Recenzja

kurtyka-sztuka-wolnosciW przeciwieństwie do trekkingu górskiego wspinaczka skałkowa i wysokogórska słabo mnie interesuje, ale ta pozycja Bernadette McDonald, kanadyjskiej autorki książek o tematyce górskiej, to przede wszystkim portret wielkiego człowieka i sportowca, który w trudnym okresie PRL-u szukał wolności. Dlatego uciekał w skały, w tym przede wszystkim w tych najwyższych górach świata, czyli Hindukusz, Karakorum i Himalaje. Niejednokrotnie wspinał się na ośmiotysięczniki… bez odpowiednich zezwoleń, co sprawiało mu dodatkową frajdę.
Autorka ciekawie przypomina o tamtych społeczno-politycznych uwarunkowaniach, takich jak przemytnicze przygody wspinaczy. Wojciech Kurtyka wraz z Jerzym Kukuczką nielegalnie przewoził przez indyjsko-pakistańską granicę whiskey na handel. Mało brakowało, a obaj mogli na wiele lat trafić do indyjskiego więzienia. Teraz można o tym opowiadać z humorem. Nie wydaje się natomiast prawdziwe, że dwóm brytyjskim himalaistom, którzy brali udział w polskiej wyprawie wysokogórskiej, udało się w tamtym okresie bez sprawdzania paszportów wjechać do ZSRR. To wydarzenie wpisałbym raczej do rubryki „bajki dla grzecznych dzieci”.
Zaletą książki „Kurtyka. Sztuka wolności” są szczegółowe i emocjonujące opisy akcji górskich, w których Kurtyka brał udział z różnymi wspinaczami światowej czołówki. Opowieść prezentuje także relacje istniejące pomiędzy himalaistami w ówczesnym czasie i ich życie wewnętrzne. Jednym z jego partnerów wspinaczkowych był Jerzy Kukuczka. Jednak w przeciwieństwie do tego wybitnego himalaisty potrafił zawrócić z trasy, jeżeli uważał, że warunki są zbyt niebezpieczne. Kukuczka stracił wielu partnerów, którzy ginęli w górach, bo igrał z nadmiernym ryzykiem, a jego samego ostatecznie spotkał ten sam los. Kurtyka czy Krzysztof Wielicki nie narażali się na nadmierne ryzyko. Dlatego obaj – w przeciwieństwie do Kukuczki – żyją do dzisiaj.
Kurtyka i w górach, i w życiu szukał wolności. Dlatego sprzeciwiał się wszelkim jej ograniczeniom i jak tylko mógł, łamał prawo czy różne regulacje państwowe uderzające w wolność. Nie cierpiał reguł. Wspomniałem o przemycie i wejściach na szczyty bez pozwoleń. Nie chciał za nie płacić, bo one „ograniczają powołanie naszego życia”. Przechodził także nielegalnie na słowacką stronę Tatr. Był przeciwny rejestracji narodzin przez państwo. Intencjonalnie łamał nawet przepisy drogowe.
Wojciech Kurtyka, jak większość himalaistów, jest wielkim indywidualistą, ale na dodatek jak pisze McDonald, „trzymał się nieco na uboczu polskiej społeczności wspinaczkowej”. Zdaniem himalaisty Piotra Pustelnika, dla niego „ważniejsze niż wejście na wierzchołek było przejście określonej ściany, wybranej drogi czy jakiejś szczególnej grani”.

 

Zostaw odpowiedź



web stats stat24