia ta proponuje zmniejszyć podatek dochodowy od osób prawnych z obecnych 33% do 25%. Zmniejszenie dwóch stawek podatku dochodowego od osób fizycznych – 33% i 39% również do 25% (dla zarabiających powyżej 38 tys. NZD rocznie, czyli około 26,6 tys. USD), natomiast stawkę 21% do 15% (dla zarabiających poniżej 38 tys. NZD rocznie). Dla porównania w Polsce 30% stawka zaczyna się już od progu równowartości niecałych 10,9 tys. USD, a 40% od niecałych 21,8 tys. USD. Zdaniem Rodney’a Hide’a członka parlamentu z ramienia Partii Konsumentów i Podatników spowodowałoby to wzrost dochodów przeciętnego pracownika o 7% (40 NZD, czyli 28 USD tygodniowo tj. o 2 tys. NZD, czyli 1400 USD rocznie) oraz pobudzenie gospodarki i jej dodatkowe przyspieszenie o 1-1,5% PKB. Polityk ten zauważa, że w Nowej Zelandii związki zawodowe podejmują akcje strajkowe, aby wymusić jedynie 5% wzrost płac. Ponadto partia ta opowiada się za ustawowym zatrzymaniem wysokości wydatków państwa w kolejnych latach na obecnym poziomie, podczas gdy aktualny rząd planuje dalsze zwiększenie wydatków o 38% w ciągu najbliższych pięciu lat. Kiedy pod koniec 1999 roku Partia Pracy utworzyła rząd stawki podatku od osób fizycznych zostały zwiększone. Opodatkowanie dochodu przeciętnego pracownika zwiększyło się z 21% do 33%. Dla najbogatszych wprowadzono nową stawkę 39%, obiecując, że obejmie ona 5% podatników. Już wkrótce okazało się jednak, że aż 11% podatników musi płacić podatek zgodnie z 39% stawką. Skutkiem tego dochody państwa rosną, a podatników stoją w miejscu. Ludzie mając wyższe zarobki więcej muszą oddawać drapieżnemu fiskusowi.

Warto przedstawić całą litanię podatków (łącznie około 30) wprowadzonych lub podwyższonych od grudnia 1999 roku przez lewicowy rząd nowozelandzki, których głównym promotorem był Minister Finansów dr Michael Cullen z Partii Pracy:

1)      najwyższa stawka podatku dochodowego od osób fizycznych zwiększona z 33% do 39% (dla dochodów powyżej 60 tys. dolarów nowozelandzkich (NZD) rocznie tj. około 42 tys. USD), a środkowa z 21% do 33%;

2)      podniesienie stawki podatku dochodowego (fringe benefit tax) od dodatkowych korzyści uzyskanych przez pracownika poza pensją  (wydatki pracodawcy na towary i usługi dla pracownika przekazywane za darmo lub za niższą cenę niż rynkowa, np.: używanie przez pracownika służbowego samochodu, telefonu lub innego sprzętu do celów prywatnych, nisko oprocentowane pożyczki, wydatki na rozrywkę, prezenty, dodatkowe fundusze zdrowotne, wypadkowe, emerytalne) z 49% do 64%;

3)      podniesienie stawki podatku dochodowego trustów z 19,5% do 33%;

4)      zwiększenie stawki podatku od dochodów z inwestycji, pożyczek, oszczędności i dywidend (resident withholding tax) z 19,5% i 33% do 39%;

5)      podatek na wycofany kapitał (fund withdrawal tax) – dodatkowy podatek dla osób zarabiających powyżej 60 tys. NZD rocznie, które płacą specjalny 33% podatek dochodowy zamiast podatku dochodowego w wysokości 39%, a pozostałą kwotę przeznaczają na specjalny fundusz emerytalny – w przypadku, gdy pieniądze z tego funduszu zostaną wycofane;

6)      podniesienie wysokości podatku od tytoniu spowodowało średni wzrost ceny paczki papierosów z 7,20 NZD do 8,20 NZD;

7)      zwiększenie podatku na paliwo o 4,7 centa nowozelandzkiego plus VAT, którego podstawowa stawka ciągle jeszcze wynosi tylko 12,5%;

8)      opłata importowa – 18 NZD na wszystkie importowane towary, których zobowiązania z VATu wynoszą co najmniej 50 NZD;

9)      wzrost podatków na rzecz Korporacji odszkodowań w związku z wypadkami drogowymi (Accident Compensation Corporation): zwiększenie opłaty, która zawarta jest w paliwie – z 2,3 centa do 5,08 centa nowozelandzkiego na litr; wzrost o 74% w ciągu 3 lat poziomu podatku nałożonego na rolników; zwyżka o 40% obciążeń nałożonych na samozatrudniających się oraz o 57% poziomu podatku nałożonego na motorowery; powiększenie z 1,1% do 1,2% podatku nałożonego na pensje;

10)  wzrost tzw. podatku sherry nałożonego na napoje zawierające 14%-23% alkoholu z 21 NZD do 38 NZD za litr;

11)  opłaty za wydanie świadectwa urodzenia, śmierci i małżeństwa wzrosły o 42,9%;

12)  opłata za odnowienie prawa jazdy wzrosła z 29,5 NZD do 44,3 NZD;

13)  wzrost o 17,7% wysokości opłat na usługi przeciwpożarowe zbieranych przez firmy ubezpieczeniowe, a płaconych przez gospodarstwa domowe i zmotoryzowanych;

14)  wzrost o 10% opłaty za wydanie zezwolenia rybackiego;

15)  zwyżka do 50% podatku za ubój bydła;

16)  opłata (export education levy) 185 NZD dla instytucji edukacyjnych uczących zagranicznych studentów płacących za naukę oraz wzrost czesnego i opłat za kursy o 0,45%;

17)  Ustawa o Ochronie Granic (Border Security Bill) związana z ochroną przed terroryzmem – 20 mln NZD nałożone na importerów i eksporterów;

18)  powiększenie o 14% opłaty za rejestrację samochodu;

19)  akcyza na paliwo i opłaty dla użytkowników dróg przywiązane do inflacji, ale brak redukcji sumy podatków wnoszonych do tzw. skonsolidowanego funduszu (pieniądze z tego funduszu tylko w części są przeznaczone na drogi);

20)  wzrost obciążenia na pojazdy nie poruszane paliwem z 176,1 NZD do 221,31 NZD;

21)  zwyżka akcyzy na paliwo o 5 centów nowozelandzkich na litrze i wzrost opłat ekwiwalentnych na użytkowników pojazdów z silnikiem diesla;

22)  dodatkowy 1 cent na jednostkę elektryczności oraz dodatkowe 4 centy nowozelandzkie podatku za litr paliwa w związku z ekofunduszem Kyoto;

23)  wzrost o 30% opłat na użytkowników pojazdów z silnikiem diesla.

Partia Konsumentów i Podatników opowiada się za wycofaniem większości powyższych podatków lub ujednoliceniem stawek z podatkami dochodowymi od osób fizycznych i prawnych (15% i 25%) – pozycje od 2) do 5).

Mimo to w Nowej Zelandii symboliczny Dzień Wolności Podatkowej, czyli dzień od którego podatnicy zaczynają pracować na siebie a nie na rząd w tym roku wypada 24 maja. Dla porównania w Polsce wypadnie on pod koniec czerwca, w Czechach – 18 czerwca, a w Szwecji dopiero 29 lipca. Jednak Nowozelandczycy wolą porównać się do mieszkańców Australii, gdzie w tym roku dzień ten wypada 10 dni wcześniej niż u nich, do mieszkańców Irlandii, gdzie wyliczono go na 6 maja, czy do Amerykanów, którzy w zależności od stanu mogą świętować już w drugiej połowie kwietnia. Partia Konsumentów i Podatników chce, aby w Nowej Zelandii Dzień Wolności Podatkowej wypadał o wiele wcześniej. Jednak rządząca Partia Pracy nie ma zamiaru się na to zgodzić z trzech powodów. Po pierwsze, nie mogą sobie pozwolić na obniżkę podatków, ponieważ wolą wydać te pieniądze, niż aby wydali je podatnicy. Po drugie, jak każda lewica, twierdzą, że obniżka podatków będzie korzystna tylko dla najbogatszych. Nie jest to prawda, ponieważ redukcja podatków skutkuje silniejszą gospodarką – większą ilością inwestycji i zwiększonym zapotrzebowaniem na nowych pracowników, co jest korzystne dla wszystkich i prowadzi m.in. do wypłacania przez pracodawców wyższych pensji i podniesienia standardu życia. Po trzecie, lewica uważa, że obniżka podatków spowoduje inflację, co również nie jest zgodne z rzeczywistością. „Ekonomią voodoo” nazwał Richard Prebble, członek parlamentu i lider Partii Konsumentów i Podatników stwierdzenie ministra Michaela Cullena, że nie ma dowodów na to, iż obniżka podatku dla przedsiębiorstw spowodowałaby silniejszy wzrost gospodarczy. Richardowi Prebble wtóruje partyjny kolega Rodney Hide: „niższe podatki to niższe ceny”.

Celem programowym Partii Konsumentów i Podatników nie jest bogacenie się rządu, a bogacenie się ludzi. Wysokie opodatkowanie i gromadzenie aktywów przez rząd jest antytezą wolności i pomyślności kraju. Reforma podatkowa proponowana przez tę partię spowodowałaby wzrost inwestycji, nowe miejsca pracy (nb. aktualne bezrobocie w Nowej Zelandii wynosi tylko 3,9%), wzrost płac i ogólny rozwój. „Partia Konsumentów i Podatników opowiada się za wolnością i dobrobytem. Wspieramy wolny rynek, prywatną przedsiębiorczość i wolność wyboru. Sprzeciwiamy się państwowej kontroli, dużemu rządowi i wysokim podatkom” – głosi poseł Rodney Hide.

* Artykuł ten został opublikowany w nr 24 „Najwyższego CZASu!” z 2005 r.

Jedna odpowiedź to “Kłopotliwa nadwyżka budżetowa w Nowej Zelandii”

  1. BadBoy_89 pisze:

    jak widac Korwin Mikke ma rację !! Tylko Nowa prawica!

Zostaw odpowiedź

web stats stat24